Bałtyk Gdynia

20/2014/15 Bałtyk Koszalin – Bałtyk Gdynia

Właściwie nie mieliśmy prawa liczyć na dobry wynik w Koszalinie. Gdyż nie licuje to z tym co od dawna nie tylko my, ale i inni kibice twierdzili, mianowicie że szkoda, aby do wyższych lig wchodziły drużyny pozbawione fanatyków. Tak właśnie jest w Bałtyku. Gdyby stał się cud, doszlibyśmy do baraży i je wygrali, to co wtedy? Awans zrobiłby nam straszną krzywdę. Bo jeżeli w dzień, na bliski, atrakcyjny i prestiżowy wyjazd nie wybiera się prawie nikt, to ile by pojechało  na Stal Stalową Wolę, Znicz Pruszków czy Nadwiślana Górę? Puszczę Niepołomice czy Wisłę Puławy? Naprawdę tych liczb się nie domyślacie? U siebie byłoby znacznie więcej kibiców, zaś na wyjazdach nie wspierani dopingiem piłkarze przegrywali by wszystko i z hukiem byśmy z powrotem zlecieli. To już lepiej zostać, gdzie jesteśmy. Niedługo reorganizacja ligi i wierzącym mówię – a czas ku temu jest dobry, bo świąteczny – módlcie się. Abyśmy w tej lidze tylko jak najdłużej zostali. Zresztą szerzej ten temat chyba jeszcze dziś poruszę, wszak czas na przedświąteczną filozofię jest jak najbardziej. W temacie: Nasz Bałtyk przegrał w Koszalinie 2-0 i w dupie mam, szczerze mówiąc, kto i kiedy im strzelił. Od nas na tym meczu 5 osób, dopiero na sam koniec meczu kilka razy krzyknęli, za co piłkarze im podziękowali. Słabi ci piłkarze, oj słabi, ale nic na to nie poradzimy. Na pewno się starają, wierzę, że chcieliby grać wyżej, ale co z tego? Ja też bym chciał mieć 25 lat i 1,85 wzrostu. Nie mam i już mieć nie będę. Podobnie piłkarze z awansem do wyższej ligi. Są po prostu kwestie nie do przeskoczenia…. O tym jeszcze będę dziś może pisał.

19/2014/15 Bałtyk Gdynia – Cartusia Kartuzy

Zagrał Bałtyk tak, jak nam się marzyło. Szybko, dokładnie, zdecydowanie. Ręce same się składały do oklasków. Marzenia o awansie Cartusii ostatecznie wybił Krysiński, potem dwa razy Kuzimski i na końcu Kazubowski. Tak się powinno grać, jak Bałtyk w tej rundzie u siebie. Tak się nie powinno grać, jak Bałtyk w tej rundzie na wyjazdach. Dwa zwycięstwa u siebie i 6-1 w bramkach, dwie porażki na wyjazdach i 0-6 tamże w plecy. O co chodzi w tym wszystkim? Już wyjaśniam – zapłacone frycowe, pierwsze śliwki robaczywki, zbite szklanki, nagromadzenie pecha. Te wszystkie plagi już za nami. Czas przełamać tą sinusoidę, bo takim wzlotami i upadkami do baraży nie dojedziemy, tym bardziej że Gryfitki z Wejherowa, dzielne dziewczyny, nie odpuszczają. Pierwsi inaugurujemy kolejną rundę, bo niestety już w środę wyjazdem do gównianej drużyny z Koszalina, która ośmieliła się przybrać naszą nazwę. Bałtyk wspomagało dobrym dopingiem 50 kibiców z długą flagą, a za Cartusią zawitało około 30 przyjezdnych. To był dobry mecz, więcej nam nie trzeba, taka gra do końca rundy i jedziemy z wszystkimi jak z baranami prowadzonymi do rzeźni. Nadzieja wróciła!!!

