Archiwum dla 4 kwietnia 2015

wesolych

Na świątecznym zakręcie

Wszystko, co się dzieje teraz przypomina życiowy, jakiś zasrany wiraż. Czuję się, jakbym był na ostrym zakręcie, jakbym miał zaraz z niego wypaść. Też tak macie czasem? Jest naprawdę tak cienko, że można się wkurzyć i załamać. Bo faktycznie ręce opadają, że mój ukochany klub spadł na samo dno. Nie ma piłkarzy, którzy po raz kolejny rozwiali nasze marzenia . Nie ma kibiców, którzy na ten wyjazd, jak i mnóstwo poprzednich, po prostu nie pojechali. Taki jest bilans po ćwierćwieczu mojego kibicowania: nie ma nic. Mój kraj, za który jestem gotów oddać życie , jest na skraju upadku. Rządzi nim banda zwyrodnialców z platformy z przestępcami reprezentujących prokuraturę, milicję, spółki skarbu państwa, długo by wymieniać. Mordercy i bandyci rządzą tym wielkim krajem i znikąd żadnej pomocy, i nadal rządząca sfora ma 40% poparcia. Osobiste moje sprawy nikogo nie obchodzą, aczkolwiek muszę tylko wspomnieć, że dziś właśnie dowiedziałem się, że osoba z najbliższej rodziny, dzięki której chodzę po tym świecie, ma raka. W pizdu! Do wielu „zajebistych” wieści z dni ostatnich doszła kolejna. Chyba ktoś z tych władców marionetek, co trzęsą ludzkim losem, nie lubi mnie. Może to jakiś ubek lub komunista? Szatan – komunista? Czemu nie? Chce jednak powiedzieć wszystkim tym, których doświadcza zły los, a mają znamię kibica w swym sercu, albo znamię Polski Walczącej. My jedyni należymy do tych, którzy nigdy się nie poddają. Jak kibic, którego gnębią milicjanci, system i wszyscy w koło. Jak żołnierze Armii Krajowej, jak Żołnierze Wyklęci, którzy znikąd nie mieli pomocy, lecz ani na chwilę nie zwatpili. Nie można się mazać,  nie można się poddawać. Przyszłość należy do nas. Rozjebiemy ten ubecko – żydowski system, by kraj nasz był w końcu wolny. Powstanie jeszcze nasz Bałtyk z kolan, choć chwilowo nic na to nie wskazuje. A panny… panny przyjdą młodsze, fajniejsze i z sercem zamiast kalkulatora. Na początek potrzebna wiara, reszta przyjdzie sama. Jeśli mówię to ja, możecie powiedzieć i wy. Jutro świętujemy, pojutrze świętujemy, a potem rozpoczynamy od nowa.  W rodzinnej atmosferze trzymajcie się razem, złe moce tego nie lubią.

Padłeś – powstań – do boju marsz. Od jutra będzie lepiej. Wszystkim, którzy maja w sercu Bałtyk, wszystkim którzy wierzą w Wolną Polskę, wszystkim, którzy mi pomogli przetrwać i wszystkim, którzy przeciwstawiają się złu i kurewstwu…

wesolych

              Wesołych Świąt

PS: A Tobie anonimowy aniołku dziękuję za wsparcie. Jesteś cudowna.

20/2014/15 Bałtyk Koszalin – Bałtyk Gdynia

Właściwie nie mieliśmy prawa liczyć na dobry wynik w Koszalinie. Gdyż nie licuje to z tym co od dawna nie tylko my, ale i inni kibice twierdzili, mianowicie że szkoda, aby do wyższych lig wchodziły drużyny pozbawione fanatyków. Tak właśnie jest w Bałtyku. Gdyby stał się cud, doszlibyśmy do baraży i je wygrali, to co wtedy? Awans zrobiłby nam straszną krzywdę. Bo jeżeli w dzień, na bliski, atrakcyjny i prestiżowy wyjazd nie wybiera się prawie nikt, to ile by pojechało  na Stal Stalową Wolę, Znicz Pruszków czy Nadwiślana Górę? Puszczę Niepołomice czy Wisłę Puławy? Naprawdę tych liczb się nie domyślacie? U siebie byłoby znacznie więcej kibiców, zaś na wyjazdach nie wspierani dopingiem piłkarze przegrywali by wszystko i z hukiem byśmy z powrotem zlecieli. To już lepiej zostać, gdzie jesteśmy. Niedługo reorganizacja ligi i wierzącym mówię – a czas ku temu jest dobry, bo świąteczny – módlcie się. Abyśmy w tej lidze tylko jak najdłużej zostali. Zresztą szerzej ten temat chyba jeszcze dziś poruszę, wszak czas na przedświąteczną filozofię jest jak najbardziej. W temacie: Nasz Bałtyk przegrał w Koszalinie 2-0 i w dupie mam, szczerze mówiąc, kto i kiedy im strzelił. Od nas na tym meczu 5 osób, dopiero na sam koniec meczu kilka razy krzyknęli, za co piłkarze im podziękowali. Słabi ci piłkarze, oj słabi, ale nic na to nie poradzimy. Na pewno się starają, wierzę, że chcieliby grać wyżej, ale co z tego? Ja też bym chciał mieć 25 lat i 1,85 wzrostu. Nie mam i już mieć nie będę. Podobnie piłkarze z awansem do wyższej ligi. Są po prostu kwestie nie do przeskoczenia…. O tym jeszcze będę dziś może pisał.