26/2014/15 GKS Przodkowo – Bałtyk Gdynia, 16 maja 16.00

No to mamy klops. Bałtyk ma w dniu dzisiejszym poważny problem. Mianowicie trzeba rozegrać mecz. Mało tego, przeciwnik nam się trafił z najwyższej półki… Strach paraliżuje mój ośrodek mowy, nazwa tej drużyny nie chce mi przejść przez gardło… Na szczęście to nie video blog, tylko tradycyjny, pisany. Napisać nazwę tej drużyny będzie mi trochę łatwiej, choć i tu mam wrażenie, że przyciski klawiatury parzą. Niemniej muszę to w końcu zrobić. Naszym dzisiejszym przeciwnikiem jest GKS Przodkowo. Uff… Teraz już będzie z górki. Dla rozluźnienia przypomnę, że Bałtyk ostatnimi czasy wykazuje swym poziomem tendencję zwyżkową. Dość powiedzieć, że graliśmy 3 mecze pod rząd z drużynami, które już praktycznie spadły z ligi i żadnego z nich nie przegraliśmy! Ba, z Raselem Dygowo i Leśnikiem Manowo osiągnęliśmy w meczach u siebie atrakcyjne wyniki remisowe, w żadnym z nich nie tracąc bramki! Jednak nie cieszcie się przedwcześnie, albowiem żarty się skończyły. GKS jest w ścisłej czołówce tabeli, dokładniej na 10 miejscu. Wprawdzie nie był głównym faworytem do awansu, jak nasz Bałtyk przed rundą wiosenną, niemniej widać, że jest tam dobra banda, która z niejednym wygra! Poza tym grają tam dobrze nam znani tacy zawodnicy jak Pięta czy Gronowski, no więc sami widzicie… Do tego drużyna może być zmęczona daleka podróżą. Ja nie wiem, kto ustala składy tych grup, ale z Gdyni do Przodkowa jest 27 km! Kto to wytrzyma! A jeśli jeszcze będą korki w Chwaszczynie? Bałtyku, spręż się jak zwykle, daj radość hordom swoich fanów i wygraj ten mecz! Z gorących wywiadów klubowych to muszę wam uchylić rąbka tajemnicy, mianowicie pracownik klubu pan B nieoficjalnie stwierdził, że widzi postępy w grze, natomiast inny pracownik klubu pan F stwierdził, że widzi w tej drużynie potencjał! Tak więc o przyszłość Bałtyku możemy być spokojni. Do tego dodam, że nasz reporter – szpieg o godzinie 3 w nocy zakradł się do klubowej szatni i odkręcił w kranie w łazience kurek o kolorze czerwonym. Popłynęła ni mniej ni więcej, gorąca woda! Na koniec dodam jeszcze tajne plany pana Rajewicza, naszego dyrektora sportowego, tytana intelektu, mistrza taktyki, geniusza wiedzy sportowej… Otóż ja już znam plany pana Stasia na przyszły sezon. Po prostu rewelacja! W życiu byście się nie spodziewali! Co za chytry lis z pana Stasia, oj ma on głowę na karku! Oj ma! Po pierwsze należy przewietrzyć szatnię, a więc wywalamy wszystkich którzy chcą pieniędzy, oraz tych których można sprzedać drożej niż za 500 złotych. Dajmy na to 16 graczy z podstawowego składu. W ich miejsce pozyskujemy ambitnych, szerzej nie znanych graczy, którym jeszcze nie odbiła sodówa, najlepiej przed 17 rokiem życia. Do nich dokoptujemy 4-5 starych ligowych wyjadaczy po 50-tce. Mieszanka rutyny z młodością! Młodzieńczej krnąbrności z doświadczeniem! To musi zadziałać! Tak więc nie przejmujcie się ewentualnym niepowodzeniem w dzisiejszym meczu, to krótki etap przejściowy który trwa od 2001 roku. Graj Bałtyku jak za dawnych lat!

