Dopiero w niedzielę gra swój mecz Bałtyk na rezerwach Pogoni w Szczecinie. Emocje opadły, do końca sezonu gramy tzw. mecze o pietruszkę lub o czapkę gruszek – jak kto woli. Zaskakujące kompromitacje, jakie stały się udziałem naszej drużyny w wiosennych meczach naszej czwartej ligi spowodowały, że jest jak zawsze. Gramy o nic. Optymista powie – zawsze to dobrze, że chociaż spadek nam nie grozi! Za rok mamy reorganizację i o utrzymanie się będzie bardzo trudno. Nasz niedzielny przeciwnik zaczął bardzo dobrze rundę wiosenną – w 4 pierwszych meczach Pogoń II Szczecin nie odniosła porażki, wygrywając lub remisując. Ostatnie 2 mecze to już jednak przegrane – po 0-1 z Kaszubią Kościerzyna i Gwardią Koszalin. Bałtyk na wyjazdach jest najgorszą drużyną swojej grupy i na tym poprzestańmy. Jesteśmy idealna drużyną na wyjście z dołka dla Pogoni, gdyż ma ona tylko 4 punkty przewagi nad strefą spadkową i przegrać ze słabym Bałtykiem po prostu nie powinna. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że przegramy, aczkolwiek poziom tej ligi jest tak słaby, że może być dokładnie odwrotnie. Czyli czeka nas ciekawy mecz, w którym wszystko jest możliwe. Wydawałoby się, że będzie to atrakcyjny mecz pod względem kibicowskim, wszak to Szczecin… mam jednak poważne wątpliwości co do tego, czy duże rzesze kibiców Bałtyku wybiorą się do Szczecina dopingować swoją drużynę. Tak… jeśli ktoś ma szansę przełamać złą passę, to prędzej piłkarze, niż kibice. Kibicujmy im! Pokażcie honor i zmiećcie rezerwy Pogoni z powierzchni ziemi! 3-0 na wyjeździe poprawiłoby trochę zaufanie do was, panowie piłkarze, które tak bardzo nadszarpnęliście… Powodzenia!