19/2014/15 Bałtyk Gdynia – Cartusia Kartuzy, 27 marca, 18:00

Dziwna drużyna z tej Cartusii Kartuzy. Jesienią wygraliśmy na ich stadionie 1-0, zbytnio nam wtedy nie zagrozili. W drugiej części jesieni punktowali jednak bardzo regularnie, wskoczyli nawet na podium lidera tabeli. To jest potwierdzeniem mojej teorii, że piłka w naszej lidze stoi na niezwykle słabym poziomie i wygrać ją może każdy.  Rundę wiosenna Cartusia zaczęła fatalnie -  w pierwszych trzech kolejkach zdobyła zaledwie punkt i marzenia o wygraniu naszej grupy 4 ligi oddalają się od niej jeszcze szybciej, niż od Bałtyku. Sytuacja jest prosta – Cartusia jest cienka, jak stan mojego konta (choć cienko być aż tak cienkim, ha ha), a Bałtyk musi szybko odzyskać zaufanie kibiców i zacząć piąć się w górę. Lepszej okazji niż rozwalenie marnej Cartusii szybko nie znajdziemy. Tylko zwycięstwo! Mecz jest o tyle ciekawy, że wraz z drużyną Cartusii zawitają do Gdyni zapewne tez jej kibice. Jeżdżą oni na wyjazdy dość regularnie, więc czemu nie mieliby zawitać i do nas? Tym bardziej że w dawniejszej historii trochę nas łączyło i zapewne dla kibiców Cartusii punktem honoru będzie pokazać się dobrze u nas. Ciekawe czy tak jak my u nich rozsiądą się po trybunach, czy są bardziej kumaci od naszych i wiedzą, że na wyjeździe się siedzi w jednej grupie. Jutro ok 20, gdy weekend dla większości ludzi dopiero się rozpoczyna, kibice Bałtyku już będą wiedzieli, czy ma szansę on być udanym. Do boju!

