Zadanie wykonane – tak sobie zapewne w duchu mówili niektóre cwaniaki, mylnie nazywani piłkarzami, z Bałtyku Gdynia – po zakończeniu meczu z Raselem.  Jest remisik, Bałtyk na 100% zostaje w 4 lidze. Tajemniczy pan Stasio zaciera ręce – niżej spaść źle, bo za niski poziom. Nie będzie kogo doić. Wyżej też źle, bo to liga centralna i mogą patrzeć na ręce. Przyjdzie jakiś sponsor, da kasę i świnia jedna, do ksiąg rachunkowych zajrzy, pytania będzie zadawał. Nie da się nic zakombinować… 4 poziom rozgrywek jest idealny dla drobnych, śmierdzących interesów. Stasiu to nie „Fryzjer” z Wronek, nie ta para kaloszy, muszą mu starczyć wałki pomiędzy Kartuzami a Szczecinem.  Tu parę groszy, tam mały przekręcik, i kasa gra. Nie za duża, ale pewna. Żeby tylko nic się nie zmieniło. No ale pan Martyniuk ze swoją bandą popełnili towarzyskie vaux pas, niczym głośne puszczenie bąka na przyjęciu komunijnym . Zaczęli grać za dobrze, ożywili nadzieje ludu uczęszczającego na spotkania na NSR,  a raz do roku i na wyjazd jeżdżącego. Stasiu nie przyuważył, że końcówka sezonu 2013/14 była dobra, a pan Marcin dobrym trenerem się okazał. No i z tego rozpędu zaczęły się kłopoty, Bałtyk miał wielkie szanse na wygranie swojej grupy… Rozpoczął się rok 2015… „Nam strzelać nie kazano..” – usłyszeli piłkarze, niczym w „Reducie Ordona”… Toteż  i wiosna siadła… Nikt „nie rozumiał” obniżki formy, he he he… Mój ukochany klub jest areną ciemnych, śmierdzących interesów… mętnych niczym woda zalewająca domostwa w Nepalu… Na szczęście ja za piłką na tym poziomie specjalnie nie przepadam, a nasz awans do ligi wyższej zrobiłby w naszej formie kibicowskiej obecnej krzywdę… Byłby dramat, więc generalnie nie ma za czym beczeć. Wracajmy do meczu dzisiejszego. Awans nie grozi, piłkarze „odzyskali formę”… I o to chodzi. Będą teraz wygrywać, w drużynie rozpoczyna się przebudowa, pod katem, a jakże, walki o awans w sezonie przyszłym. Skończą rozgrywki na 3 miejscu w tabeli i zaczniemy pompować nowy balon… „Dzień Świstaka” w wykonaniu Bałtyku Gdynia. Oto moje wytłumaczenie sinusoidy formy naszych „graczy”. Tymczasem tu nie zmieni się nic. Powtarzam: nic. Chyba że na gorsze… Po odzyskaniu formy Bałtyk rozgromił Astrę w Ustroniu Morskim aż 7-0. Na wyjeździe! Aż 4 gole strzelił pan Kuzimski, jedyny profesjonalnie zachowujący się gracz tej wiosny w Bałtyku Gdynia, za co mu dziękuję i gratuluję. Kibiców Bałtyku na tym wyjeździe było 7 sztuk. W tym 2 miłe panie, które pozdrawiamy. Choć miejscowi nie posiadają młyna, nasi wrócili bogatsi o 1 szalik, albowiem na jeden z naszych numerów biletów padała wygrana w miejscowym konkursie, a szal Astry właśnie był tą wygraną… Potem wpada Gwardia Koszalin w 3 auta. Proponowali spotkanie, ale nie mieliśmy dzisiaj ludzi do takowego, musimy odmówić. Powrót spokojny, ba… sielanka… po takim meczu… żyć się chce ha ha ha ha ha ha ha ha….