Bałtyk Gdynia

28 / 2014 / 15 Kaszubia Kościerzyna – Bałtyk Gdynia

Wspomnę najpierw o poprzednim meczu Bałtyku Gdynia… a więc po heroicznej walce wygraliśmy z KS Chwaszczyno 1-0 po golu, tak – dobrze myślicie – Kuzimskiego.

Dziś dla odmiany graliśmy w Kościerzynie z tamtejszą Kaszubią. Zakończyła się zwycięska passa już po jednym meczu, przegraliśmy 0-2.  Po tym meczu nadal będziemy na 7 miejscu w tabeli. Za tydzień ekscytujący mecz z Gwardią Koszalin, najprawdopodobniej pojawią się przyjezdni…

postepy

27/2014/15, 23 maja 17:00 Bałtyk Gdynia – KS Chwaszczyno

Już jutro czeka nas kolejny ligowy mecz Bałtyku Gdynia. Zawsze się tam jeździło na giełdę, po warzywa. Teraz oni przyjadą do nas… na mecz. W rundzie jesiennej byliśmy tam w dużej 80-osobowej grupie, pewnie dlatego, że niektórym było bliżej na „wyjazd” Bałtyku do Chwaszczyna, niż na mecz u siebie… Sorry. Niż na mecz na stadionie rugby w Gdyni, gdzie gościnnie, nie posiadając własnego stadionu, rozgrywamy mecze. My to w ogóle niewiele już posiadamy. W ogóle zapowiadanie takiego spotkania to jakaś patologiczna prześmiewcza forma autokreacji z mojej strony, bo jak opisywać na poważnie to, co obecnie dzieje się w moim ukochanym klubie? Wróćmy do meczu. KS Chwaszczyno nie radzi sobie ostatnio najlepiej. Z ostatnich 4 meczów nie wygrało żadnego, w dwóch ostatnich meczach nawet nie strzelili bramki… Zapowiada się ostry, wyrównany mecz. Bałtyk pewnie będzie chciał się odegrać za jesienną porażkę w Chwaszczynie. Ambicja ich zżera, tych naszych zawodników, oj będzie się działo. Może nawet kibice Przyjezdnych zawitają?? Było ich u siebie z 25, autobusy miejskie kursują… Zapowiadają się pasjonujące piłkarskie szachy, pełne technicznego kunsztu. Na moje to skończy się bezbramkowym remisem! Aczkolwiek – Bałtyku, tylko zwycięstwo!!!

26/2014/15 GKS Przodkowo – Bałtyk Gdynia

Niepotrzebnie panikowałem przed meczem w Przodkowie. Bałem się pogromu, zważywszy na klasę przeciwnika, tymczasem było całkiem nieźle. Przegraliśmy tylko 5-1. Pozdrowienia dla mojego krajana z Lęborka, Wojtka Pięty! Panie Wojciechu, co tak słabo? Tylko 1 gol z ogórasami? Pozdrawiam też jedynego gracza Bałtyku pana Kuzimskiego – po raz kolejny, bo i po raz kolejny on jeden zachował się godnie na murawie. Tym samym każdy kibic obecny na tym wyjeździe miał prawie po 2 gole, albowiem wyjazd Bałtyku zaliczyły 3 osoby. Coraz ciężej będzie zaliczyć wyjazd Bałtyku z większą ilością kibiców od ilości goli nam strzelanych… Za tydzień ciut lżejszy mecz z Chwaszczynem u siebie, będąc niepoprawnym optymistą wietrze bezbramkowy remis, ale potem to już klops pomada że tak infantylnie powiem, albowiem czeka nas wyjazd do Kościerzyny. No to ja powiem wprost… tam muszą być nas co najmniej 2 auta!!! Bo znów będzie więcej goli od kibiców…