18/2014/15 Chemik Police – Bałtyk Gdynia

Aby zaliczyć mecz Bałtyku Gdynia, jego kibice muszą ponieść sporo wyrzeczeń i nieźle się nakombinować. Trzeba z kimś zostawić dzieci oraz wnuki. Załatwić sobie dzień wolny w pracy, poustawiać sobie kwestie rodzinne, poprzestawiać godziny sobotnich imprez na późno wieczorne. Po prostu kibice Bałtyku są bardzo zaawansowani wiekowo, nie ma u nas uczniów szkół jakichkolwiek, którzy mają bezproblemowe wolne w sobotę, nie ma u nas nawet młodych bezrobotnych czy złodziei. Wszyscy prawie jeżdżą trzecią dekadę na Bałtyk, ja np. na samym Chemiku Police byłem po raz pierwszy jak już pisałem 23 lata temu, w niektórych ekipach wyjazdowych to górny pułap wieku… Nie moja to wina, że starzeję się i czas ucieka, nie jest to wina tych, co pojechali na wyjazd do Polic, że mają tyle lat, ile mają. Chwała nam wszystkim za to, że jeszcze nam się chce. Problemem jest po prostu to, że nie ma żadnych następców, że w kwestii kibicowskiej czuję się niczym kapitan Titanica po zderzeniu z górą lodową. Wiem, że idziemy na dno i wiem też, że niestety nic się z tym nie da zrobić. Już teraz nic. Oczywiście jeszcze parę razy się zbierzemy i gdy na wyjazd zbierze się większa liczba 25 – 30 letnich „gówniarzy” , coś tam pokażemy i tak ze 2-3 lata jeszcze będziemy wegetować zapewne. Ale pójścia na dno nic już raczej nam nie cofnie. Kończąc ten wątek napiszę, że średnia wiekowa na tym wyjeździe kibiców Bałtyku to 35,9 lat. Sądzę, że najwyższa na świecie. Do Polic udaliśmy się autami w 9 osób. Szybka i sprawna podróż bez wahadła i oto na 20 minut przed rozpoczęciem spotkania meldujemy się na trybunach Chemika. Wywieszamy transparent z pozdrowieniami dla kolegów, którzy siedzą w pierdlu. Nieprzyjemna pogoda, wiatr i siąpiący deszcz nie pozwolił nam oglądać spotkania w zbyt komfortowych warunkach. Wszystkich kibiców na meczu nieco ponad 200. Oczywiście bez jakiegokolwiek młyna. Drużyna Chemika złożona z jakiś nieopierzonych juniorów. Bałtyk zaczął mecz aktywnie i walecznie, spodziewaliśmy się zwycięstwa. Niestety, przyszła 40 minuta spotkania i zawodnik naszej drużyny otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Gdy jeszcze się zastanawialiśmy, czy aby Bałtyk grając w „10” zdobędzie planowane 3 punkty, sytuacja się powtórzyła chwilę po przerwie i oto już graliśmy w „9”. Przestaliśmy już liczyć na zwycięstwo w tej chwili i zaczęliśmy się modlić o remis, ale modlitwy niestety rzadko odnoszą zamierzony skutek, a przynajmniej w kwestii zdobywania punktów przez Bałtyk. Młodzi gracze Chemika zwietrzyli szansę i po chwili prowadzili 1-0 po nie najlepszej obronie naszego Szlagi, trochę później po jego koszmarnym błędzie było już 2-0 i kolejny przykry weekend w wykonaniu Bałtyku stał się faktem. Chłopcy z Chemika oszaleli ze szczęścia, a dla nas mimo upływu tylu lat, tylu meczów na Chemiku „twierdza” Police pozostała niezdobyta.  No cóż, tak „twierdza” się broni, jak atakujący ją „rycerze” atakują. Podziękowaliśmy piłkarzom za chęci do gry, bo one naprawdę były, a oni nam za doping. Mamy po prostu marną drużynę, która wybiła się w górę tabeli dzięki niezłej pracy trenera Martyniuka, bo wiele więcej na ten poziom nie trzeba. Jego czar już jednak przestaje działać, zaskakujące brednie pomeczowe trenera dopełniają czary goryczy, element zaskoczenia ligowych rywali chyba właśnie się skończył. Najbliższe 3 mecze zapewne pogrążą nas całkowicie, gramy u siebie z Cartusią i liderem z Wejherowa, a pomiędzy nimi wyjazd do Koszalina na Bałtyk. Jeśli zdobędziemy w nich 9 punktów, naiwni znów odpalą swe kalkulatory i wrócą do obliczania szans na zwycięstwo grupy. Na to się jednak nie zanosi, bo przecież przegraliśmy z drużyną, od której trudno szukać słabszej personalnie, no może Rasel Dygowo. Generalnie tradycyjnie pozostaje nam liczyć na cud, ale czy worek pokutny i koszula z włosienicy, oraz pielgrzymka na kolanach do Częstochowy z przystankiem w Licheniu pomogą? Śmiem wątpić, ale i tak ten sposób wydaje się bardziej dający szanse powodzenia, niż aktualna gra naszych piłkarzy. Po zmęczeniu deszczem, całkiem głośnym w wykonaniu naszej skromnej grupki dopingiem, oraz torturami dla oczu dziejącymi się na boisku, wsiadamy do aut i wracamy do domu. Po drodze dzwonią chłopaki ze Szczecina spytać, czy aby nie mamy ochoty dostać w trąby. Ja protestuję! Emerytów się nie bije. Możecie nam potłuc okulary, zniszczyć aparaty słuchowe i połamać laski. Już dość mamy podagry i innych schorzeń geriatrycznych, wynikających ze stania na meczu w zimnie i deszczu. Odmawiamy i przez nikogo już więcej nie niepokojeni wracamy do domów. Dwa wyjazdy za nami i stosunek bramkowy 6-0 w plecy. Ciekawy bilans, godny emerytowanych „ekspertów” w stylu Geszkego czy Polakowa. Jakie upokorzenia przyniesie nam kolejny weekend?

