Publicystyka

leg

Z życia wzięte

-No i stało się. Legijny „Sen o Warszawie” w podwójnej koronie spełnił się. Wprawdzie do końca rozgrywek ekstraklasy jeszcze zostały 3 kolejki, ale w naszych siermiężnych ligowych realiach niemożliwym jest, by ktoś odebrał Legii tytuł. Zwycięstwo z Lechem załatwiło sprawę. Później piłkarsko zapewne skończy się jak zwykle. Legia to obecnie kilku graczy na niezłym – na nasze polskie warunki – poziomie. Jej gwiazdami w tym sezonie był podstarzały imprezowicz Ljuboja i podstarzały schorowany Saganowski. To nie wróży jakiś wielkich sukcesów i zapewne batalia Legii o Ligę Mistrzów skończy się,  zanim dzieci po wakacjach udadzą się do szkoły… Szybkie opadnięcie z eliminacji LM, dwumecz w eliminacjach LE i spokój. Taki to scenariusz od kilku lat obowiązuje w tragicznych swych poziomem polskich drużynach. Potem totalna dominacja w polskiej lidze, w której co najwyżej Lech się postawi i tak być może na długie lata. No ale liga mistrzów to komercyjne, nudne gówno i specjalnie nie ma czego żałować, jedynie kasy, która znacząco by wzmocniła polską drużynę po dostaniu się do rozgrywek grupowych. Na całe szczęście w kibicowskiej lidze mistrzów Legia już jest dawno. Bez eliminacji. Na całe szczęście ta właśnie liga mnie tylko interesuje, więc wszystko jest OK 8-) .  Kibice mistrza Polski będą mieli ze 2-3 wycieczki pucharowe po Europie i przynajmniej ich formy możemy być pewni. Redakcja Wolnej Polski gratuluje Legii mistrza… na pewno nie przedwcześnie ;-) . Chciałem przypomnieć że Bałtyk też grywał w swoim czasie z Legią Warszawa w lidze – a co!!! Było to w czasach, gdy dopiero co przestały biegać  po ziemi dinozaury, nie było tabletów, laptopów i w ogóle internetu, a ludzie mimo to jakoś żyli! Klamrą spajającą tamte i obecne czasy zaś jest to, że tak samo wtedy jak i dzisiaj Polską rządzili skurwysyny, złodzieje i bandyci.

-Platformie spada! Z lekkim uśmiechem zażenowania oglądam „niezależne i obiektywne” badania opinii społecznej. Wszelkie ośrodki badań opinii społecznej to pożywka dla idiotów. Krańcowy przykład manipulacji stadem baranów, czyli po prostu społeczeństwem. Generalnie wynik „niezależnych badań” przeprowadzonych na „losowo wybranej grupie społecznej” zależny jest od tego, kto za takie badania płaci. Teraz podobno Platforma straciła parę punktów a PiS wysunął się na czoło rankingu popularności. Czego to dowodzi? Permanentnie niczego… nawet jeżeli to prawda. Do jakiś tam wyborów jeszcze ponad 2 lata i to, że w tej Chwili PiS przewodzi o 3 %,  czy też o tyle właśnie przegrywa nie ma żadnego znaczenia. Jednak taki sondaż jest przydatny np. dla platformy.  Otóż wystarczy ogłosić że PiS zdobył przewagę  kilkuprocentową, by zmobilizować elektorat PO i by wzrosła atmosfera niechęci wobec PiS-u („Kurde, oszołomy dojdą do władzy!” – przestraszy się plebs). Jak głosi słuszne powiedzenie „Gdyby wybory mogły cokolwiek zmienić, byłyby zakazane”, dlatego nie w jakichkolwiek wyborach czy wynikach sondażowych  upatrywałbym szansy na poprawę naszej przyszłości i rzeczywistości. Daleko bardziej przydatny byłaby grupa operacyjna w składzie: sędzia, kat, pluton egzekucyjny. Zgłaszam się na ochotnika do dowolnej, choć nie ukrywam, najchętniej pociągałbym za cyngiel :twisted: .

- W Wielkiej Brytanii przedstawiciel „pokojowo nastawionych” murzynów, który w 2003 roku przeszedł na ”miłujących bliźnich” islam zaszlachtował brytyjskiego żołnierza maczetą. Po czym, wraz z kolegą życzliwie pozowali ludziom do zdjęć robionych telefonami komórkowymi. Już nawet nie chcę tu wrzucać czarnuchom czy ciapatym, choć miałbym uproszczoną robotę dla potwierdzenia różnych rasistowskich tez…  Brytyjczycy jak i np. Francuzi, a po nich inne kraje już dawno zrobili sobie solidne kuku, ściągając kryminogenny kolorowy element ludzki w ilościach hurtowych do swych krajów. W ich państwach cywilizacja multi – kulti zaowocowała gettami pełnymi nierobów, rzezimieszków, bandytów i bab płodzących po 10-cioro dzieci w celu wiszenia na zasiłkach… To powoduje niekiedy frustrację i nienawiść białych ludzi do wszelkiego kolorowego lewactwa, co kończy się czasem drastycznie, jak np. w przypadku pana Breivika. Nawet specjalnie mi nie żal tego Angola. Sami sobie zgotowali ten los! Chcieli mieć tanią siłę roboczą, no to muszą się liczyć z tym, że czasem spadnie głowa tu i ówdzie. Co daję pod rozwagę rządzącym naszym krajem… Zatrzymajmy exodus kolorowego badziewia do naszego kraju póki jeszcze nie jest za późno!!!  Ale czy oni czytają mojego bloga 8-) ?

