Bałtyk Gdynia

Najbliższy przeciwnik: Arka II Gdynia

Zawsze, gdy zbliżają się derby nie mogę przeżyć naszego sportowego upadku. Gdy w latach 90-tych latałem na Bałtyk, jeśli już graliśmy ze śledziami w jednej lidze, to raczej byliśmy faworytami. Na początku XXI wieku sytuacja zaczęła się zmieniać, a teraz już nastąpiła radykalna odmiana. Dziewczyny grają w pierwszej lidze (a były nawet w ekstraklasie) a my marzymy o tym, by w najbliższą sobotę ograć ich rezerwy. Nie będzie to wcale takie proste, bo gramy z grubsza na tym samym poziomie, jednak ostatnio my jesteśmy w kolejnej fazie schyłkowej, gdy oni z kolei są na lekkiej fali wznoszącej – od 3 meczów nie przegrali. Znając złośliwość mend parchatych jeśli będą mieli możliwość, wzmocnią rezerwy jakimiś zawodnikami z pierwszego składu… Niemniej przegrać tego meczu po prostu nie możemy. Bo spadniemy niedługo jeszcze niżej i za kilka lat będziemy grać  np. z Arką IV Gdynia o mistrzostwo B -klasy… Kwestia kibicowska na tym meczu? Nie chce mi się pisać. Obecne porównanie nas do śledzi to jak porównanie urody Anny Grodzkiej do Natalii Siwiec… albo szybkości żółwia z Galapagos do geparda :oops: . Nie wypadamy najlepiej… Czy dziewczyny przyjdą na mecz swoich rezerw? Trudno powiedzieć. Czy my się jakoś pokażemy? Mam nadzieję, że tak. Zaczynamy w sobotę o 17. Wielka prośba do piłkarzy Bałtyku: Nie umiecie grać, to trudno, spadniecie. Ten jeden raz zróbcie jednak wysiłek przekraczający wasze możliwości, ten jeden mecz w rundzie musicie wygrać! Zróbcie to dla nas! Najlepiej tak ze 3-0…

Drawa Drawsko Pomorskie – Bałtyk Gdynia

Do Drawska jechaliśmy solidnym, szybkim autem, więc mimo kilku przerw po drodze dojechaliśmy na miejsce na półtorej godziny przed meczem. Jako znawca Drawska zaprowadziłem chłopaków do pomnika ruskich czołgów, jeden z nich zdobyliśmy, co uwieczniliśmy symboliczną fotką uwieczniającą nasze zwycięstwo nad ruskim kacapem 8-) . Potem udaliśmy się do baru na posiłek, by w końcu udać się na stadion. Jest on na wygwizdowie, z kilometr za miastem. Mały, kameralny, z trybunami na 1000 osób – w sam raz na naszą ligę. Jeżeli jednak Drawa awansuje do wyższej klasy rozgrywkowej, to będzie to z krzywdą dla tego miasteczka. Miejsce takich wichur to maximum 4 liga. Wjechaliśmy autem na teren stadionu podając się za działaczy, co nie uchroniło nas przed kupnem biletów po 8 zł. za sztukę. Wszyscy byliśmy w barwach, głupia ochrona zapędziła nas do klatki dla przyjezdnych. Tam cały mecz dzielnie dopingowaliśmy, pomagała nam w tym świetna akustyka drawskiego stadionu. Wyjazd do Drawska zaliczyliśmy w 4 osoby. Miejscowi nie istnieli, mecz oglądało poza nami ze 200 osób, jakieś stare dziadki miały ze 2-3 szale i to wszystko. Aha, w pewnym momencie podbiło pod klatkę dwóch miejscowych obcinaczy, pokukali 5 minut i poszli sobie. Mecz się skończył, piłkarze choć grali ambitnie i dzielnie, znów w plecy. Wszyscy oni podziękowali nam za doping i przeprosili za wynik, byli trochę przygaszeni, no trudno – co zrobić. Na pewno dadzą radę się utrzymać, będzie dobrze! Nasz 4-osobowy skład to po jednym kibicu z Lęborka, Karwin, Witomina i Gdańska. Męczył nas trochę kolega z Witomina, który to po wypiciu 10 piwa ma wstrętną pijacką manierę, a mianowicie co 20 minut powtarza to samo, coraz bełkotliwszym tonem, co przy kilku godzinach w trasie jest trochę uciążliwe :mrgreen: . Powrót szybki i spokojny, szkoda że świetna piłkarska wyjazdowa passa została przerwana…

