Minął tydzień

Minął tydzień

- No i mamy za sobą kolejny Festiwal Eurowizji. Ta gówniana impreza dawno już osiągnęła apogeum debilizmu i miernoty. Poziom muzyczny tegoż „festiwalu” znacznie jest niższy od poziomu Biesiady Disco Polo w Mońkach pod Białymstokiem , jak też od Corocznego Dożynkowego  Koncertu Orkiestr Dętych przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Grajewie. Czyli jest po prostu żaden. Na tymże „festiwalu” reprezentował nas niejaki Donovan i Cleo.  Dopasowali się poziomem do rangi imprezy i śpiewali swój znany przebój o tym, że nasze kobiety są fajne bo mają duże cycki. Słowiańska krew czyli durne, ładne i łatwe. Znakomita promocja naszego kraju, od razu widać było dobre przygotowanie no i osiągnęli sukces. Dostali się do finału. Niestety inni jeszcze lepiej przygotowali się do obecnych trendów. „Nasz” Donatan nie miał szansy na wygranie z babą z brodą, to chyba oczywiste. Nie pierwszy raz ten festiwal wygrywa jakiś dziwoląg – gej, transwestyta, teraz zaś stworzenie nieokreślonej bliżej płci.  Nazywa się to Conchita Wurst, więc jeżeli się nie mylę, wygrała panna Kiełbasa z brodą ;-). Ach jaki żal, że kolejny festiwal dopiero za rok. Swoją drogą kto nas zaskoczy w przyszłej edycji? Coraz trudniej wymyśleć coś ciekawego, wpisującego się w kanony wszechwładnej tolerancji dla zboczeń i wynaturzeń. Może to będzie kochająca się rodzina na zasadzie każdy z każdą? No wiecie, tata z córką i synem, brat z siostrą itp. To by się mogło spodobać jury… A może będzie jakiś muzułmanin ze świeżo poślubioną ukochaną kozą? Doprawdy, już siedzę jak na szpilkach i nie mogę się doczekać.

- Pozostając przy dewiantach, na pedziów i innych zboczeńców otworzył się najstarszy polski przewoźnik samolotowy czyli LOT. Nowa oferta tej starej polskiej firmy skierowana jest do środowisk LGBT, widać są otwarci na nowe trendy… nazywa się to Friendly Travel, a w podtytule  „Odwiedź miejsca, w których możesz być sobą”. Zwolennicy pchania facetów w kukuły się cieszą, Biedroń triumfuje. W tej ofercie są adresy hoteli przyjaznych pedziom i lesbom, jak też np. są namiary na imprezy gejowsko – lesbijskie, no jednym słowem – Europa! Trzeba przyznać że nachalna propaganda gejowska może przyniosła im trochę więcej niechęci niż kiedyś, ale generalnie odnieśli sukces. Pedały są teraz ważnymi osobistościami na salonach, nawet jeśli się nie jest zboczeńcem albo ich zwolennikiem, to lepiej im nie podpadać i udawać, że są normalni i że ich lubimy. Bo możemy się narazić na ostracyzm społeczny i wyrzucenie poza jego (społeczeństwa) nawias, heh. Niemniej redakcja W-P zaryzykuje… Natomiast do atakowania w modzie są teraz wielodzietne rodziny, w których wychowuje się dzieci w modelu katolickim. Są to „katole”, „oszołomy”, „ciemnogród”, „armia Rydzyka”, no można sobie poużywać. A z pedałami lepiej trzymać… byle nie się za ręce , brrr…

- Teraz o trochę poważniejszej sprawie. Był sobie taki piłkarz – Dawid Janczyk. Kiedyś był uznawany za spory talent, na Mistrzostwach Świata do lat 20 strzelił 3 gole i kluby zagraniczne zaczęły mu się przyglądać. I wtedy Legia zrobiła mistrzostwo świata. Za piłkarza na dorobku, który dopiero zagrał kilka dobrych meczy, dostała prawie 3 miliony euro od CSKA Moskwa. Przynajmniej 500% więcej niż był wart, no rewelacyjny transfer, cos musieli do żarcia dosypać tym Ruskom ;-) .  To jeden z dwóch najbardziej sprytnych transferów w tym wieku według mnie, drugim takim było pchnięcie Mierzejewskiego do Turcji tez za sumę przynajmniej 5 – krotnie wyższą od rzeczywistej wartości piłkarza. Wracając do Janczyka to w tym CSKA nawet kilku meczów dobrych nie rozegrał, oddał się swojemu ulubionemu, jakże polskiemu hobby a mianowicie chlaniu. Zresztą ruskie Mongoły też za kołnierz nie wylewają, więc pod względem rozrywkowym Dawidek trafił dobrze. Wrócił w pijackiej niesławie do Legii, która wyciągnęła mu pomocną dłoń, pozwoliła mu trenować z klubem. Jednak hobby okazało się silniejsze. Legia nadal pomagała, to miłe że są kluby które tak potrafią się zachowywać, skierowała go na leczenie w ośrodku zamkniętym opłacane przez klub. No i teraz się okazało, że pan Janczyk zrezygnował z terapii i wrócił… do swojego hobby. I jeszcze jeden, i jeszcze raz… stooo lat… To koniec chyba już tego piłkarza. Smutna ta historyjka dowodzi, że wielu małolatów nie radzi sobie z dużymi pieniędzmi i pokusami młodości, smutne to że wódka wygrała z być może całkiem sporą karierą, jaka mogła czekać tego dziś 26 – letniego chłopaka. Nie on pierwszy, nie ostatni. Pilnujcie się, żeby nie przesadzać z chlaniem, bo i wasza kariera się skończy przedwcześnie. Nawet, jeżeli nikt za was nie dał 3 milionów euro.

- Coraz więcej ludzi do mnie tu zagląda, czasem też, jak widać w komentarzach zaglądają tu towarzysze, których razi mój  język i porównują moją twórczość radosną do używanego papieru toaletowego. Co więcej, towarzysze straszą, że tu nie zajrzą więcej, a uraził ich mój ton w stosunku do „Gazety Wyborczej”. Towarzyszki i towarzysze! Chciałbym złożyć uczciwą, partyjną samokrytykę, wnieść o samoukaranie i złożyć obietnicę poprawy. Ale po co ja to piszę, skoro więcej tu nie zajrzycie? He he. Cieszę się, że czytają mnie czasem zwolennicy obecnego systemu i liczę na dalszą, konstruktywną krytykę.

Minął tydzień

Na początek kolejnego mojego przeglądu tygodnia ciekawe wieści z kraju ciapatych, czyli Wielkiej Brytanii. Tego raju obiecanego dla milionów Polaków. W mieście Birmingham odkryto spisek, który media ochrzciły mianem „Koń Trojański”.  Jest to zakrojony na wielką skalę spisek muzułmanów. Ma on na celu całkowitą islamizację oświaty w Birmingham, jak i w innych miastach. Bo podobne objawy już widać w niektórych szkołach w Manchester i Bradford. Ta akcja arabuchów ma na celu wyrugowanie ze wszelkich stanowisk w oświacie brytyjskich nauczycieli, a tym samym zastąpienie ich swoimi kozojebcami.  Powoli i systematycznie chcą opanować kraj Anglosasów, wiedzą że droga idzie do tego poprzez oświatę i wpajanie od najmłodszych lat islamu brytyjskim dzieciom.  Czy Anglia przed islamizacją swojego kraju się obroni? Śmiem wątpić. Ten kraj już wydał na siebie wyrok, rodziny imigrantów wszelkiej maści zapuściły już tam korzenie i się zasymilowały całkowicie. Anglia już nie ma żadnych szans, pilnujmy swojego kraju, bo i tu już nie jest zbyt kolorowo.