-Dzisiaj wieczorem nudy. Gówniany mecz piłkarski wewnątrzniemiecki na stadionie Wembley.  Wiem że ciężko będzie zrozumieć mnie niektórym fanom sportu, ale ten cyrk, jakim jest obecnie liga mistrzów nie ma według mnie wiele wspólnego z prawdziwym sportem (tak, wiem – powtarzam się). Przede wszystkim jaka to liga mistrzów, jeśli mistrz może być tylko jeden, a grają dwie drużyny niemieckie w finale? No ale to nie mój problem, i mimo ogólnej niechęci do tego beznadziejnego pseudo show pewnie i tak kątem oka zerknę czasami. Piłka to piłka, ale szkoda że tak ją zjebali, że tak bardzo oddaliła się od prawdziwego ducha sportu… Ja jednak o czym innym. Mecz się jeszcze nie rozpoczął, a mnie się już nim kilka razy rzygać chciało. Leci jakiś gówniane śniadanie przy kawie czy coś w tym stylu i debilny dziennikarzyna zadaje pytanie na temat wieczornego meczu jakiejś kretynce – „celebrytce” z polsatowskiego sitcomu, heh. „Jak pani sądzi, kto wygra?”, na co kretynka odpowiada „Mam nadzieję że NASZA Borussia”… jaka, kurwa, nasza? Chyba twoja, debilna bezmózga wywłoko! Nie wkurzałbym się tak bardzo, bo tępe babsko nie wie co mówi, ale takich określeń słyszałem więcej i już nie mogę wytrzymać. Szkopy zawsze będą szkopami, nasze trio piłkarskie wykonuje swoja pracę za grube pieniądze i dobrze. Ale żadna niemiecka drużyna nie będzie nigdy nasza, czy to takie ciężkie dla hołoty do zrozumienia??? „Nasza” to powinna być reprezentacja Polski, tymczasem tu już gracze z Dortmundu tak nie błyszczą i tym raczej powinniśmy się zająć, a na „nasz” finał ligi mistrzów to jeszcze trzeba będzie trochę poczekać. Jakieś 2653 lata :evil: .

dl

Piszą o mnie

Redaktor naczelny zina papierowego i netowego „Droga Legionisty” wspomniał o Wolnej Polsce. Szło to tak:

MEDIA / GDZIE POZIOM?

A propos mediów – i nie tyczy to żadnego tytułu wymienionego w tej aktualizacji. Przeglądam sobie tą scenę, także w internecie i nie mogę się nadziwić dlaczego jest taki słaby poziom? Nie chodzi tu o ukazywanie swojego projektu w zajebistym świetle, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że masa pracy przede mną – zarówno stylistycznej jak i ogólnie warsztatowej. Ale do cholery… nie mogę czytać ludzi, których życie to jedynie facebook i nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Dużo jest ciekawych ludzi (np. wiele wypowiedzi na forach to potwierdza), ale im się nie chce. Tak jak większości grafomanów nie chce się rozwijać. A szkoda. Dobrym przykładem pozytywnym jest ten blog: http://wolna-polska.crazylife.pl . Tak, koleś wrzucił śmieszne zdjęcie, ale przynajmniej jest „jakiś” (wczytajcie się, to naczelny „Zadymy” z lat 90tych…).  Jest „jakiś”, a nie kurwa nijaki i z 3 błędami w jednym słowie…

Dziękuję za opinię. Nie jest najgorsza heh,  zresztą i te negatywne są też w cenie. Zdjęcie jest faktycznie śmieszne, bo i takie miało być, mistrzem muskulatury to ja nie jestem, ale za to jaki groźny :twisted: . Swoją drogą DL kolegi Legionisty to bardzo interesująca pozycja i na pewno będzie zrecenzowana na łamach Wolnej Polski. Choć nie ma tam żadnego śmiesznego zdjęcia…

