Bałtyk Gdynia

Bałtyk Gdynia – Lechia II Gdańsk

Bałtyk w drugim meczu z rzędu nie tylko nie wygrał, ale i nie strzelił gola remisując z rezerwami Lechii. Czyli wszystko wróciło do normy, zostaniemy 4-ligowym średniakiem, być może na 7, a może i na 3 miejscu w tabeli. Nieistotne. Istotne jest, że ktoś nas robi ciągle w wała. Zarząd naszego klubu snując bajdurzenia o walce o awans bezustannie próbuje robić z kibiców Bałtyku idiotów i niestety nie ma z tym wielkich problemów. Znów większość dała się nabrać. Tymczasem nie ma kasy, nie ma zawodników, nie ma charakteru w drużynie. Więc przestańmy się martwić brakiem awansu, bo on jeszcze dłuuugo nie nastąpi, a róbmy co w naszej mocy, by ten tradycyjnie dziadowski piłkarsko sezon zakończyć przyzwoicie przynajmniej pod względem kibicowskim. Na to jeszcze jest szansa, gorzej niż jesienią na pewno już nie będzie.

Dra

Drawa Drawsko Pomorskie – Bałtyk Gdynia

W spotkaniu z pierwszą poważniejszą nieco przeszkodą w drodze do (ha ha) awansu Bałtyk poległ. W promieniach wiosennego słońca drużyna z miasta słynnego poligonu pokonała nas 1-0, a gola strzelił niejaki Guźniczak w 53 minucie meczu. Jak twierdzą bezpośredni obserwatorzy porażka jak najbardziej uzasadniona, Bałtyk grał straszny piach…
Są jednak ważniejsze kwestie od poczynań naszych piłkarzy. Mianowice wyjazdowe spotkanie swej drużyny oglądało 30 fanatyków gdyńskiego Bałtyku. Nie stwierdzili oni miejscowych, nie było też żadnych ciekawych zajść w drodze do Drawska czy z powrotem, niemniej przyzwoita liczba naszych na wyjeździe stała się faktem. Oby tak dalej!

Bałtyk Gdynia – Pogoń Barlinek

Bardzo dobry wynik osiągnął Bałtyk w piątkowy wieczór. Wygrał z Pogonią Barlinek aż 4-1. Warunki do grania były bardzo kiepskie, z tego z resztą powodu większość meczów w naszej grupie odwołano. No, ale my gramy na stadionie narodowym… cóż z tego, że rugby ;-) . Jak mówią obserwatorzy tego meczu, pierwsza połowa była w wykonaniu Bałtyku fatalna, mógł przegrywać 1-2, ale dowiózł szczęśliwe 1-0 do przerwy. W drugiej nasi zawodnicy napadli na Barliniaków ze zdwojoną energią i w ciągu 6 minut strzelili 3 gole. Pod koniec meczu goście strzelili honorową bramkę. Zwycięzców się nie sądzi, bardzo rzadko wygrywamy w takim stosunku, więc cieszmy się z tego 4-1 ile wlezie… Piłkarze sympatycznym początkiem rundy – 7 punktów w 3 meczach zapewnili sobie spokojne święta. Gole strzelili: Drzymała 2 – w 4 i w 48 minucie z karnego, Bułka w 47 i Szostek w 51 minucie. Dla rywali niejaki Ziajka puknął w 81 minucie. Jesteśmy teraz wysoko w tabeli – na 3 miejscu, ale to akurat nie ma żadnego znaczenia, z tego powodu, że jako jedyni w całej tabeli rozegraliśmy komplet 18 spotkań… Mnóstwo drużyn w naszym sąsiedztwie w tabeli ma o 2 spotkania rozegrane mniej. Nie należy się specjalnie na razie nakręcać naszymi wynikami, bo mimo niezłej zdobyczy punktowej przypominam, że dotychczas graliśmy z totalnymi amatorami z Polonii, juniorami Pogoni i zdekompletowaną po przerwie zimowej Pogonią. Po następnych 2 meczach będziemy znacznie mądrzejsi, bo jedziemy do solidnej piłkarsko Drawy Drawsko oraz gramy u siebie z liderem – Lechią II Gdańsk. Jak zdobędą w tych meczach 6 punktów, to i ja zacznę się nakręcać, heh.

