Archiwum dla Kwiecień, 2015

part-1

23/2014/15 Bałtyk Gdynia – Rasel Dygowo

Wydawało mi się, że potracić punkty z Raselem to jest niewykonalne zadanie, a jednak Bałtyk potrafi. To zdumiewające, jak szybko z drużyny walczącej o awans staliśmy się pośmiewiskiem ligi. Dużo mógłbym tu pisać o różnych machlojach w zarządzie, o których wieści dochodzą, o tradycyjnej w wykonaniu Rajewicza spalonej ziemi, którą po sobie pozostawi, czy o żenujących  zachowaniach kopaczy, którzy nigdy nie będą piłkarzami. Szkoda mi jednak na to wszystko czasu. Osobiście po dłuższym czasie zaliczyłem mecz Bałtyku u siebie i nie był to najlepszy wybór…part-1

23/2014/15 Bałtyk Gdynia – Rasel Dygowo, 26 kwietnia, 17.30

Niedziela wieczór… dobra pora na rozgrywanie meczu. Sztuczna trawa, światła, stadion rugby, renomowany przeciwnik i siła stadionów… 26 kibiców… czy akurat tylu przyjdzie jutro oglądać mecz z Raselem  Dygowo? A może 77? A może 15? Nie wiadomo i, szczerze mówiąc, nie jest to zbytnio istotne. Nawet mi po 23 latach użerania się z tym całym szajsem jakoś się ostatnio odechciewa. I nie chodzi tu o piłkarzy. Bałtyk dzięki wieloletnim „staraniom” naszych działaczy gównem został w opiniach wszelakich i nic tej opinii już nie zmieni. Nikt dla tego klubu nie będzie sobie zdzierał nóg na murawie, no może nieopierzony 17 latek, który grał wcześniej w naszych drużynach juniorskich… przez rok. Bo nazwa Bałtyk to żadna nazwa. Żaden prestiż. Bo mali, płytcy działacze, śmieszna drużynka, śmieszna sprawa ogólnie. Ale nie do końca. Najgorsze wcale nie jest to, że nasi działacze to nawet nie tragedia, to tragifarsa. Nie jest tez tragedią fakt, że podobno jacyś piłkarze grają przeciw komuś, bo ja wiem… Marcie… Pędzlowi… Swojej teściowej…O kurwa, jaka żałość, jakie problemy, jacy he he he „piłkarze”…. Nic w życiu nie ugrali, są nikim, a już grają „przeciw komuś”. O ja cię pierdolę… Problematyka na poziomie dwóch żuli w parku, obciągających  jabola… Ziiiutek… wypiłeś za dużo… miały być dwa gule… wypiłeś trzy…Taaa… A kto w zeszłym tygodniu wypił sam ostatnią szklankę denaturatu ??? No kto?? Ta sama waga problemu, zbliżona mentalnie jakość wykonawców – jeżeli przeciek o tym „spisku” jest faktem. Ale działacze, piłkarze mogą sobie pozwolić. Bo są na jakimś obsranym prywatnym folwarku, gdzie nikt im nie podskoczy, nikt nie ujmie się za nazwa Bałtyk. Jak pijany rolnik ze wsi, który leje kijem po mordzie swoja babę, a jak wytrybi jej ze dwa kły, włazi na nią i robi dziewiąte dziecko… pewnie znowu z Downem. Nikt się nie wtrąca, nikt nic nie wie, nikt za babą się nie ujmie. Podobna sytuacja. Dlatego tez wspomniałem, że nie chodzi tu o piłkarzy… Te leszcze mogą sobie na wszystko pozwolić, bo Bałtyk nie ma kibiców. Dostanie ktoś w łeb, jak przyjęli po gongu frajerzy po meczu w Stargardzie kiedyś? Jebnie dziadowi ktoś z bani, jak po meczu w Lęborku w szatni kiedyś? Kompania braci, ha ha ha. Piłkarze, działacze i kibice… na jednym wózku. Mam nadzieję że Bałtyk ten mecz przegra. Żeby jakiś debil nie napisał, że widzi postęp w grze. No, ale przegrać z Raselem… to już wyższa szkoła jazdy. Może się nie udać…Rasel pewnie gola nie strzeli, więc jeśli nadal jakiś Heniek z Bałtyku gra przeciwko jakiemuś trenerowi czy coś, bo wina upił za dużo, to trzeba zrobić numer a la Janusz Jojko, jeśli wiecie o czym mówię. Aż chyba może jednak się wybiorę… Dawno nie byłem w cyrku. Bo to nudy. Słonie, żyrafy, linoskoczki … nudy. Ale piłkarze z kibicami? Może warto zobaczyć. Tylko błaznów to już nie dawać!!! Błazny już były w środę!! W Kościerzynie na pucharze błazny były, ponoć występ udany!!! Ludziska w Kościerzynie posrani i poszczani ze śmiechu byli, tak ich rozweselili. Błazny z Bałtyku biegały i skakały jak małpy  ku uciesze gawiedzi, robiąc przy tym pocieszne miny, skończyło się na 7-1 i wszyscy rozweseleni w dobrych humorach wrócili do domów. Wszyscy z Kościerzyny rzecz jasna, bo ludziska z Gdyni do występów błaznów przyzwyczajeni, bali się kolek i zajadów ze śmiechu, i pozostali w domach. Oni często zostają w domach. Domatorzy tacy.