moja polska

Moja Polska Kibolska

Dobrze jest przy okazji czytania książki „Moja Polska Kibolska” poznać jej autora. Co za facet! Niesamowity ksiądz z Gdańska. Pełen niespożytej energii, którą przekuwa w wiekopomne dzieła. Nienawidzi komuny, kocha młodzież. Inteligentny, bystry, przyjaciel kibiców i fanatyk Lechii Gdańsk.  Napisał świetną książkę „Biało – Zielona Solidarność. O fenomenie politycznym kibiców gdańskiej Lechii 1981 – 1989” która stanowi wręcz nieocenione pokłady wiedzy o gdańskiej walce z komuną. Drugie jego dzieło opowiada o misji księdza… O jego miłości do Boga, wolności, kibiców, historii, młodzieży. Głównie dzięki księdzu Jarkowi i śp. Dufowi z Lechii są organizowane coroczne pielgrzymki kibicowskie do Częstochowy. Ja osobiście brałem udział w dwóch ostatnich i nie wyobrażam sobie mojej nieobecności w kolejnych. Dziękuję wam za to! Za te fantastyczne spotkania braci z całej Polski, za bycie razem, za natchnięcie się do walki ze złem tego świata, z komuną, złodziejstwem, nepotyzmem, lewactwem, pedalstwem… Wszelkim złem tego świata. Za kultywowanie pamięci o Żołnierzach Wyklętych, o Powstańcach, o Kresowiakach, o Polakach potrzebujących pomocy… Norwid powiedział kiedyś, że „Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek” i ta właśnie myśl nam przyświeca, gdy razem się spotykamy na pielgrzymce w Częstochowie, w tym właśnie duchu napełniam się wiarą i „ładuję akumulatory” do kolejnego roku walki o lepszą Polskę. Nie jestem specjalnie religijny, ale muszę przyznać, że dzięki takim ludziom jak ks. Wąsowicz moje nastawienie do spraw wiary i religii mocno się zmieniło, chyba trudno o lepszą laurkę? Tak jak „święta w grudniu” czy „wakacje w lipcu” teraz też i „Częstochowa w styczniu” to stały punkt programu do końca życia mojego, bardzo długiego mam nadzieje, bo ogrom pracy jeszcze przede mną i mnogość ważnych czynów do spełnienia… Książka podzielona jest jakby na 3 części. Najpierw teksty historyczne, omawiające idee przyświecające księdzu na podstawie jego różnych wywiadów zamieszczanych w przeszłości. Potem „Sektor niebo” czyli wspomnienia o kibicach Lechii, którzy już odeszli. Jest tu między innymi o dwóch osobach które miałem przyjemność poznać za życia, czyli o Dufie i Haku…  Na końcu są kolejne wywiady księdza, tym razem dotyczące kibiców i medialnej nagonki na nich. Czyta się dobrze, książka chwilę czekała, aż się za nią wezmę, ale jak już chwyciłem, to w ciągu doby przeczytałem… Mam tylko jedną uwagę… ta niezwykle interesująca pozycja to jednak ciągle tylko zbiór wywiadów, esejów, własnych refleksji… Wymagania wzrastają, księdza stać na więcej… Oczekuję teraz dzieła beletrystycznego na miarę „Potopu”… Bo analogie do księdza Kordeckiego, rycerzy broniących Jasnej Góry czy złych prymitywnych najeźdźców błyskawicznie same się nasuwają… księże Jarku, do dzieła ;-) . W mojej ocenie 8/10, bardzo polecam! Aha! O tym, co napisane jest w „Mojej Polsce Kibolskiej” nie przeczytacie w „Wyborczej”, nie zobaczycie w TVN-ie… A przecież tam wiedzą najlepiej 8-) . Szczęść Boże dobrym chłopakom, dobrym wariatom i dobrym księżom!

moja polska

tata

Śpij spokojnie, Tato!

Pustka zapadła…

Dopóki sił ci starczało, zawsze dzwoniłeś w sobotę lub w niedzielę i pytałeś, co u mnie. Chyba, że ja zdążyłem zadzwonić pierwszy… Zawsze się martwiłeś o zdrowie moje i Natalki, o swoim… jakże nędznym w ostatnich latach… nie wspominałeś, dopóki się sam nie zapytałem. Nie należałeś do użalających się nad sobą. Wiedziałeś, że koniec się zbliża, ale nie beczałeś nad sobą. Chciałeś tylko doczekać ślubu swojej córki… Zabrakło ci 5 miesięcy… szkoda. Wielka szkoda. Kto mnie teraz spyta, jak tam w pracy? Jak w życiu osobistym? Jak zdrowie?

Z kim się pokłócę na tematy polityczne? Przecież ty we wszystkich widziałeś elementy pozytywne, gdy ja chciałem wieszać zdrajców, ty wierzyłeś w ich dobre intencje… Myliłeś się, bo oceniałeś po sobie… Komu to teraz powiem?

