Publicystyka

Wiosenne porządki

Tytuł artykułu może nie do końca adekwatny, bo są tacy, którzy twierdzą, że oto wiosna się już skończyła i lato co najmniej za pasem, by nie powiedzieć tuż tuż.  Ale to nieważne, każdy czas jest dobry na uporządkowanie swojego życia… Jakkolwiek by to nie brzmiało.

Najprawdopodobniej czytacie właśnie ostatni tekst na łamach Wolnej Polski. Młode to moje „wolne” dziecko, ale była to moja pasja. Różnie bywało u mnie z regularnością, ale przynajmniej miałem gdzie wrzucać swoje przemyślenia, swoje recenzje, komentować życie, chuligaństwo, społeczeństwo. Nawet dwa razy z powodu Wolnej Polski psy mnie zwinęły, przed drugim razem wykasowałem z 50 najostrzejszych artykułów, czego szczerze mówiąc żałuję… Takie zakręty, meandry historii są, że tak bardzo się bałem iść do puchy, a teraz chętnie bym się zgodził pójść gibać na te kilka tygodni, żeby w zamian móc naprawić pewne sprawy…  Słabe to wszystko

Jakaś tam historyjka chyba z grubsza się kończy… nie nie, spokojnie… mam córeczkę, siostrunię, matkę, Anię… Muszę je pilnować żeby żadna krzywda im się nie stała.  Muszę żyć i pilnować porządku, aby te panie wiedziały, że Żołnierz Wyklęty nad nimi czuwa. Nie jest to najlepsze czuwanie, bo może i za wiele nie pomogę w danym momencie, bo mnie ciągle nie ma… ciągle nie ma. Ale dla was jestem. Możecie się do mnie zawsze zwrócić o pomoc. Zrobię co w mojej mocy. Wszystko.

Nie jest to żaden foszek pierdzioszek ani pozerstwo. Najzwyczajniej w świecie po prostu te wszystkie pierdoły mnie nudzą. Przestało mnie interesować co dzieje się w Polsce czy świecie. Nie za bardzo mnie interesuje, kto wygra najbliższe wybory parlamentarne, kiedy i gdzie gra lub będzie grał Bałtyk , w ogóle sport jest nudny, nie oglądam już nawet „Świata według Kiepskich” a był to przez kilka lat rytuał… Nie interesują mnie wyjazdy kibicowskie, nie interesuje mnie w tej chwili nawet czytanie. Jednym słowem straciłem po prostu wenę na dobre i szkoda czasu mojego i tych, którzy coraz dłużej czekają na kolejne artykuły.

Co z Bałtykiem? Też krucho, ale może tam jeszcze wpadnę… Nie wiem, okaże się. Generalnie cały ten system przejadł mi się i znudził. Są tysiące lepszych blogów i na pewno ktoś przejmie schedę po mnie. Zresztą być może będę musiał złamać pewne zasady kibicowskie niebawem,  ale to się jeszcze okaże. Gdyby do tego doszło, oczywiście wydam stosowne oświadczenie, by nikt nie kojarzył mnie od tej pory z kibicowaniem i reprezentowanymi przez brać kibicowską zasadami.

Teraz mam poważną sprawę do załatwienia. Trzeba się skoncentrować.

Pamiętajcie o zasadach.

Aniu M – kocham Cię!!! Nie walcz z przeznaczeniem. Byłaś moja, chwilowo nie jesteś, ale będziesz… Miłość wygra.

Wszystko będzie dobrze.

Na końcu będzie zwycięstwo.

Bałtyk Gdynia jest najlepszym klubem świata. Jestem pewien.

Zapanuje sprawiedliwość.

Nie będzie 200 wyjazdów.

Nie będzie książki.

Do zobaczenia.

 https://www.youtube.com/watch?v=QvbUdRHfylA

Noc nadchodzi

„Ciemno już… zgasły wszystkie światła…Ciemno już… noc nadchodzi…” – tak śpiewa Peja w jednym ze swych utworów… Ciemno jest, światła zgasły… ale nie wszystkie. Jeszcze jedno się tli… Tli, Migota chwiejnym blaskiem, refleksy świetlne tańczą na ścianie…ale jeszcze ma w sobie moc. Jeszcze może rozbłysnąć… Niechaj nie gaśnie. Przypilnuj płomienia… Bo na rozpalenie następnego już nie starczy ognia… A gdy naprawdę zapadnie noc… Zanim zdmuchniesz ostatni płomień… Pamiętaj, że jak u Szymborskiej, która była miernotą moralną, ale za to dobrą poetką „Nic dwa razy się nie zdarza…”  Nic a nic. A jak już coś jest szczególnie piękne, dobre, niesamowite… Że kundelki ujadają…? Wszak jedziemy w karawanie…Cóż nam mogą zaszkodzić ujadające kundelki… najwyżej obsikają nam nogawki, bądź pogryzą po kostkach…

Smutno się robi niezmiernie. Zawsze miałem trzy najważniejsze punkty odniesienia… trzy takie moje małe ojczyzny…Polska jest moją ojczyzną…Nie wiem czy tu będzie dobrze w tym kraju, ale tu jeszcze można wierzyć… Drugą moja ojczyzną jest Bałtyk… Moje 25 lat mega intensywnego życia… ale Bałtyk umarł. Bałtyku nie ma. Tak bardzo nie ma, że już i mi się odechciało…  Klub najlepszy na świecie SKS Bałtyk Gdynia już najlepszy nie jest. Nie jest też najgorszy. Jego po prostu już nie ma… i po co to wszystko było… chciałby człowiek spytać..? Warto było, niczego nie żałuję. Jest paru kumpli. Jest trochę wspomnień. To było bardzo dobre w moim życiu. Czy będzie ciąg dalszy… Nie wiem. Bo „Kto umarł, ten nie żyje”… bo ciemność nadchodzi… Chyba w Bałtyku ciemność zapadnie całkowita. Zresztą to teraz mój najmniejszy problem… Jest jeszcze życie osobiste… rodzina… A kto wypisał się z rodziny już taki słodki nie jest… List dzisiaj dostałem od takiej jednej pani… Żąda kasy… olbrzymiej… nieuzasadnionej niczym… A ponoć nie jest materialistką… ? Biedna pani. Ej, proszę pani… Ach nie, wszak byliśmy po imieniu. Ej, ty… wybaczam Ci. Leć na milicję może jeszcze… daj do proroka… Pucuj pucuj i sprzedawaj…, zobaczymy czy przybiją… Tylko nie strasz. Bo ja się tylko jednej rzeczy boję. I wcale nie jest to śmierć… nawet jakbym gdzieś ją widział tu niedaleko… przechodziła… kiwała do mnie ręką??? Eee chyba nie. Powtarzam  – wybaczam ci. Rób swoje. Nie boję się też więzienia, zresztą trafić tam nie mam za co. Nie boję się też zwierząt, bo one nigdy na mnie nie warczą. Każdy pies na imprezie po kilku minutach kładzie mi głowę na kolanach. I kundel Zofia, i labrador Benek… Może i Ty, mój prywatny zwierzaczku położysz mi głowę na kolanach… One mają szósty zmysł. Wiedzą komu można ufać. Zawierz im i Ty…

Zaczynam sprzątanie… Twitter – padł… Viber – padł… Jeszcze klika MSN, jeszcze Wolna Polska nadaje… Wolna Polska umiera ostatnia.

