Ponoć prezydent w Polsce ma jedynie funkcję reprezentacyjną. Typowej władzy nie ma prawie żadnej, może poza możliwością wetowania ustaw. Jednak każda partia uznaje posiadanie prezydenta ze swoich szeregów, jako punkt honoru. Dzieje się tak z kilku powodów. Raz że jednak jakąś tam drobną władzę ten prezydent ma. Wetowanie ustaw to też nie jest byle co. Zwraca uwagę społeczną na daną ustawę, no i pokazuje, że prezydent ma swoje zdanie. Inna sprawa że z tych wet na ogół nic nie wychodzi, a już w ogóle nie ma szans na nic, gdy prezydent jest z opozycji rządowej. Po prostu gdy rząd ma większość w parlamencie, każde jego veto jest natychmiast przegłosowywane. Najgłupsza ustawa mimo wetowania do usranej śmierci w końcu przejdzie, gdy rząd większościowy się uprze. Najważniejszym jednak jest testowanie przy wyborach prezydenckich obecnych orientacji politycznych Polaków. Obecny Komorowski jest mdły, niekompetentny i beznadziejny na stanowisku prezydenta, poza tym najzwyczajniej przynosi on wstyd Polakom. Zwolenników PiS jednak bardziej od jego osoby, i bardziej od wiary w cudotwórcze reprezentowanie kraju przez Dudę martwi fakt zbliżającej się kolejnej porażki z platformą… Która by to już była? Siódma? Ósma? Nieporadny PiS, popełniający gafę za gafą, aż szkoda tych ciamajd trochę. Mogliby w końcu wygrać, choćby dla pokazania, że nie jesteśmy skazani na rządy PO przez najbliższe 20 lat. Jednym słowem wybory prezydenckie spełniają po trosze rolę pijarowską, nie tylko dla dwóch największych polskich partii. Chyba nawet zbyt mocno tę rolę spełniają, nikt zbytnio nie słucha, co ma do powiedzenia taki Komorowski czy Duda, prawie każdy ich walkę rozpatruje w kwestii różnic procentowych pomiędzy partiami, które ci dżentelmeni (szczególnie dżentelmen „gajowy” ha ha ha) reprezentują. Ja zmusiłem się do tej katorgi. Posłuchałem co mówił Komorowski zaproszony do jakiegoś Koła Gospodyń Wiejskich czy innej tego typu instytucji, i przeraziło mnie, co za bzdury tym babom pieprzył „gajowy”. Moim zdaniem objęcie patronactwa nad remizą Ochotniczej Straży Pożarnej w Ożarowie znacznie przekracza możliwości tego buraka, a co dopiero bycie prezydentem państwa polskiego. Niestety Polacy uważają inaczej i Bronek jest prezydentem i niestety zapewne będzie nim dalej. Obym się mylił. Posłuchałem więc Dudy i tez złapałem się za głowę. Słyszałem jak proponował on, tradycyjne w socjalizmie, tradycyjne dla wszystkich kolejnych rządów zwiększenie biurokracji.  Mianowicie zapowiedział w sytuacji, gdy zostanie wybrany prezydentem, powołanie urzędu mającego na celu poprawę sytuacji gospodarczej kraju. W tym celu, należy, a jakże by inaczej, powołać nową instytucję. Miała by nim być powołana przy prezydencie Narodowa Rada Rozwoju. Taka rada, zapewne będzie miała 16 wojewódzkich oddziałów regionalnych? A w nim po kilkudziesięciu zatrudnionych urzędników? Do tego sztaby doradców, ekspertów itd. itp.? Solidnie opłacanych? Reasumując – 2000 miejsc pracy dla krewnych, znajomych i wszelkich przydatnych ludzi. Opłacanych z naszych podatków, rzecz jasna. Socjalizm w pełnej krasie. To już nawet nie dziwi, to historia, która nigdy się nie kończy. Co będzie, gdy któregoś dnia liczba urzędników przekroczy 50% populacji naszego kraju? Jak na nich wszystkich zarobimy? Na kogo w tym kraju można oddać głos w wyborach na prezydenta, posiadając przy tym czyste sumienie, że nie popełniło się koszmarnego błędu? Na Palikota? Pogłowie pedziów jest chyba zbyt małe, by uzyskał on znaczącą ilość głosów. Na Ogórkową? Chyba w jakiejś stołówce, na zupę tygodnia. I tak głosowałbym na pomidorową, albo rosół. Korwin Mikke? Kowalski? Wilk? Paro… eee… Jarubas? Jak przed każdymi wyborami robi się i śmieszno, i straszno.  Kolejna tragifarsa z olbrzymim wyborem (bo chyba z 30 chętnych już jest na to zaszczytne stanowisko). Znów jakiś tragiczny gamoń będzie próbował lansować swoją partię przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi, poprzez udział, najlepiej jak najbardziej udany i efektowny, w kampanii prezydenckiej. Znów interesy Polski zejdą na dalszy plan, znów będziemy uczestniczyć w cyrku z udziałem żałosnych klaunów i pajaców. Zapewne dostaniecie jeszcze na łamach Wolnej Polski instruktaż, na kogo najlepiej głosować, by obyło się bez przypału, ale znów będzie to ciężkie zadanie. Na chwilę obecną żal po prostu wychodzić z domu i marnować czas na głosowanie na jakiegoś gamonia, który ma nas w dupie. Na koniec chciałem wam donieść o rozmowie, jaka przeprowadzono z Anną Grodzką, która jest kolejną z wielu kandydatek na urząd prezydenta. Otóż dziennikarz spytał: -Jeżeli się zdarzy, że wygra pan/pani wybory prezydenckie, kim właściwie pan/pani będzie? Prezydentem, czy może pierwszą damą? Na co pani Grodzka po namyśle odpowiedziała: „Bo ja wiem… szczerze mówiąc, koło ch…a mi to lata” 8-) . I tym pozytywnym akcentem zachęcam was do śledzenia kolejnych kandydatur na prezydenta. Kto następny? Może Kiszczak? Wodecki? Rodowicz? Beger? Krzynówek? Maciej – wróż z Polsatu? Poniatowski – hydraulik z Krosna? Kukuła – betoniarz z Nowej Soli? Vanessa – emerytowana prostytutka z Sopotu? Czeka nas jeszcze wiele interesujących kandydatur. Będzie zabawnie.

grodzka