26/2014/15 GKS Przodkowo – Bałtyk Gdynia, 16 maja 16.00

No to mamy klops. Bałtyk ma w dniu dzisiejszym poważny problem. Mianowicie trzeba rozegrać mecz. Mało tego, przeciwnik nam się trafił z najwyższej półki… Strach paraliżuje mój ośrodek mowy, nazwa tej drużyny nie chce mi przejść przez gardło… Na szczęście to nie video blog, tylko tradycyjny, pisany. Napisać nazwę tej drużyny będzie mi trochę łatwiej, choć i tu mam wrażenie, że przyciski klawiatury parzą. Niemniej muszę to w końcu zrobić. Naszym dzisiejszym przeciwnikiem jest GKS Przodkowo. Uff… Teraz już będzie z górki. Dla rozluźnienia przypomnę, że Bałtyk ostatnimi czasy wykazuje swym poziomem tendencję zwyżkową. Dość powiedzieć, że graliśmy 3 mecze pod rząd z drużynami, które już praktycznie spadły z ligi i żadnego z nich nie przegraliśmy! Ba, z Raselem Dygowo i Leśnikiem Manowo osiągnęliśmy w meczach u siebie atrakcyjne wyniki remisowe, w żadnym z nich nie tracąc bramki! Jednak nie cieszcie się przedwcześnie, albowiem żarty się skończyły. GKS jest w ścisłej czołówce tabeli, dokładniej na 10 miejscu. Wprawdzie nie był głównym faworytem do awansu, jak nasz Bałtyk przed rundą wiosenną, niemniej widać, że jest tam dobra banda, która z niejednym wygra! Poza tym grają tam dobrze nam znani tacy zawodnicy jak Pięta czy Gronowski, no więc sami widzicie… Do tego drużyna może być zmęczona daleka podróżą. Ja nie wiem, kto ustala składy tych grup, ale z Gdyni do Przodkowa jest 27 km! Kto to wytrzyma! A jeśli jeszcze będą korki w Chwaszczynie? Bałtyku, spręż się jak zwykle, daj radość hordom swoich fanów i wygraj ten mecz! Z gorących wywiadów klubowych to muszę wam uchylić rąbka tajemnicy, mianowicie pracownik klubu pan B nieoficjalnie stwierdził, że widzi postępy w grze, natomiast inny pracownik klubu pan F stwierdził, że widzi w tej drużynie potencjał! Tak więc o przyszłość Bałtyku możemy być spokojni. Do tego dodam, że nasz reporter – szpieg o godzinie 3 w nocy zakradł się do klubowej szatni i odkręcił w kranie w łazience kurek o kolorze czerwonym. Popłynęła ni mniej ni więcej, gorąca woda! Na koniec dodam jeszcze tajne plany pana Rajewicza, naszego dyrektora sportowego, tytana intelektu, mistrza taktyki, geniusza wiedzy sportowej… Otóż ja już znam plany pana Stasia na przyszły sezon. Po prostu rewelacja! W życiu byście się nie spodziewali! Co za chytry lis z pana Stasia, oj ma on głowę na karku! Oj ma! Po pierwsze należy przewietrzyć szatnię, a więc wywalamy wszystkich którzy chcą pieniędzy, oraz tych których można sprzedać drożej niż za 500 złotych. Dajmy na to 16 graczy z podstawowego składu. W ich miejsce pozyskujemy ambitnych, szerzej nie znanych graczy, którym jeszcze nie odbiła sodówa, najlepiej przed 17 rokiem życia. Do nich dokoptujemy 4-5 starych ligowych wyjadaczy po 50-tce. Mieszanka rutyny z młodością! Młodzieńczej krnąbrności z doświadczeniem! To musi zadziałać! Tak więc nie przejmujcie się ewentualnym niepowodzeniem w dzisiejszym meczu, to krótki etap przejściowy który trwa od 2001 roku. Graj Bałtyku jak za dawnych lat!