A może Bóg istnieje…? Ale ja nie umiem prosić… ja nie umiem się ukorzyć, kurde. Przecież to moje główne motto na tej stronie…Myśl autora „Dżumy”… Hmm… Ale to już ostatni dzwonek…No więc Boże – jeśli istniejesz – pomóż mi.  Pokornie Cię proszę. Wiesz, że tym razem akurat to, co robię, jest bardzo dobre, więc może się zlitujesz. Może ścieżki wyboiste ku temu wiodą i manowce są wkoło… Ale jaka nagroda będzie … najwyższa wisienka z tortu. To bezczelność z mojej strony o cokolwiek Cię prosić, wiem o tym dobrze. Ale spróbować zawsze mogę, czyż nie? Kończę. Noc nadchodzi. Sporo świateł już pogasło. Nasze jeszcze się tli…

noc

Andrzej Duda – niech się uda…

Redakcja blogu „Wolna Polska” w imieniu swoim i powiązanych z nią środowiskami:  patriotycznym, nacjonalistycznym, kibicowskim i kilkoma innymi serdecznie gratuluje panu Andrzejowi Dudzie zwycięstwa w wyborach prezydenckich. Długo się wahałem i miałem wątpliwości, czy pana poprzeć, ostatecznie jednak zdecydowałem, że warto. Główną przyczyną takiej decyzji była pana kultura, prezencja, sposób bycia, towarzyska ogłada, znajomość języków, inteligencja i dobry charakter. To niezwykle istotne cechy przy tak reprezentacyjnej funkcji, jak prezydent RP. Drugą przyczyną mego poparcia w drugiej turze Pana osoby była wiara, że będzie pan zarzewiem nowych działań, nowych porządków w państwie polskim.  Przymknąłem oko na nie najlepszy, mocno socjalistyczny program PiS-u, na pana kompletnie nierealne (co niektóre) obietnice wyborcze, na różne negatywne kwestie. Musiałem to oko przymknąć, bo oto staliśmy w obliczu unicestwienia państwa polskiego, utraty całkowitej jego suwerenności i tożsamości. O uratowanie państwa polskiego walczyły trzy grupy: środowisko narodowe, które jednak jest w kiepskim stanie obecnie, dość powiedzieć że wspierało troglodytów ukraińskich… Niemniej są po właściwej stronie… drugą grupą byli dobrzy ludzie, którzy mieli dość zakłamanych zbrodniczych rządów kryminalistów spod znaku platformy i PSL. Trzecią grupą – najważniejszą w tym wszystkim – byli kibice. To my nagłośniliśmy złodziejstwo i bandytyzm szumowin rządowych. Tysiące ludzi na stadionach śpiewało odpowiednie piosenki pod adresem zorganizowanej przestępczości rządowej. Oprawy meczowe z odpowiednim przesłaniem obiegały całą Polskę lotem błyskawicy. O Donaldzie, że jest matołem, o Bronku że jest tępym żulem, za naszym pośrednictwem słychać było wszędzie. To było zbyt skomplikowane, zbyt zorganizowane, te tysiące różnorakich akcji, tysiące wizyt na wiecach neokomunistycznych prominentów z PO. Ludzie widzieli, że odbiegamy od stereotypu pijanej żulii rzucającej na oślep kamieniami w matki z dziećmi na ręku, lansowanego przez środowiska rządowe. Ciężko w to uwierzyć, ale co poniektórzy zaczęli myśleć… Czas rozkmin i analiz wszelakich jeszcze przed nami. Opozycja z ramieniem zbrojnym i reakcyjnym – w postaci kibicowskiej braci  - rozpoczyna demontaż bantustanu bezprawia i powrót do korzeni państwa polskiego, opartego na wierze, lojalności, zasadach chrześcijańskich i sile gospodarczej i militarnej. Daleka jeszcze droga do odzyskania państwa polskiego. Jednak zostało zasiane ziarno nadziei, że ten syf nie będzie trwał wiecznie. Poleciał pierwszy kamyk… Czy w październiku ruszy lawina? Tak! Jestem tego pewien! Już niedługo… zamiast liści…

Panie Andrzeju! My wierzymy!