ci

Polskie bagno – część 2

Platforma, przy całej skali beznadziei swych rządów ma jeden niezaprzeczalny atut. Jej nieomalże niesłabnącą siłą jest słabość opozycji. To jest to, co spędza sen z oczu wszystkim nienawidzącym obecnego nie-rządu (czyli i mnie). Główna partia opozycyjna czyli Prawo i Sprawiedliwość ma swój żelazny, ok 20-procentowy elektorat, ale ma też i żelazny ok 50-procentowy „anty-elektorat”. Są to komuniści, neo-komuniści, wszelcy przeciwnicy chrześcijańskich wartości, są to też niestety PRAWDZIWI prawicowcy. Podkreślam sformułowanie „prawdziwi”, gdyż tak naprawdę niestety pod względem gospodarczym i ekonomicznym ani PO ani PiS nawet koło prawicy nie stali. O PSL, SLD czy Ruchu Palikota nie wspominając. PiS dba o tożsamość narodową i pod względem polityki zagranicznej spełniał wymogi partii prawicowej zarówno jak był partia rządzącą, jak i teraz, gdy jest w opozycji. Niestety to nie wszystko.  Gdy słyszę o programie naprawy państwa w wykonaniu PiS to nie wiem – śmiać się czy płakać? Zwiększenie roli państwa, opieka socjalna, ostatnio ktoś z PiS wypalił z pomysłem dawania comiesięcznego becikowego każdemu kto urodzi dziecko do 18 urodzin włącznie co miesiąc… Radosne rozdawnictwo rodem z minionej epoki… ręce opadają. Długo mógłbym wymieniać dlaczego PiS nie spełnia moich oczekiwań, najgorsze jest to, że generalnie swoi najwięksi przeciwnicy polityczni w laniu wody i obietnicach bez pokrycia są bardzo zbliżeni do siebie… Ich programy polityczne są całkiem podobne niestety. Dlatego prawdziwa wojna polityczna w tym kraju odbywa się przede wszystkim o kwestie personalne. Kto teraz będzie rządził i się dopcha do koryta. Jak zwykle. Gdybym miał do wyboru tylko PO lub PiS to oczywiście wybrałbym tych drugich, ale byłby to wybór jedynie mniejszego zła. Dziś na skutek tragicznych rządów platformersów PiS bardzo zbliżył się do PO, na dystans 1-2% i kto wie, czy najbliższych wyborów nie wygra… To jednak jeszcze 3 lata bodajże, na dzień dzisiejszy PiS do władzy się nie nadaje. Być nieco lepszym od PO to zbyt mało. Przez bardzo mizerny poziom dwóch największych partii w Polsce wzrosła jak zwykle siła lewicy. To straszne że w kraju zniszczonym doszczętnie przez komunę takie SLD ma poparcie rzędu 15%. Ale mają oni jeden mały plus. Są lewakami oficjalnymi, występują z otwartą przyłbicą, nie udają „liberalnej prawicy” heh. Jak będzie się ich prowadziło na szubienicę, nie będzie wątpliwości ;-).  Kolejne dwie partie to już kloaka. Pedalsko – transwestycko – kryminalny Ruch Palikota to ścierwo, które wstręt nawet kijem dotknąć. Jej szefem jest kapitalista o poglądach lewackich… żenada.  Jak już wcześniej pisałem – to efemeryda, partia na która głosowały wszelkiej maści ćpuny, lewaki, debile i degeneraci. Nie ma ona większego znaczenia, niebawem zniknie. Z kolei PSL to gówno, które przylepi się do każdej partii, która obecnie rządzi. Wieśniaki zawsze dostaną 5-10%, bo zawsze jacyś rolnicy na nich zagłosują, i z każdym im po drodze. Może być PO, PiS, SLD – ktokolwiek dojdzie do władzy, z tym chętnie PSL zawrze sojusz. Byle być przy korycie. Typowa partia karierowiczowska – od lat. Do tych wszystkich partii dochodzą tzw. partie kanapowe, czyli SP, PJN, KNP czy NOP. Poza żenującym PJN-em wszystkie pozostałe na pewno bardziej zasługują na miejsce w sejmie, niż jakiś PSL czy Ruch Palikota. Solidarna Polska czy Narodowe Odrodzenie Polski są jednak bez szans najmniejszych na porwanie tłumów. NOP-u trochę szkoda, mocno nacjonalistyczna partia bardzo by się przydała w tym sejmie, ale ludzie się boją „ekstremistów”. Wolą partie niby prawicowe, ale jednak z solidnym pakietem socjalnym… Chcieliby zachodnich, kapitalistycznych zarobków ale jednocześnie rozbudowanych zasiłków, pomocy, zapomóg, dodatków, ulg itd. Itp. Jednak w obecnej sytuacji wystarczy im, aby tania była wódka i kiełbasa, jak to napisał kolega w komentarzu do 1 części mojego wywodu. Ostatnią partią godną uwagi jest Kongres Nowej Prawicy Korwina – Mikke.  Za młodych lat Korwin i jego UPR wielokrotnie dostawali moje głosy, czy to w wyborach parlamentarnych, czy prezydenckich. Niestety lata mijają i mój no może nie idol, ale jakiś tam autorytet lat młodzieńczych najzwyczajniej zestarzał się i zdziadział. Dziś – stwierdzam z przykrością – coraz częściej gada bzdury. Poza tym JKM jest genialnym ekonomistą i świetnie przewiduje przyszłość w kwestiach gospodarczych, natomiast nie jest ani trochę nacjonalistą. Zawsze patrzy tylko na interes, nie kieruje się innymi wartościami. Może takie nieco żydowskie podejście byłoby dobre dla naszego kraju, mi jednak z nim jest coraz mniej po drodze. Niemniej gdy go po raz kolejny (bo już miałem kiedyś przyjemność) spotkam gdzieś osobiście, rękę mu podam. Jako jeden z niewielu polityków na to zasługuje.

Reasumując – wnioski nie są za ciekawe. Jak napisałem w tytule – Polska to polityczne bagno, nikt tak naprawdę z pełnym przekonaniem i świadomością nie reprezentuje interesów naszego kraju. Najważniejszym zadaniem jest obalić antypolski rząd PO i PSL, jednak – tak z ręką na sercu – nie bardzo wiem, kto mógłby ich zastąpić. Niestety nie bardzo wierzę w przebudzenie ludzi niczym kolega z Ostatniej Kohorty, bo nie widzę ani wystarczającej liczby ludzi zdolnych do obalenia niewolniczego systemu w którym tkwimy obecnie, ani tez nie widzę liderów, którzy mogliby nas poprowadzić. Brak jest w tej chwili autorytetów i osobowości pokroju Piłsudskiego czy Dmowskiego. No ale cóż… to może jednak spalmy sejm i senat, powieśmy wszystkich złoczyńców, przywróćmy ludziom wolność… a reszta sama się wykrystalizuje 8-) ??  W coś trzeba jednak wierzyć. Może lemingom w końcu wódka i kiełbasa przestanie wystarczać? Może w końcu zapragną żyć normalnie, we własnym kraju? Może…