korwin

Wybory prezydenckie

Już niebawem czeka nas dość wątpliwa przyjemność wybierania Prezydenta Polski. Na to średnio ważne, acz niezwykle prestiżowe stanowisko ostało się jedenastu kandydatów. Żaden nie jest kandydatem zbyt poważnym, a niektórzy są groteskowi wręcz. Największym jednak pajacem, żenującym wręcz kretynem, za którego wstyd mi strasznie z powodu tego samego obywatelstwa, jest prezydent obecnie urzędujący. To, że Bronisław Komorowski zachowuje się jak wiejski głupek, strażnik miejski czy przodownik OHP, można by może jeszcze znieść. Ostatecznie mieliśmy za prezydenta już zbrodniarza (Jaruzelski) alkoholika (Kwaśniewski) czy głupka (Wałęsa). To, że mamy za prezydenta jednak tłumoka, obrażającego i upokarzającego Polaków, reprezentującego antypolskie interesy – to zdzierżyć jest już trudno… Jedzie nasz, to znaczy wasz, bo ja się do niego nie przyznaję, prezydent na Ukrainę i tam nas upokarza, uznając winy morderców z UPA i OUN, jako niewielkie i nie warte odnotowania, po czym przeprasza bandytów z Ukrainy za polskie przestępstwa wobec nich! Rzeź na Wołyniu to był niewielki konflikt?? I tak ramię w ramię dwóch socjalistów sra się do Ukrainy, bo drugi kretyn, Duda, też jest przyjacielem banderowców.  Taka to między nimi „walka polityczna” , gdzie w najważniejszej kwestii dotyczącej choćby obronności kraju, obydwoje pieją jednym, lewackim tonem. Różnice między Komorowskim a Dudą są iluzoryczne i nigdy nie wyjdziemy z tego bagna, jak wybory będą ciągle rozgrywały się między kandydatami – szkodnikami z tych dwóch ugrupowań. Oczywiście Komorowski jest znacznie gorszy, bo to buc niesamowity, ale ja nie mam ochoty wybierać Dudy tylko dlatego, że jest trochę mniejszym bucem. Zresztą jak poważnie traktować faceta, który grzmi przeciwko euro, a nie tak dawno brał udział w podpisaniu ograniczającego suwerenność Polski traktatu lizbońskiego, gdzie jednym z głównych punktów jest docelowa wspólna waluta – euro.  Jeden różowy lewaczek, drugi brunatny lewaczek. PiS wie dobrze, że raczej nie ma szans na wygranie prezydentury, więc schował swojego lidera, Jarosława, i dał na pożarcie nikomu nie znanego Dudę. Duda jako młody, elokwentny i energiczny człowiek z dużego miasta ma za zadanie nadrabiać straty w elektoracie wyborczym w miejscach, gdzie PiS najbardziej dołuje, czyli wśród ludzi w średnim wieku i młodych, w wielkomiejskich aglomeracjach. Zaowocować ma to w wyborach parlamentarnych. Podobny zresztą plan ma SLD wystawiając na pożarcie ponętną panią Ogórkową. Ona tez ma szukać młodszego i inteligentnego elektoratu , który chciałby oddać  głos na SLD w wyborach parlamentarnych… Poza tymi pajacami i planktonem Jarubasem ciekawi są już tylko Korwin Mikke i Kukiz. W sumie ci dwaj dżentelmeni zabiorą od 8 do 12 % poparcia, które by dostali Komorowski lub Duda. Nie wygrają, ale mogą zaistnieć na scenie politycznej. Kukiz pewnie założy jakąś partię, a Korwin ostatecznie oddali w niebyt KNP i będzie mógł liczyć na przekroczenie progu 5% w sejmie przyszłej kadencji, jako szef swojej partii KORWIN… Fajnie by było, gdyby któryś z nich zajął 3 miejsce i pogonił nadęte gwiazdy PSL-u czy SLD. Fajnie by było aby rozdzielić sejmowe lewactwo i faktycznie, pod kątem wyborów parlamentarnych te wybory – prezydenckie – są bardzo ważne. Dlatego namawiam aby cos zmienić i wyjść poza bandę złodziei i pasożytów, przyjaciół banderowców ukraińskich z PiS czy PO. Trzymajmy Rosję i Ukrainę jak najdalej od siebie, nie dajmy się wyprowadzić w pole podżegaczom, którzy mając na uwadze swoje olbrzymie zyski szykują nas do wojny z ruskimi. Którzy co kilka lat zmieniają zdanie…. Aczkolwiek do wojny się szykujmy trochę, bo różnie może być… Na początek przywróćmy przymusowy pobór do wojska. Dotyczy to też zresztą (nieufność moja) Kukiza, który należał kiedyś do PO, ciężko uwierzyć, ze w 100% zrozumiał swoje grzechy, choć głupi nie jest i gada rozsądnie. Głosujcie na kogoś spoza bandy oszustów i kryptolewaków. Nie ma kandydatów idealnych, więc zagłosuje na Korwina Mikke. Agenta rosyjskiego, jak powtarzają sfrustrowani wyborcy PO i PiS, a co tam. Oficer prowadzący pomoże 8-) . Rozwalmy w końcu złodziejski system. Ten temat jeszcze będzie szczegółowo poruszony… Czas zmienić cos w tym syfie.  Wywalmy z siodła Komorowskiego, bo wstyd niewiarygodny mieć takiego chama za prezydenta naszego kraju.