Ruski czołg zdobyty :lol:

Ekipa z Drawska 8-)

Bilet meczowy

Najbliższy przeciwnik: Drawa Drawsko Pomorskie

 

Drawa Drawsko Pomorskie gra dobrze u siebie, jak i na wyjazdach, skutkiem czego jest na trzecim miejscu w tabeli. Podobnie Drawa zakończyła ubiegły sezon – na trzecim miejscu, i jest dla mnie faworytem do awansu do 3 ligi, gdyż liderujących beniaminków ciężko traktować w tej kategorii poważnie. Wprawdzie zdarzają im się czasem wpadki (porażka z outsiderem z Polonii Gdańsk) ale rzadko. Reasumując – są zdecydowanym faworytem i szykują nam się srogie laczki, utrzymanie znakomitej w tym sezonie passy wyjazdowej będzie graniczyło z cudem. W Drawsku na meczu jeszcze nie byłem, ale mieszkałem tam kiedyś przez miesiąc w hotelu i znam tą mieścinę na wylot. Zwiedzających tą de facto dziurę może zdziwić do dziś istniejący symbol miłości i braterstwa z ruskimi – dwa stojące obok siebie czołgi w centrum miasta, z wyrazami uwielbienia dla ruskich, wypisanymi – a jakże – cyrylicą :roll: . Poza tym Drawsko jest znane z ładnego jeziora i jednego z największych w Europie poligonów wojskowych. Kibicowsko Drawa to obecnie poziom Chemika Police, Pogoni Barlinek czy innych śmiesznych klubów z Zachodnio – Pomorskiego. Nic o nich nie słychać, a kiedyś bywało lepiej… przez chwilę. W Drawsku generalnie kibicuje się Pogoni Szczecin i zapewne jakieś jednostki stamtąd jeżdżą na mecze do Szczecina. Czy zaliczymy wyjazd do Drawska? Wypadałoby, trzeba wspierać naszych słabych piłkarzy.  Jednak, jak historia uczy, Bałtyk nigdy nie zalicza raczej dwóch udanych wyjazdów pod rząd… Obstawiam super mega sensację 0-0 w Drawsku i kibiców w sile 1 auta na tym wyjeździe.

gwardia

Bałtyk Gdynia – Gwardia Koszalin

 

No i dupa blada. Zaliczyliśmy kolejną porażkę u siebie i znów z niezbyt mocną drużyną, zresztą mocnych drużyn w naszej grupie 4 ligi po prostu nie ma… Właśnie liderzy z Koszalina (Bałtyk) i Kościerzyny zremisowali ze słabiakami u siebie… I w tej słabej lidze nie dajemy sobie rady. Postawa Bałtyku w tym sezonie to taka sinusoida. Zaczęliśmy od dołu formy – 5 pierwszych meczów bez zwycięstwa. Potem  przyszła fala wznosząca – 3 zwycięstwa pod rząd, ale teraz znów zaliczamy kryzys formy – 1 punkt w 3 ostatnich meczach…  Przegraliśmy 0-1 po golu w 84 minucie strzelonego przez Magdzińskiego w okresie, kiedy Bałtyk grał w przewadze jednego zawodnika! Bardzo zawiedli nas także kibice Gwardii, przyjechali ledwie w 5 osób.  Zapomnieć o tym meczu jak najszybciej – oto co wam radzę. Za tydzień gramy na wyjeździe z trzecią drużyną tabeli – Drawą Drawsko. To dziwne, ale w dotychczasowych 6 meczach wyjazdowych nie ponieśliśmy jeszcze porażki… Przedłużyć ta passę do siódmego meczu będzie bardzo trudno. Zobaczmy to na żywo!

gward

Najbliższy przeciwnik: Gwardia Koszalin

 