Foto 005

18/21.03.2015, godzina 13, Chemik Police – Bałtyk Gdynia

Chemik Police towarzyszy mi od początku kariery jako kibica Bałtyku, już swój 2 wyjazd w życiu, w maju 1992 miałem właśnie na Chemika. Lata mijają, mnóstwo klubów powstało, jeszcze więcej upadło a Bałtyk z Chemikiem spotykają się po raz kolejny. Ani się nie rozpadły te drużyny, ani tez nie wzniosły na żadne piłkarskie wyżyny przez te 23 lata, ot stagnacja raz na nieco lepszym, raz na gorszym poziomie. W tym sezonie Bałtyk gra jednak lepiej od Chemika i jedzie do Polic po zwycięstwo, które będzie jednym z etapów przybliżających nas do wygrania ligi i awansów do baraży. Czy za drużyną Bałtyku stawią się w Policach jacyś kibice? Jest to niewykluczone, aczkolwiek hord tysięcznych spodziewać się nie należy. Gamonie zostaną w domach, a to grupa większościowa na Bałtyku, niestety. Jednego możemy być pewni – zapowiada się słoneczne, bardzo ciekawe, pełne emocji sobotnie popołudnie. Bałtyku – my wierzymy!!!

17/2014/15 Bałtyk Gdynia – Drawa Drawsko Pomorskie

Bałtyk Gdynia zdał trudny egzamin. Grał mecz z bezpośrednim rywalem w walce o zwycięstwo w grupie – Drawą Drawsko. Mecz ten pewnie wygrał 2-0, miażdżąc rywala w końcówce meczu, strzelając gole w 80 minucie (Krysiński) jak też w 83 (Kuzimski). Przy założeniu, że trudno poważnie jako rywali traktować Kaszubię, Cartusię czy Gwardię, pozostaje nam bać się tylko Gryfa Wejherowo, któremu miasto jest przychylne i wszystkim tam awans do wyższej ligi się marzy, trzeba na nich uważać. Właśnie wygrali po golu w 90 minucie na wyjeździe, a więc póki co szczęście im sprzyja… Inna sprawą tak jak już wspominałem, są rezerwy Lechii Gdańsk, oby im się nie chciało walczyć o baraże, bo jeśli tak, to pozostaje całej reszcie walczyć tylko o drugie, nic nie dające miejsce… Wracając do meczu z Drawą, to cieszy szybkie dojście do siebie graczy Bałtyku po falstarcie z Lechią. Świetna postawa piłkarzy Bałtyku, dziękuję i gratuluję. Co do dopingu, to oczywiście mecz był bez przyjezdnych, a kibice Bałtyku w 10-20 zebranych razem osób od czasu do czasu dopingowali. Czyli jednym słowem marnie.

17/2014/15 Bałtyk Gdynia – Drawa Drawsko Pomorskie, 14 marca, godz.13

Mecze z Drawą Drawsko należą do arcynudnych od strony kibicowskiej, i to zarówno w Gdyni, jak i w Drawsku. Ta drużyna usypia, na jej mecze nie uczęszcza praktycznie nikt, nawet w Drawsku do arcyosiągnięć należy publika przekraczająca 200 osób, o bardzo zaawansowanej średniej wiekowej. Niestety Drawa ani nie awansuje, ani nie spada z ligi naszej i co sezon musimy się z nią męczyć. Trzeba jednak przyznać, że piłkarsko Drawa znacznie lepiej prezentuje się od tej kibicowskiej, choć od lat gra w naszej 4 lidze, to regularnie kończy sezon w górnej części tabeli i co rusz jest wymieniana, jako faworyt do awansu.  Podobnie jest i w tym sezonie. Początek jesieni 2014 jednak Drawa zaczęła słabo, między innymi nacięła się na Bałtyk w świetnej formie. To już przeszłość, w pierwszej kolejce wiosny Drawa stuknęła u siebie marząca o awansie Gwardię Koszalin i mecz na Bałtyku jest zarówno dla niej, jak i dla Bałtyku niezwykle ważny.  Na koniec sezonu może wręcz decydować o sytuacji w tabeli. Dlatego, po z grubsza planowanym zimnym prysznicu na rezerwach Lechii, niezwykle ważne jest, aby Bałtyk się ogarnął i zrobił swoje. Drawę trzeba stuknąć koniecznie, aby kiedyś tam, później, gorzko nie żałować straconych punktów. Może być 8-3, może być 1-0. Musimy wygrać ten mecz!  Wszyscy na Bałtyk w sobotę o 13!!!