korwin

22/2014/15 Pogoń II Szczecin – Bałtyk Gdynia

A więc dobrze…Poznajcie tajemnicę najtajniejszego z tajnych planów Bałtyku Gdynia!!! Dowiedzcie się ode mnie, jak było. Przy tej tajemnicy ufo w Roswell , meteoryt tunguski czy całun turyński to dziecinne łamigłówki. Otóż przed rundą wiosenną zebrał się zarząd. Powstał tajny plan, żeby Bałtyk był najlepszy tej wiosny!!! Ale jak to zrobić… Tyle razy już próbowano i nic nie wyszło… Będą grali, srali i w końcu zajmą 3 miejsce… które nic nie daje… Albo i nawet wygrają, po czym okrutnie w barażach ogoli nas Lechia Dzierżoniów… lub Formacja Port Mostki… I wtedy dyrektor sportowy, pan Rajewicz wpadł na szatański plan… „A przecież kibice czasem śpiewają… Bałtyk na czele, gdy odwrócimy tabelę… A więc może zróbmy tak… Niech Bałtyk zamiast wygrywać , wszystko przerżnie!!! Wszystko po kolei!!! A potem kibice odwrócą sobie tabelę… i Bałtyk na czele!” „Genialny plan, panie Stasiu!” Zakrzyknęli wszyscy z zarządu. „Ale co z tymi kibicami, będą się burzyć, bajerowaliśmy ich przecież awansem…” „Eee tam… nie ma ich prawie przecież” machnął ręką lekceważąco pan dyrektor. „No dobra, na początek przegramy wszystko na wyjazdach, o meczach u siebie pomyślimy potem”…

I słowo ciałem się stało.

Pogoń II Szczecin – Bałtyk Gdynia 2-1 po golach w 47 i 65 minucie, dla nas strzelił honorową bramkę Kuzimski w 88 minucie.