zlo

Polskie bagno – część 1

Sytuacja polityczna w naszym kraju przyprawia o zawrót głowy i rozstrój wątroby. Na skutek tego co dzieje się w naszym kraju wielu ludzi mówi o swoim nikłym zainteresowaniu polityką, bądź też żadnym. Ile razy w życiu słyszałem – „mam wyjebane na polityków, same kurwy i złodzieje” (nie można tu odmówić sporej racji, niestety). Słyszałem też „Chuj w nich, byle mi się udało na żonę i dzieci zarobić, i tak świata nie zmienię”. Jest też całkiem solidna grupa, potrafiąca objąć nawet 10 % ogółu wyborców, którzy „na złość tym sprzedajnym chujom” głosują na cudaczne partie – dziwolągi, efemerydy, które pojawiają się, zatrzęsą trochę salonem politycznym, po czym nikną bez śladu. W naszej najnowszej historii takimi partiami była „Polska Partia Przyjaciół Piwa”, „Samoobrona” czy teraz „Ruch Palikota”. W aktualnym sejmie mamy niestety mnóstwo wykolejeńców, debilów, odszczepieńców wszelkiej maści, ludzi jak też i całych partii które nie powinny mieć miejsca na niwie politycznej naszego kraju… Chyba z połowa tych posłów – psychopatów powinna za swe przewały garować w kiciu albo i wisieć… za zdradę stanu i działanie na korzyść obcych krajów z uwzględnieniem niszczenia i całkowitej utraty suwerenności naszego.  Niestety jednak, mam złą wiadomość dla lemingów, chcących tylko przeżyć „od pierwszego do pierwszego” i „aby tylko mieć spokój”. Tak się nie da, gdyż kraj jest na historycznym zakręcie. Sielanka się skończyła. Będąc dalej obojętnymi na wszystko, pozwalacie sprowadzić się na samo dno. Mamy obecnie najgorszy rząd od 1989 roku. Podobno w tym to właśnie roku upadła komuna. Mało kto w to wierzy obecnie, tzn. mało kto z osób myślących samodzielnie… Komuna się przebranżowiła, okopała się na swoich pozycjach i dopiero teraz zaczęło jej się powodzić… Na stanowisko prezydenta potrzebowali figuranta, głupka którym będzie łatwo dyrygować. Wybór padł na Lejbę Kohne zwanego pod polskim nazwiskiem jako Lech Wałęsa. Na wszelki wypadek (bo głupek to był okrutny, było spore ryzyko wtopy) dano mu prywatnego kierowcę, oficera SB. Był to Mieczysław Wachowski, gangster i bandyta. Jego kryminalna działalność była zbyt „gruba” nawet na zakłamane środowisko post-solidarnościowe i neo-komunistyczne. Gdy rypła się sprawa, że za ok 2 miliony złotych przekazanych „nie wiadomo komu” przez Wachowskiego prezydent Wałęsa skorzystał z prawa łaski i zwolnił z pierdla jednego z większych gangsterów polskich – Zielińskiego vel „Słowika”, Mietka usunięto w cień. Wałęsę wyczyszczono, jego akta współpracy z SB – 29 stron – usunięto i Lech pozostał na firmamencie politycznym. Mógłbym długo, bardzo długo pisać o „Magdalence”, Okrągłym stole, „Nocnej Zmianie” i wielu innych zbrodniach i oszustwach na skalę globalną całego kraju, ale nie w tym rzecz. Zainteresowani znajdą bez problemu w necie informacje na ten temat. To jednak jest blog bardziej zajmujący się aktualiami niż historią, więc wróćmy do dnia dzisiejszego. Mamy obecnie rząd, w którym partią rządzącą jest Platforma Obywatelska, a przyklejone są do niej przydupasy z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Rządy tej koalicji są obrazą dla Polski i Polaków. Z trzech najważniejszych osób w tym kraju (prezydent, premier, minister spraw zagranicznych) aż dwie mają za żony przedstawicielki narodu wybranego. Symptomatyczne. Rząd boleśnie drwi sobie z rodaków, upada dosłownie wszystko w tym kraju, wzrastają jedynie podatki i bezrobocie. Ryży Donek nie spełnia żadnych obietnic wyborczych swoich, czy partii której przewodzi. W kraju w zastraszającym tempie rośnie nepotyzm i biurokracja. Ludzie żyją w coraz większej nędzy, emeryci zdychają z głodu bądź z braku pieniędzy na leki, młodzież w znakomitej większości nie ma pracy ani żadnych perspektyw. Straszą nie dokończone, lub niszczejące po kilku miesiącach używania autostrady, lotniska, stadiony. Ludzie którzy mają szczęście pracować, w znakomitej większości pracują na umowach śmieciowych, czyli na jakiś gównianych umowach – zleceniach, umowach o dzieło a te najbogatsze wariaty to mają po 1153 na rękę… a co. Upada (bądź już nie istnieje) prawie każda gałąź przemysłu. Gdy nasz wesoły rząd próbuje przemycić jakiś kolejny kurewski numer (np. podatek katastralny czy wprowadzić możliwość zwrócenia się z prośbą o interwencję do obcych wojsk w razie kłopotów) usłużne reżymowe media w swoim prajm-tajmie po raz kolejny poruszą sprawę „matki Madzi” bądź związków partnerskich pedałów i lesbijek. Przy tym wszystkim obecny nasz rząd nie ma absolutnie żadnej przejrzystej wizji gospodarczej, ekonomicznej ani żadnej innej. Na domiar złego nie dba on w żaden sposób o naszą tożsamość narodową. Ba, sprawia nieodparte wrażenie, jakbyśmy byli nie samodzielnym, suwerennym państwem, a jedynie kondominium Rosji, Niemiec, Izraela czy USA… sam już nie wiem czyim. Dlatego też wykreowanym przez pro-rządowe media największym wrogiem publicznym są patrioci, lub też kibice, wśród których patrioci to 99% populacji. Każda samodzielnie myśląca osoba, która w poprzednich wyborach głosowała na Tuska bądź PO pluje sobie dziś okrutnie w brodę. Najwyższy czas obalić i zmienić ten rząd bezprawia, tą hańbiąca nas bandę złodziei, przestępców, kolaborantów i nieudaczników. Ktoś jednak z boku nieśmiało zapyta – „Skoro jest tak źle, skoro faktycznie jest tak tragicznie, to dlaczego ta banda, za nic mająca sobie dobro naszego kraju, po tylu wtopach i aferach nadal ma zdumiewający próg poparcia wyborczego sięgającego 30%..?” Słuszne pytanie, odpowiedzi na nie udzielę w drugiej części artykułu – już niebawem.

„Aleśmy ich w chuja zrobili, panie generale!”

 