24 / 2014/15. Astra Ustronie Morskie – Bałtyk Gdynia

Zadanie wykonane – tak sobie zapewne w duchu mówili niektóre cwaniaki, mylnie nazywani piłkarzami, z Bałtyku Gdynia – po zakończeniu meczu z Raselem.  Jest remisik, Bałtyk na 100% zostaje w 4 lidze. Tajemniczy pan Stasio zaciera ręce – niżej spaść źle, bo za niski poziom. Nie będzie kogo doić. Wyżej też źle, bo to liga centralna i mogą patrzeć na ręce. Przyjdzie jakiś sponsor, da kasę i świnia jedna, do ksiąg rachunkowych zajrzy, pytania będzie zadawał. Nie da się nic zakombinować… 4 poziom rozgrywek jest idealny dla drobnych, śmierdzących interesów. Stasiu to nie „Fryzjer” z Wronek, nie ta para kaloszy, muszą mu starczyć wałki pomiędzy Kartuzami a Szczecinem.  Tu parę groszy, tam mały przekręcik, i kasa gra. Nie za duża, ale pewna. Żeby tylko nic się nie zmieniło. No ale pan Martyniuk ze swoją bandą popełnili towarzyskie vaux pas, niczym głośne puszczenie bąka na przyjęciu komunijnym . Zaczęli grać za dobrze, ożywili nadzieje ludu uczęszczającego na spotkania na NSR,  a raz do roku i na wyjazd jeżdżącego. Stasiu nie przyuważył, że końcówka sezonu 2013/14 była dobra, a pan Marcin dobrym trenerem się okazał. No i z tego rozpędu zaczęły się kłopoty, Bałtyk miał wielkie szanse na wygranie swojej grupy… Rozpoczął się rok 2015… „Nam strzelać nie kazano..” – usłyszeli piłkarze, niczym w „Reducie Ordona”… Toteż  i wiosna siadła… Nikt „nie rozumiał” obniżki formy, he he he… Mój ukochany klub jest areną ciemnych, śmierdzących interesów… mętnych niczym woda zalewająca domostwa w Nepalu… Na szczęście ja za piłką na tym poziomie specjalnie nie przepadam, a nasz awans do ligi wyższej zrobiłby w naszej formie kibicowskiej obecnej krzywdę… Byłby dramat, więc generalnie nie ma za czym beczeć. Wracajmy do meczu dzisiejszego. Awans nie grozi, piłkarze „odzyskali formę”… I o to chodzi. Będą teraz wygrywać, w drużynie rozpoczyna się przebudowa, pod katem, a jakże, walki o awans w sezonie przyszłym. Skończą rozgrywki na 3 miejscu w tabeli i zaczniemy pompować nowy balon… „Dzień Świstaka” w wykonaniu Bałtyku Gdynia. Oto moje wytłumaczenie sinusoidy formy naszych „graczy”. Tymczasem tu nie zmieni się nic. Powtarzam: nic. Chyba że na gorsze… Po odzyskaniu formy Bałtyk rozgromił Astrę w Ustroniu Morskim aż 7-0. Na wyjeździe! Aż 4 gole strzelił pan Kuzimski, jedyny profesjonalnie zachowujący się gracz tej wiosny w Bałtyku Gdynia, za co mu dziękuję i gratuluję. Kibiców Bałtyku na tym wyjeździe było 7 sztuk. W tym 2 miłe panie, które pozdrawiamy. Choć miejscowi nie posiadają młyna, nasi wrócili bogatsi o 1 szalik, albowiem na jeden z naszych numerów biletów padała wygrana w miejscowym konkursie, a szal Astry właśnie był tą wygraną… Potem wpada Gwardia Koszalin w 3 auta. Proponowali spotkanie, ale nie mieliśmy dzisiaj ludzi do takowego, musimy odmówić. Powrót spokojny, ba… sielanka… po takim meczu… żyć się chce ha ha ha ha ha ha ha ha….

part-1

23/2014/15 Bałtyk Gdynia – Rasel Dygowo

Wydawało mi się, że potracić punkty z Raselem to jest niewykonalne zadanie, a jednak Bałtyk potrafi. To zdumiewające, jak szybko z drużyny walczącej o awans staliśmy się pośmiewiskiem ligi. Dużo mógłbym tu pisać o różnych machlojach w zarządzie, o których wieści dochodzą, o tradycyjnej w wykonaniu Rajewicza spalonej ziemi, którą po sobie pozostawi, czy o żenujących  zachowaniach kopaczy, którzy nigdy nie będą piłkarzami. Szkoda mi jednak na to wszystko czasu. Osobiście po dłuższym czasie zaliczyłem mecz Bałtyku u siebie i nie był to najlepszy wybór…part-1