10649509_894157020605440_657034302568876805_n

16/2014/15 Lechia II Gdańsk – Bałtyk Gdynia

Że inauguracja rundy wiosennej z rezerwami Lechii będzie ciężka – przestrzegałem. Niestety Lechia II do swego meczu podeszła nad wyraz poważnie, słaby i chaotyczny Bałtyk ani przez chwilę nie był w stanie jej zagrozić, a Lechia strzelała radosne gole, kończąc na czterech, przy czym jeden z goli – Możdżenia – stadiony świata! Gratulacje dla Lechii Gdańsk, to nie była ta nieporadna farciarska Lechia sprzed pół roku, która przy pomocy wałka sędziego wyciągnęła u nas remis. Jak już mamy w tej walce zakończonej zwycięstwem ligi przyjąć jeden zimny prysznic, to umówmy się, że te 4-0 w plecy całkowicie nam wystarczy. Za tydzień kolejny z niezwykle ważnych meczy o wszystko. W Drawsku wygraliśmy po pięknym meczu, lepiej żeby Drawa nie wzięła na nas za tydzień udanego rewanżu. Bo znów będziemy mieli piękny, długi finisz zakończony efektownym 4 miejscem na koniec sezonu. Które gówno nam da. No ale pierwsze koty za płoty, będzie lepiej. 40 kibiców biało – niebieskich oglądało wyjazdową porażkę Bałtyku. Ponieważ nie mam zdjęcia naszych z tego meczu, wklejam w zamian fotkę z defilady w Gdańsku, która odbyła się 1 marca w Gdańsku. Zadzwonił do mnie kolega z Lechii z prośbą o wytypowanie kilku osób z Bałtyku na tę imprezę. Sam być niestety nie mogłem, więc poprosiłem kilka osób o poglądach nacjonalistycznych spośród kibiców Bałtyku, gdyż zależało mi, aby pojechali tam ci, którzy wiedzą „o co panie z tymi Wyklętymi chodzi”. Impreza była ze wszech miar udana, dziękujemy Lechii za zaproszenie na defiladę, natomiast wcale jej nie dziękujemy za dzisiejszy wynik :evil: .

10649509_894157020605440_657034302568876805_n 10984217_894156890605453_382259340365136447_n

Bałtyk Gdynia – czas zaczynać!