063

Pogoń II Szczecin – Bałtyk Gdynia

Nie mogłem się doczekać 23 marca… W ten dzień przypadał pierwszy wiosenny wyjazd Bałtyku – do znienawidzonej przez nas Pogoni Szczecin… rezerw, ale zawsze coś ;-). Tymczasem jakiś wąsaty (zapewne) dziad ze Szczecina przysłał ponoć do klubu pismo, jakoby kibice Bałtyku byli niemile widziani w Szczecinie. Ktoś naprędce ukuł ideologię, jakoby kabaryny wypełnione psami czatowały na nas już na rogatkach Szczecina, ochrona nie dopuszczała nikogo w okolice stadionu, a płot boiska okalały jakieś kartony uniemożliwiające obejrzenie meczu. Do kompletu brakowało tylko informacji o skażeniu radioaktywnym ;-). Oczywiście błyskawicznie upadł temat wyjazdu autokarowego, potem odpadali chętni na wyjazd autem, aż nie został prawie nikt. Jednakże 2 kibiców naszego Bałtyku postanowiło jechać najwspanialszym środkiem transportu kibicowskiego, czyli pociągiem. Dawno już nie jechałem pociągiem na wyjazd, do tego chęć przeżycia przygody na atrakcyjnym terenie… i mnie namówili, choć byłem już nieco zniechęcony. Nie będzie mi jednak wąsaty dziad ze Szczecina życia układał :-). Po 7 rano w sobotę wsiadłem do pociągu zmierzającemu ku Szczecinowi. Nasz hiper mocny 3-osobowy skład stanowili przedstawiciele FC Karwiny, FC Rumia i zachodni bastion Bałtyku czyli FC Lębork ;-). Podróż przebiegała sprawnie, koledzy raczyli się wódką lubelską o smaku grejpfrutowym, natomiast ja jako początkujący abstynent spożywałem niesmaczne napoje niegazowane :-)…. W Szczecinie pęd ku taxi i za 20 zł lecimy w stronę bocznego stadionu Pogoni. Jesteśmy na miejscu… i cóż to? Jeden dyskretny radiowóz psów, kilku ochroniarzy i nic więcej?? Gdzie te kartony? Gdzie psy bezlitośnie egzekwujące zakaz? Gdzie spięci działacze? Ochrona bez żadnego stresu wręczyła nam darmowe bilety na mecz i wpuściła na stadion. Do depozytu oddaliśmy jedynie pół butelki wódki. Depozytem była hałda śniegu, więc wódka w depozycie się przyjemnie schłodziła ;-). Udaliśmy się na koniec sektora i zaczęliśmy rwany doping. Mecz zaczęliśmy oglądać w mniej więcej 30 minucie spotkania. Słychać nas było dobrze, piłkarze po meczu podziękowali nam za doping i przyjazd. Na trybunie (bo była tylko jedna) poza nami ok. 100 osób, w tym 2 w szalach Pogoni. Podczas meczu wpadło 2 konkretnie wyglądających typów, kuknęli na nas no i sobie poszli, bo grupka nasza była marna :-(. Na koniec meczu wybuchła mała awantura w naszym sektorze, gdyż byliśmy we dwójkę z M przekonani, że mecz wygraliśmy 1-0, gdy tymczasem pijany T utrzymywał, że był remis . Kłótnię rozstrzygnął kolega z Bałtyku, który przez telefon powiedział nam, że to pijany T miał rację. Widać picie gorzały poprawia percepcję i zaostrza jakość widzenia ;-). Przy okazji okazało się, że ja i M to prawdziwi hools, którzy mają wywalone na wynik :-). Co do samego meczu to nasi gracze na tle bardzo małoletnich graczy rezerw Pogoni zaprezentowali się nieźle. Nawet nie wiedziałem, że ciągle gra u nas Błażej Adamus, poznałem go :-). Dobrze bronił w naszej bramce Egipcjanin. Niestety nie wiedzieliśmy jak ma na imię, więc ja go nazwałem na swój użytek i zagrzewałem do boju imieniem Ahmed, M imieniem Osama, a pijany T używał obu tych imion naprzemiennie. Po meczu tą samą taxi co poprzednio jedziemy na dworzec. Tutaj jemy parszywe hot dogi (czas na wizytę Gessler i zrobienie tam kuchennej rewolucji he he) i wbijamy się w pociąg. Tutaj dzwoni do mnie chłopak z Gryfa Słupsk, ale i on gdy poznał naszą marną liczbę stracił zainteresowanie na zorganizowanie sobie wspólnego popołudnia. Tym samym powrót z meczu nad wyraz spokojny, już o 18 zakończyłem swój kolejny wyjazd….

Martwa natura z wódką grejpfrutową …

Dworzec Szczecin zdobyty!!!

Wiosenny mecz w zimowej scenerii…


To ci banda!!!

bilecik

Fajna grafa co?? A zdjęcie robione z bardzo daleka. Żegnaj Szczecinie, do zobaczenia za 2 lata w 2 lidze!!!!

Derby nasze

Trochę strasznie pisać o derbach w kontekście meczu z jakąś Polonią, ale co zrobić… Drużyna z Gdańska jest cienka, ale kilku drużynom punkty urwała, a pierwszy mecz rundy wiosennej jest zawsze ciężki. Gdy do tego dodać bardzo marne warunki pogodowe – zawieje i zamiecie – skromne zwycięstwo z Polonią (1-0) należy ocenić zdecydowanie pozytywnie. W odpowiedniej chwili (29 minuta) Drzymała nie drzymał… pardon nie drzemał, i 3 punkty są nasze. Świetlana droga ku ekstraklasie i europejskim pucharom rozpoczęta ;-). Po tym meczu mamy 7 punktów do awansu i jesteśmy 9 nad spadkiem. Do końca rozgrywek 14 kolejek, jest o co grać…. Na tym meczu w młynie Bałtyku ponad 100 osób, z Polonii 5 osób w barwach i z małą flagą.