Amerykański żyd, Dean Koontz, różnie pisze swoje książki. Jest mało stabilny jeżeli chodzi o poziom pisarski. Niektóre jego książki czytałem na bezdechu, były niesamowite, a inne z kolei długie i nudne. Lubię takie psychologiczne horrory albo psycho thrillery Koontza dziejące się w zakamarkach ludzkiej duszy… Tymczasem te książki o przygodach Odda, coś na pograniczu horroru i fantasy  podobają mi się średnio. Gościu ma pewne dziwne właściwości i co rusz widzi jakieś zjawy i rozwiązuje ich zagadki. Takie jakieś średnie to wszystko dla mnie, tymczasem seria o przygodach Odda cieszy się dużym powodzeniem, przez kilka tygodni było to na liście bestsellerów. Widać nie nadążam za gustami społeczeństwa, ot chociażby z ostatniej listy notowań w pierwszej czwórce są nadal dwie książki o Greyu. Czy społeczeństwo jest głupie, czy ja – ciężko powiedzieć. Ale i Greya nie mam zamiaru czytać, choć tak wysoko jest na liście bestsellerówb 8-) . Choć gdy byłem na tym w kinie, jeden pomysł mi się spodobał, a mianowicie ten z przepaską na oczy i… nieważne 8-) . To nie na temat. Kiedyś napiszę wielki poradnik erotyczny i dzień, w którym będzie on wydany…  No już dobrze. W każdym razie najnowsza książka Koontza mnie zbytnio nie rusza. 4/10 i czekam na lepsze dzieło tego autora.

Apokalipsa-Odda_Dean-Koontz,images_big,31,978-83-7885-517-0