Pustka zapadła…

Dopóki sił ci starczało, zawsze dzwoniłeś w sobotę lub w niedzielę i pytałeś, co u mnie. Chyba, że ja zdążyłem zadzwonić pierwszy… Zawsze się martwiłeś o zdrowie moje i Natalki, o swoim… jakże nędznym w ostatnich latach… nie wspominałeś, dopóki się sam nie zapytałem. Nie należałeś do użalających się nad sobą. Wiedziałeś, że koniec się zbliża, ale nie beczałeś nad sobą. Chciałeś tylko doczekać ślubu swojej córki… Zabrakło ci 5 miesięcy… szkoda. Wielka szkoda. Kto mnie teraz spyta, jak tam w pracy? Jak w życiu osobistym? Jak zdrowie?

Z kim się pokłócę na tematy polityczne? Przecież ty we wszystkich widziałeś elementy pozytywne, gdy ja chciałem wieszać zdrajców, ty wierzyłeś w ich dobre intencje… Myliłeś się, bo oceniałeś po sobie… Komu to teraz powiem?

Ależ ci nerwów przysporzyłem… Bijatyki, awantury, sprawy w sądzie, dzielnicowy w domu… Musiało to boleć faceta, dla którego przestępstwem była jazda autobusem bez ważnego biletu, że jego syn ma sprawy za pobicie psa na służbie czy awantury meczowe… Nie zdążę Cię przeprosić za to wszystko…

Poszedłem do pokoju, w którym jest zegar – pamiątka rodzinna od ciebie i nakręciłem go. Ile on ma teraz lat? 164…? Milczał kilka miesięcy, ale już dostojnie zabił 11 razy o godzinie 23… Kiedyś go przekażę swojej córce… albo… synowi…?  Piąte pokolenie nakręca ten zegar, sztafeta trwa… To jeszcze nie koniec…

Byłeś dobrym człowiekiem…

Śpij spokojnie.

… I tylko ta pustka…

Żegnaj

tata