Brak kibiców Bałtyku na tym wyjeździe.

Piłkarze, działacze, zarząd – serdecznie dziękujemy. Osiągnęliście nasz – kibiców Bałtyku – poziom. Sami zgadnijcie, czy to aby pochwała…?

22/2014/15 Pogoń II Szczecin – Bałtyk Gdynia, 19.04.15, godzina 11.00

Dopiero w niedzielę gra swój mecz Bałtyk na rezerwach Pogoni w Szczecinie. Emocje opadły, do końca sezonu gramy tzw. mecze o pietruszkę lub o czapkę gruszek – jak kto woli. Zaskakujące kompromitacje, jakie stały się udziałem naszej drużyny w wiosennych meczach naszej czwartej ligi spowodowały, że jest jak zawsze. Gramy o nic. Optymista powie – zawsze to dobrze, że chociaż spadek nam nie grozi! Za rok mamy reorganizację i o utrzymanie się będzie bardzo trudno. Nasz niedzielny przeciwnik zaczął bardzo dobrze rundę wiosenną – w 4 pierwszych meczach Pogoń II Szczecin nie odniosła porażki, wygrywając lub remisując. Ostatnie 2 mecze to już jednak przegrane – po 0-1 z Kaszubią Kościerzyna i Gwardią Koszalin. Bałtyk na wyjazdach jest najgorszą drużyną swojej grupy i na tym poprzestańmy. Jesteśmy idealna drużyną na wyjście z dołka dla Pogoni, gdyż ma ona tylko 4 punkty przewagi nad strefą spadkową i przegrać ze słabym Bałtykiem po prostu nie powinna. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że przegramy, aczkolwiek poziom tej ligi jest tak słaby, że może być dokładnie odwrotnie. Czyli czeka nas ciekawy mecz, w którym wszystko jest możliwe. Wydawałoby się, że będzie to atrakcyjny mecz pod względem kibicowskim, wszak to Szczecin… mam jednak poważne wątpliwości co do tego, czy duże rzesze kibiców Bałtyku wybiorą się do Szczecina dopingować swoją drużynę. Tak… jeśli ktoś ma szansę przełamać złą passę, to prędzej piłkarze, niż kibice. Kibicujmy im! Pokażcie honor i zmiećcie rezerwy Pogoni z powierzchni ziemi! 3-0 na wyjeździe poprawiłoby trochę zaufanie do was, panowie piłkarze, które tak bardzo nadszarpnęliście… Powodzenia!

aniol-zbroja-miecz-kobieta-1

O wierze, miłości i walce.