Najwyższy czas tą głupią zimę zakończyć! Rozpoczynamy rundę wiosenną 4 ligi naszej grupy! Tym razem dam sobie spokój z jakimkolwiek prognozowaniem, czy to Bałtyk wzmocnił się, czy osłabił, oraz jakie ma szanse na grę w barażach… No w jednym zdaniu: Skoro lidze po rundzie jesiennej przewodziła Cartusia, która z nami u siebie przegrała praktycznie bez walki, a dzisiaj zremisowała u siebie z Chwaszczynem, to szanse mamy na pewno. Zdaje się, że w tej buraczanej lidze, w jakiej obecnie występujemy tylko Gryf Wejherowo ma ambicje, by grać ligę wyżej. Inna sprawa to rezerwy Lechii. Jeżeli zarząd Lechii będzie miał w dupie kwestie awansu swoich rezerw do wyższej klasy, to wszystko w porządku. Pamiętajmy, że taki awans to spore wydatki – szczebel centralny, dalekie wyjazdy, a na żadne przychody związane z biletami od kibiców czy reklamami i sponsorami w przypadku drużyny rezerw nie ma na co liczyć…Miejmy nadzieję, że tak właśnie w Lechii myślą. Jeżeli jednak są faktycznie obrzydliwie bogaci i stać ich na kaprys ogrywania juniorów wraz z dochodzącymi do siebie po kontuzjach w wyższej lidze, to mamy pozamiatane. Albowiem jeżeli tylko Lechii się zachce, to wygra tą ligę w cuglach. Bądź co bądź zaczynamy z wysokiego pułapu, albowiem zaczynamy rundę jutro o godzinie 13, właśnie na Lechii. Przypominam że jesienny mecz z Lechią u nas był niezwykle dramatyczny, sędzia nie uznał prawidłowej braki dla Bałtyku w doliczonym czasie gry. Może tym razem szczęście będzie po naszej stronie? Ja niestety jestem chory i jeżeli ktoś z BGHL będzie jechał na ten mecz autem, to się wybiorę, natomiast sam jazdy pociągiem nie zaryzykuje, bo w poniedziałek trzeba wstać do pracy… Natomiast obrałem już swój plan wyjazdowy na tą rundę: 100%.

Z powodu choroby znów nastąpiły obsuwy w pisaniu, nic nie poradzę, że nikt nie jest w stanie mnie zastąpić, ale nadrobimy…

Bałtyk Gdynia – jesień 2014

Tak sobie pomyślałem o dwóch rzeczach. Pierwsza, to że wypadałoby w końcu ogarnąć się i zmieścić w roku 2014 z podsumowaniem jesieni w wykonaniu kibiców Bałtyku Gdynia. Druga, to że podsumowywanie tejże w wykonaniu piłkarzy jest bez sensu. Raz, że jajogłowych analityków to akurat wśród kibiców Bałtyku nie brakuje, wszyscy wiedzą które mecze schrzaniliśmy i co jest do poprawienia. Dwa, że jest to pisanie o kwestiach, na które nie mam żadnego wpływu. Wierzę że Bałtyk wygra swoją grupę 4 ligi i zagra w barażach o trzecią, ale też obawiam się czy tak się stanie straszliwie, bo dyrektorem sportowym Bałtyku jest ten (…) pan Rajewicz i raczej z nim u steru skazani jesteśmy na porażkę, ale ja już wiele razy w życiu się myliłem… Niejeden fajny gość okazał się szmatą i pedałem, może teraz będzie odwrotnie i śliski wąż dyrektor okaże się super sprawnym menadżerem, który wprowadzi Bałtyk ligę wyżej? Sam nie wierze w to, co piszę, ale poczekajmy. Nie wątpię natomiast w talent trenerski Marcina Martyniuka, dzięki niemu tylko jesteśmy w czołówce tabeli. Przystąpmy do przypomnienia jesiennych meczów kibiców Bałtyku”

1/ Bałtyk – Lechia II Gdańsk – nas około 80, tracimy bramkę w 93 minucie meczu na remis, która jak wykazały późniejsze transmisje video nie padła. Widzieli to wszyscy na stadionie łącznie z graczami i działaczami rezerw Lechii, tylko nie widział tego ślepy pedał sędzia. Zakrakałem wtedy – zabraknie nam kiedyś tych 2 punktów, no i sprawdziło się. Z tymi 2 punktami więcej bylibyśmy po tej jesieni liderem.

2/ Drawa Drawsko Pomorskie – Bałtyk – nas 9, wesoły doping, przekomarzanie się z żulami i bardzo dobra gra Bałtyku.

3/ Bałtyk – Chemik Police – bez gości, nudy.

4/ Cartusia Kartuzy – Bałtyk – nas 25, ktoś tam jeszcze siedział na trybunach miejscowych, wspólny doping niekiedy. Cartusii 30. Nudy.