23/2014/15 Bałtyk Gdynia – Rasel Dygowo, 26 kwietnia, 17.30

Niedziela wieczór… dobra pora na rozgrywanie meczu. Sztuczna trawa, światła, stadion rugby, renomowany przeciwnik i siła stadionów… 26 kibiców… czy akurat tylu przyjdzie jutro oglądać mecz z Raselem  Dygowo? A może 77? A może 15? Nie wiadomo i, szczerze mówiąc, nie jest to zbytnio istotne. Nawet mi po 23 latach użerania się z tym całym szajsem jakoś się ostatnio odechciewa. I nie chodzi tu o piłkarzy. Bałtyk dzięki wieloletnim „staraniom” naszych działaczy gównem został w opiniach wszelakich i nic tej opinii już nie zmieni. Nikt dla tego klubu nie będzie sobie zdzierał nóg na murawie, no może nieopierzony 17 latek, który grał wcześniej w naszych drużynach juniorskich… przez rok. Bo nazwa Bałtyk to żadna nazwa. Żaden prestiż. Bo mali, płytcy działacze, śmieszna drużynka, śmieszna sprawa ogólnie. Ale nie do końca. Najgorsze wcale nie jest to, że nasi działacze to nawet nie tragedia, to tragifarsa. Nie jest tez tragedią fakt, że podobno jacyś piłkarze grają przeciw komuś, bo ja wiem… Marcie… Pędzlowi… Swojej teściowej…O kurwa, jaka żałość, jakie problemy, jacy he he he „piłkarze”…. Nic w życiu nie ugrali, są nikim, a już grają „przeciw komuś”. O ja cię pierdolę… Problematyka na poziomie dwóch żuli w parku, obciągających  jabola… Ziiiutek… wypiłeś za dużo… miały być dwa gule… wypiłeś trzy…Taaa… A kto w zeszłym tygodniu wypił sam ostatnią szklankę denaturatu ??? No kto?? Ta sama waga problemu, zbliżona mentalnie jakość wykonawców – jeżeli przeciek o tym „spisku” jest faktem. Ale działacze, piłkarze mogą sobie pozwolić. Bo są na jakimś obsranym prywatnym folwarku, gdzie nikt im nie podskoczy, nikt nie ujmie się za nazwa Bałtyk. Jak pijany rolnik ze wsi, który leje kijem po mordzie swoja babę, a jak wytrybi jej ze dwa kły, włazi na nią i robi dziewiąte dziecko… pewnie znowu z Downem. Nikt się nie wtrąca, nikt nic nie wie, nikt za babą się nie ujmie. Podobna sytuacja. Dlatego tez wspomniałem, że nie chodzi tu o piłkarzy… Te leszcze mogą sobie na wszystko pozwolić, bo Bałtyk nie ma kibiców. Dostanie ktoś w łeb, jak przyjęli po gongu frajerzy po meczu w Stargardzie kiedyś? Jebnie dziadowi ktoś z bani, jak po meczu w Lęborku w szatni kiedyś? Kompania braci, ha ha ha. Piłkarze, działacze i kibice… na jednym wózku. Mam nadzieję że Bałtyk ten mecz przegra. Żeby jakiś debil nie napisał, że widzi postęp w grze. No, ale przegrać z Raselem… to już wyższa szkoła jazdy. Może się nie udać…Rasel pewnie gola nie strzeli, więc jeśli nadal jakiś Heniek z Bałtyku gra przeciwko jakiemuś trenerowi czy coś, bo wina upił za dużo, to trzeba zrobić numer a la Janusz Jojko, jeśli wiecie o czym mówię. Aż chyba może jednak się wybiorę… Dawno nie byłem w cyrku. Bo to nudy. Słonie, żyrafy, linoskoczki … nudy. Ale piłkarze z kibicami? Może warto zobaczyć. Tylko błaznów to już nie dawać!!! Błazny już były w środę!! W Kościerzynie na pucharze błazny były, ponoć występ udany!!! Ludziska w Kościerzynie posrani i poszczani ze śmiechu byli, tak ich rozweselili. Błazny z Bałtyku biegały i skakały jak małpy  ku uciesze gawiedzi, robiąc przy tym pocieszne miny, skończyło się na 7-1 i wszyscy rozweseleni w dobrych humorach wrócili do domów. Wszyscy z Kościerzyny rzecz jasna, bo ludziska z Gdyni do występów błaznów przyzwyczajeni, bali się kolek i zajadów ze śmiechu, i pozostali w domach. Oni często zostają w domach. Domatorzy tacy.