Pieniężno to mała dziura na północnym wschodzie Polski, nieco ponad 20 km od granicy rosyjskiej. I to właśnie jest problem, bo wpływy ruskie tam są całkiem spore. Dość powiedzieć, że stoi tam pomnik Ruska – mordercy żołnierzy AK o nazwisku Czerniachowski. On to właśnie zlikwidował całe AK na Wileńszczyźnie. Oczywiście jest sporo normalnych Pieniężan, którzy chcieli ten relikt sowiecki rozebrać, ale ulegli protestom ruskich i pomnik stoi do dzisiaj. To jakieś kuriozum, żeby w Polsce stał pomnik mordercy Polaków… Niedługo mieli znowu przyjechać jakieś ruskie gamonie i coś tam obchodzić przy tym pomniku, ale mają trochę kłopot. Nieznani sprawcy zdewastowali pomnik i popisali go. I tak dziwie się, że tak długo wytrzymał w jednym kawałku. Oczywiście ruscy wyrażają swe oburzenie, ale jakie ma znaczenie to, co myśli nasz wróg, były morderca i okupant? Lepiej radziłbym wycofać wszystkie pomniki naszych wrogów i zdrajców z tego kraju, bo mam przeczucia że i one będą zdewastowane. I słusznie zresztą.

Reprezentacja naszego kraju to pełna żenada po prostu a trener Nawałka to jakiś debil. Właśnie powołał na zgrupowanie kadry kolejnego kolorowego z papierami polskimi, niejakiego Cionka. Gość ten grał kiedyś w Jagiellonii, teraz wyciera ławę w jakimś klubie włoskim.  Facet jest mocno ciemny, niedawno został naturalizowany, z pochodzenia jest Brazylijczykiem. Brazylijczycy mi w niczym nie przeszkadzają, ale trzeba być chorym kompletnie, żeby bawić się w takie eksperymenty. Przecież jako trener Polski Nawałka powinien promować polską młodzież a nie brazylijską, która ma nasz kraj w nosie. I tak jesteśmy w ciemnej dupie, mamy około 70 miejsca na świecie, ogrywa nas każdy kto chce. Jeżeli mamy kiedyś, przynajmniej opcjonalnie, z tego marazmu wyjść, to na pewno nie za pomocą farbowanych Brazylijczyków. Powinniśmy inwestować w polską młodzież, gorzej na pewno nie będzie, a przynajmniej normalniej. Tym bardziej że Cionek to żaden artysta futbolu, tylko przeciętniak, rębajło jakich wielu w naszej lidze. Tej kadry nie trzeba już ciągnąć na dno, bo dawno na nim jest, ale Nawałka kompletnie nic nie robi, aby z niego wypłynęła… przynajmniej takie mam wrażenie. Zostając jeszcze przy temacie brazylijskim, to niedługo już mistrzostwa, które oczywiście obejrzymy w telewizji, gdyż nie stać nas aby zorganizować taką imprezę, a innej możliwości nie mamy, by w  nich uczestniczyć. Im bliżej tam tych mistrzostw, tym gorzej. Trzy stadiony są jeszcze placami budowy, w całym państwie głód i nędza straszliwe. Ludzie wychodzą ze swych fawelli i w proteście przeciwko organizacji tej bardzo drogiej imprezy dymią z psami.  Woleli by aby 11 miliardów dolarów koniecznych na organizację imprezy przeznaczyć na poprawienie im warunków życia, które są bardzo kiepskie. Co dzień na ulicach Brazylii są awantury, leci gaz i petardy, chyba woleliby chleba niż igrzysk…

Minął tydzień

Po raz kolejny „smutne” wieści dochodzą nas z obozu Michnika. Otóż wydawca „Wyborczej” – koncern medialny „Agora” notuje najwyższe straty od początku swego istnienia. Sprzedaż „Gówna Wyborczego” spadła z prawie pół miliona sztuk dziennie do poniżej 200.000 i spada cały czas. Inne przedsięwzięcia tego koncernu też nie cieszą się powodzeniem.  Widać ten organ prasowy Szechtera vel Michnika zbytnio przesadzał w swej żydowsko – lewackiej propagandzie, nawet do lemingów to dotarło, że coś jest nie tak.  Nie jest to dla mnie jakaś specjalnie radosna wiadomość, bo w miejsce jednego ścierwa powstanie jakieś inne, lemingi kupią kolejne gówno w kolorowym opakowaniu. Żydów i komuchów ci u nas dostatek, media są w 95% w ich rękach. A może żydzi, wszelkiej maści ubeccy kryminaliści i złodzieje odpuszczą sobie w końcu nasz kraj i gdzieś wyjadą? Żartowałem.

Stany Zjednoczone Ameryki – kiedyś oaza wolności i praworządności, wspaniały kraj z niskimi podatkami, prostym prawem, małą biurokracją i wolnością jednostki. Wszystko to niestety, w czasie przeszłym. Od 1989 roku, kiedy prezydentem przestał być Ronald Reagan, kraj ten stacza się po równi pochyłej. Dziś prezydentem tego kraju jest murzyn, rządzi lewactwo, żydostwo i masoneria.  Pozostaje mieć nadzieję, że nigdy nam nie zniosą wiz do tego tragicznie głupiego i smutnego kraju. Teraz rozpętała się tam solidna afera w walce o „political corectness”, czyli o murzynów jednym słowem. Gość o nazwisku Sterling, szef klubu NBA Los Angeles Clippers w prywatnej rozmowie do jakiejś swojej baby (mniejsza o szczegóły) zabronił jej przyprowadzania czarnych do chaty. Ktoś to nagrał, puścił w eter i afera gotowa. Przyłożyli mu najwyższą z możliwych karę, wyrzucili ze struktur NBA i pewnie na tym się nie skończy. Teraz, gdy człowiek troszczy się o swoich bliskich, musi uważać jakich słów używa. Moja córka dorasta i ja niestety niczym Sterling  - nie zobaczę jej nigdy w domu z murzynem na ten przykład. Zresztą z cyganem, czy o zgrozo żydem także. Martwię się o nią i chcąc dla niej jak najlepiej to oczywiste, że takie mam podstawowe preferencje. I za to się teraz w USA karze. Trzymam kciuki za LA Clippers od dzisiaj ;-) . W Europie z kolei wszyscy się cieszą, bo czarny piłkarz zjadł banana. Patrz pan, rzucili mu i zjadł. I z czegóż tu się cieszyć? Nie rozumiem tego. Czy gdy królikowi rzucić marchewkę, i on ją zje to czy wszyscy się cieszą? Mojemu psu co dzień daje karmę i on, owszem się cieszy ale czy jest to powód do nagłaśniania na całym świecie? Pewnie że nie. To powiedzcie mi teraz, co w tym niezwykłego, że małpa zjadła banana? Co tu podnosić do rangi wydarzenia? O, gdyby na przykład taki Alves zjadł Songa – taki czarny gra w Barcelonie – to rozumiem, to byłoby wydarzenie – małpa żżera małpę i to przy ludziach… bardzo ciekawe, ale że zjada banana? Nic szczególnego doprawdy.

Chciałem pisać o tym, jak to górnicy przyjechali do warszawy i Tomek Adamek im przewodził, ech kurde… ręce opadają. Miałem też ochotę napisać o słupkach sondażowych jakie poparcie mają te wszystkie Polski Razem, solidarne Polski, PSL-e i inne badziewia i do jakiej apopleksji doprowadza wszystkich Korwin Mikke swoimi 5 %-ami poparcia w sondażach… I chociaż chyba na niego już nigdy nie zagłosuję, to cieszy mnie zawsze ilekroć „salon” dostaje sraczki nerwowej po usłyszeniu takiej opcji, że ktoś „nie od nich” może coś ugrać. Jednak nie będę o tym wszystkim pisał, albowiem mi się nie chce. Ja już wypoczywam! Jutro jadę na majówkę w bardzo miłym towarzystwie. Nad jeziorem, na leżaczku będę kompent… kontemp… myślał nad kolejnymi artykułami.  Tak więc do końca tygodnia pewnie będzie tylko zapowiedź i relacja weekendowego meczu Bałtyku, a od poniedziałku wracamy z przytupem na łamy Wolnej Polski. Będzie się cos działo ciekawego na Kaszubach, gdzie będę przebywał, to się zrelacjonuje po powrocie. Nara!