po

Jedzie pociąg z daleka…

W dzisiejszych czasach podróżowanie koleją kojarzy mi się z perwersyjną udręką, ucieleśnieniem marzeń masochisty, któremu już nie wystarczają przyziemne tortury przypiekania na wolnym ogniu czy połykania drutu kolczastego. Niestety ja masochistą nie jestem, natomiast jestem zmuszony dość regularnie z usług PKP korzystać. Same ostatnie 4 tygodnie jeżdżenia koleją dostarczyło mi emocji, jakie zapewne całe życie nie są udziałem pasażera super szybkiej kolei japońskiej czy francuskiej TGV… Otóż właśnie 4 tygodnie temu, gdy wracałem strudzony pracą do domu, 10 km przed celem mej podróży pociąg stanął. Po 25 minutach stania na podrzędnej podlęborskiej stacji przyszedł kanar i z nonszalanckim uśmiechem oznajmił, że skład dalej nie pojedzie i że ma nas w dupie (no, dosłownie tego nie powiedział, ale taki był wydźwięk informacji). Było to po 23 w nocy, więc resztę dystansu musiałem pokonać zamówioną telefonicznie i niezbyt tanią taksówką. Kolejne traumatyczne przeżycie z udziałem polskiej kolei miało u mnie miejsce dzisiaj. Do stacji Gdynia Główna mój pociąg dojechał punktualnie i serdecznie zdziwiony przyjąłem to już za dobrą monetę, i nieomalże otumaniony radosnym uniesieniem rozmarzyłem się wizją punktualnego dotarcia do domu… Cios przyszedł nagle. Pociąg w Gdyni na dworcu stał… stał… czas nieubłaganie upływał, minęła już godzina odjazdu, a on nadal stał… Po kwadransie opóźnienia z megafonu dworcowego usłyszałem, że pociąg z przyczyn technicznych będzie stał aż do odwołania… i tyle. Potem z plotek pociągowych usłyszałem, że w pociągu mającym jechać w kierunku Zakopanego nastąpiło jakieś zwarcie gdy wyjeżdżał z bocznicy i niestety zapalił się przedział, a działo się to na moim torze, który został zablokowany. Powoli zacząłem się szykować do spędzenia noclegu w przedziale pociągowym, na szczęście awarię usunięto i z zaledwie 50-minutowym opóźnieniem dotarłem do domu. Opisałem tylko 2 przypadki z ostatniego czasu z moim udziałem, ale przecież cała polska kolej jest obecnie synonimem brudu, syfu, niepunktualności, złodziejstwa, olewania pasażerów, pluskiew grasujących milionami i wielu innych negatywnych skojarzeń. Agonalny stan kolei co rusz to wstrząsany i dobijany kolejnymi aferami i skandalami jest faktem znanym powszechnie. Pociągi na skutek zawodności przestarzałych maszyn i urządzeń wypadają czasami z torów, ¾ taboru leży i rdzewieje na bocznicach i czeka na naprawy, gdy w innych miejscach dzieją się dantejskie sceny z ludźmi chcącymi wrócić do domów np. z miejscowości turystycznych w trakcie sezonu… Ktoś inteligentny inaczej postanowił o zniesieniu szkół zawodowych sposobiących do pracy na kolei, i w tej chwili modlimy się o zdrowie ponad 50-letnich facetów pracujących w tym zawodzie, gdyż to ostatni fachowcy w branży kolejarskiej… Nie wychowaliśmy sobie wartościowych następców, praktycznie zaraz nie będzie miał kto prowadzić i naprawiać pociągów… jak farsa w tym temacie brzmi wiadomość, że kosztem wielu milionów złotych wyremontowano kilometry torów, by po 2 latach od tej gruntownej naprawy oznajmić, że kolej niebawem te połączenia zamyka…. Trochę przerobiłem znaną pioseneczkę dla dzieci, chyba oddaje prawdę:
Jedzie pociąg z daleka
Nikt na niego nie czeka
Bo pociąg pierdolony
Pięć godzin jest spóźniony.
Kiedyś mieliśmy najwięcej kilometrów połączeń kolejowych w Europie, a pewna babcia mi opowiadała, że według przyjazdu pociągu ustawiało się zegary… Dzisiaj pociąg z Warszawy do Gdańska jedzie 6 – 6,5 godziny, przed wojną jechał nieco ponad 5… Kto i w czyim interesie spowodował, że upadek kolei stał się nieuchronnym faktem? Komu zależało, żeby dziedzina, która na całym świecie jest jednym z priorytetów – transport – u nas spadała na psy? Czemu podzielono stabilną i dobrze funkcjonującą kolej państwową na ponad 30 spółek? Oczywiście każdą ze sztabem prezesów, sekretarek i mnóstwem biurokratów. Są to pytania teoretycznie bez odpowiedzi, a zarazem w praktyce każdy o IQ powyżej poziomu kozy, kaloryfera lub Joli Rutowicz tą odpowiedź zna lub jej się domyśla. Tym bardziej że te same pytania można zadać, a i odpowiedź zbliżoną uzyskamy gdy spytamy o inne upadające gałęzie polskiej gospodarki: stocznie, kopalnie, służbę zdrowia, pocztę, wojsko, policję itd. Itp. To antypolski rząd renegatów i zdrajców, pokolenie „magdalenki” i okrągłego stołu, ubecy, śmiecie i przestępcy wszelkiej maści, którzy rządzą naszym krajem są tego przyczyną. W ich interesie jest maksymalne upodlenie, zniszczenie a tym samym zaniżenie ceny polskich podmiotów gospodarczych… a następnie odsprzedanie ich za grosze obcemu kapitałowi. Jesteśmy przy kolei… jeszcze dziś polskiej kolei, która zapewne już niedługo przemieni się w Deutsche Bahn… „Dobry” niemiecki przewoźnik a zarazem ukryty (?) okupant przejmie kolejny kawałek naszego kraju, kolejną gałąź naszej gospodarki… Tak to jest niestety, gdy polski teoretycznie rząd w rzeczywistości reprezentuje interesy obcych mocarstw… Na dzień dzisiejszy, może drastycznie to zabrzmi, ale nie żyjemy w kraju niepodległym, a o suwerenności możemy tylko śnić. Och nie, panie aspirancie… niech pan, czytając te słowa nie wpisuje w notesie „kolejny nazista tworzy bloga”, „Zoologiczny antykomunista walczy z demokratycznie wybranym rządem”… i tak dalej. Domyślam się, że mnie czytacie i inwigilujecie… tak, panie aspirancie, radzę się wstrzymać z wysyłaniem po mnie swych piesków o 6.05 rano. Jeszcze wielu rzeczy nie ujawniłem, dopiero zaczynam ;-)… Kto wie, czy nie tworzę groźnej siatki przestępczej złożonej z tak radykalnych odszczepieńców jak prawicowcy, patrioci, kibice, nietolerancyjni heterycy, chrześcijanie … trzeba nas poznać bliżej… Oj poznacie poznacie… Będziemy tak blisko siebie – zapewniam! Jeno metr sznura nas będzie dzielił zawiązywany na konarze drzewa z jednej strony, a zaciskający się energicznie na szyjach zdrajców z drugiej… Zapłacicie za swe winy antypolskie sukinsyny… Do jutra ;-)