Ależ ci nerwów przysporzyłem… Bijatyki, awantury, sprawy w sądzie, dzielnicowy w domu… Musiało to boleć faceta, dla którego przestępstwem była jazda autobusem bez ważnego biletu, że jego syn ma sprawy za pobicie psa na służbie czy awantury meczowe… Nie zdążę Cię przeprosić za to wszystko…

Poszedłem do pokoju, w którym jest zegar – pamiątka rodzinna od ciebie i nakręciłem go. Ile on ma teraz lat? 164…? Milczał kilka miesięcy, ale już dostojnie zabił 11 razy o godzinie 23… Kiedyś go przekażę swojej córce… albo… synowi…?  Piąte pokolenie nakręca ten zegar, sztafeta trwa… To jeszcze nie koniec…

Byłeś dobrym człowiekiem…

Śpij spokojnie.

… I tylko ta pustka…

Żegnaj

tata

Apokalipsa-Odda_Dean-Koontz,images_big,31,978-83-7885-517-0

Apokalipsa Odda

Amerykański żyd, Dean Koontz, różnie pisze swoje książki. Jest mało stabilny jeżeli chodzi o poziom pisarski. Niektóre jego książki czytałem na bezdechu, były niesamowite, a inne z kolei długie i nudne. Lubię takie psychologiczne horrory albo psycho thrillery Koontza dziejące się w zakamarkach ludzkiej duszy… Tymczasem te książki o przygodach Odda, coś na pograniczu horroru i fantasy  podobają mi się średnio. Gościu ma pewne dziwne właściwości i co rusz widzi jakieś zjawy i rozwiązuje ich zagadki. Takie jakieś średnie to wszystko dla mnie, tymczasem seria o przygodach Odda cieszy się dużym powodzeniem, przez kilka tygodni było to na liście bestsellerów. Widać nie nadążam za gustami społeczeństwa, ot chociażby z ostatniej listy notowań w pierwszej czwórce są nadal dwie książki o Greyu. Czy społeczeństwo jest głupie, czy ja – ciężko powiedzieć. Ale i Greya nie mam zamiaru czytać, choć tak wysoko jest na liście bestsellerówb 8-) . Choć gdy byłem na tym w kinie, jeden pomysł mi się spodobał, a mianowicie ten z przepaską na oczy i… nieważne 8-) . To nie na temat. Kiedyś napiszę wielki poradnik erotyczny i dzień, w którym będzie on wydany…  No już dobrze. W każdym razie najnowsza książka Koontza mnie zbytnio nie rusza. 4/10 i czekam na lepsze dzieło tego autora.

Apokalipsa-Odda_Dean-Koontz,images_big,31,978-83-7885-517-0

mordercy w m

O mordercach z milicji i jutrzejszych wyborach

Normalnie padaczki można dostać, a do tego aids i hemofilii z nerwów. Choć moja wiedza medyczna (dość nikła, przyznaję…) każe powątpiewać, czy aby tych właśnie chorób można dostać z nerwów… Muszę Wam zdradzić pewien mroczny sekret z mojej niedalekiej przeszłości. Otóż pewnego dnia mój notebook postanowił: będę pływał!! Nie da się notebookowi pływać – próbowałem mu to wyperswadować. On jednak postawił na swoim. W mieście znanym z pięknego jeziora Jeziorak i kibiców mniej pięknych o tej samej nazwie drużyny, mój notebook zanurzył się w cieczy. Szybko wyszło na moje, że jednak sprzęt taki pływać nie potrafi i natychmiast go z kąpieli wydobyłem. Osuszyłem… poczekałem… Po jakimś czasie notebook doszedł do siebie, nigdy już jednak nie był taki jak wcześniej. Kąpiel okazała się dla niego przeżyciem traumatycznym, a przede wszystkim szkodliwym dla zdrowia. Co jakiś czas na jego ekranie pojawiały się a to fale kojarzące się z pięknym, modrym Dunajem… a to biało czarne pasy nieodmiennie z kolei kojarzące mi się z zespołem Republika. W zeszłym tygodniu jechałem w delegację pełen dobrych myśli. Materiałów mnóstwo do opublikowania, bo to i stary mecz Bałtyku do opisania, zamordowanie kibica przez milicjantów w Knurowie, a także, a jakże, wybory prezydenckie. Nic z tego… w poniedziałek na ekranie monitora pojawił się monotematyczny czarny ekran. Gdyby to miał być obraz, zatytułowałbym go tak: „Murzyn pomalowany na czarno w pokoju bez okien i jakiegokolwiek światła o drugiej w nocy”. Tym samym zakończyłem prace z komputerem w ubiegłym tygodniu, a żeby było śmieszniej, posłuszeństwa zaczął odmawiać też i telefon. Szczęście, że mam ich więcej, aczkolwiek szans na napisanie czegokolwiek na „Wolnej Polsce” nie było… Ten stan może się przedłużyć, gdyż nie byłem w stanie w tym tygodniu oddać swego sprzętu do naprawy… Czytajcie mnie wiec, póki macie co!! Póki ktoś mi sprzęt pożyczył!!Tak rzadko coś zamieszczam…

