Zacząłem ten artykulik, zbiorcze myśli i filozofie moje pisać dwa, jak nie trzy tygodnie temu… Trochę nie poszło, przez gówniane choróbska, które ostatnio mnie atakowały, zrobiłem się jakiś przymulony i straciłem wenę… Chciałem to wszystko wykasować, że niby już nieaktualne, ale czy ja wiem? Nic nie skreślam, wszystko wrzucam, dodam aktualne myśli, a wy, biedni ludzie, zmuszeni jesteście te wypociny czytać…  Idę tylko wina sobie zagrzać, już zapomniałem, jak smakuje ciepłe czerwone wino, ale chyba dobrze… sprawdźmy…

Zebrało się trochę materiałów do filozofowania dla redaktora naczelnego popularnego bloga, oj zebrało. Codzienna obserwacja tego debilnego świata i nadzwyczaj marnych przywódców kreujących nasze życie i świadomość, jest stałym, wciąż zwiększającym się materiałem do rozważań filozoficznych. Dodajmy – nadzwyczaj pesymistycznych i smutnych, że oto cała ludzkość nieustannie ku katastrofie zmierza, w tempie rozpędzonego bobsleja w lodowej rynnie. Jak ma nie zmierzać, skoro wśród najważniejszych postaci wielkiego państwa, leżącego w centrum Europy jest kretyn? To znaczy kretynów jest tam całe mrowie, ale ja chcę o takim ważnym kretynie napisać. Nie wspomnę jego nazwiska, bo jest to tak ważna postać w naszym kraju, że nie chcę budzić w was przerażenia, że oto aż takiego kretyna mamy na czele naszego państwa. Niech więc jego godność pozostanie tajemnicą, nie nagabujcie mnie pytaniami, kto zacz… Kretyn udał się z wizytą do Japonii i rozbawiony faktem, którym rozbawiony wcale być nie powinien (charakterystyczne dla kretyna, aczkolwiek kamery były zbyt daleko, bym zaobserwował, czy kretyn miał inne cechy charakterystyczne, np. błędny wzrok lub ślinotok…) wołał generała Kozieja do pamiątkowej fotki, nazywając go swym szogunem. Kretyn chciał być zabawny i wyszło mu równie dobrze, co Wałęsie pisanie testu ortograficznego. Potem kretyn opowiadał 1 marca, jak to trzeba zająć się ekshumacją bohaterów, zapominając (cecha charakterystyczna dla kretyna, często zapomina to, co działo się nawet 10 minut temu) jakie problemy robił z tym dotychczas rząd, w którym kretyn ten piastuje wysoką funkcję. Zawsze się znalazło parę groszy na podwyżki dla posłów, zawsze zabrakło na wykopanie i godny pochówek naszych żołnierzy z łączki na Powązkach, zawsze nie starczyło na polskich repatriantów np. z Kazachstanu… A może liczy na to, że wszyscy słuchający go też są kretynami? Że tez nie pamiętają?  że kiełbasa wyborcza znów przejdzie? Potem jeszcze kretyn przeszedł samego siebie żałując bandytów z epoki stalinizmu, którzy byli… ofiarami Żołnierzy Wyklętych. Tak tak, przejęzyczył się… Nie pierwszy raz, nie drugi, nie ostatni… Nie, doprawdy, nie zamęczajcie mnie pytaniami, kim jest ów kretyn, nie zdradzę wam tej tajemnicy, lepiej żebyście nie wiedzieli… Kretyn startuje w wyborach prezydenckich i poparcie ma spore (aczkolwiek spada mu ostatnio), no cóż, kretynów i debili ci u nas dostatek, swój ciągnie do swego… Kabareciarze -  lewaki Sobczak i Szpak (jeden z nich się zawinął niedawno, więc to pierwsze i ostatnie ich wspólne dzieło…) wydali książkę „Dom Wariatów – Polska”. Sporo bzdur w niej napisali, natomiast tytuł jest, trzeba przyznać, bardzo adekwatny do tego, co mamy teraz w naszym kraju… Kretyn kandydatem na prezydenta, w domu wariatów radość panuje, „Znów nasz rządzić będzie”,  krzyczą tępe ch…e… Ale to się jeszcze zobaczy, głupolki, jak dojdzie do drugiej tury…