Minął tydzień

Gwiazdami reżymowej telewizji są na ogół kanalie, debile i rozmaitej maści wyrzutki. Ludzie myślący inaczej niż partia rządząca i jej medialne tuby, rzadko są dopuszczane do głosu. Stąd w telewizji zalew wszelakich Owsiaków, Szczuk, Jackowskich ech długo by wymieniać, system zła ma mnóstwo kundli na usługach. Czasem w mediach występują pomniejsze gnomy, które swym odważnym , „niezależnym” (ale jakże prorządowym) myśleniem  próbują się wkraść w łaski systemu. Ostatnio słuchałem taki występ taty Szczęsnego. Ten pseudointeligent w kategorii debila roku zająłby całkiem poczesne miejsce, choć do końca roku daleko – ja już teraz to wiem. Tata Szczęsny nie pójdzie sobie spokojnie na mecz np. na Legii, gdyż lata temu wsławił się konfidenctwem, kiedy to kapował na kibiców własnej drużyny, w dodatku poświadczając przeciwko nim nieprawdę. No i myśli tego żałosnego typa, który nigdy nie był dobrym bramkarzem, za to jest pedałem, są niesamowite. Rozprawia się z katolami, Smoleńskiem, Macierewiczem, Kaczyńskim, krynica wiedzy wszelakiej jednym słowem, no idealny człowiek do odbudowania pozycji PO w społeczeństwie, wie wszystko :roll: . Jego syn też idiota, ale wiedząc to o sobie nie wypowiada się przynajmniej publicznie na tematy polityczne, no i bronić potrafi. Tatko bronił tylko gejów co i nie dziwi jak się człowiek przyjrzy… Swoją drogą jaka partia (PO) takie autorytety…

Niedługo odbędzie się mecz ciekawy tylko dla braci kibicowskiej zorientowanej na pozaboiskowe emocje. Chodzi oczywiście o mecz z Niemcami. O ile u nas będzie brakowało 4-5 podstawowych zawodników, o tyle w Niemczech najmarniej 18 :roll: . Dość powiedzieć że w tym meczu nie wystąpią zawodnicy Borussii czy Bayernu, którzy stanowią większość kadry niemieckiej. Mecz bez znaczenia, czysto towarzyski jednym słowem. Po co komu taki mecz? Nie wiadomo. Kilka dni temu jednak PZPN wymyślił coś lepszego. Otóż gość o nazwisku Witkowski będący trenerem dziewczyn do lat 17 w piłkę nożną osiągnął sukces. Zdobył Mistrzostwo Europy w swej kategorii wiekowej, którym to faktem wszyscy się zachwycali. Minęło kilka miesięcy i Witkowskiego… zwolnili. Ponoć w lutym ośmielił się skrytykować PZPN za warunki, w jakich pracuje. Szczyt naiwności ze strony tego pana – sądzić, że jak osiągnął sukces, to wyniki go uratują i może mówić co myśli. Nie w tym kraju. Wali mnie piłka nożna kobiet, bo to tylko zabawa w sport, nic istotnego. Chodzi mi o coś innego. Że dla PZPN-u jest najważniejsza lojalność, wspólne kręcenie lodów, działanie w porozumieniu… Mógł być mierny, ale wierny – trenowałby do dzisiaj. PZPN – jest  to państwo w państwie i zmiana Laty na rudego Bońka nic tu nie zmieniła, no może poza wizerunkiem, bo rudy jednak jest bardziej kumaty, reprezentatywny i zna języki. Poza tym jednak nihil novi – bezsensowne mecze, wywalanie niewygodnych ludzi… Jak wiele się musiało zmienić, by wszystko zostało po staremu.

Dzisiaj ważny dzień dla katolików… pewnie nie tylko polskich. Nie bardzo wiem, co istotnego wynika z kanonizacji Jana Pawła II i szczerze mówiąc niezbyt mnie to interesuje. Naród się cieszy, tysiące ludzi pojechało tam w pielgrzymkach by owo wydarzenie świętować. Zawsze to lepiej, gdy świętują naszego papieża, niż gdyby budowali kolejny meczet czy synagogę, więc nie jest źle. Ta kanonizacja jest też dowodem na to, że 100 – procentowy pragmatyzm życiowy to jednak przesada, bo są na tym świecie rzeczy, które się filozofom nie śniły. Trzeba w swym sercu zostawić choć ten ułamek wiary, czegoś metafizycznego, bo przecież są rzeczy niewytłumaczalne, jak choćby cud, dzięki któremu Jan Paweł II został świętym. Wszak kobieta, która z punktu widzenia medycyny nie miała żadnej szansy na przeżycie nawet dwóch tygodni, miała bardzo zaawansowane stadium choroby, cudownie ozdrowiała. Do dziś żyje i właśnie wystawia świadectwo papieżowi naszemu, że nawet rak nie zawsze wygrywa, gdy wiara jest odpowiednio silna. Jadąc koło jakiegoś kościoła widziałem napis – „I ty możesz zostać świętym”. Czy to aby nie odnosi się do mnie? 26 lat minęło, jak po raz pierwszy pojawiłem się na Bałtyku. Tyle lat wytrzymać, z takim klubem i z takimi kibicami – toż ja namacalnie ocieram się o świętość 8-) . Bo trzeba mieć świętą cierpliwość i święte nerwy aby to wszystko wytrzymać bez szwanku na zdrowiu psychicznym ;-) .

min

                                                                                                                                                                                                          `

Minął tydzień

     To już 4 lata jak spadł samolot. Nasza wiedza na temat katastrofy przez ostatni rok nie posunęła się zbytnio do przodu. Polska racja stanu wymaga, aby ten temat rozwiązać jak najszybciej. No właśnie – polska… a nie żydowska, niemiecka czy rosyjska. Dlatego opieszałość naszego „rządu” w tej materii nie dziwi – widać mało tam Polaków. Jedynie Macierewicz próbuje dociec prawdy – raz wychodzi mu to lepiej, raz gorzej – vide słynna kompromitacja z Biniendą. Jakieś kwestie kluczowe, że np. do dzisiaj nie mamy nawet wraku naszego samolotu jest tak żenująca, w  takim świetle stawia naszych rządzących, że wszelkie inne dociekania na temat szczegółów Smoleńska tracą sens. Cały czas społeczeństwo dzieli się na wierzących, bądź nie wierzących w zamach. Tu tymczasem już dawno nie powinno być ani jednych, ani drugich. Po 4 latach od tragedii powinna to być kwestia faktów, a nie wiary. Wierzyć to sobie można w zielonych ludzików na Marsie, a tu już rzetelna polska prokuratura, niezawisły sąd i przedstawiciele polskiego rządu dawno już powinni przedstawić fakty, które powinny rozwiać wątpliwości. Śmiech was ogarnia? No właśnie… Tusk z wesołym uśmiechem na ryju obejmujący się z Putinem w dniu tragedii, oddanie sprawy rosyjskim prokuratorom, prorosyjski zespół „ekspertów rządowych” wskazują, że nikomu z ekipy rządzącej tu nie zależy na wyjaśnieniu prawdy. Albo inaczej – nikomu nie zależy, by tą prawdę poznało polskie społeczeństwo. I już teraz wiem, ze w 5 rocznicę wydarzeń smoleńskich nadal nie będziemy ani o jotę mądrzejsi, nasza wiedza się nie powiększy…

     Ciekawe są wyniki węgierskich wyborów parlamentarnych. Wygrała partia premiera Orbana – Fidesz. To trochę taki nasz polski PiS, ale lepsza odmiana – bardziej prawicowy gospodarczo i ekonomicznie. Prognozy kasandryczne dobiegały zewsząd, gdy Orban został premierem Węgier. Unia europejska była przerażona jego poczynaniami. Zamrożenie kursów walut, zmniejszenie cen energii o 20%, indywidualna polityka zagraniczna – inna od preferowanej przez unię, spory wzrost gospodarczy, to niektóre z sukcesów rządu Orbana. No udał się naszym bratankom premier, pozazdrościć tylko… A my mamy debila i prorosyjskiego śmiecia, za którego nam tak bardzo wstyd i tyle upokorzeń mamy… Fidesz zdobył ok. 45% poparcia, a to jeszcze nie koniec. Bardzo silną pozycję na Węgrzech ma także Jobbik – skrajnie nacjonalistyczna partia! Przekroczyli 20% poparcia. Mają ci Węgrzy łeb na karku i żyje im się coraz lepiej. A u nas od zawsze przy władzy socjaliści… zazdroszczę i gratuluję Madziarom.