Oczywiście tematu morderstwa kibica w Knurowie opuścić się nie da. W kompletnie niegroźnej sytuacji mordercy w mundurach robili, co chcieli – jak zwykle. W Knurowie na murawę wbiegło ok 50 kibiców tamtejszej Concordii czy może jakby ktoś wolał – miejscowego FC Górnika Zabrze. Chcieli się dobrać do przyjezdnych z Ruchu Radzionków. Ta ekipa jest niezbyt lubiana nie tylko na terenach Górnika Zabrze, nie trawi jej też np. Polonia Bytom za nieładne akcje konfidenckie, przez które kilku Polonistów powinięto. Nieważne. Połowę boiska przekroczyło może kilkunastu kibiców z Knurowa. Nie były ich celem milicyjne kundle zasłonięte swoimi tarczami, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie atakuje psów na murawie, przy kamerach, na pełnym,, jak to się mawia, przypale. Poleciało kilka jakiś kamieni w stronę Ruchu, odległość była zbyt wielka, by cokolwiek zdziałać. Zadyma drobna, jakich co tydzień kilka na ligowych stadionach. Nikt nie atakował psów, nie było szczerze mówiąc najmniejszego zagrożenia dla czyjegokolwiek życia lub zdrowia. Tymczasem kundle mundurowe oszalały. Zaczęły strzelać do kibiców z broni na gumowe kule niczym do kaczek. Nikt się nie bawił w ostrzeżenia, pałki czy gaz – od razu poszła salwa.  Nie celowali w nogi, czyli zgodnie z przepisami, tylko w głowy. J…ni bandyci w mundurach, którym wszystko wolno. Jedną osobę, 26-letniego Dawida trafili w krtań. Nie przeżył tego, mimo rozpaczliwej reanimacji najpierw przez kibica, później przez ratownika medycznego. Jego półroczne dziecko zostanie sierotą. Uwaga – żaden pies nie pospieszył z pomocą! Żaden nie pomógł umierającemu człowiekowi! Tu się zmieniła przez ostatnie 30 lat tylko nazwa, mundury i samochody, więc dajmy sobie spokój z nazywaniem bydła w mundurach policją – to nadal jest milicja! Kto i kiedy połozy kres bezkarności mordercom w mundurach…? Na pewno nie obecny rząd, na pewno nie obecny prezydent. To ich łańcuchowe psy… Nie chce mi się pisać dziś o Bałtyku Gdynia, chociaż grał swój mecz. Zremisowali z wieśniakami z Manowa 0-0, totalna żenada. Zobaczcie sobie jednak transparent, jaki dziś na meczu Bałtyku zawisnął. Na wniosek psiarni ochrona go zdjęła w 35 minucie meczu, ale przekaz poszedł w świat…

Ludzie, jutro wybieracie prezydenta. To nie jest zbyt ważna fucha, ale bardzo prestiżowa. Najważniejszą kwestią jutro jest zdetronizowanie obecnego głąba, który przynosi wstyd Polsce i Polakom. Komoruski… ćwok, prostak i cham. Szpicel konfident i agent WSI. Kolaborant i najzwyklejszy w świecie debil. Nie bardzo jest kim go zastąpić. Numer dwa to rzucony przez Jarka Kaczyńskiego na pożarcie, sztuczny, nadęty i nienaturalny Duda. W debacie kandydatów na prezydenta wypadł on tak beznadziejnie i nienaturalnie, że aż przykro. Prawił bzdety i komunały.  Był nudny i przede wszystkim nie ma żadnego pomysłu na naprawę Polski… środkami dostępnymi dla prezydenta rzecz jasna.  Przyjaciel ukraińskich banderowców. No, ale nawet mój kolega, tuba propagandowa PiS-u mi mówił, żebym nie brał pod uwagę żadnych programów, że liczy się tylko to, aby PiS doszedł do władzy… najpierw prezydent, potem parlament. Prezydentura Komoruskiego lub Dudy to szybko zbliżająca się wojna. Do której nie jesteśmy przygotowani i na która nikt normalny nie ma ochoty. Kolejne ofiary rzucone komoruskiemu na pożarcie to Jarubas i Ogórek, także osoby z dalszych szeregów swoich partii, ich śladowe poparcie nie ma jednak w tych wyborach znaczenia. Jest to jednak reszta kandydatów z tzw rządzącego systemu i na żadnego z nich nie powinniście głosować. Prezydentem Polski powinien zostać Korwin Mikke, Braun albo Kowalski. Ostatecznie może być Kukiz, aczkolwiek z nieco mniejszym entuzjazmem – średnio ufam przechrztom z platformy. Powinniście wygrać kogoś spoza systemu i kogoś, kto nie będzie usilnie dążył do wojny z Ruskami. Zazdroszczę Węgrom – im ktoś taki wyszedł, i to premier kraju!! Kto u nas mógłby zostać takim Orbanem?? Ja oddaje głos na JKM choć jest to już kalka tego Korwina Mikke sprzed kilkunastu lat. Jego poparcie jest bardzo istotne, jeżeli podobnie jak w wyborach do europarlamentu osiągnie 7% poparcia, ludzie uwierzą w KORWIN-a i zdobędzie on niezłe poparcie w o wiele ważniejszych wyborach parlamentarnych. Tak więc wszyscy,  którzy chcą zmian i którzy chcą wtrącić do pierdla Komoruskiego i innych przestępców działających w rządzie: Janusz Korwin Mikke prezydent 2015!!! Nie chcemy więcej się wstydzić za prezydenta Polski!