W sobotę o 17 gramy u siebie mecz z Gwardią Koszalin. Piłkarsko jest to w tym sezonie typowy średniak – zdobyli o 1 punkt więcej od nas. To dziwna drużyna, ze sporymi wahaniami formy. Jako jedyna stuknęła Kaszubię Kościerzyna – i to na jej terenie! By dla odmiany tydzień temu u siebie przegrać z… Koralem Dębnica, dzięki czemu ta z kolei drużyna przestała być czerwoną latarnią tabeli. W zeszłym sezonie tez mieliśmy z nimi dziwny dwumecz. U siebie laczki 0-3, ograli nas jak chcieli. W rewanżu, w Koszalinie wygraliśmy 1-0… Tak więc – wszystko się może zdarzyć. Kibicowsko Gwardia to solidna ekipa, aczkolwiek bez jakiegoś szału. Regularnie zaliczają wyjazdy w ogarniętych 30-40 osobowych grupach.  W naszej lidze zbyt wielu ekip jeżdżących nie ma, poza Gwardią i nami jeszcze Cartusia, czasem Kotwica lub Kaszubią i to wszystko… Jedno jest pewne – na Bałtyk przyjadą. Pójdą sobie na browara ze śledziami, a  w wolnej chwili wpadną do nas na mecz ;-) . Obstawiam wynik 2-1 dla nas i 40 kibiców gości wspartych śledziami.

IMG_3943

Chemik Police – Bałtyk Gdynia

 

Już przed godziną 7 rano wyjechał autokar wypełniony kibicami Bałtyku w stronę Polic. Niestety z eskortą psów, co bardzo nam zepsuło wyjazd. W Lęborku też są psy, ale zbytnio nie przeszkadzają. Dosiadamy się do naszych i ruszamy. Droga idzie nam sprawnie, choć autokar trochę się wlecze. Jesteśmy na łączach z ekipą z Zachodnio – Pomorskiego, ale gdy dowiadują się, że cały czas mamy eskortę, odpuszczają. Pod stadion dojeżdżamy na 15 minut przed pierwszym gwizdkiem. Police tak jak się domyślałem kibicowsko są martwe. 100, może 150 osób poza nami oglądało mecz. Wchodzimy na nasz sektor, jest nas ogółem 73 osoby. Jak na dość daleki wyjazd jest to bardzo dobra liczba – nareszcie! Wywieszamy 4 flagi. Doping idzie nam średnio, piłkarze grają straszną padlinę, do przerwy przegrywamy 0-1.  Na naszym sektorze trwała rywalizacja – kto większą i efektowniejszą pizzę zamówi ;-) . W drugiej połowie piłkarze się obudzili, pizza zeżarta to i doping wrócił. Ostatecznie zremisowaliśmy 1-1, a piłkarze w komplecie podziękowali nam za przyjazd i doping. Powrót zapowiadał się nudny, ale dowiedzieliśmy się, że w Kołobrzegu było 30 kibiców Kaszubii Kościerzyna. Zadzwoniliśmy z zapytaniem, czy chcą porozmawiać o futbolu. Kto by nie chciał? Futbol to piękna gra. Zatrzymaliśmy się za Sianowem, by przygotować się do panelu dyskusyjnego. Ponieważ było to szczere pole wyjaśniliśmy psom, że to w celu wypróżnienia. Psy nie mogły się nadziwić, że w ciągu godziny trzeci raz stajemy w celu defekacji, ale jakoś trzeba było spowolnić ten powrót :lol: . Niestety w końcu kundle zajarzyły o co biega i tamtych też zatrzymali – 10 km za nami, w Koszalinie. Zaczęło się robić nerwowo, psy zrobiły się elektryczne i trzeba było jechać. Potem jeszcze stanęliśmy na Oktanie między Słupskiem a Lęborkiem i w samym Lęborku – ale już było wiadomym, że nic z tego nie wyjdzie. Szkoda. Odwiedziliśmy jeszcze cmentarz i zapaliliśmy znicze na grobach naszych przyjaciół – Voopera z Bałtyku i Orzecha z Pogoni. To był udany wyjazd, choć pozostał niedosyt – trochę zbyt nudny. Z Lęborka na tym wyjeździe 4 osoby.

Psy i ochrona skrupulatnie nas sprawdzały.