dudaduda

Dzień wyboru

Z jednodniowym opóźnieniem piszę dziś o Światowym Dniu Praw Zwierząt. Opóźnienie wynika z kilku powodów… Piątek to najtrudniejszy w moim tygodniu dzień do pisania. Na dodatek zaraz po przyjeździe do domu miałem niezwykle ważną wizytę… Która zakończyła się pełnym sukcesem. Wieczorem, już o północy padłem na ryj i spałem aż do 10… Wyobrażacie to sobie??? Spać do 10??? Jest też inna przyczyna… Jeżeli już coś obchodzę, to konkretne rocznice, np. wybuchu Powstania Warszawskiego albo radosną odzyskania przeze mnie wolności w połowie grudnia 2014 ;-) . Wszelkie światowe dni „ku czci” mam w miejscu, gdzie słońce nigdy nie dochodzi, no chyba że opalam się na brzuchu na plaży w Ahlbeck… Jednak gdy chodzi o zwierzątka mogę zrobić wyjątek. O właśnie, można to określić inaczej. Ważne dla mnie postacie czy zwierzęta obchodzą u mnie swój dzień każdego dnia. Zawsze będę darzył miłością i sympatią zwierzątka, więc nie musze obchodzić ich szczególnego dnia, raz w roku. Podobnie z Dniem Kobiet, ta jedna ma u mnie co dzień swoje święto… czy z wszelakimi dniami pamięci o bohaterach narodowych. O nich też pamiętam zawsze…. To na tyle. Wracając do zwierząt. W ciężkich czasach, gdy brakuje ludziom na chleb, gdy wokół panuje złodziejstwo i kurewstwo, gdy krajem rządzą (oby już niedługo) bandyci i szmaciarze, zwierzęta mają jeszcze gorzej od ludzi. W takich to bowiem czasach jeszcze łatwiej wyrzucić niechcianego psa z okna samochodu, albo przywiązać łańcuchem do drzewa w lesie (Bóg mi świadkiem że takiemu, złapanemu przeze mnie delikwentowi zrobiłbym to samo, ale jeszcze zmiażdżyłbym ku przestrodze bejsbolem rzepki w kolanach). Łatwiej też wierzyć szarlatanom i oszustom wmawiającym, że sadło z tłuszczu kota albo jego skóra wpływa kojąco na bóle kręgosłupa. Po prostu wraz z biedą szerzy się głupota, ciemnota i zacofanie. Ciągle jeszcze obdziera się dziesiątki zwierząt z futer, żeby tępe, bogate baby miały z nich futra, ciągle rozpuszcza się króliczkom oczy kwasami i chemikaliami, żeby ustalić skład nowego kosmetyku. Oczy tych słodkich zwierzaków dla morderców z koncernów farmaceutycznych są najlepsze, bo nie mają powiek. Nie znieczulają ich, bo łzy, a później parujące oczy i drgawki na skutek śmiertelnego bólu są dla panów „naukowców”  dowodem, że oto kosmetyk jest za mocny, albo za słaby… A to wszystko przez jakiś gówniany pęd ku nowościom, ku zwiększeniu zysków. Problem leży nie w tym kretyni, żebyście koniecznie mieli nowy zapach, szampon czy mydło. Problem leży w tym, żebyście nie bali się wody i mydła. Lepszy Biały Jeleń i szare mydło codziennie, niż najnowszy zapach Givenchy na śmierdzącą dupę pryskany… Polska jest ciągle jeszcze narodem brudasów. Nie wierzycie? Wsiądźcie w upalny dzień do busa na trasie Lębork – Łeba… Ciągle jeszcze są tacy, którzy uważają, że zmiana bielizny osobistej co drugi dzień to normalna sprawa…. Błeee… na szczęście powoli ta chociaż sprawa – higieny narodowej – ulega powolnym zmianom na lepsze… No ale odszedłem od tematu. Słabe, bezbronne wobec siły i nowoczesnej technologii zwierzęta ciągle są poddawane okrutnym torturom, jak kurczaki hodowane w zbrodniczych warunkach na wielkich fermach… jak gęsi którym zadaje się niewiarygodny ból, aby szybko mieć słynne we Francji ich wątróbki na export… Oszczędzę sobie, a raczej wam szczegółowych opisów tej „hodowli”… Jak konie transportowane do Włoch w nieludzkich warunkach, z połamanymi kończynami, ale ciągle żywe , żeby dłużej były świeże… O żółtych bydlakach zjadających psy albo gotowane żywcem, albo zatłuczone pałkami, bo ponoć lepiej wtedy smakuje ich mięso, aż brak sił, żeby pisać…

Tytuł mojego artykułu jest nieco zwodniczy. Pewnie wszyscy myśleli, że będę pisał o jutrzejszym wyborze Prezydenta Polski. To szczerze mówiąc nie jest aż takie ważne. Ważniejszy jest wasz wybór drogi życiowej. Los zwierzątek jest w waszych rękach i jest on znacznie ważniejszy pod tego, kto zostanie prezydentem. I jeszcze jedno – stosunek do zwierząt w dużym stopniu obrazuje stosunek do ludzi. Kogo bawi przywiązywanie kotów do aut, a następnie ruszanie, wsadzanie im łapek w łupiny od orzechów, kopanie bezpańskich psów lub jakiekolwiek ich dręczenie – nie ważne czy z przyjemności, czy dla zysku – ten na pewno nie jestem dobrym człowiekiem. Kto natomiast kocha zwierzęta i stara się im pomagać, a przynajmniej im nie szkodzi – ten na pewno nie jest jeszcze do końca stracony. Bądź zawsze po właściwej stronie – po stronie dobra!

Dlatego jutro, już nie wnikając w programy polityczne, obietnice, inteligencję, prezencję czy partie polityczne… Wybieram tego, dla którego nie jest przyjemnością strzelanie do zwierząt. Dla tego, który nie jest myśliwym. A Ty? Jeżeli masz zamiar oddać głos na myśliwego z WSI, to proszę, nie zaglądaj więcej na mojego bloga. To blog dla porządnych ludzi, którzy walczą o lepszą Polskę, o lepszą przyszłość, o godne życie dla ludzi i zwierząt. Jeśli do nich nie należysz, to wyp…laj! Ratujmy, co się da… Jutro, przy urnie, jest tylko jeden jedyny wybór…

    Andrzej Duda Prezydentem RP

zwierzaki

O „Angorze” i „Przeglądzie”

Nie jestem jakimś wielkim czytelnikiem prasy, kiedyś było inaczej… Ale kiedyś było mniej możliwości. Ciężko było dostać dobrą książkę, a o internecie nikt nie słyszał. W obecnych czasach czasem przeczytałem „W Sieci”, z wiadomych przyczyn miesięcznik „To My Kibice”, ale przede wszystkim w każdy poniedziałek „Angorę” i „Przegląd Sportowy”. Chciałem powiedzieć krótko i dosadnie. Nigdy więcej nie kupie tego gówna. Do widzenia „Angoro”, do widzenia „Przeglądzie”! Żegnam bez żalu. Nienawidzę indoktrynacji, nienawidzę fałszu.

„Angora”, ponoć niezależny przegląd prasy codziennej tydzień temu cały numer (z wyjątkiem felietonu JKM)  poświęciła w mało dyskretny sposób agitce Komorowskiego. Dowcipy sugerujące niedołęstwo umysłowe wszystkich, którzy głosują „inaczej”. Artykuły dziennikarza Ogórka, Martenki i innych piewców systemu sugerujące głosowanie na jedynego słusznego kandydata. Nawet nie chce mi się komentować i szczegółowo opisywać. To nie jest wielka strata dla „Angory” gdy stracą jednego czytelnika, ale liczę na to, że dzięki mnie kolejnych 10 czytelników zrezygnuje z kupowania tego zakłamanego gówna. Odstawcie ten syf!