22/2014/15 Pogoń II Szczecin – Bałtyk Gdynia

A więc dobrze…Poznajcie tajemnicę najtajniejszego z tajnych planów Bałtyku Gdynia!!! Dowiedzcie się ode mnie, jak było. Przy tej tajemnicy ufo w Roswell , meteoryt tunguski czy całun turyński to dziecinne łamigłówki. Otóż przed rundą wiosenną zebrał się zarząd. Powstał tajny plan, żeby Bałtyk był najlepszy tej wiosny!!! Ale jak to zrobić… Tyle razy już próbowano i nic nie wyszło… Będą grali, srali i w końcu zajmą 3 miejsce… które nic nie daje… Albo i nawet wygrają, po czym okrutnie w barażach ogoli nas Lechia Dzierżoniów… lub Formacja Port Mostki… I wtedy dyrektor sportowy, pan Rajewicz wpadł na szatański plan… „A przecież kibice czasem śpiewają… Bałtyk na czele, gdy odwrócimy tabelę… A więc może zróbmy tak… Niech Bałtyk zamiast wygrywać , wszystko przerżnie!!! Wszystko po kolei!!! A potem kibice odwrócą sobie tabelę… i Bałtyk na czele!” „Genialny plan, panie Stasiu!” Zakrzyknęli wszyscy z zarządu. „Ale co z tymi kibicami, będą się burzyć, bajerowaliśmy ich przecież awansem…” „Eee tam… nie ma ich prawie przecież” machnął ręką lekceważąco pan dyrektor. „No dobra, na początek przegramy wszystko na wyjazdach, o meczach u siebie pomyślimy potem”…

I słowo ciałem się stało.

Pogoń II Szczecin – Bałtyk Gdynia 2-1 po golach w 47 i 65 minucie, dla nas strzelił honorową bramkę Kuzimski w 88 minucie.

Brak kibiców Bałtyku na tym wyjeździe.

Piłkarze, działacze, zarząd – serdecznie dziękujemy. Osiągnęliście nasz – kibiców Bałtyku – poziom. Sami zgadnijcie, czy to aby pochwała…?