     W momencie gdy piszę te słowa, w stolicy jeszcze trwają obchody 4 rocznicy Smoleńska. Sporo ludzi uczestniczyło w marszu pamięci i słuchało przemówień prominentnych działaczy PiS-u.  wszystko ładnie, tylko martwi zażyłość PiS-u z „Gazetą Polską” i całym tym stukniętym Sakiewiczem. Przez zamieszki na Ukrainie Jarek całkiem już odjechał mentalnie, przez co stracił wielu zwolenników. W warszawskim klubie „Gazety Polskiej” miała dziś miejsce zabawna „afera” a mianowicie zniknęła żółto – niebieska (ohydne barwy) ukraińska flaga z podpisami różnych banderowców i innych ukraińskich gamoni – teraz przyjaciół Polski, heh. Była ona wywieszona na eksponowanym miejscu w klubie „GP”, no i cóż, już nie wisi. Widocznie „ulica” postanowiła inaczej. Widocznie dla niektórych nienawiść do ruskich nie jest jednoznaczna z miłością do ukraińskich banderowców. Smutne, ze z takim potępieniem pisze o tym portal „Niezalezna.pl”.  Prawica, przynajmniej taka z nazwy po raz kolejny się dzieli i nie jest dobrze, w to graj aktywistom z PO, SLD czy innego lewactwa. Porządnej, zjednoczonej prawicy już chyba za mojego życia nie zaznam. Zawsze się wtrąci jakaś „Ukraina”…

Minął tydzień

     Sportowcy w naszym państwie, ci będący reprezentantami kraju zarabiają znacznie powyżej średniej krajowej i po zakończeniu kariery są na ogół ustawieni finansowo. Jednak albo im tej kasy mało, albo nadal łakną sławy medialnej, dość rzec że spore ich grono pcha się do europarlamentu. Liczą na magię swoich nazwisk, ze pozwoli im ona zarobić kolejne miliony, tym razem już na nicnierobieniu w Brukseli. Bo na co mają liczyć? Z całym szacunkiem dla dokonań sportowych, większość sportowców delikatnie rzecz biorąc nie zalicza się do tytanów intelektu. Ja to rozumiem i pretensji nie mam, całe życie swoje młode spędzili w hali treningowej lub na boisku, ale kandydować i pchać się na „salony” to spory brak samokrytyki i wyobraźni w ich wykonaniu… Parę przykładów pierwszych z brzegu. Były piłkarz Wisły Karków i Celticu Glasgow, Maciej „Różowy Sweterek” Żurawski  – będzie startował z list SLD. Zawsze mi się wydawał nieco pedałkowaty, ale o debilizm go nie podejrzewałem, heh. Otylia „Jeden brat mniej” Jędrzejczak zamiast gnić w kryminale będzie startować z list PO.  No i tu zdziwiony nie jestem. Chłopaki z PO pomogli zatuszować przestępstwo, swój swojego kryje, teraz czas się zrewanżować. Kryminalna partia, kryminalne metody. Pani, która uprawiała sport poprzez… no nie, młodzież czasem to czyta. W każdym razie pani Łukomska, żenująca intelektualnie lalka z rozkładówki Playboya, z pyskiem wypełnionym botoksem i fajnymi cyckami (co trzeba przyznać, to trzeba) startuje z listy Palikota jakiegoś tam ruchu… hmmm i znów nie jestem zdziwiony, do partii Grodzkiej, Biedronia i innych zboczonych dziwadeł pani Iza „Sponsor Warty” Łukomska nadaje się idealnie. Przy tej całej żałosnej menażerii jedynym normalniejszym jest Tomek Adamek, były bokser. On będzie startował z list „Solidarnej Polski” , pewnie szanse na dostanie się do żłobu ma małe, ale zobaczymy. W każdym razie on chyba tego nie robi dla forsy, bo ma jej jak lodu, ale z drugiej strony czy ktokolwiek z tych co mają kasę powie, że więcej mu nie potrzeba? Pewnie i Kulczyk czasem ponarzeka, taka to już mentalność bogatych…

     Jastrzębie Zdrój mi się kojarzyło dotychczas z kopalniami, oraz ze znacznie lepszymi kibicami od nas (nie jest to wielkie osiągnięcie) i z jeszcze słabszą drużyną niż nasza (i tu już pełen szacun, to naprawdę bardzo trudne jest do zrealizowania, ale są liderem w swojej 5 lidze, więc już niedługo…). Teraz nowym, krwawym newsem są doniesienia właśnie z Jastrzębia, gdzie prawie rok temu spłonęło mieszkanie, w którym było 5 osób. Wszystkie zginęły w męczarniach, płonąc żywcem.  Afera zrobiła się dopiero teraz, bo okazało się, że facet spalił swoją własną rodzinę celem wyłudzenia ubezpieczenia. Jak do tego doszło? Pan Dariusz miał kłopoty z kasą, firma jego się zadłużyła. Wymyślił więc sprytny w jego mniemaniu plan. Ubezpieczył wysoko mieszkanie, po czym po kilku tygodniach je podpalił. Zapewne w celu uwiarygodnienia „strasznego pożaru” gościu zrobił to, gdy jego żona i dzieci spały jeszcze. Spalił je wszystkie. Rozmiar patologii, skali tego prymitywnego mordu jest nie do oszacowania. Facet zrobił to celowo, bo gdyby chciał zachować rodzinę przy życiu, to włączyłby gaz, podpalił jakąś szmatę w drugim końcu mieszkania i wyjechał na weekend do Częstochowy (na przykład). Typ pozbawiony jakiejkolwiek empatii, uczuć  wyższych, bardzo niebezpieczny dla otoczenia. Jeśli wina jego jest w 100% udowodniona, powinien zostać natychmiast stracony. Z chęcią osobiście bym wykonał wyrok. Niestety, w Polsce już nie ma ani prawa, ani sprawiedliwości, i wcale nie chodzi mi tu o partię Kaczyńskiego. Teraz będzie z 5 lat trwał proces, po którym gość zapewne dostanie dożywocie, ale wykarmi się przy nim armia „fachowców” – prawnicy, psycholodzy, socjolodzy, lekarze, po czym dostanie dożywocie i kolejne 40 lat będzie szła na pana Dariusza kasa z naszych podatków. Będzie sobie jadł, pił i wypoczywał w luksusach, o jakich nasi renciści czy emeryci mogą tylko pomarzyć. I tylko zapałki będą od niego trzymać z daleka, żeby pierdla nie podpalił…