„Przegląd” z kolei w skandaliczny sposób opisuje zajścia w Knurowie. Staje na straży i w obronie psiarni. Sługusów systemu. Pisze kompletne bzdury na temat tamtejszych zajść.  Nic nie wspomina o niezgodnych z prawem działaniach kundli. O nieudzieleniu pomocy. Wspieranie morderców z mundurach to jakoś nie moja bajka. Jeżeli ktoś pisze pod zamówienie i chwale obozu rządzącego i jego psów łańcuchowych, to mnie taka literatura nie interesuje. I wcale nie chodzi o to, że o Bałtyku Gdynia w „Przeglądzie Sportowym” przeczytać jest niezwykle trudno. Chce być wolny i dostawać rzetelne, zgodne z prawdą informacje. Poszukam sobie innej prasy. Albo zostanę przy internecie, tam znam odpowiednie strony…

Czas w tym kraju przywrócić normalność. Trzeba o nią walczyć. Czas odzyskać wolność. Na szczęście redaktor naczelny Wolnej Polski jest nie do kupienia – bo nie zależy mu zbytnio na pieniądzach i ma żelazne, dogmatyczne zasady. Nie do ruszenia. Zastraszyć też się nie dam, ale o tym to już wiedzą i psy i władza nam obecnie panująca i wszyscy którzy mnie znają.

Jebać system. Jebać platformę. Jebać milicję. Jebać frajerów.

Zwycięstwo będzie nasze!

245_angora

Nie ma wyjścia. Duda

Żeby odciągnąć świnie od koryta, trzeba najpierw pozbyć się baranów przy urnie… Dość niesamowita jest obecna sytuacja medialno – polityczna. Ludzie, którzy generalnie w swej masie, bardzo delikatnie rzecz ujmując, intelektem nie grzeszą, kapnęli się, że coś tu nie gra. Mimo tego, ze 80% czasu antenowego poświęconego jest prezentacji Komorowskiego z jak najlepszej strony, po prostu wszystkie główne media są prorządowe i zakłamane, cóż się dziwić, skoro to niepolskie media… Mimo tego, że usilnie wspiera ich w swych działaniach milicja i służby specjalne, mimo tego że w telewizji na najwyższych obrotach pracują dziennikarskie kundle, odwieczne sługusy systemu. Mimo paniki różowego „salonu” w postaci pseudo – polityków pokroju Niesiołowskiego, Kwaśniewskiego czy Palikota, czy tez w postaci pseudo – aktorów w postaci Karolaka czy innego kretyna, ludzie się kapnęli… Zapaliło im się jakieś tam, mdłe i blade na razie, ale jednak światełko w ich zakutych baniach, że, parafrazując Kazimierza Górskiego, skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Nawet fałszowanie tendencji przedwyborczych nie pomogło, a przynajmniej nie w takim stopniu, jakby salon sobie tego życzył. Pierwsza turę wyborów niespodziewanie dla plebsu, a i przyznaję dla mnie (mimo swej ogólnej wiedzy na temat zakłamania sondaży, nie zdawałem sobie sprawy ze skali tego procederu) wygrał Duda. Minimalnie, bo jednym procentem, ale jakiż to bodziec psychologiczny! Swoją drogą,  gdyby PO było dobrą, skuteczną partią, to powinna się skrycie cieszyć, że Duda może zostać prezydentem. Bo gdyby byli pewni tego, że jest on taki słaby, jak go prezentują, to mają teraz piękny układ. Bo oto Duda na stanowisku głowy państwa kompromituje się co rusz, platformersi walą w niego jak w bęben, ludzie drapią się po głowach… i w nadchodzących, naprawdę istotnych wyborach, czyli tych parlamentarnych, PO wraca na pozycję lidera z 40%-owym poparciem. Widać jednak pewności takowej platforma nie ma, bo panika w ich obozie zapanowała całkiem spora. Komorowski kładzie PO na łopatki z każdym dniem swojego urzędowania niczym kiedyś Kaczyński PiS, albo i chyba nawet jeszcze bardziej.  Kaczyński jest pierdołą i nie myśli czasem, natomiast Komorowski nie myśli nigdy, gdyż czynność ta, w jego wykonaniu jest niemożliwą do spełnienia abstrakcją. Nie pomaga mu bezpłciowy manekin w osobie Kopacz na stanowisku premiera, no jednym słowem czas chyba pogodzić się PO z pierwszą od dawna porażką wyborczą. Ale trzeba uważać. Walka trwa. Zaraz po kandydatach systemowych w wyborach uplasowali się antysystemowi wolnościowcy. Zawiodłem się wyborem ludzi, ja rozumiem że Kukiz jest medialny, ale że co piąty Polak na niego zagłosuje to chyba nawet jego przerosło. Do opozycjonistów względem świń ciągle żrących z koryt rządowych i opozycyjnych obecnego sejmu, oczywiście dołącza też i Korwin Mikke. Marny jego wynik, myślę że zdobyłby około 10% poparcia, gdyby nie fenomen Kukiza. To właśnie jemu zdecydowanie najwięcej zabrał głosów Kukiz, po troszku PO i PiS. Szkoda trochę, ale by się działo gdyby JKM miał dychę! Ludzie postawili na showmana bo był głośniejszy, zabawniejszy i uczepił się JOW-ów, bo to jedynie uwiarygadniało jego haniebną przeszłość w platformie – niby tylko ze względu na JOW-y w niej był. Kukiz – matołek wesołek, no przyjdzie jeszcze czas na weryfikację jego charakteru, charyzmy i osobowości, nie jestem jego wrogiem, jak jestem dla kandydatów z SLD, PO, PSL czy Ruchu Palikota, ale nie wierzę też specjalnie w nawróconych mesjaszów z estrady. Daję mu kredyt zaufania, niech trochę namiesza w tym sejmowym pierdolniku, ale po kruchym lodzie stąpa! Za „Kujawiaka” i „ZChN zbliża się” , „Rodzina słowem silna” oraz kultowy i genialny „On nie jest cham” patrzę na niego z lekką sympatią. Extra kawałki, ale grane mniej więcej tyle lat temu, ile wynosi procent poparcia dla Pawła. Poza tym dobry muzyk to nie znaczy dobry polityk, już przerabialiśmy doskonałych fachowców w swoich branżach, którzy kompletnie bez sensu pchali się, a następnie kompromitowali w ławach sejmowych… Wspomnę chociażby najlepszego trenera polskiego Górskiego czy lekarza Religę… Epizody sejmowe obu świętej pamięci panom chluby bynajmniej nie przyniosły… Kukiz uczepił się tych swoich JOW­-ów jak pijany płotu podczas wiatru, a one ani nie zbawią ani nie pogrążą Polski… Są średnio istotne. Oba pajace z drugiej tury zaczęły się ślinić do Kukiza po jego genialnym wyniku, Duda chce rozmawiać o JOW-ach – ale szkoda, że wcześniej nie chciał, ha ha ha, a Komorowski to w ogóle zawsze był za JOW-ami tylko nikomu nie mówił. Pajace dwa… ha ha ha… ;-)  . Dokańczając temat antysystemowców, bo to ważne niezwykle. Kukiz ma ludzi, ale chwiejny to elektorat… acz potężny! Jak ludziom się znudzi, albo jak się okaże nie tym Pawełkiem z kampanii wyborczej, to mu te 20 procent stopnieje. Właściwie jest to nieomal pewne. Dajmy jednak na to że będzie gadał z sensem, utworzy silny ruch społeczny i uwiarygodni go szeregiem mądrych inicjatyw. Spadnie mu, ale dajmy na to na poziomie tych 12 % poparcie zostaje… Do tego dochodzi 6 % Korwina. Łączą się. Entuzjazm wzrasta, ludziom spodoba się ten manewr, PiS powiedzmy dzięki Dudzie osiąga 40 % w wyborach parlamentarnych. Po wyborach zawiązują koalicję… Niewygodna dla PiS-u bo JKM i Kukiz będą bardzo dokładnie ich rozliczać… Skończy się ten kretyński pisowski socjalizm promowany przez Jarka. Ostre prawe skrzydło śledcze pod okiem Antosia rozwiązuje w końcu  tajemnice tragedii w Smoleńsku, bo to chamstwo i bandytyzm, żeby rząd polski nie chciał rozwiązać kluczowej dla państwa polskiego katastrofy. Równie ostre skrzydło zajmuje się polityką zagraniczną pod przewodnictwem Jarka Kaczyńskiego. Do tej roboty się nadaje. Ekonomią zajmuje się Korwin Mikke, który może jest i nie wyjściowym chamem, ale na ekonomii zna się świetnie, od 20 lat wszystkie jego ważniejsze prognozy ekonomiczne i gospodarcze sprawdzają się. Kukiz premierem, choć trochę strach… niech ma. A prezydentem kto? Prezydentem jednak Andrzej Duda. Możemy sobie kołki na nim ciosać, możemy narzekać na PiS… Trochę się wyrobił. Prezydent nas reprezentuje w świecie. Duda jakoś wygląda, prezencję ma. Język angielski przynajmniej jako tako zna. Ładnie się wysławia. Właśnie jest za nami debata telewizyjna pomiędzy Dudą i Komorowskim. Niestety Komorowski wypadł całkiem dobrze. Dzień w dzień się kompromitował, ale dzisiaj na debatę ostatniej szansy dla niego przygotował się. Ciosem udanym było wrzucenie tekstu o blokowaniu etatu, zaskoczyło ono Dudę, oraz o zmianie poglądów co wybory. Nie bardzo też umiał Duda się wybronić z kwestii SKOK-ów. Duda dobrze odbił piłeczkę JOW-ami i wiekiem emerytalnym. Można powiedzieć że początek należał do Komorowskiego, potem Duda się wk…ł i było mu z tym do twarzy, zaczął zachowywać się jak facet i środek debaty był jego. Na koniec znów Komorowski zaatakował, robił to w sumie często a Duda już oklapł. Sugeruje aby ktoś z ekipy pana Dudy szczypał go w tyłek albo strzelał z procy w niego, wkurzał go jednym słowem podczas debaty, bo wtedy Duda dobrze gada. Debata można powiedzieć na remis, nawet z lekkim wskazaniem na Komorowskiego niestety. Szkoda, bo niestety, ale w tak dramatycznej sytuacji jaką mamy obecnie w naszym kraju, wybór jest tylko jeden…. Duda. Komorowski jest hańbą Polaków, żeby było wszystko jasne: gdybym musiał głosować na któregoś z 10 przeciwników Komorowskiego w wyborach prezydenckich, w 9 aż przypadkach głosowałbym na jego przeciwnika… łącznie z Jarubasem, Ogórkową i Tanajno. Powaga! Tak wielkim obciachem, pomyłką i tragedią byłoby, gdyby ten głąb wygrał swoją reelekcję. Jedynie w przypadku walki Komora z Palikotem myślałbym nad postawieniem krzyżyka przy Bronku… Brrr! Idźcie do Kościoła w dniu wyborów, zjedźcie porządny obiad, wypijcie setkę wódki i ukradkiem robiąc znak krzyża, oddajcie głos na Dudę. Po prostu jest tak źle, że nie ma innego wyjścia. Nie ma żadnej innej opcji. Głosując na Komorowskiego lub oddając głos nieważny, jak też siedząc w domach sprzyjacie temu matołowi! Sprzyjacie złu! Odsuńcie PO-wskie ścierwo od władzy! Zacznijmy od ichniego prezydenta. A ty, Duda, ogarnij się i zesraj się, ale wykaż jakoś… Dbaj o dobry wizerunek i godnie nas reprezentuj… żebyś nie stał się trampoliną do parlamentarnego sukcesu platformy. Albo Korwina i Kukiza. Bałbyś się, co :mrgreen: ?