san

Polska – San Marino

Generalnie nie zajmuję się piłką nożną w wykonaniu kobiet, jednakże dziś poświęcę kilka strof naszym dzielnym dziewczynom… Otóż nie dalej jak wczoraj odniosły one wiekopomny sukces, wygrywając z reprezentacją San Marino. Ten sympatyczny kraj, zamieszkały przez 29.000 obywateli – czyli znacznie mniej niż np. mieszka w moim Lęborku, nie dał rady babom z reprezentacji Polski wizualnie tylko przypominającym mężczyzn… No cóż, parafrazując ks. Twardowskiego – śpieszmy się kochać zwycięstwa naszej kadry… tak rzadko przychodzą… Przed osobami w wieku emerytalnym stoi poważne zagrożenie nie doczekania kolejnej wiktorii naszych… wszelkiej maści statystycy wzięli się za wyliczanie naszych szans na awans do mistrzostw świata w Brazylii. Oczywiście one teoretycznie istnieją – tak samo jak istnieją szanse na to, że wygram „szóstkę” w totolotka, Jaruzelski przeprosi za swoje podłe życie pełne zła, a Grodzka zostanie Miss Polonia…. Co nie zmienia faktu, że wyjazd na Wembley czy do Kiszyniowa na pewno będzie pełen atrakcji… zapewnienie sobie tychże na szczęście zależy już od nas, a nie od panien przebranych w stroje reprezentacji Polski :-)…

ukr

Polska – Ukraina

Nie śpieszyło mi się specjalnie z opisywaniem ostatniego meczu kadry, gdyż mecze tejże stają się równie istotne, co zebranie koła gospodyń wiejskich w Pcimiu Dolnym czy bolesna obstrukcja Mariana W spod Ostrołęki po wypiciu 4 win owocowych… Pseudo – piłkarze pokazali nam jednak ważną rzecz. Otóż udowodnili nam, jak wielki upadek człowieczeństwa w obecnych czasach jest możliwy. Jak bardzo można zniżyć swą dumę i godność do poziomu rynsztoka. Najwyższy czas bić na alarm!!! Nażelowane pedzie grające w naszej kadrze za nic maja takie pojęcia jak honor, duma, patriotyzm, radosne podniecenie i skupienie związane z reprezentowaniem świętych barw naszego kraju. Nie interesuje ich fakt, że są oglądani przez miliony ludzi – starych wiernych kibiców, młodych chłopaków którzy marzą aby zostać piłkarzami, ludzi którzy przekładają pracę – jeśli mają na drugą zmianę – bo marzy im się radość po zwycięskim meczu. Tymczasem taki chuj, jak Batorego komin. Piłkarze zlekceważyli kompletnie wszystkich. Niestety nie można ich indolencji piłkarskiej uzasadnić ogólnie słabym poziomem, jak to robimy w przypadku Bałtyku Gdynia na przykład. Nie można, gdyż ci sami ludzie kilka dni wcześniej, a potem kilka dni później coraz lepiej radzą sobie w renomowanych ligach zachodnich – niemieckiej, francuskiej, angielskiej, włoskiej czy rosyjskiej. Pedzie z kadry zanim zrobią wślizg by odebrać piłkę, zanim wsadzą głowę tam, gdzie inni boją się wsadzić nogę (kiedyś tak mówiono o Szarmachu) najpierw dokładnie wszystko przeliczą i uznają, że im się nie opłaca. Wszak mecz kadry to tylko jakiś herb z orłem na piersi, jakiś hymn Polski, jakieś marne 10 milionów ludzi przed telewizorami… Nie warto szaleć. Tymczasem w sejfie domowym jest schowany lukratywny kontrakt – z Borussią, Southampton czy innym AC Milan. Nie warto się przemęczać, bo można naciągnąć, albo co gorsza zerwać Achillesa. Nie warto ryzykować, by nie uszkodzić łękotki. Pan niemiecki dobry, da euro i to dużo, ale nie za darmo. Pan przeboleje kontuzję odniesioną w meczu ligowym, ale na jakiejś kadrze Polaczków?? Może nerwowo nie zdzierżyć i kasa się urwie… To takie proste… A tymczasem pismaki zachodzą w głowę, jak to jest że nasze trio z Borussii tak pięknie gra ku chwale mistrza Niemiec, a na kadrze dupa, że taki Boruc w kilka tygodni stał się bohaterem Southampton, a u nas w kadrze puszcza wszystko co leci w bramkę, że taki Glik jest ostoją obrony AC Torino, a w kadrze napastnicy drużyny przeciwnej pędzą jego strona niczym mercedes niemiecką autostradą… Dalej wymieniać? Obecnie stosunek do kadry mam całkowicie obojętny, choć mam nadzieję że zaliczę jakiś fajny wyjazd kadrowy… ale to już nie na piłkę. Sytuacja jest dobra, bo kadro – debilki wymalowane na biało – czerwono, wszelkiej maści Janusze w kapeluszach i pióropuszach, nie umiejący kompletnie śpiewać ani dopingować kadrę sobie zaraz odpuszczą. Oni chodzą tylko, gdy liczą na zwycięstwo. Czas pojechać dobrą bandą na wyjazd, naszej pożal się Boże kadry i porządnie się zabawić… Bo żeby dobrze się zabawić… kto oglądał Mirka Bakę w „Prywatnym mieście”, ten wie ;-). A pedzie?? Ktoś niedługo okopie wam ryje za brak szacunku dla polskich barw, zobaczycie pastuchy…

Do roboty!

