dym

Dym póki co czarny

115 kardynałów wybiera Papieża. Trudno o tym nie wiedzieć, bo trąbi się o tym na okrągło… media mają pożywkę. Na ogół w temacie kościoła szukają sensacji w postaci księdza – pedofila czy księdza jeżdżącego maybachem. Temat wyboru papieża nie jest tak nośny, ale coś się da ugrać… przewidywania – kursy nieomalże bukmacherskie, kto będzie następcą Benedykta XVI, plotki, sensacje, reakcje ludzi na placu… Trochę mało „krwi” jak dla TVN czy innego ścierwa, ale jakaś tam ramówka leci. Mi się spodobał tylko tekst jednej babci na pytanie o papieża – „nieważne jaki będzie, byle nie był czarny, bo to koniec świata nastąpi” ;-) … Póki co, jak widać na zdjęciu – dym jest czarny, nowego papieża jeszcze nie znamy…

Do roboty!

Poniedziałek, godzina 3.30. Bolesny dźwięk alarmu telefonicznego porusza moje ciało i umysł. W paroksyzmie bólu psychicznego otwieram oczy i z ciężkim westchnieniem wstaję, choć to środek nocy. Wiem, co oznacza ten dźwięk, ten sygnał tak podle budzący mnie ze snu:  Do roboty!!!! Na szczęście ta nieprzyjemna godzina pobudki dotyczy mnie tylko w poniedziałki, w pozostałe dni tygodnia budzę się dopiero o 6.30 … Ubieram się, myję ząbki, zakładam swój tobołek na plecy, w rękę biorę laptopa i wyruszam ku swemu przeznaczeniu… jest nim duże miasto w środkowej części Polski, w którym to obecnie pracuję. Pracuję, tyram czy haruję – nazewnictwo dowolne. Gdybym jednak miał określić swój cel podróży, nie powiedziałbym, że jadę DO PRACY… Powiedziałbym, że jadę DO ROBOTY… Skąd ten niuans – różnica w nazwie i czemu jest dla mnie istotna? Wyobrażam sobie, że praca to miejsce, gdzie spełnia się swoje marzenia i ambicje zawodowe. Że pracuje się po to, aby w miarę godnie żyć i utrzymać swoją rodzinę. Aby poza chlebem i wodą można było czasem pozwolić sobie na nieco więcej… Nie wiem, banały piszę, ale może wspólne wyjście z babą do kina lub restauracji… wyjazd z dziećmi na wczasy… zakup nowej książki, butelki porządnej whisky czy sukienki dla kobiety – nie wiem, czegokolwiek…. Może być też zakup nowoczesnego wibratora trzybiegowego,  kucyka lub biletu na koncert Maryli Rodowicz – różne są gusta i perwersje ;-). Najważniejszy jest jednak luz psychiczny – bo stres zabija. Świadomość wypłacalności, ekonomicznej niezależności, w miarę spokojnego bieżącego zapewnienia bytu sobie i swojej rodzinie jest nie do przecenienia. Tymczasem żyjemy w Polsce… W kraju, gdzie spośród obywateli w wieku produkcyjnym DO PRACY jeździ może z 10, no max 20% ludzi… reszta jeździ DO ROBOTY. Znakomita większość pracuje po to, by przeżyć. Zapierdala niewolniczo cały miesiąc w jakimś zasranym sklepie, w biurze czy na budowie po to tylko, by nie zdechnąć z głodu. Po to, by starczyło na czynsz, prąd, ratę w banku i przeżycie