Życie w tym kraju jest niezwykle trudne.  Wie o tym każdy, kto zmaga się tutaj z dniem codziennym. Tak cholernie ciężko godnie żyć, zarobić na to wszystko, by co dzień dawać radę ogarniać otaczające nas zewsząd absurdy. Absurdy dnia codziennego, niezrozumiałe dla innych nacji. Tak ciężko jest tu przetrwać, że niektórzy nie dają rady. Uciekają albo w używki, albo za granicę. W używki to ucieczka jest na krótką metę. Alkohol, narkotyki, dopalacze… fajne sprawy, szczególnie na początku, niektóre jak np. alkohol można ciągnąć latami. Dopiero po 40-stce zostaje się wrakiem. Jestem już w tym wieku, i paru wraków znam, na pogrzebach też paru byłem. Fajnie żyli, tylko trochę krótko. Ale za to widzieli dwa razy więcej 8-)  .Problem alkoholowy to nie tylko faceci leżący na trawnikach, z czerwonymi nosami. To nie tylko wesoła młodzież pijąca zawsze i przy każdej okazji…. Wódeczka na imprezie, piwko przy każdej okazji. Te kwestie znamy. Ale są też i miłe panie, wykształcone, dobrze ubrane. Lampka wina czy dwa piwka na wieczór?? To nic złego. Faceci to świnie! Myśli zgorzkniała pani, wlewając w siebie kolejny kieliszek. Kolejny pokal piwka… Ona nie jest pijaczką! Jeśli się przewraca, robi syf… to najczęściej w zaciszu domowym. Nikt nie widzi, problemu nie ma. Jeszcze gorzej z dragami albo dopalaczami… Lekki snuff… i życie staje się przyjemne. Rozglądasz się w koło i dostrzegasz barwy… świat staje się kolorowy. To straszne, że trzeba się wspomagać chemią, żeby ludzie stali się fajni, żeby chciało się z nimi gadać… Nie chlejcie gorzały, nie żryjcie chemii. Doprawdy wam polecam. Nie spieprzajcie za granicę. Co wy widzicie w tym siedzeniu za granicą? Przecież tam gówno jest. Nieważne, temat rzeka – nie do tego zmierzam. Jeszcze będzie i o emigracji i o używkach, bo to temat wiecznie żywy, wciąż obecny w naszym życiu. Co zrobić, by przeżyć w tym, przyznaję, chorym kraju a nie uciekać się do prymitywnych używek bądź żałosnej emigracji? Bo tu przecież ciężko zarobić, w koło sami idioci, konfidenci  i przegrani alkoholicy. Napiszę wam, mam nadzieję że nie zabrzmi zbyt patetycznie, bo to szczera prawda, bo sam to przeżyłem. Podstawowe trzy kanony bytu człowieka to wiara – miłość – walka. Wiara to przedziwna sprawa, każdy ją przezywa po swojemu. Dla mnie to nawet nie musi być koniecznie katolicka, byleby nie była okrutna i nie pobudzała do wojen i morderstw, jak islam czy judaizm. Wyznawcy tych wiar nie są szczerze mówiąc potrzebni w cywilizowanym, chrześcijańskim świecie i dobrze, gdy wyrzynają się między sobą, a od nas trzymają się z daleka. Ja wiary jako takiej specjalnie nie potrzebuję, czuje się agnostykiem, ale odczuwam ostatnimi czasy jakąś metafizykę w powietrzu, czuję że coś się dzieje, otrzymałem czytelne znaki – pisałem już o tym. Z kolei jeśli chodzi o miłość, to Ona jest cały czas przy mnie, ja przy Niej zresztą też, i krok po kroku, poznajemy się i przez życie jest nam brnąć łatwiej. A było już, delikatnie pisząc, bardzo kiepsko. I choć problemy się piętrzą, stan zdrowia ojca jest bardzo zły, z pieniędzmi słabo to miłość dała mi tą siłę, którą i wam da, jeśli uwierzycie w jej moc. Obym tylko jej nie stracił! Z tym łączy się, po łebkach opisana niestety trzecia niezwykle ważna kwestia – walka. Trzeba zawsze walczyć o swoje, sama nieustępliwa walka powoduje, że już po trosze jesteś zwycięzcą. W imię wiary, za miłość i przeciwko wrogom. Walka aż po życia kres! I tylko szkoda, że większość kibiców Bałtyku Gdynia tak nie myśli. Spalilibyśmy Szczecin w sobotę. No to do reszty świata… Z wiarą w głowie, miłością w sercu i walką, aż wyprujesz flaki ostatniemu wrogowi na tym świecie – trochę czasu to zajmie, jest ich niemało. Aha… nie zrozumcie mnie źle z tą miłością. Macie mieć ją do tej jedynej, do wiary, do ojczyzny. W przypadku wrogów bardziej twórcza jest nienawiść. Wybijmy co do nogi tych, co przeciwko nam. Za dużo jest sk…li na tym świecie, za dużo zła wyrządzili, by im odpuścić. Miłość miłością, ale najpierw trzeba zrobić porządki, portalem dla pacyfistów długo jeszcze Wolna Polska nie będzie  :twisted: Aby miłość i dobro przetrwały, trzeba wybić tych, którzy w ich krzewieniu przeszkadzają, którzy wybrali zło… Bóg z nami!