Poniedziałek, godzina 3.30. Bolesny dźwięk alarmu telefonicznego porusza moje ciało i umysł. W paroksyzmie bólu psychicznego otwieram oczy i z ciężkim westchnieniem wstaję, choć to środek nocy. Wiem, co oznacza ten dźwięk, ten sygnał tak podle budzący mnie ze snu:  Do roboty!!!! Na szczęście ta nieprzyjemna godzina pobudki dotyczy mnie tylko w poniedziałki, w pozostałe dni tygodnia budzę się dopiero o 6.30 … Ubieram się, myję ząbki, zakładam swój tobołek na plecy, w rękę biorę laptopa i wyruszam ku swemu przeznaczeniu… jest nim duże miasto w środkowej części Polski, w którym to obecnie pracuję. Pracuję, tyram czy haruję – nazewnictwo dowolne. Gdybym jednak miał określić swój cel podróży, nie powiedziałbym, że jadę DO PRACY… Powiedziałbym, że jadę DO ROBOTY… Skąd ten niuans – różnica w nazwie i czemu jest dla mnie istotna? Wyobrażam sobie, że praca to miejsce, gdzie spełnia się swoje marzenia i ambicje zawodowe. Że pracuje się po to, aby w miarę godnie żyć i utrzymać swoją rodzinę. Aby poza chlebem i wodą można było czasem pozwolić sobie na nieco więcej… Nie wiem, banały piszę, ale może wspólne wyjście z babą do kina lub restauracji… wyjazd z dziećmi na wczasy… zakup nowej książki, butelki porządnej whisky czy sukienki dla kobiety – nie wiem, czegokolwiek…. Może być też zakup nowoczesnego wibratora trzybiegowego,  kucyka lub biletu na koncert Maryli Rodowicz – różne są gusta i perwersje ;-). Najważniejszy jest jednak luz psychiczny – bo stres zabija. Świadomość wypłacalności, ekonomicznej niezależności, w miarę spokojnego bieżącego zapewnienia bytu sobie i swojej rodzinie jest nie do przecenienia. Tymczasem żyjemy w Polsce… W kraju, gdzie spośród obywateli w wieku produkcyjnym DO PRACY jeździ może z 10, no max 20% ludzi… reszta jeździ DO ROBOTY. Znakomita większość pracuje po to, by przeżyć. Zapierdala niewolniczo cały miesiąc w jakimś zasranym sklepie, w biurze czy na budowie po to tylko, by nie zdechnąć z głodu. Po to, by starczyło na czynsz, prąd, ratę w banku i przeżycie na minimalnym poziomie człowieczeństwa. Za 160 godzin tyrania dostaje się najczęściej najniższą krajową – zdaje się że obecnie na rękę 1156 zł. Często jednak jest jeszcze gorzej – ludzie pracują jeszcze więcej godzin miesięcznie na jakiś śmieciowych umowach lub wręcz na czarno. Nie jest to wszystko jednak winą chciwych i krwiożerczych pracodawców… Oni tez mają przerąbane we własnym kraju… Patetycznie obiecane „zielone światło” dla firm i przedsiębiorców do dziś nie zostało włączone. Aby założyć firmę nadal należy się przebić przez gąszcz biurokracji, zezwoleń, łapówek… Aby tą firmę utrzymać, należy się liczyć z atakami wszelkiej maści biurokratów, Urzędu Skarbowego, fiskusa który domaga się krwawych danin z comiesięcznych dochodów… Pod względem przyjazności państwa dla firm i prywatnych obywateli zajmujemy miejsce na szarym końcu świata – daleko za wszelką cywilizacją, coś między Ugandą a Nikaraguą . Co powoduje, że nasz kraj – jego rząd – zachowuje się jakby nienawidził swych obywateli? Jakby świadomie działał przeciwko nim? Co siedzi w głowach ekipy rządzącej, że ciągle kombinuje, jakby tu jeszcze bardziej nas znękać i zniewolić? Kolejne miesiące rządzenia ekipy PO i ich przydupasów, to kolejne „dokręcanie śruby”, kolejne podwyższanie podatków i ustanawianie nowych, kolejne bariery biurokratyczne i legislacyjne. Kim są mocodawcy naszego sejmu, że z taką zajadłością każą mu niszczyć Polskę i Polaków od strony gospodarczej, ekonomicznej, patriotycznej i wszystkich innych? Czy rozkazy, wskazówki i dyrektywy płyną z Brukseli, Berlina, Moskwy czy Tel avivu??? Może z każdej po trochu? Czy ten rząd, to jeszcze polski rząd, czy już tylko przedstawicielstwo obcego narodu? Żyjemy w czasach walki o przetrwanie, o niepodległość i suwerenność naszego kraju. Ludzie pracujący i ich warunki życia to tylko fragment całości, wierzchołek góry lodowej. W tym kraju leży prawie wszystko – ZUS i ich klienci, czyli emeryci i renciści. Służba zdrowia. Szkolnictwo. Sport. Media czyli telewizja, radio i internet. Transport i komunikacja. Budownictwo i inwestycje. Wolny rynek. No i przede wszystkim wolność… Naszym krajem rządzą służby specjalne, pogrobowcy PZPR-u mają na swych usługach państwową milicję, jak zawsze chętną bronić karmiącego ją pana – no w końcu to zwykłe psy łańcuchowe. Długo by jeszcze wymieniać…. Zmiana kolejna ekipy rządzącej chyba wiele nie zmieni. Tu trzeba szukać rozwiązań radykalnych. Zdrajców powiesić, winnych ukarać. Potem przywrócić normalność… To długi i ciężki proces, tym bardziej że neo – POstkomuna wychowała sobie stado lemingów, w znakomitej większości niezdolnych do samodzielnego myślenia, działania… To temat na wiele artykułów, będę miał o czym pisać… idę spać, bo jutro rano – znów –  DO ROBOTY…

PS: napis nad bramą obozu w Oświęcimiu – Arbeit macht frei – wcale nie odpowiada prawdzie. Można pracować i pracować do usranej śmierci, ale to wcale nie znaczy, że po tej pracy będzie się wolnym… Wolność trzeba sobie wywalczyć… najwyższy czas zaczynać…

 

Malkontent

3… 2… 1… start!