na minimalnym poziomie człowieczeństwa. Za 160 godzin tyrania dostaje się najczęściej najniższą krajową – zdaje się że obecnie na rękę 1156 zł. Często jednak jest jeszcze gorzej – ludzie pracują jeszcze więcej godzin miesięcznie na jakiś śmieciowych umowach lub wręcz na czarno. Nie jest to wszystko jednak winą chciwych i krwiożerczych pracodawców… Oni tez mają przerąbane we własnym kraju… Patetycznie obiecane „zielone światło” dla firm i przedsiębiorców do dziś nie zostało włączone. Aby założyć firmę nadal należy się przebić przez gąszcz biurokracji, zezwoleń, łapówek… Aby tą firmę utrzymać, należy się liczyć z atakami wszelkiej maści biurokratów, Urzędu Skarbowego, fiskusa który domaga się krwawych danin z comiesięcznych dochodów… Pod względem przyjazności państwa dla firm i prywatnych obywateli zajmujemy miejsce na szarym końcu świata – daleko za wszelką cywilizacją, coś między Ugandą a Nikaraguą . Co powoduje, że nasz kraj – jego rząd – zachowuje się jakby nienawidził swych obywateli? Jakby świadomie działał przeciwko nim? Co siedzi w głowach ekipy rządzącej, że ciągle kombinuje, jakby tu jeszcze bardziej nas znękać i zniewolić? Kolejne miesiące rządzenia ekipy PO i ich przydupasów, to kolejne „dokręcanie śruby”, kolejne podwyższanie podatków i ustanawianie nowych, kolejne bariery biurokratyczne i legislacyjne. Kim są mocodawcy naszego sejmu, że z taką zajadłością każą mu niszczyć Polskę i Polaków od strony gospodarczej, ekonomicznej, patriotycznej i wszystkich innych? Czy rozkazy, wskazówki i dyrektywy płyną z Brukseli, Berlina, Moskwy czy Tel avivu??? Może z każdej po trochu? Czy ten rząd, to jeszcze polski rząd, czy już tylko przedstawicielstwo obcego narodu? Żyjemy w czasach walki o przetrwanie, o niepodległość i suwerenność naszego kraju. Ludzie pracujący i ich warunki życia to tylko fragment całości, wierzchołek góry lodowej. W tym kraju leży prawie wszystko – ZUS i ich klienci, czyli emeryci i renciści. Służba zdrowia. Szkolnictwo. Sport. Media czyli telewizja, radio i internet. Transport i komunikacja. Budownictwo i inwestycje. Wolny rynek. No i przede wszystkim wolność… Naszym krajem rządzą służby specjalne, pogrobowcy PZPR-u mają na swych usługach państwową milicję, jak zawsze chętną bronić karmiącego ją pana – no w końcu to zwykłe psy łańcuchowe. Długo by jeszcze wymieniać…. Zmiana kolejna ekipy rządzącej chyba wiele nie zmieni. Tu trzeba szukać rozwiązań radykalnych. Zdrajców powiesić, winnych ukarać. Potem przywrócić normalność… To długi i ciężki proces, tym bardziej że neo – POstkomuna wychowała sobie stado lemingów, w znakomitej większości niezdolnych do samodzielnego myślenia, działania… To temat na wiele artykułów, będę miał o czym pisać… idę spać, bo jutro rano – znów –  DO ROBOTY…