komoro

PS: Na tym blogu,dzwoniąc lub pisząc sms-y, na Facebooku i osobiście bardzo wiele osób składało mi kondolencje i wyrazy współczucia. Dziękuję Wam drodzy koledzy i drogie koleżanki. Dzięki wam było łatwiej. Chuligani i przyjaciele zawsze razem!

tata

Śpij spokojnie, Tato!

Pustka zapadła…

Dopóki sił ci starczało, zawsze dzwoniłeś w sobotę lub w niedzielę i pytałeś, co u mnie. Chyba, że ja zdążyłem zadzwonić pierwszy… Zawsze się martwiłeś o zdrowie moje i Natalki, o swoim… jakże nędznym w ostatnich latach… nie wspominałeś, dopóki się sam nie zapytałem. Nie należałeś do użalających się nad sobą. Wiedziałeś, że koniec się zbliża, ale nie beczałeś nad sobą. Chciałeś tylko doczekać ślubu swojej córki… Zabrakło ci 5 miesięcy… szkoda. Wielka szkoda. Kto mnie teraz spyta, jak tam w pracy? Jak w życiu osobistym? Jak zdrowie?

Z kim się pokłócę na tematy polityczne? Przecież ty we wszystkich widziałeś elementy pozytywne, gdy ja chciałem wieszać zdrajców, ty wierzyłeś w ich dobre intencje… Myliłeś się, bo oceniałeś po sobie… Komu to teraz powiem?