aniol-zbroja-miecz-kobieta-1

szybcy

Szybcy i wściekli 7

Różnie to bywa z tymi filmami. Czasem trzeba, ku pokrzepieniu duszy obejrzeć wartościowe dzieło, typu „Bóg nie umarł”, a czasem trzeba się rozerwać, i o ile ciężko jest zrobić film wartościowy, z przesłaniem, o tyle film rozrywkowy w obecnych czasach zrobić jest bardzo ciężko. Nie wierzycie? To obejrzyjcie film „rozrywkowy” z Adamczykiem albo Foremniak. Zęby was rozbolą od tej rozrywki. O rozrywce europejskiej lub tej zza oceanu wolę już w ogóle nie wspominać. Kolejne klony „Och, Karol” czy „American Pie” powodują odruch wymiotny u osobnika z IQ przekraczającym intelekt suszarki do włosów… Ale można i bawić się z klasą. Coraz rzadziej, ale można. Nie oglądałem kolejnych części „Szybkich i wściekłych”, któraś z początkowych mignęła mi ostatnio w telewizji. Poszedłem, z nieodłącznym młodzieżowym głosem krytycznym, w postaci córki, do kina na film „Szybcy i wściekli 7”. Zachęciła mnie do tego reklama tego filmu, jak też fakt, że nic innego nie grali. Ostatnim czynnikiem motywującym był reżyser – James Wan. Gość, który zrobił moją ukochaną „Piłę”, „Naznaczonego” czy niesamowitą „Obecność”, nie mógł schrzanić roboty. Na początek już się uspokoiłem. Nie będę miał strat wynikłych z braku zaliczenia poprzednich części. Wszystko było wiadomo już po 15 pierwszych minutach. A więc złym będzie Jason Statham, którego bardzo lubię, gdyż leje po mordzie jak zwykły, nieco lepiej wyszkolony cham, a nie jak jakiś zasrany karateka, a cham (acz słodki, jak powiadają niektóre panie) to moje drugie imię. Pierwszego nie pamiętam. Czyli Stathama, jako tego złego ktoś będzie musiał obić? Nie widywałem takich obrazków zbyt wiele w filmach. Któż by mógł.. no tak, Vin Diesel i wszystko jasne. Tez sympatyczny. W ogóle nowożytni herosi amerykańskiego kina są fajniejsi i sympatyczniejsi od tych z epoki minionej. Mają ciut mniej masy mięśniowej od sympatycznych kretynów w postaci Schwarzeneggera czy Stallone, za to znacznie więcej do powiedzenia od „asta la vista bejbe” albo „I’ve be back” i jednak są bardziej życiowi, i fajniej się ich ogląda od tych starych… Patrzcie, to całkiem inaczej niż herosi naszej polityki, tu z kolei kretynizm dominuje z coraz większą mocą, a przygłupami życie polityczne obsadzone jest coraz mocniej, nie wierzycie to posłuchajcie przemów Komorowskiego czy Wałęsy. Wracajmy do filmu. Relaksujące, pełne napięcia kino akcji. Ludzie z połączenia gumy (sprawność) i tytanu (odporność) skaczą ze spadających w kaukaską przepaść autobusów prosto do hamujących akurat samochodów. Samochód rusza w Dubaju z wieżowca numer jeden, rozpędza się i lecąc w powietrzu wbija się do wieżowca numer 2, by kończyć w wieżowcu numer 3. Też drogą powietrzną. Wesoły humor sytuacyjny, całkiem niegłupie gagi. Gonitwy, ucieczki, skakanie pomiędzy pędzącymi samochodami. Pościg za autobusem w kaukazie wbija w fotel, Gonitwa drona strzelającego rakietami za autem w centrum metropolii świetna, a na koniec wracamy do klasyki. Stoi ten Statham, a Diesel naprzeciw niego z pistoletem. I tak wszyscy wiemy, że pistolet odrzuci, znamy to już od „Commanda” począwszy, no nie? No więc odrzuca. Chłopaki biorą cos po jakby 2 duże klucze francuskie i napierdzielają się, że aż miło. Uczta, panowie i panie dla oka. 150 milionów dolarów poszło na ten film. Mogliby rozpieprzyć jeden helikopter mniej i zrobić ten film za 149, a ten milion dać mi. Im by nie ubyło, a mnie by strasznie pomogło! Tymczasem tylu nie mam, ale może jakiś szalony bogacz przeczyta tą recenzję i zechce kupić moją stronę za milion dolarów? Dziwka nie jestem, za pieniądze nie daje, ale za milion… dolarów… ha ha ha. Reasumując. Jestem zadowolony. Rozrywka na najwyższym poziomie, piękne opalone laski, strzelaniny, pościgi, przyzwoite żarty, a wszystko to spięte w logiczną całość i dobrą grę sympatycznych aktorów. Nie bądźcie żydami, nie czekajcie aż będzie to w gazecie za 20 złotych. Ten film oglądany w zwykłej tv znacznie traci na wartości. Bardzo miłe popołudnie, daję bardzo mocne 8/10 i polecam udanie się do kina.