Pierwszy raz tak licznie zjawiliśmy się w Policach.

widok z sektora

końcowy wynik nie zadowalał nas zbytnio…

Tomek – pamiętamy.

bilet

Najbliższy przeciwnik: Chemik Police

 

Do Chemika Police jako drużyny mam jakiś tam sentyment. Pewnie dlatego, że jest ona obecna w moim życiu wyjazdowym od samego początku kariery. Już swój wyjazd numer 2 w roku 1992 zaliczyłem właśnie do Polic. Ogółem byłem w Policach już 4 razy – 3 razy z Bałtykiem i raz z Kotwicą Kołobrzeg. Byłbym 5 razy, ale raz nie dojechałem. To było chyba w 93/94, psy mnie wyrzuciły z pociągu w Słupsku – jechałem wtedy sam (potem się okazało że gdzieś z przodu jechał jeszcze Jankes z dwoma kolegami, ale był wtedy malutki i wstydliwy i się nie przypucował  ;-)   ). Akurat ten wyjazd na który nie dojechałem, był najbardziej brzemienny w skutki. Było od nas 17 osób, przed meczem wpada Pogoń Szczecin w 30-40 osób, dostajemy oklep i tracimy flagę. Inne wyjazdy były bardziej z kategorii śmiesznych niż niebezpiecznych, albowiem gdy na mecze Chemika nie wpada miejscowa Pogoń, to jest nudno i sennie. Ostatni raz byliśmy tam z Bałtykiem w czerwcu 2001 w 13 osób dobrej, wesołej grupy. Jakieś dzieciaki podbiegły, rzuciły w naszą stronę kijem, po czym przez 10 minut uciekali, aż zniknęli gdzieś w oddali. Fani Chemika bowiem albo nie istnieją wcale, albo stanowią jakiś 15 – osobowy kinder gang, są kompletnie niegroźni i nieistotni. Wątpię aby w tej materii coś się zmieniło, no ale zobaczymy. Wiele wskazuje na to, że nasze zero w Gryfinie było tylko wypadkiem przy pracy i wyjazd do Polic zaliczymy. Obecnie Chemik jest ligowym średniakiem, ale są w jakimś dołku, od czterech meczów nie wygrali, a w ostatniej kolejce przegrali w Dębnicy, a przegrać z tamtejszym Koralem to już trzeba naprawdę bardzo się postarać :mrgreen: . Ponieważ jestem kibicem Wielkiego Bałtyku żądam od niego zwycięstwa, a nie żadnego śmierdzącego „korzystnego wyjazdowego” remisu. Bo choć remis 0-0 jest bardzo prawdopodobny, to czuję, że jakieś nasze Bułki i Kursy pokażą cieniasom miejsce w szyku, że na koniec meczu uznają oni porażkę 0-2 z Bałtykiem za swój sukces… Moja prognoza: 60 kadłubów na tym meczu. Jazdaaaaa!

Najbliższy przeciwnik: Pogoń II Szczecin

 

Nie tak dawno graliśmy z pierwszą drużyną Pogoni Szczecin (ledwo 20 lat temu) a teraz musimy marzyć o dobrym wyniku z jej rezerwami…  Pogoń w meczach swej drugiej drużyny ogrywa młodzież. Jest to drużyna swojego boiska, prawie wszystkie punkty zdobyła u siebie. Widziałem ich mecz u siebie z Bałtykiem na wiosnę – grali słabo. Jeżeli nasz Bałtyk podejdzie do meczu odpowiednio skoncentrowany – powinien spokojnie wygrać i dołączyć do czołówki.  Kibicowsko zapowiada się raczej nudny mecz, kibice Pogoni, których ja osobiście nie trawię na mecze swych rezerw oczywiście nie jeżdżą.  Typuję wynik 2-0 dla nas 8-) .

energ1

Energetyk Gryfino – Bałtyk Gdynia

 

