Na film „Disco Polo” poszedłem z ciekawością. Nie to, żebym słuchał tego, gdyż wolę muzykę. Fascynujący jednak jest boom, jaki ogarnął Polskę na początku lat 90-tych na ten chłam. Mokasyny z plecionką, szeleszczące dresy z ortalionu, wyjazdy do „Aldiego” po towar. Kantory walut, Wałęsa u steru rządu i właśnie ono – disco polo. Początek lat 90-tych – Królestwo tandety, hegemonia kiczu. We wszystkich punktach, które wymieniłem… Na rynkach łóżka polowe, u bogatszych szczęki. Z co piątego stoiska z przenośnego bumboxa rozbrzmiewały dźwięki disco polo… Liczyłem na podniesienie tematu tego fenomenu. Tysiące…? Gdzie tam… miliony sprzedanych  kaset, w tym 90% wyroby pirackie. Powstające zespoły jak grzyby po deszczu. Fanatic… Akcent… Boys… Top One…Bayer Full… Shazza… Dramatyczny poziom wokalny, instrumentalny, techniczny nagranych utworów. A jednak brali… Ponoć zarzewiem popularności tej twórczości było Podlasie, stolicą Białystok. Wielkie imprezy w popegeerowskich stodołach, remizach i na placach. Tysiące słuchaczy, pierwsze wytwórnie płytowe, bajeczne zarobki gwiazd z tamtych lat… mimo piractwa! Potem muzyka disco polo może nie umiera, ale jakby zapada w letarg na lat kilka, mega obciachem jest w towarzystwie przyznanie się do słuchania tego badziewia… I kolejny triumfalny powrót, który w zasadzie trwa od ok. 5 lat, niezmiennie do dzisiaj. To wszystko jest ciekawe, chętnie bym obejrzał konkretny film, na ten właśnie temat. Nie dane mi było. Niby film o tym wszystkim jest, ale kiepsko zrobiony. Niby młodzi ludzie chcą zrobić karierę i uciekają ze swojej wiochy grać disco polo, ale reżyser spieprzył temat. Jest na siłę robiona komedia, bohaterzy rozmarzeni, co rusz oglądamy ich wizje i fantazje. Reżyser się uparł , żeby kinem co chwile wstrząsały salwy śmiechu, ale że żarty z dolnej półki, to wstrząsały salwy ziewu co najwyżej. Szkoda że film ten skończył się w fazie pomysłu, mogłem siedzieć w domu, albo iść na basen, ta sama cena, a korzystniej dla zdrowia. Parę śmiesznych epizodów, przyzwoita gra Ogrodnika i niezbyt ciekawa Kota na przykład – niedawno po raz pierwszy w życiu spodobała mi się jego rola,  w filmie „Bogowie”, wrócił błyskawicznie do nędznej formy. Zostańcie w domach, ocena 3/10.

PS: A teraz specjalnie dla was nowa aranżacja tekstu starego przeboju zespołu Fanatic!!!!!  8-)

Rzeki przepłynąłem, góry pokonałem

W pierwszej lidze Bałtyk bardzo ujrzeć chciałem!

Gówno z tego wyszło, moja wielka strata

Będę dalej jeździł – aż do końca świata…

disco