mordercy w m

24 / 2014/15. Astra Ustronie Morskie – Bałtyk Gdynia

Zadanie wykonane – tak sobie zapewne w duchu mówili niektóre cwaniaki, mylnie nazywani piłkarzami, z Bałtyku Gdynia – po zakończeniu meczu z Raselem.  Jest remisik, Bałtyk na 100% zostaje w 4 lidze. Tajemniczy pan Stasio zaciera ręce – niżej spaść źle, bo za niski poziom. Nie będzie kogo doić. Wyżej też źle, bo to liga centralna i mogą patrzeć na ręce. Przyjdzie jakiś sponsor, da kasę i świnia jedna, do ksiąg rachunkowych zajrzy, pytania będzie zadawał. Nie da się nic zakombinować… 4 poziom rozgrywek jest idealny dla drobnych, śmierdzących interesów. Stasiu to nie „Fryzjer” z Wronek, nie ta para kaloszy, muszą mu starczyć wałki pomiędzy Kartuzami a Szczecinem.  Tu parę groszy, tam mały przekręcik, i kasa gra. Nie za duża, ale pewna. Żeby tylko nic się nie zmieniło. No ale pan Martyniuk ze swoją bandą popełnili towarzyskie vaux pas, niczym głośne puszczenie bąka na przyjęciu komunijnym . Zaczęli grać za dobrze, ożywili nadzieje ludu uczęszczającego na spotkania na NSR,  a raz do roku i na wyjazd jeżdżącego. Stasiu nie przyuważył, że końcówka sezonu 2013/14 była dobra, a pan Marcin dobrym trenerem się okazał. No i z tego rozpędu zaczęły się kłopoty, Bałtyk miał wielkie szanse na wygranie swojej grupy… Rozpoczął się rok 2015… „Nam strzelać nie kazano..” – usłyszeli piłkarze, niczym w „Reducie Ordona”… Toteż  i wiosna siadła… Nikt „nie rozumiał” obniżki formy, he he he… Mój ukochany klub jest areną ciemnych, śmierdzących interesów… mętnych niczym woda zalewająca domostwa w Nepalu… Na szczęście ja za piłką na tym poziomie specjalnie nie przepadam, a nasz awans do ligi wyższej zrobiłby w naszej formie kibicowskiej obecnej krzywdę… Byłby dramat, więc generalnie nie ma za czym beczeć. Wracajmy do meczu dzisiejszego. Awans nie grozi, piłkarze „odzyskali formę”… I o to chodzi. Będą teraz wygrywać, w drużynie rozpoczyna się przebudowa, pod katem, a jakże, walki o awans w sezonie przyszłym. Skończą rozgrywki na 3 miejscu w tabeli i zaczniemy pompować nowy balon… „Dzień Świstaka” w wykonaniu Bałtyku Gdynia. Oto moje wytłumaczenie sinusoidy formy naszych „graczy”. Tymczasem tu nie zmieni się nic. Powtarzam: nic. Chyba że na gorsze… Po odzyskaniu formy Bałtyk rozgromił Astrę w Ustroniu Morskim aż 7-0. Na wyjeździe! Aż 4 gole strzelił pan Kuzimski, jedyny profesjonalnie zachowujący się gracz tej wiosny w Bałtyku Gdynia, za co mu dziękuję i gratuluję. Kibiców Bałtyku na tym wyjeździe było 7 sztuk. W tym 2 miłe panie, które pozdrawiamy. Choć miejscowi nie posiadają młyna, nasi wrócili bogatsi o 1 szalik, albowiem na jeden z naszych numerów biletów padała wygrana w miejscowym konkursie, a szal Astry właśnie był tą wygraną… Potem wpada Gwardia Koszalin w 3 auta. Proponowali spotkanie, ale nie mieliśmy dzisiaj ludzi do takowego, musimy odmówić. Powrót spokojny, ba… sielanka… po takim meczu… żyć się chce ha ha ha ha ha ha ha ha….