22/2014/15 Pogoń II Szczecin – Bałtyk Gdynia, 19.04.15, godzina 11.00

Dopiero w niedzielę gra swój mecz Bałtyk na rezerwach Pogoni w Szczecinie. Emocje opadły, do końca sezonu gramy tzw. mecze o pietruszkę lub o czapkę gruszek – jak kto woli. Zaskakujące kompromitacje, jakie stały się udziałem naszej drużyny w wiosennych meczach naszej czwartej ligi spowodowały, że jest jak zawsze. Gramy o nic. Optymista powie – zawsze to dobrze, że chociaż spadek nam nie grozi! Za rok mamy reorganizację i o utrzymanie się będzie bardzo trudno. Nasz niedzielny przeciwnik zaczął bardzo dobrze rundę wiosenną – w 4 pierwszych meczach Pogoń II Szczecin nie odniosła porażki, wygrywając lub remisując. Ostatnie 2 mecze to już jednak przegrane – po 0-1 z Kaszubią Kościerzyna i Gwardią Koszalin. Bałtyk na wyjazdach jest najgorszą drużyną swojej grupy i na tym poprzestańmy. Jesteśmy idealna drużyną na wyjście z dołka dla Pogoni, gdyż ma ona tylko 4 punkty przewagi nad strefą spadkową i przegrać ze słabym Bałtykiem po prostu nie powinna. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że przegramy, aczkolwiek poziom tej ligi jest tak słaby, że może być dokładnie odwrotnie. Czyli czeka nas ciekawy mecz, w którym wszystko jest możliwe. Wydawałoby się, że będzie to atrakcyjny mecz pod względem kibicowskim, wszak to Szczecin… mam jednak poważne wątpliwości co do tego, czy duże rzesze kibiców Bałtyku wybiorą się do Szczecina dopingować swoją drużynę. Tak… jeśli ktoś ma szansę przełamać złą passę, to prędzej piłkarze, niż kibice. Kibicujmy im! Pokażcie honor i zmiećcie rezerwy Pogoni z powierzchni ziemi! 3-0 na wyjeździe poprawiłoby trochę zaufanie do was, panowie piłkarze, które tak bardzo nadszarpnęliście… Powodzenia!

21/2014/15 Bałtyk Gdynia – Gryf Wejherowo

W meczu, powiedzmy ostatniej szansy, bo tych szans de facto żadnych już nie było i przed tym meczem, Bałtyk znowu nie dał rady. Tym razem zremisował z nie byle kim, bo z liderem – Gryfem Wejherowo. Ten Gryf gra dobrze tej wiosny i chyba liderem tej ligi zostanie aż do końca rozgrywek. Szkoda. W barażach klub miernych dupowłazów  Arki, zamiast nas. Niestety taki jest sport. Piłkarsko Gryf nas przewyższa o klasę. Co z tego, że wczoraj nie było tego widać? Spójrzcie w tabelę. Bałtyk grał bardzo dobrze w tym meczu, miał zdecydowaną przewagę, a że skończyło się remisem 1-1 to naprawdę nic nie znaczy, bo już jest po herbacie, chyba że ktoś emocjonuje się kwestiami szczegółowymi, typu drugie miejsce, piąte a może 11 na koniec sezonu? Bałtyk miał młyn dobrze dopingujący nasz zespół. Niektórzy denerwują się tak drastyczną zniżką formy piłkarzy. Nie denerwujcie się,  wszystko gra. Montujemy ciekawy skład na przyszły sezon. Po raz 17, kiedyś się uda 8-)  Aczkolwiek raczej nie. Tylko ani jednego słowa krytyki! Jesteśmy w biało niebieskiej rodzinie. Fajnie walczą! Zdarta płyta, melodia jak co roku. Przyjezdni przyjechali ogółem w 60 osób, w tym 40 Gryfa plus wsparcie z Rumi i Kościerzyny. Ponoć festiwal bluzgów i wulgaryzmów, dobrze że tych dmuchanych zamków już nie ma, co by się te biedne dzieci biegające pomiędzy kibicami nasłuchały…

Nie sposób nie wspomnieć też o sukcesie naszych piłkarzy w Pucharze Polski. Otóż kilka dni temu grali oni w, jakże znanych w Polsce i za granicą Krojantach – wsi nieopodal Chojnic. Tamże z nieobliczalną Szarżą Krojnowscy wygraliśmy po heroicznym boju 1-0 po golu Węglińskiego po strzale rozpaczy w 90 minucie! Bardzo rzadko przechodzimy pierwsza rundę wojewódzkiego pucharu, radujmy się! Wyczyny naszych piłkarzy oglądało 3 kibiców Bałtyku Gdynia. W kolejnej rundzie czeka już na nas Kaszubia Kościerzyna.  Gdybyśmy  tam przegrali np. 5-0, to już mam gotowe tłumaczenie, że w tym roku najważniejsza jest dla nas liga! To świetne tłumaczenie, co roku się sprawdza!

Jak wiele trzeba, kurde zmieniać, aby zostało po staremu…