Niedziela wieczór… dobra pora na rozgrywanie meczu. Sztuczna trawa, światła, stadion rugby, renomowany przeciwnik i siła stadionów… 26 kibiców… czy akurat tylu przyjdzie jutro oglądać mecz z Raselem  Dygowo? A może 77? A może 15? Nie wiadomo i, szczerze mówiąc, nie jest to zbytnio istotne. Nawet mi po 23 latach użerania się z tym całym szajsem jakoś się ostatnio odechciewa. I nie chodzi tu o piłkarzy. Bałtyk dzięki wieloletnim „staraniom” naszych działaczy gównem został w opiniach wszelakich i nic tej opinii już nie zmieni. Nikt dla tego klubu nie będzie sobie zdzierał nóg na murawie, no może nieopierzony 17 latek, który grał wcześniej w naszych drużynach juniorskich… przez rok. Bo nazwa Bałtyk to żadna nazwa. Żaden prestiż. Bo mali, płytcy działacze, śmieszna drużynka, śmieszna sprawa ogólnie. Ale nie do końca. Najgorsze wcale nie jest to, że nasi działacze to nawet nie tragedia, to tragifarsa. Nie jest tez tragedią fakt, że podobno jacyś piłkarze grają przeciw komuś, bo ja wiem… Marcie… Pędzlowi… Swojej teściowej…O kurwa, jaka żałość, jakie problemy, jacy he he he „piłkarze”…. Nic w życiu nie ugrali, są nikim, a już grają „przeciw komuś”. O ja cię pierdolę… Problematyka na poziomie dwóch żuli w parku, obciągających  jabola… Ziiiutek… wypiłeś za dużo… miały być dwa gule… wypiłeś trzy…Taaa… A kto w zeszłym tygodniu wypił sam ostatnią szklankę denaturatu ??? No kto?? Ta sama waga problemu, zbliżona mentalnie jakość wykonawców – jeżeli przeciek o tym „spisku” jest faktem. Ale działacze, piłkarze mogą sobie pozwolić. Bo są na jakimś obsranym prywatnym folwarku, gdzie nikt im nie podskoczy, nikt nie ujmie się za nazwa Bałtyk. Jak pijany rolnik ze wsi, który leje kijem po mordzie swoja babę, a jak wytrybi jej ze dwa kły, włazi na nią i robi dziewiąte dziecko… pewnie znowu z Downem. Nikt się nie wtrąca, nikt nic nie wie, nikt za babą się nie ujmie. Podobna sytuacja. Dlatego tez wspomniałem, że nie chodzi tu o piłkarzy… Te leszcze mogą sobie na wszystko pozwolić, bo Bałtyk nie ma kibiców. Dostanie ktoś w łeb, jak przyjęli po gongu frajerzy po meczu w Stargardzie kiedyś? Jebnie dziadowi ktoś z bani, jak po meczu w Lęborku w szatni kiedyś? Kompania braci, ha ha ha. Piłkarze, działacze i kibice… na jednym wózku. Mam nadzieję że Bałtyk ten mecz przegra. Żeby jakiś debil nie napisał, że widzi postęp w grze. No, ale przegrać z Raselem… to już wyższa szkoła jazdy. Może się nie udać…Rasel pewnie gola nie strzeli, więc jeśli nadal jakiś Heniek z Bałtyku gra przeciwko jakiemuś trenerowi czy coś, bo wina upił za dużo, to trzeba zrobić numer a la Janusz Jojko, jeśli wiecie o czym mówię. Aż chyba może jednak się wybiorę… Dawno nie byłem w cyrku. Bo to nudy. Słonie, żyrafy, linoskoczki … nudy. Ale piłkarze z kibicami? Może warto zobaczyć. Tylko błaznów to już nie dawać!!! Błazny już były w środę!! W Kościerzynie na pucharze błazny były, ponoć występ udany!!! Ludziska w Kościerzynie posrani i poszczani ze śmiechu byli, tak ich rozweselili. Błazny z Bałtyku biegały i skakały jak małpy  ku uciesze gawiedzi, robiąc przy tym pocieszne miny, skończyło się na 7-1 i wszyscy rozweseleni w dobrych humorach wrócili do domów. Wszyscy z Kościerzyny rzecz jasna, bo ludziska z Gdyni do występów błaznów przyzwyczajeni, bali się kolek i zajadów ze śmiechu, i pozostali w domach. Oni często zostają w domach. Domatorzy tacy.