Pięknie wyszedł Bałtykowi dwumecz wyjazdowy. Po zwycięstwie w dalekim Gryfinie przywieźliśmy z dwóch wyjazdów pod rząd 6 punktów i stosunek bramek 6-0! I nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że graliśmy z outsiderami tabeli, to przypomnę mającym krótką pamięć, że i z takimi potrafiliśmy tracić punkty, zresztą do niedawna byli to nasi znajomi ze zbliżonych miejsc w tabeli…. Gole dla nas strzelili Rusinek i Bułka odpowiednio w 67 i 72 minucie spotkania… No i jest extra. Zajmujemy 7 miejsce w tabeli mając po 3 punkty straty jedynie do beniaminków tabeli z Koszalina i Kościerzyny, którzy w końcu spuchnąć muszą. Prawdopodobnie spadniemy jednak na 8, bo tuż za nami są Lechia II i Chemik Police, które grają dzisiaj. Wywindowali się (beniaminki) w górę tabeli, bo puknęli nas na wyjeździe, ale to się niebawem skończy… Patrzę tak sobie w górę tabeli, bo po prostu będąc kibicem wielkiego Bałtyku inaczej nie potrafię. Skoro drużyna potrafiła wygrać 3 mecze z rzędu należy stwierdzić jedno: Kryzys się skończył. Tym samym zamykam oficjalnie kryzys kibicowski 8-) .  W Gryfinie nas zero. To znaczy ktoś tam był, ale żadnych bohaterów incognito wymieniał nie będę, a wiem ze kibice Energetyka żadnych przyjezdnych nie widzieli. Za tydzień gramy u siebie z Pogonią II Szczecin, to drużyna swojego boiska, na wyjazdach przegrywają, ale uwaga! Z jednym wyjątkiem! Zremisowali na boisku wicelidera – Kaszubii. Czyli trzeba na nich uważać. Ale to dopiero za tydzień, na razie cieszmy się ze zwycięstwa na wyjeździe…

Koral Dębnica – Bałtyk Gdynia

 

Wyjazd na Korala zapowiadał się jako bliski, ale uciążliwy – okolice Człuchowa to komunikacyjny „trzeci świat” z beznadziejnymi połączeniami PKP i PKS. W grę wchodziły tylko auta i nimi do położonej 4 km od Człuchowa Dębnicy się udaliśmy. Jechaliśmy z Gdyni przez Kościerzynę i Chojnice, w Brusach na parkingu Biedronki mijaliśmy jakąś zbiórkę śledzi z okolicznych wioch, pewnie zbierali się na swój mecz, ewentualnie na Zawisza – Cracovia. Równo z początkiem meczu jesteśmy w Dębnicy. To zabita dechami wieś, nie wiem czemu miejscowi sponsorzy nie zainwestowali choćby w pobliskiego Piasta Człuchów, zawsze to jednak miasto by było… Stadionik Korala ładny, malutki i funkcjonalny, w sam raz na 5 ligę, max 4. Sektor gości miał 50 miejsc, olaliśmy go ze względu na słabą widoczność i stanęliśmy sobie na trybunie na krzesełkach. W Dębnicy na wyjeździe stawiło się nas równe 20 osób. Wszystkich miejscowych w sumie ok 25 osób, w tym trochę pikników z Gdyni, więc śmiało można założyć, że frekwencja na meczach Korala to 10-15 osób :roll: . Jest dla kogo grać! Mecz do przerwy jednostronny, prowadzimy 2-0. Po przerwie Koral miał rzut karny, nie wykorzystał, zaraz potem ich bramkarz dostał słuszną czerwoną kartkę i się posypali. Ostatecznie Bałtyk wygrał 4-0. Po meczu piłkarze podziękowali nam za doping, podziękował także trener Budziwojski. Do domu wracamy lepszą trasą, przez Starogard Gdański. Ponoć gdzieś tam ktoś na nas czekał, ale się nie doczekał. Bywa. Ja jeszcze w SKM zostałem rozpoznany przez kibica Orkana, który wspomniał że tu (na W-P) zagląda i że byli w Ełganowie w 70 osób. Ach ta sława redaktorska… pozdrawiam wszystkich czytelników, nieważne z jakich ekip 8-) . A Bałtyk??? No cóż, Drawa Drawsko przegrała w Gdańsku na Polonii i dystans do lidera zmniejszył się z 8 do 5 punktów… To tyle co nic :mrgreen: .

Uff… Jest wskazówka. Człowiek by się pogubił na dębnickiej Maracanie 8-)

Bałtyk fans on tour

Piłkarze po meczu w komplecie dziękują za doping. My dziękujemy za wynik!

bilecik – cegiełka he he