part-1

23/2014/15 Bałtyk Gdynia – Rasel Dygowo

Wydawało mi się, że potracić punkty z Raselem to jest niewykonalne zadanie, a jednak Bałtyk potrafi. To zdumiewające, jak szybko z drużyny walczącej o awans staliśmy się pośmiewiskiem ligi. Dużo mógłbym tu pisać o różnych machlojach w zarządzie, o których wieści dochodzą, o tradycyjnej w wykonaniu Rajewicza spalonej ziemi, którą po sobie pozostawi, czy o żenujących  zachowaniach kopaczy, którzy nigdy nie będą piłkarzami. Szkoda mi jednak na to wszystko czasu. Osobiście po dłuższym czasie zaliczyłem mecz Bałtyku u siebie i nie był to najlepszy wybór…part-1

23/2014/15 Bałtyk Gdynia – Rasel Dygowo, 26 kwietnia, 17.30

Niedziela wieczór… dobra pora na rozgrywanie meczu. Sztuczna trawa, światła, stadion rugby, renomowany przeciwnik i siła stadionów… 26 kibiców… czy akurat tylu przyjdzie jutro oglądać mecz z Raselem  Dygowo? A może 77? A może 15? Nie wiadomo i, szczerze mówiąc, nie jest to zbytnio istotne. Nawet mi po 23 latach użerania się z tym całym szajsem jakoś się ostatnio odechciewa. I nie chodzi tu o piłkarzy. Bałtyk dzięki wieloletnim „staraniom” naszych działaczy gównem został w opiniach wszelakich i nic tej opinii już nie zmieni. Nikt dla tego klubu nie będzie sobie zdzierał nóg na murawie, no może nieopierzony 17 latek, który grał wcześniej w naszych drużynach juniorskich… przez rok. Bo nazwa Bałtyk to żadna nazwa. Żaden prestiż. Bo mali, płytcy działacze, śmieszna drużynka, śmieszna sprawa ogólnie. Ale nie do końca. Najgorsze wcale nie jest to, że nasi działacze to nawet nie tragedia, to tragifarsa. Nie jest tez tragedią fakt, że podobno jacyś piłkarze grają przeciw komuś, bo ja wiem… Marcie… Pędzlowi… Swojej teściowej…O kurwa, jaka żałość, jakie problemy, jacy he he he „piłkarze”…. Nic w życiu nie ugrali, są nikim, a już grają „przeciw komuś”. O ja cię pierdolę… Problematyka na poziomie dwóch żuli w parku, obciągających  jabola… Ziiiutek… wypiłeś za dużo… miały być dwa gule… wypiłeś trzy…Taaa… A kto w zeszłym tygodniu wypił sam ostatnią szklankę denaturatu ??? No kto?? Ta sama waga problemu, zbliżona mentalnie jakość wykonawców – jeżeli przeciek o tym „spisku” jest faktem. Ale działacze, piłkarze mogą sobie pozwolić. Bo są na jakimś obsranym prywatnym folwarku, gdzie nikt im nie podskoczy, nikt nie ujmie się za nazwa Bałtyk. Jak pijany rolnik ze wsi, który leje kijem po mordzie swoja babę, a jak wytrybi jej ze dwa kły, włazi na nią i robi dziewiąte dziecko… pewnie znowu z Downem. Nikt się nie wtrąca, nikt nic nie wie, nikt za babą się nie ujmie. Podobna sytuacja. Dlatego tez wspomniałem, że nie chodzi tu o piłkarzy… Te leszcze mogą sobie na wszystko pozwolić, bo Bałtyk nie ma kibiców. Dostanie ktoś w łeb, jak przyjęli po gongu frajerzy po meczu w Stargardzie kiedyś? Jebnie dziadowi ktoś z bani, jak po meczu w Lęborku w szatni kiedyś? Kompania braci, ha ha ha. Piłkarze, działacze i kibice… na jednym wózku. Mam nadzieję że Bałtyk ten mecz przegra. Żeby jakiś debil nie napisał, że widzi postęp w grze. No, ale przegrać z Raselem… to już wyższa szkoła jazdy. Może się nie udać…Rasel pewnie gola nie strzeli, więc jeśli nadal jakiś Heniek z Bałtyku gra przeciwko jakiemuś trenerowi czy coś, bo wina upił za dużo, to trzeba zrobić numer a la Janusz Jojko, jeśli wiecie o czym mówię. Aż chyba może jednak się wybiorę… Dawno nie byłem w cyrku. Bo to nudy. Słonie, żyrafy, linoskoczki … nudy. Ale piłkarze z kibicami? Może warto zobaczyć. Tylko błaznów to już nie dawać!!! Błazny już były w środę!! W Kościerzynie na pucharze błazny były, ponoć występ udany!!! Ludziska w Kościerzynie posrani i poszczani ze śmiechu byli, tak ich rozweselili. Błazny z Bałtyku biegały i skakały jak małpy  ku uciesze gawiedzi, robiąc przy tym pocieszne miny, skończyło się na 7-1 i wszyscy rozweseleni w dobrych humorach wrócili do domów. Wszyscy z Kościerzyny rzecz jasna, bo ludziska z Gdyni do występów błaznów przyzwyczajeni, bali się kolek i zajadów ze śmiechu, i pozostali w domach. Oni często zostają w domach. Domatorzy tacy.

