We wczorajszą sobotę dopiero po raz drugi w życiu zobaczyłem kabaret na żywo. Po raz pierwszy z kolei pojawiłem się w Ergo Arenie na pograniczu Gdańska i Sopotu. Nawet tam ładnie, muszę przyznać. W miłym damskim towarzystwie, tuż przed 20 zasiadłem na swoim miejscu, w oczekiwaniu na widowisko o nazwie Polska Noc kabaretowa 2015. Na scenę weszli goście znani jako Kabaret Skeczów Męczących i próbowali rozruszać publiczność, której było sporo, na moje oko ze 4.000 ludzi. Szło im średnio. Potem na scenę wkroczył Ireneusz Krosny, zabawny mim, którego popisy zawsze lubiłem oglądać. Wczorajszy jego występ oceniam średnio, aż do ostatniej scenki, którą nazwał „Ewolucje taneczne”. To było bardzo zabawne, po raz pierwszy tego wieczoru konkretnie się rozbawiłem. Potem na scenę wkroczył kabaret „Nowaki” , który jako jedyny łączył wczorajszy wieczór z moim debiutem kabaretowym, albowiem półtora roku temu w Świnoujściu też miałem przyjemność ich widzieć. Było całkiem nieźle, scenka rodzajowa z posępną, małomówną teściową z siekierą w ręku konwersującą ze swym umierającym ze strachu zięciem – dobra. Nastąpiła 15 – minutowa przerwa, po czym scenę zajął „Kabaret Moralnego Niepokoju”, przez wielu uważany za numer 1 w Polsce i chyba nie bez racji. Ja nawet nie znam nazwisk tych wszystkich kabareciarzy, znam ich z jakiś przebłysków z telewizji, ale było bardzo śmiesznie, a ten gościu, którego znam z telewizji, to urodzony żartowniś, autentycznie zabawny, a skecz w którym ten facet prowadził teleturniej był bardzo śmieszny, rzadko się śmieję przy oglądaniu takich popisów, a tu naprawdę było super. Na koniec wkroczył tez szeroko znany kabaret „Paranienormalni” i było już nie aż tak śmiesznie, jak chwilę wcześniej, ale wciąż jeszcze dobrze. Szacun dla tegoż kabaretu za odwagę, w pewnej chwili postawili na całkowitą improwizację, pletli co im ślina na język przyniosła, widać było w tym brak reżyserii i trzeba powiedzieć, że dawali radę! Generalnie było fajnie, lekko się odprężyłem i absolutnie nie żałuję mojej wyprawy do Trójmiasta, jak też 50 złotych wydanych na bilet. Nagłośnienie w Ergo Arenie jest niezłe, widoczność dobra, zimno nie było. Trochę lipa była w przerwie, poza toaletą nie było co ze sobą zrobić, przejścia pozamykane, zero cateringu i nieco głupkowata ochrona, ale nie na tyle, żeby to było kłopotliwe.  Sorry za zdjęcia niezbyt wysokiej jakości, mam aparat jaki mam, do sceny było daleko. Gdyby ktoś mi sprezentował jakiś lepszy, to wyjątkowo przyjmę 8-)  . Udany wieczór!

Foto 021

Foto 024Foto 030