PS: napis nad bramą obozu w Oświęcimiu – Arbeit macht frei – wcale nie odpowiada prawdzie. Można pracować i pracować do usranej śmierci, ale to wcale nie znaczy, że po tej pracy będzie się wolnym… Wolność trzeba sobie wywalczyć… najwyższy czas zaczynać…

 

Malkontent

sov

Niedziela

Dzisiejszy dzień minął w moim mieście jako rocznica, heh, „wyzwolenia” Lęborka spod jarzma niemieckiej okupacji… Z resztą ku pamięci tego „doniosłego” wydarzenia do dziś jedna z lęborskich ulic nosi nazwę 10 marca. Jak wyglądało owo wyzwolenie dobrze wiemy – niemieckich okupantów zastąpili rosyjscy, a Lębork, jak i oczywiście całą Polskę spowił cień sowietyzmu i komunizmu. I do dziś do końca nie ustąpił… To niewiarygodne, ale ktoś z lęborskiego magistratu postanowił uczcić w doniosły sposób datę najazdu ruskich na Lębork i zmiany okupanta tego miasta! Został zaproszony jakiś buc z rosyjskiego konsulatu i wraz z lęborskimi lewakami udał się on na cmentarz rosyjski składać kwiaty… Tu ich jednak spotkała niemiła niespodzianka w postaci 15 kibiców lęborskiej Pogoni z transparentem „Sowietom kwiaty składacie, żołnierzy wyklętych nie pamiętacie” oraz z odpowiednimi okrzykami… niekoniecznie ku czci ruskich… zdenerwowane lęborskie lewactwo wezwało milicję, która uspokoiła „awanturniczy element” oraz zawinęła 2 „wrogów ustroju” którzy wznosili najbardziej „nieodpowiednie okrzyki” – miejmy nadzieję że ich szybko puścili… zdjęcie dzięki uprzejmości kibiców Pogoni.

3… 2… 1… start!

No to jestem. 40 lat minęło… To nie jest już czas idealny na rozwój fizyczny, sukcesy sportowe w tym wieku osiągają co najwyżej brydżyści, szachiści, ewentualnie pingpongiści… Co nie znaczy, że nie należy dbać o kondycję fizyczną… należy, i to bardzo! Najlepiej poprzez uprawianie (częste) sportu i (bardzo częste) sexu :-)… Ale sport to nie wszystko. Aby w życiu być „kimś” należy spełnić kilka bardzo prostych warunków. Należy żyć według pewnych zasad, np według dekalogu, który nieco wam udoskonalę, dorzucając kilka swoich zasad… Nie oznacza to, że jestem zatwardziałym katolikiem, raczej określiłbym się jako agnostyka, choć też nie w 100 procentach… Niemniej dekalog jest fajny i ma słuszne założenia, więc czemu się nie stosować?? Żyjemy obecnie w bardzo trudnych czasach. Czasach, gdy światem, Europą, a przede wszystkim Polską rządzi kurewstwo, fałsz, cynizm i zakłamanie. W czasach, gdy Polską zawiadują polityczni troglodyci -  ekonomiczni, gospodarczy, polityczni debile… a także (a może przede wszystkim) ludzie złej woli, którzy niszczą nasz kraj, gospodarkę świadomie, z wolna oddając ją obcym narodom w posiadanie. W czasach, gdy walczy się za pomocą reżimowych, usłużnych mediów z chrześcijańskimi wartościami, rodziną, patriotyzmem, miłością i wolnością. W czasach promocji poddaństwa i wasalstwa, konfidenctwa, braku zasad, braku samodzielnego myślenia, pedalstwa, kurewstwa i wielu innych wynaturzeń. Obecne czasy są tak złe, że miewam niekiedy nieodparte wrażenie, że oto nadchodzi kres cywilizacji w jej obecnej formie. Czy jebnie w nas piorun, a Bozia zafunduje nam coś a la biblijny potop lub zburzenie siedliska zła jakim jest ziemia, niczym unicestwienie kiedyś Sodomy i Gomory?? Czy może nadchodzi Czas Przełomu… Czas w którym ludzie zaczną myśleć i odrzucą zło? I wtedy przestaną gonić za kolejnym telewizorem czy smartfonem, przestaną czytać brukowe gówna pokroju „Faktu” czy „Wyborczej”, odrzucą debilne programy telewizyjne typu „Top Model”, talk show gnid typu Wojewódzki czy wywiady prominentki post – komunistycznej „Stokrotki” zwanej jako Olejnik… Oj długo by wymieniać. Większość medialnej papki serwowanej nam obecnie to szajs nadający się tylko do spuszczenia wraz z gównem w publicznej toalecie…