korwin

Wybory prezydenckie

Już niebawem czeka nas dość wątpliwa przyjemność wybierania Prezydenta Polski. Na to średnio ważne, acz niezwykle prestiżowe stanowisko ostało się jedenastu kandydatów. Żaden nie jest kandydatem zbyt poważnym, a niektórzy są groteskowi wręcz. Największym jednak pajacem, żenującym wręcz kretynem, za którego wstyd mi strasznie z powodu tego samego obywatelstwa, jest prezydent obecnie urzędujący. To, że Bronisław Komorowski zachowuje się jak wiejski głupek, strażnik miejski czy przodownik OHP, można by może jeszcze znieść. Ostatecznie mieliśmy za prezydenta już zbrodniarza (Jaruzelski) alkoholika (Kwaśniewski) czy głupka (Wałęsa). To, że mamy za prezydenta jednak tłumoka, obrażającego i upokarzającego Polaków, reprezentującego antypolskie interesy – to zdzierżyć jest już trudno… Jedzie nasz, to znaczy wasz, bo ja się do niego nie przyznaję, prezydent na Ukrainę i tam nas upokarza, uznając winy morderców z UPA i OUN, jako niewielkie i nie warte odnotowania, po czym przeprasza bandytów z Ukrainy za polskie przestępstwa wobec nich! Rzeź na Wołyniu to był niewielki konflikt?? I tak ramię w ramię dwóch socjalistów sra się do Ukrainy, bo drugi kretyn, Duda, też jest przyjacielem banderowców.  Taka to między nimi „walka polityczna” , gdzie w najważniejszej kwestii dotyczącej choćby obronności kraju, obydwoje pieją jednym, lewackim tonem. Różnice między Komorowskim a Dudą są iluzoryczne i nigdy nie wyjdziemy z tego bagna, jak wybory będą ciągle rozgrywały się między kandydatami – szkodnikami z tych dwóch ugrupowań. Oczywiście Komorowski jest znacznie gorszy, bo to buc niesamowity, ale ja nie mam ochoty wybierać Dudy tylko dlatego, że jest trochę mniejszym bucem. Zresztą jak poważnie traktować faceta, który grzmi przeciwko euro, a nie tak dawno brał udział w podpisaniu ograniczającego suwerenność Polski traktatu lizbońskiego, gdzie jednym z głównych punktów jest docelowa wspólna waluta – euro.  Jeden różowy lewaczek, drugi brunatny lewaczek. PiS wie dobrze, że raczej nie ma szans na wygranie prezydentury, więc schował swojego lidera, Jarosława, i dał na pożarcie nikomu nie znanego Dudę. Duda jako młody, elokwentny i energiczny człowiek z dużego miasta ma za zadanie nadrabiać straty w elektoracie wyborczym w miejscach, gdzie PiS najbardziej dołuje, czyli wśród ludzi w średnim wieku i młodych, w wielkomiejskich aglomeracjach. Zaowocować ma to w wyborach parlamentarnych. Podobny zresztą plan ma SLD wystawiając na pożarcie ponętną panią Ogórkową. Ona tez ma szukać młodszego i inteligentnego elektoratu , który chciałby oddać  głos na SLD w wyborach parlamentarnych… Poza tymi pajacami i planktonem Jarubasem ciekawi są już tylko Korwin Mikke i Kukiz. W sumie ci dwaj dżentelmeni zabiorą od 8 do 12 % poparcia, które by dostali Komorowski lub Duda. Nie wygrają, ale mogą zaistnieć na scenie politycznej. Kukiz pewnie założy jakąś partię, a Korwin ostatecznie oddali w niebyt KNP i będzie mógł liczyć na przekroczenie progu 5% w sejmie przyszłej kadencji, jako szef swojej partii KORWIN… Fajnie by było, gdyby któryś z nich zajął 3 miejsce i pogonił nadęte gwiazdy PSL-u czy SLD. Fajnie by było aby rozdzielić sejmowe lewactwo i faktycznie, pod kątem wyborów parlamentarnych te wybory – prezydenckie – są bardzo ważne. Dlatego namawiam aby cos zmienić i wyjść poza bandę złodziei i pasożytów, przyjaciół banderowców ukraińskich z PiS czy PO. Trzymajmy Rosję i Ukrainę jak najdalej od siebie, nie dajmy się wyprowadzić w pole podżegaczom, którzy mając na uwadze swoje olbrzymie zyski szykują nas do wojny z ruskimi. Którzy co kilka lat zmieniają zdanie…. Aczkolwiek do wojny się szykujmy trochę, bo różnie może być… Na początek przywróćmy przymusowy pobór do wojska. Dotyczy to też zresztą (nieufność moja) Kukiza, który należał kiedyś do PO, ciężko uwierzyć, ze w 100% zrozumiał swoje grzechy, choć głupi nie jest i gada rozsądnie. Głosujcie na kogoś spoza bandy oszustów i kryptolewaków. Nie ma kandydatów idealnych, więc zagłosuje na Korwina Mikke. Agenta rosyjskiego, jak powtarzają sfrustrowani wyborcy PO i PiS, a co tam. Oficer prowadzący pomoże 8-) . Rozwalmy w końcu złodziejski system. Ten temat jeszcze będzie szczegółowo poruszony… Czas zmienić cos w tym syfie.  Wywalmy z siodła Komorowskiego, bo wstyd niewiarygodny mieć takiego chama za prezydenta naszego kraju.

