Archiwum dla 7 marca 2015

snajper

Snajper

Amerykańskim filmom zbytnio ufać nie można, na ogół są to gnioty, kręcone ku uciesze prostej amerykańskiej gawiedzi. Czasem mimo świadomości nędzy intelektualnej, oglądamy filmy Made in USA dla efektów specjalnych. Dzięki świadomości wysokości budżetu poświęconego na daną produkcję,  z góry można wiedzieć, w jakim dziele należy ich się spodziewać. Na szczęście są wyjątki. Na szczęście jest Clint Eastwood. Doskonały jako aktor, doskonały jako reżyser. Jeden z ostatnich amerykańskich kowbojów, konserwatysta z klasą. Film jest oparty na faktach. Chris Kyle, wysłany do Iraku jako członek Navy  SEALs jest snajperem i jego zadaniem jest ochrona towarzyszy broni. Jest niewiarygodnym snajperem, dzięki swemu celnemu oku ratuje setki żołnierzy, kładąc dziesiątki terrorystów trupem. Zyskuje sławę nie tylko w swoich szeregach, ale i za linią wroga, gdzie wyznaczono nagrodę za jego głowę.  Równie ważnym wyzwaniem co służba w armii jest dla Kyle’a  utrzymanie swej rodziny, ciężko jest być jej głową, jeżdżąc na 9-miesięczne misje w strefę wojny w Iraku. Pełne 4 tury Kyle odbywa w Iraku, w końcu zostawia wojnę za sobą i wraca na łono rodziny. Niestety, wojna nie zostawia jego…  Eastwood nie bawi się w moralizatorstwo, patos, oczywiście nie bawi się tez w potępianie okrucieństw wojny ani inne pacyfistyczne brednie. Mocny film, sceny walk miejskich w Iraku ogląda się na bezdechu, ale i od scen dziejących się w spokojnej amerykańskiej scenerii, też ciężko oderwać oczy. I kiedy wydaje się, że oto w końcu wszystko się wyjaśniło… ale nie będę tu spojlerować. Bardzo dobry film, nie oglądajcie „tańca z Gwiazdami”, lepiej idźcie do kina. Zdecydowanie warto! Aha – a Bradley Cooper na pewno nie zostanie na zawsze zapamiętany tylko jako ten od „Kac Vegas”. Dobra rola! Ocena moja to 9/10.

snajper

Bałtyk Gdynia – czas zaczynać!

Najwyższy czas tą głupią zimę zakończyć! Rozpoczynamy rundę wiosenną 4 ligi naszej grupy! Tym razem dam sobie spokój z jakimkolwiek prognozowaniem, czy to Bałtyk wzmocnił się, czy osłabił, oraz jakie ma szanse na grę w barażach… No w jednym zdaniu: Skoro lidze po rundzie jesiennej przewodziła Cartusia, która z nami u siebie przegrała praktycznie bez walki, a dzisiaj zremisowała u siebie z Chwaszczynem, to szanse mamy na pewno. Zdaje się, że w tej buraczanej lidze, w jakiej obecnie występujemy tylko Gryf Wejherowo ma ambicje, by grać ligę wyżej. Inna sprawa to rezerwy Lechii. Jeżeli zarząd Lechii będzie miał w dupie kwestie awansu swoich rezerw do wyższej klasy, to wszystko w porządku. Pamiętajmy, że taki awans to spore wydatki – szczebel centralny, dalekie wyjazdy, a na żadne przychody związane z biletami od kibiców czy reklamami i sponsorami w przypadku drużyny rezerw nie ma na co liczyć…Miejmy nadzieję, że tak właśnie w Lechii myślą. Jeżeli jednak są faktycznie obrzydliwie bogaci i stać ich na kaprys ogrywania juniorów wraz z dochodzącymi do siebie po kontuzjach w wyższej lidze, to mamy pozamiatane. Albowiem jeżeli tylko Lechii się zachce, to wygra tą ligę w cuglach. Bądź co bądź zaczynamy z wysokiego pułapu, albowiem zaczynamy rundę jutro o godzinie 13, właśnie na Lechii. Przypominam że jesienny mecz z Lechią u nas był niezwykle dramatyczny, sędzia nie uznał prawidłowej braki dla Bałtyku w doliczonym czasie gry. Może tym razem szczęście będzie po naszej stronie? Ja niestety jestem chory i jeżeli ktoś z BGHL będzie jechał na ten mecz autem, to się wybiorę, natomiast sam jazdy pociągiem nie zaryzykuje, bo w poniedziałek trzeba wstać do pracy… Natomiast obrałem już swój plan wyjazdowy na tą rundę: 100%.

Z powodu choroby znów nastąpiły obsuwy w pisaniu, nic nie poradzę, że nikt nie jest w stanie mnie zastąpić, ale nadrobimy…