Tak sobie patrzę czasem na zdjęcia i artykuły w necie, rzadziej na wiadomości w telewizji, którą notorycznie „zapominam” włączyć. Wychodzą na ulice ludzie jacyś czasami, strajkują…  Ludzie hmmm niezdolni i niewydolni. Dali się oszukać żydom i własnej chciwości, bądź też naiwności, i nabrali kredytów we frankach. Ich sprawa, tez należę do rodziny „zarżniętych na amen” i kredyt wysoki mam także i będę go spłacał aż do śmierci, może uda mi się ze 2 lata być wolnym. Takie życie, wolę być zarżnięty i być biednym, ale wolnym panem na swoich włościach, niż mieszkać z mamą lub tatą, bądź kątem u kogoś na wynajętym… Nie o tym jednak mowa. Ci strajkujący to wyraz jakiejś bezradności, naiwności ale też i trochę bezczelności. Widziały gały co brały. Jak było super niskie oprocentowanie, jak płaciliście grosze, to było OK? A teraz, to was nagle oszukali? Wk…wia mnie to. Ja wziąłem kredyt w złotówkach, bo jestem Polakiem, a nie Niemcem, Chińczykiem czy żydem. Oglądam co 3 miesiące wykresy WIBOR-u, czy jest rosnący czy malejący, 6 lat mija jak płacę, póki co wybrałem dobrze. Sytuacja może się zmienić, jednak nie w głowie mi płakać czy protestować. Wiedziałem co biorę,  wiedziałem co wybieram.  Nie będę płakał i się użalał, jak mi rata wzrośnie nagle o 300 złotych, tzn. będę wk…ny na maxa, ale co z tego? Zacisnę zęby i będę płacił. Mój wybór, mój problem… Tymczasem „frankowicze” domagają się jakiś praw, przywilejów, reakcji państwa i banków, bo oto obsrali się z płaceniem i im nie wystarcza. Państwo ma ich w dupie, robi jakieś ruchy pozorowane, banki tym bardziej, maja wszystkie kwity wypisane jak należy, nic się nie zmieni, szanowni kredytowicze frankowi! Są dla was trzy wyjścia: 1 – płacić, 2- płacić, 3 – jeszcze raz płacić… I całe szczęście, bo gdyby frankowicze otrzymali jakąś realną pomoc od państwa, ja byłbym pokrzywdzony. Za to, że byłem mądrzejszy, bardziej przewidujący, mniej naiwny. Ja płaciłbym swoje nadal, a gamonie otrzymaliby pomoc. Sytuacja ta sama, co w systemie podatkowym. Ci którzy potrafili się ogarnąć i zarobić więcej od reszty, płacą za karę wyższe podatki. Po moim trupie! Jak frankowicze dostaną jednak jakąś realną pomoc, zaczynam organizować wielki, ogólnopolski strajk tych, którzy wzięli kredyt hipoteczny w złotówkach. My też mamy ciężko!!! Też będziemy się domagali dopłat i pomocy! I tyle w temacie.

Jakiś czas temu wrócił temat „Polański do USA”. Przypominam, że w tym to kraju polski żyd, Roman Polański jakby to delikatnie napisać, hmmm, puknął w anala 13-letnią dziewczynkę. Pal licho że dziewczynki bynajmniej nikt nie zmuszał i sport ten pannica polubiła. W trąbę też z tematem, jaki to zacny człowiek i wybitny reżyser. Fakt, że niezły, ale to przecież nie na temat. Cały w ogóle temat deportu Romana do stanów jest dęty i nierealny niczym dziewictwo Teresy Orlowski, Romana nikt nie puści w objęcia amerykańskiej temidy. Chodzi mi jedynie o to, że mimo triumfu lewactwa i demokratów w USA, mimo czarnego prezydenta, mimo upadku ogólnego, który Stany Zjednoczone dosięgnął, przyznać wciąż mimo tych wszystkich kataklizmów trzeba jedno. Że Stany Zjednoczone Ameryki to wciąż jest jakaś tam ostoja normalności. Wciąż jest tam paru kowbojów z jajami zamiast wydmuszek. Zgwałcił nielatę? No to jest paragraf. Minęło ze 30 lat? To wielki reżyser? No i ch…j. Prawo jest równe dla wszystkich. Pedofilia nie ulega przedawnieniu. Zawijka, pudło, gibanie. A może dwumetrowy homo murzyn w celi? Miło słyszeć, że gdzieś tam, za oceanem, nie ma równych i równiejszych wobec prawa, nie ma świętych krów. Romek! Nie planujesz kupić sobie na starość rezydencji w Honolulu, co? Hi hi. Murzyn czeka…

-14 marca minęło 35 lat, jak zginęła tragicznie polska piosenkarka, choć żydowskiego pochodzenia, Anna Jantar. Ależ to była gwiazda… Prawdziwa gwiazda polskiej sceny, wielki format. Z domu Szmeterling, po mężu Kukulska. Czuła muzykę, wyrastała ponad stan smętnej, komunistycznej codzienności. Śpiewała piosenki o życiu, nagrała 4 płyty, a na nich mnóstwo prawdziwych przebojów. Wesoła, spontaniczna, normalna laska, która miała świetny głos i w sobie „to coś”. Siermiężna, zła komuna i jej, Anny,  pozytywny przekaz. Wszystko szare i ponure, ludziom żyć się nie chce, a ona „Tyle słońca w całym mieście…”. Nie można siedzieć na dupie, trzeba cos robić, ruszyć się, działać… „Najtrudniejszy pierwszy krok…”. Nie było dane tej dziewczynie dożyć trzydziestki. Kilka miesięcy przed okrągłymi urodzinami samolot, którym leciała, spadł na ziemię. „ Nic nie może wiecznie trwać…” Ale szkoda, gdy życie trwa tak krótko, jak życie Anny Jantar. Zdecydowanie zbyt krótko. Jak w twoim singlu z 1979 roku: „Śpij maleńka spokojnie!!!”