     Nie tak dawno, przez dobrych kilka dni koczowała w sejmie liczna delegacja rodziców z niepełnosprawnymi dziećmi celem protestu i wymuszenia spełnienia swoich roszczeń. Generalnie gdyby każda niezadowolona grupa społeczna odwiedziła sejm, to dni w roku by nie starczyło na przyjmowanie gości, bo chyba zadowolonych w tym kraju nie ma… Słyszałem nawet o wkurzonych lekarzach, prawnikach czy emerytowanych wojskowych… Ten rząd to jedna wielka kompromitacja, to w ogóle nie jest polski rząd, itd. itp. – wiele razy to już pisałem, moje zdanie znacie. Jednak, nie ukrywam, wkurza mnie takie przychodzenie i biadolenie. Poza tym skandalem jest targanie ze sobą chorych, często upośledzonych dzieci. Jak można próbować ugrać coś nachalnym pokazywaniem schorowanych dzieci, zresztą kosztem ich zdrowia, spokoju, czasu. Wiem o co chodzi tym rodzicom, i twierdzę, że to chamstwo zbijać kapitał na niedołężnych dzieciakach. Im bardziej niedołężne, skopane przez życie, tym lepiej („telewizja pokaże mojego powykręcanego dzieciaka i współczucie, zrozumienie i przychylność dla naszych protestów wzrośnie” – jakżeż czytelna to idea). Druga kwestia to powód ich wizyty w sejmie – oczywiście była to wizyta roszczeniowa. Daj, daj, daj… każdy chętnie to powtarza i wyciąga łapę. Gdy wszystko w koło się wali akurat, gdy nie ma już prawie nic, rodzicom dzieci chorych się poprawiło nieco ostatnio. Mają ok. 1200 zł miesięcznie na takie chore dziecko od państwa. To trudne, co napiszę, ale prawdziwe –  przynajmniej połowa takich chorych dzieci jest zasługą właśnie rodziców. Zachlany tatuś, pijana albo naćpana mamusia, potem pełna impra podczas ciąży -  pety, alkohol, zabawa trwa. Rodzi się nieszczęśliwe, schorowane dziecko, a mamusia pierwsze co – wyciąga łapę, bo jej się należy. MOPS, zasiłki, dożywotnia renta. Całe życie na kredycie. Jałmużna, żebractwo, gdzie by tu jeszcze się zgłosić? Taki gówniany dochód ma wiele grup społecznych – renciści, którym inwalidztwo przerwało pracę, emeryci, którzy po 35 lat ciężko tyrali, młodzi ludzie pracujący za najniższą krajową. Biednych w tym kraju jest niemało, rościć sobie można niejedno, może najpierw dać coś od siebie zanim się łapę wyciągnie… Mnie by wstyd zwyczajnie było.

Minął tydzień

     Lubię pisać o życiu, sztuce bądź kwestiach zabawnych lub smutnych – wywołujących emocje. Coraz mniej natomiast lubię pisać o polityce, bo zajmują się nią najgorsze indywidua, ścierwa i pasożyty. Nie wszyscy oczywiście, najwyżej 95% polityków zasługuje na te nazewnictwo, ale to jednak zdecydowana większość. Tymczasem polityka jednak bywa też i zabawna, więc coś wspomnieć trzeba. Ot taki poseł Kamiński, który do euro parlamentu startuje z lubelskiej listy PO. Tutaj stadium żenady przekroczyło wszelkie granice, gościu był spin doktorem w PiS, czyli mówiąc po ludzku był głównym fachowcem od pijaru, oczerniającym platformę. Potem przeszedł do obozu wroga, którego tak fachowo niszczył przez tyle czasu. To jest tragedia osobista biednego pana Michała, chociaż zapewne nie zdaje sobie z tego sprawy. Biedny duchowo człowiek pozbawiony jakichkolwiek uczuć wyższych: moralności, zasad, honoru, przyzwoitości… Dużo takich person jest w naszym sejmie i stąd moja „sympatia” do nich. Inna sprawa że PiS pozbawiony jest wyrazistych postaci, Jarek za bardzo nie ma zaplecza, no bo kto? Hofman? Brudziński? Żenada niestety, poziom tragiczny. Przez to jak Jarek się wygłupi, to od razu spada poparcie PiS-u, odium jego wypowiedzi rozkłada się na całą partię, bo nikogo innego z PiS-u się nie słucha. Zrobił z siebie durnia na Ukrainie, w jednej linii stał z Tuskiem przecząc swym wcześniejszym wypowiedziom – od razu spadło mu poparcie i platforma dogoniła PiS w sondażach. Włażenie w dupę wyborcom przed euro wyborami tym razem się nie powiodło, bo Jaro zawiódł swych naiwnych wielbicieli. Teraz wymioty mnie biorą z kolei, jak te dwa debile stojące na czele naszego rządu, premier i prezydent rżną się na mężów stanu i obrońców pokoju, w związku z wydarzeniami na Ukrainie. No po prostu słuchać nie idzie, jak te parówy pieprzą na wizji, ile fałszu w ich gadkach, ile bzdur, ile zaprzeczeń w stosunku do tego, co gadali wcześniej. Większą wartość intelektualną mają filmy o Scooby Doo na Cartoon Networku, niż jakikolwiek bełkot naszych, pożal się Boże polityków. To już bym wolał jakiś program erotyczny, heh, ale siedząc w delegacji ciężko takiego oczekiwać, żaden wynajmujący nie dodaje do pakietu ;-).

     Świat w dzisiejszych czasach to ponoć globalna wioska. Wszyscy są namierzeni zewsząd, nikt przed nikim się nie ukryje. No i bum. 8 marca zaginął samolot malezyjskich linii lotniczych, i dupa sina. Cała maszyna wraz z 239 osobami na pokładzie zniknęła i do dziś nie ma po niej ani śladu. A minęły 4 tygodnie. Materiał na miarę sensacji Daenikena czy innego próbującego wyjaśnić rzeczy niewyjaśnione. Tak sobie myślę, iluż to po tym świecie plącze się mądrali, wszystkowiedzących wypierdków, zjadaczy rozumów wszelakich, co mają gotowe i pewne teorie na każdy temat. I gdzie teraz ci wszyscy mędrcy? Gdzie te fantastyczne satelity przed którymi nic się nie ukryje? Ponad 200 ludzi, każdy pewnie z co najmniej jedną komórką, czarne skrzynki, gps-y, namierzanie i co? Dupa, dupa i jeszcze raz dupa. Wspaniałe zdobycze techniki, kosmos zdobyty już prawie, nanotechnologia w rozkwicie, zaraz będą leczyć raka i AIDS, a samolotu jak nie było – tak nie ma. Takie wydarzenia bądź co bądź smutne dla rodzin zaginionych (mi to zwisa niestety) pozwalają na złapanie odrobiny dystansu do całej tej zasranej nowoczesnej technologii i gadżetomanii. Czasem zdarzają się rzeczy, w których całą wspaniałą technikę można sobie wsadzić w miejsce, gdzie słońce nie dochodzi. I powstaje też pytanie, ważne, bo dotyczy też naszego kraju – też mieliśmy „katastrofę” lotniczą 4 lata temu. Też nic jeszcze w 100% nie wyjaśniono. Owo pytanie brzmi – nie da się rozwikłać tej sprawy, czy ktoś rozwikłać jej nie chce? Czy i w malezyjskiej „katastrofie” jest jakieś drugie dno? Bo u nas, w tragedii smoleńskiej niejasności i śmierdzących tematów jest aż nadto.  Czy w ogóle kiedyś się dowiemy, jak naprawdę było? Nie sądzę. Tych z Malezji to może porwało UFO, może się rozbili gdzieś i zeżarły ich krokodyle, może zniknęli w Trójkącie Bermudzkim? Może uprowadzono ich na jakąś wyspę, złoto przewożone samolotem zrabowano, a wszyscy pasażerowie zostali podzieleni na nerki, serca, wątroby i pojechali na części do Szwecji i Niemiec? W tragedii smoleńskiej teorii jest mniej, właściwie tylko dwie: zamach albo katastrofa, a i to za wiele, by w obecnej chwili udało się wyjaśnić…