Ależ ci nerwów przysporzyłem… Bijatyki, awantury, sprawy w sądzie, dzielnicowy w domu… Musiało to boleć faceta, dla którego przestępstwem była jazda autobusem bez ważnego biletu, że jego syn ma sprawy za pobicie psa na służbie czy awantury meczowe… Nie zdążę Cię przeprosić za to wszystko…

Poszedłem do pokoju, w którym jest zegar – pamiątka rodzinna od ciebie i nakręciłem go. Ile on ma teraz lat? 164…? Milczał kilka miesięcy, ale już dostojnie zabił 11 razy o godzinie 23… Kiedyś go przekażę swojej córce… albo… synowi…?  Piąte pokolenie nakręca ten zegar, sztafeta trwa… To jeszcze nie koniec…

Byłeś dobrym człowiekiem…

Śpij spokojnie.

… I tylko ta pustka…

Żegnaj

tata

mordercy w m

O mordercach z milicji i jutrzejszych wyborach

Normalnie padaczki można dostać, a do tego aids i hemofilii z nerwów. Choć moja wiedza medyczna (dość nikła, przyznaję…) każe powątpiewać, czy aby tych właśnie chorób można dostać z nerwów… Muszę Wam zdradzić pewien mroczny sekret z mojej niedalekiej przeszłości. Otóż pewnego dnia mój notebook postanowił: będę pływał!! Nie da się notebookowi pływać – próbowałem mu to wyperswadować. On jednak postawił na swoim. W mieście znanym z pięknego jeziora Jeziorak i kibiców mniej pięknych o tej samej nazwie drużyny, mój notebook zanurzył się w cieczy. Szybko wyszło na moje, że jednak sprzęt taki pływać nie potrafi i natychmiast go z kąpieli wydobyłem. Osuszyłem… poczekałem… Po jakimś czasie notebook doszedł do siebie, nigdy już jednak nie był taki jak wcześniej. Kąpiel okazała się dla niego przeżyciem traumatycznym, a przede wszystkim szkodliwym dla zdrowia. Co jakiś czas na jego ekranie pojawiały się a to fale kojarzące się z pięknym, modrym Dunajem… a to biało czarne pasy nieodmiennie z kolei kojarzące mi się z zespołem Republika. W zeszłym tygodniu jechałem w delegację pełen dobrych myśli. Materiałów mnóstwo do opublikowania, bo to i stary mecz Bałtyku do opisania, zamordowanie kibica przez milicjantów w Knurowie, a także, a jakże, wybory prezydenckie. Nic z tego… w poniedziałek na ekranie monitora pojawił się monotematyczny czarny ekran. Gdyby to miał być obraz, zatytułowałbym go tak: „Murzyn pomalowany na czarno w pokoju bez okien i jakiegokolwiek światła o drugiej w nocy”. Tym samym zakończyłem prace z komputerem w ubiegłym tygodniu, a żeby było śmieszniej, posłuszeństwa zaczął odmawiać też i telefon. Szczęście, że mam ich więcej, aczkolwiek szans na napisanie czegokolwiek na „Wolnej Polsce” nie było… Ten stan może się przedłużyć, gdyż nie byłem w stanie w tym tygodniu oddać swego sprzętu do naprawy… Czytajcie mnie wiec, póki macie co!! Póki ktoś mi sprzęt pożyczył!!Tak rzadko coś zamieszczam…

Oczywiście tematu morderstwa kibica w Knurowie opuścić się nie da. W kompletnie niegroźnej sytuacji mordercy w mundurach robili, co chcieli – jak zwykle. W Knurowie na murawę wbiegło ok 50 kibiców tamtejszej Concordii czy może jakby ktoś wolał – miejscowego FC Górnika Zabrze. Chcieli się dobrać do przyjezdnych z Ruchu Radzionków. Ta ekipa jest niezbyt lubiana nie tylko na terenach Górnika Zabrze, nie trawi jej też np. Polonia Bytom za nieładne akcje konfidenckie, przez które kilku Polonistów powinięto. Nieważne. Połowę boiska przekroczyło może kilkunastu kibiców z Knurowa. Nie były ich celem milicyjne kundle zasłonięte swoimi tarczami, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie atakuje psów na murawie, przy kamerach, na pełnym,, jak to się mawia, przypale. Poleciało kilka jakiś kamieni w stronę Ruchu, odległość była zbyt wielka, by cokolwiek zdziałać. Zadyma drobna, jakich co tydzień kilka na ligowych stadionach. Nikt nie atakował psów, nie było szczerze mówiąc najmniejszego zagrożenia dla czyjegokolwiek życia lub zdrowia. Tymczasem kundle mundurowe oszalały. Zaczęły strzelać do kibiców z broni na gumowe kule niczym do kaczek. Nikt się nie bawił w ostrzeżenia, pałki czy gaz – od razu poszła salwa.  Nie celowali w nogi, czyli zgodnie z przepisami, tylko w głowy. J…ni bandyci w mundurach, którym wszystko wolno. Jedną osobę, 26-letniego Dawida trafili w krtań. Nie przeżył tego, mimo rozpaczliwej reanimacji najpierw przez kibica, później przez ratownika medycznego. Jego półroczne dziecko zostanie sierotą. Uwaga – żaden pies nie pospieszył z pomocą! Żaden nie pomógł umierającemu człowiekowi! Tu się zmieniła przez ostatnie 30 lat tylko nazwa, mundury i samochody, więc dajmy sobie spokój z nazywaniem bydła w mundurach policją – to nadal jest milicja! Kto i kiedy połozy kres bezkarności mordercom w mundurach…? Na pewno nie obecny rząd, na pewno nie obecny prezydent. To ich łańcuchowe psy… Nie chce mi się pisać dziś o Bałtyku Gdynia, chociaż grał swój mecz. Zremisowali z wieśniakami z Manowa 0-0, totalna żenada. Zobaczcie sobie jednak transparent, jaki dziś na meczu Bałtyku zawisnął. Na wniosek psiarni ochrona go zdjęła w 35 minucie meczu, ale przekaz poszedł w świat…