korwin

22/2014/15 Pogoń II Szczecin – Bałtyk Gdynia

A więc dobrze…Poznajcie tajemnicę najtajniejszego z tajnych planów Bałtyku Gdynia!!! Dowiedzcie się ode mnie, jak było. Przy tej tajemnicy ufo w Roswell , meteoryt tunguski czy całun turyński to dziecinne łamigłówki. Otóż przed rundą wiosenną zebrał się zarząd. Powstał tajny plan, żeby Bałtyk był najlepszy tej wiosny!!! Ale jak to zrobić… Tyle razy już próbowano i nic nie wyszło… Będą grali, srali i w końcu zajmą 3 miejsce… które nic nie daje… Albo i nawet wygrają, po czym okrutnie w barażach ogoli nas Lechia Dzierżoniów… lub Formacja Port Mostki… I wtedy dyrektor sportowy, pan Rajewicz wpadł na szatański plan… „A przecież kibice czasem śpiewają… Bałtyk na czele, gdy odwrócimy tabelę… A więc może zróbmy tak… Niech Bałtyk zamiast wygrywać , wszystko przerżnie!!! Wszystko po kolei!!! A potem kibice odwrócą sobie tabelę… i Bałtyk na czele!” „Genialny plan, panie Stasiu!” Zakrzyknęli wszyscy z zarządu. „Ale co z tymi kibicami, będą się burzyć, bajerowaliśmy ich przecież awansem…” „Eee tam… nie ma ich prawie przecież” machnął ręką lekceważąco pan dyrektor. „No dobra, na początek przegramy wszystko na wyjazdach, o meczach u siebie pomyślimy potem”…

I słowo ciałem się stało.

Pogoń II Szczecin – Bałtyk Gdynia 2-1 po golach w 47 i 65 minucie, dla nas strzelił honorową bramkę Kuzimski w 88 minucie.

Brak kibiców Bałtyku na tym wyjeździe.

Piłkarze, działacze, zarząd – serdecznie dziękujemy. Osiągnęliście nasz – kibiców Bałtyku – poziom. Sami zgadnijcie, czy to aby pochwała…?