szybcy

21/2014/15 Bałtyk Gdynia – Gryf Wejherowo

W meczu, powiedzmy ostatniej szansy, bo tych szans de facto żadnych już nie było i przed tym meczem, Bałtyk znowu nie dał rady. Tym razem zremisował z nie byle kim, bo z liderem – Gryfem Wejherowo. Ten Gryf gra dobrze tej wiosny i chyba liderem tej ligi zostanie aż do końca rozgrywek. Szkoda. W barażach klub miernych dupowłazów  Arki, zamiast nas. Niestety taki jest sport. Piłkarsko Gryf nas przewyższa o klasę. Co z tego, że wczoraj nie było tego widać? Spójrzcie w tabelę. Bałtyk grał bardzo dobrze w tym meczu, miał zdecydowaną przewagę, a że skończyło się remisem 1-1 to naprawdę nic nie znaczy, bo już jest po herbacie, chyba że ktoś emocjonuje się kwestiami szczegółowymi, typu drugie miejsce, piąte a może 11 na koniec sezonu? Bałtyk miał młyn dobrze dopingujący nasz zespół. Niektórzy denerwują się tak drastyczną zniżką formy piłkarzy. Nie denerwujcie się,  wszystko gra. Montujemy ciekawy skład na przyszły sezon. Po raz 17, kiedyś się uda 8-)  Aczkolwiek raczej nie. Tylko ani jednego słowa krytyki! Jesteśmy w biało niebieskiej rodzinie. Fajnie walczą! Zdarta płyta, melodia jak co roku. Przyjezdni przyjechali ogółem w 60 osób, w tym 40 Gryfa plus wsparcie z Rumi i Kościerzyny. Ponoć festiwal bluzgów i wulgaryzmów, dobrze że tych dmuchanych zamków już nie ma, co by się te biedne dzieci biegające pomiędzy kibicami nasłuchały…

Nie sposób nie wspomnieć też o sukcesie naszych piłkarzy w Pucharze Polski. Otóż kilka dni temu grali oni w, jakże znanych w Polsce i za granicą Krojantach – wsi nieopodal Chojnic. Tamże z nieobliczalną Szarżą Krojnowscy wygraliśmy po heroicznym boju 1-0 po golu Węglińskiego po strzale rozpaczy w 90 minucie! Bardzo rzadko przechodzimy pierwsza rundę wojewódzkiego pucharu, radujmy się! Wyczyny naszych piłkarzy oglądało 3 kibiców Bałtyku Gdynia. W kolejnej rundzie czeka już na nas Kaszubia Kościerzyna.  Gdybyśmy  tam przegrali np. 5-0, to już mam gotowe tłumaczenie, że w tym roku najważniejsza jest dla nas liga! To świetne tłumaczenie, co roku się sprawdza!