Ludzie, jutro wybieracie prezydenta. To nie jest zbyt ważna fucha, ale bardzo prestiżowa. Najważniejszą kwestią jutro jest zdetronizowanie obecnego głąba, który przynosi wstyd Polsce i Polakom. Komoruski… ćwok, prostak i cham. Szpicel konfident i agent WSI. Kolaborant i najzwyklejszy w świecie debil. Nie bardzo jest kim go zastąpić. Numer dwa to rzucony przez Jarka Kaczyńskiego na pożarcie, sztuczny, nadęty i nienaturalny Duda. W debacie kandydatów na prezydenta wypadł on tak beznadziejnie i nienaturalnie, że aż przykro. Prawił bzdety i komunały.  Był nudny i przede wszystkim nie ma żadnego pomysłu na naprawę Polski… środkami dostępnymi dla prezydenta rzecz jasna.  Przyjaciel ukraińskich banderowców. No, ale nawet mój kolega, tuba propagandowa PiS-u mi mówił, żebym nie brał pod uwagę żadnych programów, że liczy się tylko to, aby PiS doszedł do władzy… najpierw prezydent, potem parlament. Prezydentura Komoruskiego lub Dudy to szybko zbliżająca się wojna. Do której nie jesteśmy przygotowani i na która nikt normalny nie ma ochoty. Kolejne ofiary rzucone komoruskiemu na pożarcie to Jarubas i Ogórek, także osoby z dalszych szeregów swoich partii, ich śladowe poparcie nie ma jednak w tych wyborach znaczenia. Jest to jednak reszta kandydatów z tzw rządzącego systemu i na żadnego z nich nie powinniście głosować. Prezydentem Polski powinien zostać Korwin Mikke, Braun albo Kowalski. Ostatecznie może być Kukiz, aczkolwiek z nieco mniejszym entuzjazmem – średnio ufam przechrztom z platformy. Powinniście wygrać kogoś spoza systemu i kogoś, kto nie będzie usilnie dążył do wojny z Ruskami. Zazdroszczę Węgrom – im ktoś taki wyszedł, i to premier kraju!! Kto u nas mógłby zostać takim Orbanem?? Ja oddaje głos na JKM choć jest to już kalka tego Korwina Mikke sprzed kilkunastu lat. Jego poparcie jest bardzo istotne, jeżeli podobnie jak w wyborach do europarlamentu osiągnie 7% poparcia, ludzie uwierzą w KORWIN-a i zdobędzie on niezłe poparcie w o wiele ważniejszych wyborach parlamentarnych. Tak więc wszyscy,  którzy chcą zmian i którzy chcą wtrącić do pierdla Komoruskiego i innych przestępców działających w rządzie: Janusz Korwin Mikke prezydent 2015!!! Nie chcemy więcej się wstydzić za prezydenta Polski!

mordercy w m

korwin

Wybory prezydenckie

Już niebawem czeka nas dość wątpliwa przyjemność wybierania Prezydenta Polski. Na to średnio ważne, acz niezwykle prestiżowe stanowisko ostało się jedenastu kandydatów. Żaden nie jest kandydatem zbyt poważnym, a niektórzy są groteskowi wręcz. Największym jednak pajacem, żenującym wręcz kretynem, za którego wstyd mi strasznie z powodu tego samego obywatelstwa, jest prezydent obecnie urzędujący. To, że Bronisław Komorowski zachowuje się jak wiejski głupek, strażnik miejski czy przodownik OHP, można by może jeszcze znieść. Ostatecznie mieliśmy za prezydenta już zbrodniarza (Jaruzelski) alkoholika (Kwaśniewski) czy głupka (Wałęsa). To, że mamy za prezydenta jednak tłumoka, obrażającego i upokarzającego Polaków, reprezentującego antypolskie interesy – to zdzierżyć jest już trudno… Jedzie nasz, to znaczy wasz, bo ja się do niego nie przyznaję, prezydent na Ukrainę i tam nas upokarza, uznając winy morderców z UPA i OUN, jako niewielkie i nie warte odnotowania, po czym przeprasza bandytów z Ukrainy za polskie przestępstwa wobec nich! Rzeź na Wołyniu to był niewielki konflikt?? I tak ramię w ramię dwóch socjalistów sra się do Ukrainy, bo drugi kretyn, Duda, też jest przyjacielem banderowców.  Taka to między nimi „walka polityczna” , gdzie w najważniejszej kwestii dotyczącej choćby obronności kraju, obydwoje pieją jednym, lewackim tonem. Różnice między Komorowskim a Dudą są iluzoryczne i nigdy nie wyjdziemy z tego bagna, jak wybory będą ciągle rozgrywały się między kandydatami – szkodnikami z tych dwóch ugrupowań. Oczywiście Komorowski jest znacznie gorszy, bo to buc niesamowity, ale ja nie mam ochoty wybierać Dudy tylko dlatego, że jest trochę mniejszym bucem. Zresztą jak poważnie traktować faceta, który grzmi przeciwko euro, a nie tak dawno brał udział w podpisaniu ograniczającego suwerenność Polski traktatu lizbońskiego, gdzie jednym z głównych punktów jest docelowa wspólna waluta – euro.  Jeden różowy lewaczek, drugi brunatny lewaczek. PiS wie dobrze, że raczej nie ma szans na wygranie prezydentury, więc schował swojego lidera, Jarosława, i dał na pożarcie nikomu nie znanego Dudę. Duda jako młody, elokwentny i energiczny człowiek z dużego miasta ma za zadanie nadrabiać straty w elektoracie wyborczym w miejscach, gdzie PiS najbardziej dołuje, czyli wśród ludzi w średnim wieku i młodych, w wielkomiejskich aglomeracjach. Zaowocować ma to w wyborach parlamentarnych. Podobny zresztą plan ma SLD wystawiając na pożarcie ponętną panią Ogórkową. Ona tez ma szukać młodszego i inteligentnego elektoratu , który chciałby oddać  głos na SLD w wyborach parlamentarnych… Poza tymi pajacami i planktonem Jarubasem ciekawi są już tylko Korwin Mikke i Kukiz. W sumie ci dwaj dżentelmeni zabiorą od 8 do 12 % poparcia, które by dostali Komorowski lub Duda. Nie wygrają, ale mogą zaistnieć na scenie politycznej. Kukiz pewnie założy jakąś partię, a Korwin ostatecznie oddali w niebyt KNP i będzie mógł liczyć na przekroczenie progu 5% w sejmie przyszłej kadencji, jako szef swojej partii KORWIN… Fajnie by było, gdyby któryś z nich zajął 3 miejsce i pogonił nadęte gwiazdy PSL-u czy SLD. Fajnie by było aby rozdzielić sejmowe lewactwo i faktycznie, pod kątem wyborów parlamentarnych te wybory – prezydenckie – są bardzo ważne. Dlatego namawiam aby cos zmienić i wyjść poza bandę złodziei i pasożytów, przyjaciół banderowców ukraińskich z PiS czy PO. Trzymajmy Rosję i Ukrainę jak najdalej od siebie, nie dajmy się wyprowadzić w pole podżegaczom, którzy mając na uwadze swoje olbrzymie zyski szykują nas do wojny z ruskimi. Którzy co kilka lat zmieniają zdanie…. Aczkolwiek do wojny się szykujmy trochę, bo różnie może być… Na początek przywróćmy przymusowy pobór do wojska. Dotyczy to też zresztą (nieufność moja) Kukiza, który należał kiedyś do PO, ciężko uwierzyć, ze w 100% zrozumiał swoje grzechy, choć głupi nie jest i gada rozsądnie. Głosujcie na kogoś spoza bandy oszustów i kryptolewaków. Nie ma kandydatów idealnych, więc zagłosuje na Korwina Mikke. Agenta rosyjskiego, jak powtarzają sfrustrowani wyborcy PO i PiS, a co tam. Oficer prowadzący pomoże 8-) . Rozwalmy w końcu złodziejski system. Ten temat jeszcze będzie szczegółowo poruszony… Czas zmienić cos w tym syfie.  Wywalmy z siodła Komorowskiego, bo wstyd niewiarygodny mieć takiego chama za prezydenta naszego kraju.