     Ależ jestem zacofany. Dwa dni minęły, a ja się dowiedziałem dopiero, że trenerem Bałtyku już nie jest Paweł Budziwojski. Hmm wstyd trochę, ale nie śledzę aż tak dokładnie naszego forum z przyczyn… nieważne. Do prasy trójmiejskiej regionalnej dostępu nie mam, bo jestem oddalony o 350 km, a prowincjonalne kluby nie są w spektrum zainteresowania mediów ogólnopolskich i stąd moja niewiedza. Jakby nie było – obciach. Pawła zwolniono mniej więcej w stylu Beenhakkera przez Latę – pamiętacie? Czy to on był winien temu syfowi, który się dzieje w naszym klubie? Nie jestem przekonany. Źle, że nie dano mu dokończyć roboty, miał nędznych piłkarzy, ale się starał, jeśli on nie gwarantował utrzymania w lidze, to jego – na łapu capu szukany – zastępca nie utrzyma tym bardziej. To kolejny już (który??? Nie liczyłem dokładnie, co najmniej 54.673) głupi ruch naszego zarządu. Paweł – dzięki za to, że się starałeś, szacunek i powodzenia. Nowym trenerem został Marcin Martyniuk, zwany jako „Marta”, 38 letnia ikona Bałtyku z ostatnich lat. Życzę na początek niemożliwego – ogarnięcia tego całego bajzlu i utrzymania tej naszej drużyny w 4 lidze. Powodzenia!

 

Minął Tydzień

 - Od polityki uciec nie sposób, gdyż jest ona integralną częścią naszego życia, politycy tworząc i wetując ustawy kształtują nasze życie i choć są to na ogół szmaty i frajerzy, musimy być z polityką na bieżąco. Chętnie jednak zmieniam temat i nie nurzam się w szambie politycznym, gdy tylko mam ku temu sposobność. No to dziś może trochę więcej sportowo i społecznie? Pośmiejmy się trochę z naszych piłkarzy – nieudaczników. Co mecz, to te same epitety: nieudacznicy, lenie, niedojdy. Mamy kadrę na tak niskim poziomie, że w zasadzie przed rozpoczęciem eliminacji do Mistrzostw Europy już jest wszystko wiadomo. Szczególnie po meczu ze Szkocją. Coś jak z awansami Bałtyku do wyższych lig: żadnych szans.  Najśmieszniejszy w tym wszystkim jest pseudo trener niejaki Nawałka. Niczym jego poprzednicy nie widzi u siebie błędów, popełnia je jeden po drugim, a jego konferencja pomeczowa to jeden wielki bełkot, przy którym pieprzenie Fornalika czy Smudy to artyzm wręcz ;-).  I tak to po kilku meczach towarzyskich sprawa jest z grubsza wyjaśniona, i jest dobrze. Po porywającym pełnym emocji i (mimo wszystko) zwycięstwie, powiedzmy 2-1 w Gibraltarze jeszcze 2-3 mecze będzie trwało wyliczanie matematycznych szans na awans, a potem zapadnie spokój. Poleci Nawałka, a po nim będzie kolejny solidny polski trener z polską myślą szkoleniową która słynna jest w całej Europie ;-). Bo zagranicznych trenerów nasz PZPN z wiadomych przyczyn się obawia…

 - To chyba teraz ultrasi polscy walczący o dobre imię kibiców mogą odtrąbić całkowita porażkę 8-) .  Po kilku latach przerwy doszło do konkretnej awantury na stadionie, podczas meczu. Piszę oczywiście o meczu Legia – Jagiellonia. Ekipa z Białego się wkurzyła, gdy Legia wywiesiła skrojone im flagi do góry kołami i zaczęła rozwalać bramkę. Legia na nich ruszyła i Jadze się oberwało solidnie, aczkolwiek plus dla nich, że próbowali coś robić. Zadyma się rozkręciła całkiem całkiem, doszło do tego, że druga połowa meczu się nie odbyła. Gówniane media z radością odtrąbiły, że związki prezesa Legii Leśnodorskiego z warszawskimi kibicami wyszły mu bokiem. Znów jesteśmy (kibice) na cenzurowanym, ale taki już nasz kibicowski żywot, heh. Nikt nie wspomni o patriotycznych kibicowskich oprawach, pamięci o grobach i pomnikach polskich bohaterów, wspomaganiu przez kibiców domów dziecka czy schronisk dla zwierząt. Kij im w oko wszystkim. Parafrazując stary kawałek – „A my się bawimy, i to pi…. my”. Zabawa trwa. To, co robimy, robimy dla siebie i swojego sumienia, a nie pochlebnego artykułu w „Wyborczej” czy sympatycznej wzmianki w TVN-ie. Kiedyś, gdy będą płonąć gmachy na Wiejskiej czy budynki TVN-u na Wiertniczej, znów porobimy sobie zdjęcia na tle pożogi – tak jak na tle płonącej pedalskiej tęczy w listopadzie 2013. Opinia lokajskich mediów czy jakiegoś nieuświadomionego plebsu nic tu nie zmieni. Kto ma wiedzieć, ten wie, jaka jest prawda.

 - A teraz historia krótkiego żywotu Tomasza Sakiewicza. Żywotu medialnego, w którym mister Sakiewicz istnieje, a właśnie raczej istniał, jako trybun polskiej prawicy. Facet jest od 9 lat redaktorem naczelnym „Gazety Polskiej” i właśnie się skończył. Może nie jako redaktor, ale jako prawica. Coraz dziwniejsze odpały pana redaktora osiągnęły apogeum podczas zadym ukraińskich zapoczątkowanych na Majdanie (nie na Radku, tylko tym w Kijowie, hi hi). Z jakąś przedziwną metamorfozą w tle  Sakiewicz nagle zaczął grać w jednej orkiestrze z Platformą Obywatelską i PiSem i wraz z nimi zaangażował się w ukraiński konflikt. Pijarowskie działania PO i PiS można jeszcze zrozumieć i uzasadnić ich szmaciarskim czołganiem się po głosy wyborców do euro parlamentu, czym natomiast można uzasadnić debilną propagandę pisemka Sakiewicza? Wspieranie zdeklarowanych banderowskich bojówek Sakiewicz nazywa czynnym wspieraniem antyrosyjskich postaw, nie zauważając w najmniejszym stopniu, kogo przy tej okazji gloryfikuje. Nacjonaliści ukraińscy spod znaku tryzuba sławiący pamięć morderców Polaków, karmiący się do dziś aktualną nienawiścią do naszego narodu są przez pana Sakiewicza gloryfikowani i nazywani patriotami.  Ten człowiek jest chory, zachowuje się jak debil, który utracił kontakt z rzeczywistością. Z „Gazety Polskiej” już uciekli wszyscy poważni ludzie, jak np. ksiądz Isakiewicz. Niebawem ucieknie też większość kupujących to pismo, albowiem swoją postawą Sakiewicz zdradził swoich wyznawców i czytelników. Przynajmniej znaczną ich część. I tak to coraz więcej oszołomów spada z piedestału prawicy polskiej, a ich zmienników zbyt wielu nie widać. Dojdzie do tego, że jedynym miejscem gdzie prawicowo będzie sobie można poczytać to i owo będą internetowe łamy „Wolnej Polski” :mrgreen: . Łamy jedynego sprawiedliwego trybuna prawicy polskiej przyjmę z pokorą, jako wyzwanie do wzmożenia swych wysiłków ;-). I częstszego pisania, bo ciągle mam z tym problemy.