5/ Bałtyk – Bałtyk Koszalin – bez gości, nudy.

6/ Gryf Wejherowo – Bałtyk – nas 30. Miejscowych max 50. Festiwal wulgaryzmów.

7/ Bałtyk – Pogoń II Szczecin – bez gości, nudy.

8/ Rasel Dygowo – Bałtyk – nas 19. Skład kiepski i alkoholizowany, przez co odmawiamy spotkania Gwardii Koszalin.

9/ Bałtyk – Astra Ustronie Morskie – bez gości, nudy.

10/ Leśnik Manowo – Bałtyk – nas 6, w tym ani jednej osoby z Gdyni, znów odmawiamy Gwardii Koszalin, bo nie ma komu się bić.

11/ Bałtyk – GKS Przodkowo – bez gości, nudy.

12/ KS Chwaszczyno – Bałtyk – 80 z Bałtyku na wsi pod Gdynią. Ktoś miał do mnie pretensje, o słowa prawdy jakie napisałem na forum przed tym meczem, przez litość nie napiszę, co mówili moi oponenci, bo ludzie z Polski posraliby się ze śmiechu…

13/ Bałtyk – Kaszubia Kościerzyna – w końcu kibice gości się zjawili, ponoć ich 70, w tym Orkan Rumia i Gryf Wejherowo. Mieli 2 flagi.

14/ Gwardia Koszalin – Bałtyk – nas 46. Przed meczem dzwonimy do Gwardii w sprawie starcia, chcą po meczu, bo nie mogą się zebrać. Po meczu obleciał ich strach i nie spotykamy się. Na meczu Gwardii z 80 w młynie, dwie ładne oprawy.

15/ Bałtyk – Arka II Gdynia – kompromitacja Bałtyku, kilkanaście osób w czapkach, zaczepiani i prowokowani przez Arkę, do niczego większego nie doszło.

W zasadzie nie chce mi się specjalnie opisywać naszych „dokonań”, to wszystko było już dawno. Że mamy ekipę, kiedy nam się chce, to jest pewne. Wystarczyło raz się zebrać i Gwardia Koszalin przez kilka godzin nie była w stanie zebrać 15 osób do walki z nami. Tylko że taka ekipa zbiera się raz do roku i jest to śmieszne i tragiczne zarazem. Bałtyk Gdynia tzn. jego kibiców zżera choroba nieuleczalna, najmarniej rak. Rak wewnętrznej nienawiści, wewnętrznych waśni i niekumatości. To straszne, jak kibice Bałtyku w swym rozumieniu świata kibicowskiego są daleko za murzynami z Kenii. Wypowiedzi naszych „hools” stawiają ich w sferze ogarnięcia znacznie poniżej Ruchu Radzionków. Niewyjaśnione od lat sprawy, które jedni w imię „koleżeństwa” próbują zagłuszać, wyciszać i chować pod dywan, a drudzy chcą wyjaśnić. Czas mija, od pierwszych spraw dzielących kibiców Bałtyku Gdynia mija właśnie 10 lat. Permanentna polityka wyciszania, zagłuszania i, niczym u premiera Dickmana „grubej kreski” na pewno się nie sprawdziła, przejrzyjcie w końcu na oczy. Już się nie da starych brudów zamieść pod dywan, jak to Liroy śpiewał „Daleko zaszło, że do tego doszło”. Niech się martwią ci, co oszukiwać próbowali, bo z kolei jak Miłosz mawiał „Spisane będą czyny i rozmowy” i te rozmowy spisane będą w końcu wyciągnięte na wierzch, chyba że akta już spalone. Trzeba ratować Bałtyk ze wszystkich sił, bo w tej chwili on prawie nie istnieje, a waśnie i zadymy same z siebie się nie skończą. Czas na oczyszczające wyjasnienia, tylko to nas uratuje. Możecie być tego pewni.

`