Te 40 lat to minęło oczywiście mi… Wspomniałem już o średniej kondycji sportowej, za to czuję się w szczytowej formie intelektualnej ;-)… jakkolwiek narcystycznie by to nie brzmiało, właśnie teraz już wiem wiele… bardzo wiele, nieomalże prawie wszystko ;-)…. Nadszedł czas bym się tą wiedzą z wami podzielił… Spróbuję obserwować otaczającą nas rzeczywistość i wyciągać wnioski, liczę oczywiście na pomoc czytelników tej strony… Jeśli będę tą stronę prowadził 10 lat, i dzięki niej choć 5 osób się obudzi, to będzie sukces… Oczywiście nie samą polityką człowiek żyje, więc będzie trochę wspomnień kibicowskich,  jakiegoś tam humoru, wszelakich recenzji – filmów, książek czy stron internetowych. Kultura to bardzo ważna rzecz!!! W życiu moim najważniejsze są 3 sprawy: rodzina, czyli Natalka, Iwonka i cała reszta, Polska czyli nieustająca walka o niepodległość i dekomunizację oraz Bałtyk Gdynia – święty klub. O ile temat pierwszy nie będzie poruszany – nie cierpię osobistych wynurzeń i nudzą mnie na ogół czyjeś sprawy prywatne, o tyle w kwestii Polski i Bałtyku możecie być pewni zalewu informacji :-)… Na razie stronka jest jeszcze w fazie budowy, praktycznie – jakby jej nie było. Jeśli czytasz te słowa, to jesteś tu przypadkiem, gdyż na ostro, z wszystkim zamierzam wystartować 1 kwietnia… ta data – prima aprilis – to świetny dzień żeby zrobić kawał lewakom, pedałom, anarchistom, ekologom, „poprawnym politycznie”, wszelkiej maści zboczeńcom, Palikotom, Tuskom, Wałęsom, Wajdom, Millerom, Wojewódzkim, Olejnikom, Kraśkom, i wielu wielu innym degeneratom, na których szpalt tego wstępniaka by nie starczyło, ha ha. Fanatycy platformy raczej nie znajdą tu nic dla siebie, post- czy neokomuniści także, ale i fanatycy klerykalni czy zwolennicy PiS-u mogą czasem czuć się zawiedzeni… tu będą łamy otwarte tylko dla prawdy, albowiem ona nas wyzwoli ;-)… Właściwie to ja prawie nikogo nie lubię, więc loża szyderców będzie miała ręce pełne roboty. Trochę konkretów. W dziale publicystyka będą oczywiście artykuły wszelakie. W recenzjach będę opisywał wszystko co zobaczę, usłyszę, przeczytam interesującego – nie oznacza to, że jeśli wyjdzie np jakiś mega gówniany film, to go wam nie opiszę… a jakże, opiszę – celem ostrzeżenia !!! Dział Bałtyk Gdynia będzie ciekawy głównie dla fanów Bałtyku bądź innych zainteresowanych tym klubem, tą ekipą -  może być nieco nudny dla nie zainteresowanych moim klubem (kuuuuurrrwaaa…. są tacy :-)???? ) . Dział wspomnienia będzie zawierał wszelkie opisy,reminiscencje z przeszłości – tez to będą często związane np z wyjazdami kibicowskimi – ale te już będą raczej wesołe, wskazane dla wszystkich :-). Poza wspomnieniami meczowymi będą też wspomnienia życiowe, bo jak wiadomo Historia vitae magistra est – czyli że uczy życia… nawet z tej najnowszej warto wyciągać nauki na przyszłość… Gdy ktoś z was napisze coś ciekawego, chętnie to wrzucę na stronę… Będzie na to specjalny dział nawet. Alfabet Malkontenta to… alfabet. Nieco inne wyjaśnienie haseł, niż w „Encyklopedii Powszechnej”… Dzięki za wsparcie psychiczne tych, którzy mnie wspierali motywująco, abym zaczął coś pisać… Lewackie ścierwo, twój koniec jest bliski!!! Zaczynamy odliczanie… 3…2…1… start!!!

 

Malkontent

Malkontent2@interia.pl