 - Na koniec trochę wieści ze stolicy, którą nie jest jak się powszechnie uważa Warszawa, a Lębork ;-).  Wieść głosi, że po wyjściu z pudła stacjonuje u nas Trynkiewicz. Gnida musi się ukrywać, bo jest paru chętnych na jego głowę, mimo że odsiedział pełną tzw. „ćwiarę”. Pamięć w społeczeństwie podsycały gówniane media pokroju „Faktu” czy TVN-u. Wieści te są raczej pewne, choć wraz z przemycanymi informacjami coraz częściej jest nam serwowana polityka odwrotna czyli dezinformacji. Co ciekawe teksty dotyczące pobytu Trynkiewicza w Lęborku, a noszące znamiona realizmu są natychmiast przez redakcje róznych, „oficjalnych” portali usuwane. No to ja może napiszę, co wiem, bo z Wolnej Polski nie tak łatwo jest usunąć prawdę :twisted: . A więc Trynkiewicz pomieszkuje w centrum Lęborka na ul. Łokietka w mieszkaniu milicyjnym i jest 24 h pilnowany. Tak więc, matki, nie bójcie się o swoje dzieci ;-). Ciekawe ilu ludzi jest zatrudnionych w związku z jego wyjściem z pudła. Nie można było normalnie zboka odstrzelić? Teraz jest problem. Hardcorowy dowcip mówi, że Trynkiewicza i matkę małej Madzi zatrudni TVN. Będą gwiazdami nowej edycji programu „Surowi Rodzice”, heh. Drugą nowiną z Lęborka jest przykra przygoda naszych niedawnych przyjaciół z Pogoni. Na jakiś ich turniej wpadł Gryf z Lechią, rozgonił i wykroił z 4 flag. Bolesna strata i chłopaki z Pogoni na pewno tego tak nie zostawią. Fakt faktem jednak, że Gryf nam tu trochę na Pomorzu odskoczył i kiedyś z niezbyt poważnej ekipy doszedł do takiego poziomu, że Bałtyk by wciągnął jedną, a Pogoń drugą dziurką od nosa. No trudno, trzeba żyć dalej, Pogoni życzę szybkiego rewanżu i odbicia swoich strat, a nasza wesoła ekipa też niebawem rusza na kibicowski szlak. Już za 9 dni wyjazd do Koszalina. Już za 2 dni mecz o wszystko z Polonią. Czwarta liga rusza :lol: . Parafrazując księdza Twardowskiego – cieszmy się w miarę dalekich wyjazdów. Tak szybko się skończą…

Minął tydzień

Nie ma zagrożenia, aby ktoś pomyślał, że nasi politycy są ludźmi poważnymi, honorowymi, godnymi etc. Bo gdyby ktoś był blisko tej zaskakującej konkluzji, zawsze jakiś prostak z sejmu wyprowadzi go z błędu. Dajmy na to taki Protasiewicz, który tak niedawno się przysłużył swojemu szefowi, Tuskowi, wysadzając z siodła niechętnego mu Schetynę na Dolnym Śląsku. W strukturach platformy oczywiście. Tenże Protasiewicz miał przygodę w Niemczech. Mianowicie gdy najebany jak szpadel opóźniał odprawę na lotnisku, niemiecki celnik powiedział do niego „raus”. Co znaczy mniej więcej tyle, co precz! No i nachlany Protasiewicz przypomniał sobie, że tak samo mówili w Oświęcimiu 8-) . Po jednym słowie celnika Protasiewicz przypomniał sobie dymiące kominy krematoriów, marsze śmierci i cyklon B. Doprawdy, zaskakująca gra skojarzeń, ale wszystko zależy ile tych buteleczek wina podczas lotu wypił, może po kilku następnych ujrzał by na lotnisku Elvisa Presleya i zachciałby z nim zaśpiewać? Kto wie. Wystarczy, że usłyszał by coś po angielsku i kolejne skojarzenia gotowe ;-). W każdym razie pan poseł chyba pozazdrościł Rokicie „Niemcy mnie biją” :mrgreen:.  Inny poselski burak to Hofman, gwiazdor PiS-u. Jakiś taksówkarz upublicznił fakt, że jego (Hofmana) kobieta płaciła za swoje przejazdy służbową kartą poselską. Sprawę nagłośniły jakieś tabloidy, a taksówkarz drogo zapłacił za swoją nadgorliwość. Następnego dnia wyleciał z roboty. Niemądry – zadarł z panem posłem, wybrańcem narodu. Ruszył nietykalnego heh. I tak to właśnie wygląda w naszym kraju, cóż się dziwić że ludzie nienawidzą polityków. Chamy i buraki, których wstyd światu pokazać. Na którego z tych debili byście zagłosowali w wyborach?

Kopacze z ekstraklasy już grają, pogoda za oknem przecudna – wiosenna, więc i niższe ligi bez problemu ruszą. Tymczasem odbyło się losowanie kolejnych eliminacji, tym razem do Mistrzostw Europy. Pod względem piłkarskim te losowania są dla nas bez znaczenia, albowiem podział na koszyki uniemożliwia nam wylosowanie samych Andor czy San Marino, a tylko taki zestaw gwarantowałby nam walkę o conajmniej 2 miejsce w grupie. No i mamy jednego atrakcyjnego kibicowsko przeciwnika – Niemcy. Te mecze to i sportowo nawet będą ciekawe, bo padnie sporo goli zapewne heh. Szkoda, że mecz ze szkopami będzie grubo obstawiony przez psów i grany zapewne w Berlinie. Ja to bym go widział w Rostocku, Magdeburgu bądź Lipsku. Byłoby zabawniej ;-). Niemniej bliska i atrakcyjna to wycieczka kibicowska. Szkoda że nie mamy w grupie Rosji, ale co zrobić. Kolejni przeciwnicy to brytyjskie Szkocja czy Irlandia, nudni raczej rywale, pewny jest tam spory zestaw Januszów – emigrantów. Wyprawa na wschód to taki sobie wyjazd do Gruzji, który nie ukrywam, chciałbym zaliczyć. Bardziej w kwestii poznawczej niż kibicowskiej. Ostatni przeciwnik jest ciekawy, debiutujący w eliminacjach Gibraltar, który po 2 rozegranych meczach ma już i strzeloną bramkę i zdobyty remis w meczu ze Słowacją, z tym to państewkiem zapewne stoczymy heroiczny bój o 5 miejsce w grupie. Nasza przaśna czwarta liga rozpoczyna w połowie marca rozgrywki, my od razu z wysokiego C zaczynamy. W sensie piłkarskim, bo naszym przeciwnikiem 15 marca o 17 będzie Polonia Gdańsk, nasz sąsiad w tabeli wraz z nami walczący o utrzymanie. Zaraz potem atrakcyjny wyjazd do Koszalina na Bałtyk, ale do tego jeszcze wrócimy. Już możemy śmiało zapominać o nudnej zimie i głupich igrzyskach, czas na piłkę :-D . Już się bałem że nie dotrwam…