korwin

aniol-zbroja-miecz-kobieta-1

O wierze, miłości i walce.

Życie w tym kraju jest niezwykle trudne.  Wie o tym każdy, kto zmaga się tutaj z dniem codziennym. Tak cholernie ciężko godnie żyć, zarobić na to wszystko, by co dzień dawać radę ogarniać otaczające nas zewsząd absurdy. Absurdy dnia codziennego, niezrozumiałe dla innych nacji. Tak ciężko jest tu przetrwać, że niektórzy nie dają rady. Uciekają albo w używki, albo za granicę. W używki to ucieczka jest na krótką metę. Alkohol, narkotyki, dopalacze… fajne sprawy, szczególnie na początku, niektóre jak np. alkohol można ciągnąć latami. Dopiero po 40-stce zostaje się wrakiem. Jestem już w tym wieku, i paru wraków znam, na pogrzebach też paru byłem. Fajnie żyli, tylko trochę krótko. Ale za to widzieli dwa razy więcej 8-)  .Problem alkoholowy to nie tylko faceci leżący na trawnikach, z czerwonymi nosami. To nie tylko wesoła młodzież pijąca zawsze i przy każdej okazji…. Wódeczka na imprezie, piwko przy każdej okazji. Te kwestie znamy. Ale są też i miłe panie, wykształcone, dobrze ubrane. Lampka wina czy dwa piwka na wieczór?? To nic złego. Faceci to świnie! Myśli zgorzkniała pani, wlewając w siebie kolejny kieliszek. Kolejny pokal piwka… Ona nie jest pijaczką! Jeśli się przewraca, robi syf… to najczęściej w zaciszu domowym. Nikt nie widzi, problemu nie ma. Jeszcze gorzej z dragami albo dopalaczami… Lekki snuff… i życie staje się przyjemne. Rozglądasz się w koło i dostrzegasz barwy… świat staje się kolorowy. To straszne, że trzeba się wspomagać chemią, żeby ludzie stali się fajni, żeby chciało się z nimi gadać… Nie chlejcie gorzały, nie żryjcie chemii. Doprawdy wam polecam. Nie spieprzajcie za granicę. Co wy widzicie w tym siedzeniu za granicą? Przecież tam gówno jest. Nieważne, temat rzeka – nie do tego zmierzam. Jeszcze będzie i o emigracji i o używkach, bo to temat wiecznie żywy, wciąż obecny w naszym życiu. Co zrobić, by przeżyć w tym, przyznaję, chorym kraju a nie uciekać się do prymitywnych używek bądź żałosnej emigracji? Bo tu przecież ciężko zarobić, w koło sami idioci, konfidenci  i przegrani alkoholicy. Napiszę wam, mam nadzieję że nie zabrzmi zbyt patetycznie, bo to szczera prawda, bo sam to przeżyłem. Podstawowe trzy kanony bytu człowieka to wiara – miłość – walka. Wiara to przedziwna sprawa, każdy ją przezywa po swojemu. Dla mnie to nawet nie musi być koniecznie katolicka, byleby nie była okrutna i nie pobudzała do wojen i morderstw, jak islam czy judaizm. Wyznawcy tych wiar nie są szczerze mówiąc potrzebni w cywilizowanym, chrześcijańskim świecie i dobrze, gdy wyrzynają się między sobą, a od nas trzymają się z daleka. Ja wiary jako takiej specjalnie nie potrzebuję, czuje się agnostykiem, ale odczuwam ostatnimi czasy jakąś metafizykę w powietrzu, czuję że coś się dzieje, otrzymałem czytelne znaki – pisałem już o tym. Z kolei jeśli chodzi o miłość, to Ona jest cały czas przy mnie, ja przy Niej zresztą też, i krok po kroku, poznajemy się i przez życie jest nam brnąć łatwiej. A było już, delikatnie pisząc, bardzo kiepsko. I choć problemy się piętrzą, stan zdrowia ojca jest bardzo zły, z pieniędzmi słabo to miłość dała mi tą siłę, którą i wam da, jeśli uwierzycie w jej moc. Obym tylko jej nie stracił! Z tym łączy się, po łebkach opisana niestety trzecia niezwykle ważna kwestia – walka. Trzeba zawsze walczyć o swoje, sama nieustępliwa walka powoduje, że już po trosze jesteś zwycięzcą. W imię wiary, za miłość i przeciwko wrogom. Walka aż po życia kres! I tylko szkoda, że większość kibiców Bałtyku Gdynia tak nie myśli. Spalilibyśmy Szczecin w sobotę. No to do reszty świata… Z wiarą w głowie, miłością w sercu i walką, aż wyprujesz flaki ostatniemu wrogowi na tym świecie – trochę czasu to zajmie, jest ich niemało. Aha… nie zrozumcie mnie źle z tą miłością. Macie mieć ją do tej jedynej, do wiary, do ojczyzny. W przypadku wrogów bardziej twórcza jest nienawiść. Wybijmy co do nogi tych, co przeciwko nam. Za dużo jest sk…li na tym świecie, za dużo zła wyrządzili, by im odpuścić. Miłość miłością, ale najpierw trzeba zrobić porządki, portalem dla pacyfistów długo jeszcze Wolna Polska nie będzie  :twisted: Aby miłość i dobro przetrwały, trzeba wybić tych, którzy w ich krzewieniu przeszkadzają, którzy wybrali zło… Bóg z nami!

aniol-zbroja-miecz-kobieta-1