No to jestem. 40 lat minęło… To nie jest już czas idealny na rozwój fizyczny, sukcesy sportowe w tym wieku osiągają co najwyżej brydżyści, szachiści, ewentualnie pingpongiści… Co nie znaczy, że nie należy dbać o kondycję fizyczną… należy, i to bardzo! Najlepiej poprzez uprawianie (częste) sportu i (bardzo częste) sexu :-)… Ale sport to nie wszystko. Aby w życiu być „kimś” należy spełnić kilka bardzo prostych warunków. Należy żyć według pewnych zasad, np według dekalogu, który nieco wam udoskonalę, dorzucając kilka swoich zasad… Nie oznacza to, że jestem zatwardziałym katolikiem, raczej określiłbym się jako agnostyka, choć też nie w 100 procentach… Niemniej dekalog jest fajny i ma słuszne założenia, więc czemu się nie stosować?? Żyjemy obecnie w bardzo trudnych czasach. Czasach, gdy światem, Europą, a przede wszystkim Polską rządzi kurewstwo, fałsz, cynizm i zakłamanie. W czasach, gdy Polską zawiadują polityczni troglodyci -  ekonomiczni, gospodarczy, polityczni debile… a także (a może przede wszystkim) ludzie złej woli, którzy niszczą nasz kraj, gospodarkę świadomie, z wolna oddając ją obcym narodom w posiadanie. W czasach, gdy walczy się za pomocą reżimowych, usłużnych mediów z chrześcijańskimi wartościami, rodziną, patriotyzmem, miłością i wolnością. W czasach promocji poddaństwa i wasalstwa, konfidenctwa, braku zasad, braku samodzielnego myślenia, pedalstwa, kurewstwa i wielu innych wynaturzeń. Obecne czasy są tak złe, że miewam niekiedy nieodparte wrażenie, że oto nadchodzi kres cywilizacji w jej obecnej formie. Czy jebnie w nas piorun, a Bozia zafunduje nam coś a la biblijny potop lub zburzenie siedliska zła jakim jest ziemia, niczym unicestwienie kiedyś Sodomy i Gomory?? Czy może nadchodzi Czas Przełomu… Czas w którym ludzie zaczną myśleć i odrzucą zło? I wtedy przestaną gonić za kolejnym telewizorem czy smartfonem, przestaną czytać brukowe gówna pokroju „Faktu” czy „Wyborczej”, odrzucą debilne programy telewizyjne typu „Top Model”, talk show gnid typu Wojewódzki czy wywiady prominentki post – komunistycznej „Stokrotki” zwanej jako Olejnik… Oj długo by wymieniać. Większość medialnej papki serwowanej nam obecnie to szajs nadający się tylko do spuszczenia wraz z gównem w publicznej toalecie…

Te 40 lat to minęło oczywiście mi… Wspomniałem już o średniej kondycji sportowej, za to czuję się w szczytowej formie intelektualnej ;-)… jakkolwiek narcystycznie by to nie brzmiało, właśnie teraz już wiem wiele… bardzo wiele, nieomalże prawie wszystko ;-)…. Nadszedł czas bym się tą wiedzą z wami podzielił… Spróbuję obserwować otaczającą nas rzeczywistość i wyciągać wnioski, liczę oczywiście na pomoc czytelników tej strony… Jeśli będę tą stronę prowadził 10 lat, i dzięki niej choć 5 osób się obudzi, to będzie sukces… Oczywiście nie samą polityką człowiek żyje, więc będzie trochę wspomnień kibicowskich,  jakiegoś tam humoru, wszelakich recenzji – filmów, książek czy stron internetowych. Kultura to bardzo ważna rzecz!!! W życiu moim najważniejsze są 3 sprawy: rodzina, czyli Natalka, Iwonka i cała reszta, Polska czyli nieustająca walka o niepodległość i dekomunizację oraz Bałtyk Gdynia – święty klub. O ile temat pierwszy nie będzie poruszany – nie cierpię osobistych wynurzeń i nudzą mnie na ogół czyjeś sprawy prywatne, o tyle w kwestii Polski i Bałtyku możecie być pewni zalewu informacji :-)… Na razie stronka jest jeszcze w fazie budowy, praktycznie – jakby jej nie było. Jeśli czytasz te słowa, to jesteś tu przypadkiem, gdyż na ostro, z wszystkim zamierzam wystartować 1 kwietnia… ta data – prima aprilis – to świetny dzień żeby zrobić kawał lewakom, pedałom, anarchistom, ekologom, „poprawnym politycznie”, wszelkiej maści zboczeńcom, Palikotom, Tuskom, Wałęsom, Wajdom, Millerom, Wojewódzkim, Olejnikom, Kraśkom, i wielu wielu innym degeneratom, na których szpalt tego wstępniaka by nie starczyło, ha ha. Fanatycy platformy raczej nie znajdą tu nic dla siebie, post- czy neokomuniści także, ale i fanatycy klerykalni czy zwolennicy PiS-u mogą czasem czuć się zawiedzeni… tu będą łamy otwarte tylko dla prawdy, albowiem ona nas wyzwoli ;-)… Właściwie to ja prawie nikogo nie lubię, więc loża szyderców będzie miała ręce pełne roboty. Trochę konkretów. W dziale publicystyka będą oczywiście artykuły wszelakie. W recenzjach będę opisywał wszystko co zobaczę, usłyszę, przeczytam interesującego – nie oznacza to, że jeśli wyjdzie np jakiś mega gówniany film, to go wam nie opiszę… a jakże, opiszę – celem ostrzeżenia !!! Dział Bałtyk Gdynia będzie ciekawy głównie dla fanów Bałtyku bądź innych zainteresowanych tym klubem, tą ekipą -  może być nieco nudny dla nie zainteresowanych moim klubem (kuuuuurrrwaaa…. są tacy :-)???? ) . Dział wspomnienia będzie zawierał wszelkie opisy,reminiscencje z przeszłości – tez to będą często związane np z wyjazdami kibicowskimi – ale te już będą raczej wesołe, wskazane dla wszystkich :-). Poza wspomnieniami meczowymi będą też wspomnienia życiowe, bo jak wiadomo Historia vitae magistra est – czyli że uczy życia… nawet z tej najnowszej warto wyciągać nauki na przyszłość… Gdy ktoś z was napisze coś ciekawego, chętnie to wrzucę na stronę… Będzie na to specjalny dział nawet. Alfabet Malkontenta to… alfabet. Nieco inne wyjaśnienie haseł, niż w „Encyklopedii Powszechnej”… Dzięki za wsparcie psychiczne tych, którzy mnie wspierali motywująco, abym zaczął coś pisać… Lewackie ścierwo, twój koniec jest bliski!!! Zaczynamy odliczanie… 3…2…1… start!!!

 

Malkontent