Ruski niedźwiedź się burzy i wstaje do walki „o swoje”, piszę o Ukrainie w tej chwili. Już są na Krymie, a jak trzeba, to i resztę państwa zajmą. Nasz rząd ma świetne i przyjacielskie układy z Rosją, pamiętacie jak Putin klepał życzliwie naszego premiera po Smoleńsku po plecach? Tyle było walki z „mową nienawiści”, tyle zaskakującej „współpracy” z ruskimi nawet wbrew interesom państwa polskiego. Można w związku z tym śmiało założyć, że nam od strony ruskich nic nie grozi prawda? To przyjazny i nowoczesny kraj, nie można żyć uprzedzeniami. Gdzieżby tam mieli coś mieć do Polski. A zresztą… szaleniec tylko poważyłby się ruszyć nasz kraj. Już tam dzielni Francuzi, przyjacielscy Anglicy i sympatyczni Niemcy (poza niektórymi celnikami) tylko czekają, żeby ktoś na nas ruszył. Mamy gwarancje NATO, żyjemy w Europie Ojczyzn, sąsiad wschodni przyjazny – naprawdę jest bardzo dobrze i nic nam nie grozi, nie trzeba jątrzyć i uprawiać propagandy nienawiści!. Taka Ukraina to nawet nie jest w NATO, a mimo to Europa nie zostawiła ich samych sobie. Sam słyszałem, jak surowo potępiali przemoc w tym państwie, jak zadawali niewygodne pytania, o tak! Zarówno Janukowycz wziął to sobie głęboko do serca, jak i banderowcy walczący o władzę w tym kraju. Miłość, dobroć i sprawiedliwość otacza nas zewsząd. Nie trzeba się bać i nie trzeba nic robić, najlepiej płynąć z prądem i o nic nie pytać, wszystko będzie dobrze. Dobrze też reagują zwykli Polacy – wysyłają jakieś dary, organizują wiece, pikiety… Może zaczęlibyście się organizować w celu obrony własnej – polskiej racji stanu? Czy lepiej nadal wspierać Ukrainę?  Ach nie, znów zapomniałem – przecież u nas wszystko jest dobrze. Niedawno w TVN-ie, mówili że jest wzrost gospodarczy i wyszliśmy ostatecznie z kryzysu. Uff a już się trochę niepokoiłem…

Minął tydzień

-Niestety, ale zaczęły się Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Piszę niestety, gdyż to strasznie nudne – w kółko w telewizji trzeba będzie oglądać baby na łyżwach albo facetów na nartach. Będą biegać, skakać, strzelać i turlać się po śniegu. Nudy okropne, no może poza turniejem hokeja, szkoda tylko że w tej naprawdę męskiej dyscyplinie sportu Polska jest na poziomie krajów tropikalnych, gdzie o śnieg czy lód trudno :roll: . Ponoć mamy kilka szans na medale i chwała naszym zawodnikom, jeżeli jakieś wywalczą. W ogóle coraz bardziej mi zwisają wszelkie wielkie turnieje gdyż ich sens sportowy jest coraz mniejszy, zaś coraz większy jest koszt takiej imprezy. Co za tym idzie jakiś blichtr, finansowa otoczka jest priorytetem, sens sportowego współzawodnictwa coraz bardziej odchodzi w cień. Stać już na nie tylko najbogatsze kraje, doszło do tego że mistrzostwa świata w piłkę nożną będzie kiedyś tam organizował Katar, który z piłką ma tyle wspólnego, co ja ze spadochroniarstwem. Na te obecnie rozgrywające się igrzyska w Soczi ruscy ponoć wydali 51 miliardów dolarów. To jakaś beka totalna i niezła abstrakcja. Kraj w którym wielu obywateli zdycha z głodu robi jakieś śmierdzące igrzyska w cenie 10 razy większej niż jakiekolwiek realne wyliczenia. Zapewne połowa tych wziętych z sufitu kosztów to wałki i łapówki, ale nie mój cyrk i nie moje małpy, szkoda że ruskie świnie nie wydały np. 1 %  tej sumy na wyjaśnienie (szybkie i rzetelne) katastrofy smoleńskiej, która się odbyła na terenie ich śmierdzącego kraju. To moim skromnym zdaniem byłoby ważniejsze od robienia jakiś np. torów bobslejowych dla pajaców na śmiesznych sankach. Moje ożywienie wywoła jakaś ewentualna bombka  podłożona przez separatystów np. czeczeńskich, mogliby tego zjeba Putina wysłać na orbitę w 250 kawałkach za pomocą kilograma sentexu ;-). Wracając jeszcze do Smoleńska, to kacapy zawsze miały tą sprawę w dupie, choć przecież zginęło u nich 96 obywateli naszego kraju. Takie jednak zachowanie – brak jakichkolwiek zasad moralnych i etycznych i szacunku dla obywateli (także swoich) charakteryzuje ludy dzikie, prymitywne, nieokrzesane. Modelowym przykładem posiadania takich obywateli jest Rosja. I nie zmienią tego igrzyska w Soczi, choćby wydali na nie i 102 miliardy dolarów, a nie 51. Albowiem pieniądze to nie wszystko, jak mawiają dżentelmeni. Czyli na pewno nie Rosjanie ;-).

-Już z góry można założyć, i wiem to z całą pewnością, że z gazu łupkowego będziemy mieli gówno. Wulgarny jestem, wiem i ubolewam na tym, aczkolwiek bardziej wulgarna i nieprzyjemna jest otaczająca nas rzeczywistość. Gdy ekspertyzy na temat złóż gazu łupkowego robią niezależne firmy – najczęściej amerykańskie, kierujące się jedynie chęcią zysku – wykazują one że gazu łupkowego jest u nas mnóstwo. Gdyby się wziąć za niego konkretnie i szybko zacząć go wydobywać, już za 10 lat moglibyśmy być niezależni od np. ruskiego gazu przesyłanego do nas za olbrzymie pieniądze, większe niż np. płacą za niego Niemcy. Po ogłoszeniu wyników takiej ekspertyzy za kilka dni jest już nowa ekspertyza, tym razem „słuszna” i „poprawna politycznie” robiona przez polskich „ekspertów” często – czemu mnie to nie dziwi – wspieranych przez rosyjskich, heh, „fachowców”. Ta z kolei ekspertyza wykazuje już, że gazu łupkowego jest u nas max na dwie kuchenki Amici i wydobycie nie ma sensu. Dupa blada się robi, a już podlęborski Łebień miał być polskim Edmonton ;-). Wiadomym jest, że wpływy ruskich są u nas większe niż normalnych ekonomistów z innych krajów i że nie pozwolą oni na wspieranie wydobycia źródeł energii pozwalających się na uniezależnienie od ich wpływów. Kurde, co ja tu piszę o wpływach – Polska to jakieś przedziwne kondominium rusko – niemiecko – żydowskie, obywateli bądź wasali tych krajów jest mnóstwo w naszym rządzie, i  – co nie jest dziwne – reprezentują oni interesy swoich mocodawców. Szkoda, bo ten gaz łupkowy to prawdopodobnie nasza wielka szansa, która raczej na pewno będzie zmarnowana. Jak wiele innych. Kiedyś, gdy będziemy żyć wolni, we własnym kraju, takie szansy będziemy wykorzystywać. Obiecuję.

-Mocno wzrosły liczniki odwiedzin na moim blogu. Ze 100-200 dziennie wzrosły do 200-300 a niekiedy i znacznie więcej. To bardzo cieszy i łechce moja próżność. Że też ktoś chce czytać te wypociny… Natomiast coś drobnego mnie wkurza. Latam czasami po jakiś mniej odwiedzanych przeze mnie stronach i co znajduje? Swoje własne teksty. Przypadkiem. Kurde, jeżeli ktoś chce wykorzystać teksty z mojego skromnego bloga, wypadałoby zapytać lub przynajmniej poinformować. Nie robię z siebie żadnego gwiazdora burzącego się o prawa autorskie, po prostu minimum przyzwoitości powinno obowiązywać… widzę moje teksty i nawet zdjęcia na stronie o kibicach, wiem że na gównianym facebooku też ktoś wrzuca moje teksty a to polityczne, a to dotyczące starych wyjazdów… Szczerze mówiąc na tej stronie nigdy nie byłem i nie chcę być w żadnej formie, to dla mnie ścierwo które nie powinno istnieć. Jeśli kogoś jednak „fejs” podnieca, to niech sobie zakłada tam konto, ale czy musi wrzucać tam coś ode mnie? Bez mojej wiedzy? Jeżeli jednak ktoś już to robi, jeżeli nie uznaje za zasadne mnie powiadomić o tym, to niech przynajmniej, do jasnej Anielki poda źródło! Wystarczy na dole napisać „tekst ze strony wolna-polska.crazylife.pl” i już będzie znacznie lepiej. Zacznijcie myśleć, to nie boli…