Jak wiele trzeba, kurde zmieniać, aby zostało po staremu…

wesolych

Na świątecznym zakręcie

Wszystko, co się dzieje teraz przypomina życiowy, jakiś zasrany wiraż. Czuję się, jakbym był na ostrym zakręcie, jakbym miał zaraz z niego wypaść. Też tak macie czasem? Jest naprawdę tak cienko, że można się wkurzyć i załamać. Bo faktycznie ręce opadają, że mój ukochany klub spadł na samo dno. Nie ma piłkarzy, którzy po raz kolejny rozwiali nasze marzenia . Nie ma kibiców, którzy na ten wyjazd, jak i mnóstwo poprzednich, po prostu nie pojechali. Taki jest bilans po ćwierćwieczu mojego kibicowania: nie ma nic. Mój kraj, za który jestem gotów oddać życie , jest na skraju upadku. Rządzi nim banda zwyrodnialców z platformy z przestępcami reprezentujących prokuraturę, milicję, spółki skarbu państwa, długo by wymieniać. Mordercy i bandyci rządzą tym wielkim krajem i znikąd żadnej pomocy, i nadal rządząca sfora ma 40% poparcia. Osobiste moje sprawy nikogo nie obchodzą, aczkolwiek muszę tylko wspomnieć, że dziś właśnie dowiedziałem się, że osoba z najbliższej rodziny, dzięki której chodzę po tym świecie, ma raka. W pizdu! Do wielu „zajebistych” wieści z dni ostatnich doszła kolejna. Chyba ktoś z tych władców marionetek, co trzęsą ludzkim losem, nie lubi mnie. Może to jakiś ubek lub komunista? Szatan – komunista? Czemu nie? Chce jednak powiedzieć wszystkim tym, których doświadcza zły los, a mają znamię kibica w swym sercu, albo znamię Polski Walczącej. My jedyni należymy do tych, którzy nigdy się nie poddają. Jak kibic, którego gnębią milicjanci, system i wszyscy w koło. Jak żołnierze Armii Krajowej, jak Żołnierze Wyklęci, którzy znikąd nie mieli pomocy, lecz ani na chwilę nie zwatpili. Nie można się mazać,  nie można się poddawać. Przyszłość należy do nas. Rozjebiemy ten ubecko – żydowski system, by kraj nasz był w końcu wolny. Powstanie jeszcze nasz Bałtyk z kolan, choć chwilowo nic na to nie wskazuje. A panny… panny przyjdą młodsze, fajniejsze i z sercem zamiast kalkulatora. Na początek potrzebna wiara, reszta przyjdzie sama. Jeśli mówię to ja, możecie powiedzieć i wy. Jutro świętujemy, pojutrze świętujemy, a potem rozpoczynamy od nowa.  W rodzinnej atmosferze trzymajcie się razem, złe moce tego nie lubią.

Padłeś – powstań – do boju marsz. Od jutra będzie lepiej. Wszystkim, którzy maja w sercu Bałtyk, wszystkim którzy wierzą w Wolną Polskę, wszystkim, którzy mi pomogli przetrwać i wszystkim, którzy przeciwstawiają się złu i kurewstwu…

wesolych

              Wesołych Świąt

PS: A Tobie anonimowy aniołku dziękuję za wsparcie. Jesteś cudowna.

20/2014/15 Bałtyk Koszalin – Bałtyk Gdynia

Właściwie nie mieliśmy prawa liczyć na dobry wynik w Koszalinie. Gdyż nie licuje to z tym co od dawna nie tylko my, ale i inni kibice twierdzili, mianowicie że szkoda, aby do wyższych lig wchodziły drużyny pozbawione fanatyków. Tak właśnie jest w Bałtyku. Gdyby stał się cud, doszlibyśmy do baraży i je wygrali, to co wtedy? Awans zrobiłby nam straszną krzywdę. Bo jeżeli w dzień, na bliski, atrakcyjny i prestiżowy wyjazd nie wybiera się prawie nikt, to ile by pojechało  na Stal Stalową Wolę, Znicz Pruszków czy Nadwiślana Górę? Puszczę Niepołomice czy Wisłę Puławy? Naprawdę tych liczb się nie domyślacie? U siebie byłoby znacznie więcej kibiców, zaś na wyjazdach nie wspierani dopingiem piłkarze przegrywali by wszystko i z hukiem byśmy z powrotem zlecieli. To już lepiej zostać, gdzie jesteśmy. Niedługo reorganizacja ligi i wierzącym mówię – a czas ku temu jest dobry, bo świąteczny – módlcie się. Abyśmy w tej lidze tylko jak najdłużej zostali. Zresztą szerzej ten temat chyba jeszcze dziś poruszę, wszak czas na przedświąteczną filozofię jest jak najbardziej. W temacie: Nasz Bałtyk przegrał w Koszalinie 2-0 i w dupie mam, szczerze mówiąc, kto i kiedy im strzelił. Od nas na tym meczu 5 osób, dopiero na sam koniec meczu kilka razy krzyknęli, za co piłkarze im podziękowali. Słabi ci piłkarze, oj słabi, ale nic na to nie poradzimy. Na pewno się starają, wierzę, że chcieliby grać wyżej, ale co z tego? Ja też bym chciał mieć 25 lat i 1,85 wzrostu. Nie mam i już mieć nie będę. Podobnie piłkarze z awansem do wyższej ligi. Są po prostu kwestie nie do przeskoczenia…. O tym jeszcze będę dziś może pisał.