-Miesiąc grudzień upływa pod znakiem śmierci ludzi w miarę znanych, co niekoniecznie znaczy że godnych naśladowania. Jeszcze w zasadzie pod koniec listopada zakończył swój żywot „Agent J-23” czyli Mikulski Stanisław. W rolę Klossa pan Stasio wcielił się doskonale i będziemy w niej go wspominać po wsze czasy, może dlatego że zagrał po prostu siebie, a wtedy jest łatwiej. Pan Mikulski był całe życie kapusiem, wielkim orędownikiem komuny i dzięki tym przydatnym w Polsce cechom przeżył 85 lat w luksusie. Nawet w stanie wojennym był jednym z nielicznych, którzy poparli Jaruzelskiego i jego krucjatę przeciwko Polsce, w celu zbrojnego podporządkowania sobie Polaków. Teraz zaś umarł Joe Cocker. Piosenkarz nie z mojej bajki raczej, sądząc po głosie i fizjonomii lubił wypić whisky i zapalić cygaro, czasem w liczbie mnogiej, ale może się mylę? Grać i śpiewać potrafił, ja akurat jego fanem nie byłem, ale doceniam go, toteż i żal, że twórca „Unchain My Heart”  odszedł w zaświaty, tym bardziej, ze dopiero rozpoczął starość, miał 70 lat w chwili śmierci.  Jeden z kolejnych ludzi którzy jeszcze żyją, ale długo już nie pociągną jest wszystkim znany, acz niekoniecznie lubiany Józiek Oleksy. Kapuś, świnia i degenerat. Był TW wywiadu operacyjnego, czyli najgorsza komunistyczna swołocz. Miał parę „zabawnych” incydentów w swoim życiu, jechał np. do Moskwy świętować ich 50 rocznicę końca wojny, czy kiedy nachlany jak prosię opowiadał Gudzowatemu, jakim złodziejem jest Kwaśniewski, czy bucem Szmajdziński. Oczywiście podanych przez niego faktów nikt nie sprawdził, nie zweryfikował, po prostu humorystyczne jest to, że nawet dawał na swoich komunistycznych kolegów. Okazało się, że Józek ma raka z przerzutami i jest nadzieja, że wieku Cockera nie dożyje, musiałby jeszcze 2 lata pociągnąć, i druga nadzieja, że zanim zejdzie, trochę go poboli. Nie ma sprawiedliwości ani boskiej, ani ludzkiej na tej ziemi, to może mu choć raczek – nieboraczek trochę życie uprzykrzy… Bo rak z przerzutami w różnym tempie się rozwija, natomiast jego etap końcowy jest zadziwiająco sprawiedliwy i równy dla wszystkich…

-Nasz sejm to chlew i bydło, wiemy to nie od dziś. Ostatnio jednak chamstwo panów posłów i pań posłanek przekroczyło wszelkie normy. Okrzyki sejmowej gawiedzi, okrzyki w stylu „siadaj kurduplu” do Kaczyńskiego, czy żarcie sałatki w ławie poselskiej przez posłankę Pawłowicz to jest już żenada na poziomie dwóch alkoholików, kłócących się o niedopitą flaszkę wina w parku. Poziom dno, ale to chyba żenada pozorowana, odwracająca uwagę naszą od niezwykle ważnych spraw, nad którymi tego dnia debatowano! A pod porządek obrad weszły tego dnia takie kwestie, jak śluby pedałów czy sprzedaż jednej z ostatnich ostoi państwowości, czyli lasów państwowych. Oni tam wszyscy dogadani, razem gorzałę chleją za nasze i takie wieśniackie burdy z okrzykami podczas obrad służą odwracaniu naszej uwagi od rzeczy ważnych, o których debatują. Kto stawia pierwsza kolejkę po „owocnych” obradach, jak już opchną wszystko pod stołem i podzielą się zyskami? „Rząd” czy „opozycja”?  Tak czy siak „styropian” się napije.

-W Kongresie Nowej Prawicy nastąpi chyba rozłam. Janusz Korwin Mikke nie może się pogodzić z tym, że nie jest tam władcą absolutnym, młodzi przejmują tam ster władzy i chyba będzie musiał wcześniej czy później odejść. Pewnie założy swoją kolejną partię, tymczasem być może KNP z kolei stanie się partią, której będzie można zaufać. Korwin Mikke bowiem mimo wielu zasług w przeszłości, obecnie już pełni tylko rolę politycznego błazna, coraz częściej grzeją mu się styki i plecie bzdury. Jego brak w strukturach KNP wpłynie odświeżająco i pozytywnie na całą partię, która na pewno osiągnie wysoki wynik w najbliższych wyborach parlamentarnych. A JKM niech dalej chodzi na rauty do rosyjskiej ambasady, zawsze to lepiej tam się obżerać, niż na Sali sejmowej.

- Mark Twain, bardzo dobry pisarz o ciekawym życiorysie, stwierdził kiedyś, że istnieją 3 rodzaje kłamstw – kłamstwo, bezczelne kłamstwo i statystyka. Nasze urzędy statystyczne takie mają wyniki badań, jakie im zleci opłacający ich podmiot, bądź po prostu ich zwierzchnik. Taki na przykład CBOS, który zawsze słynął z wyników badań mocno nieprawdziwych, ale bardzo pozytywnych w kwestii ocieplania wizerunku obecnego rządu, znów „zdał egzamin”. Sprawdził tu i tam, i okazało się, że bardzo wzrosła liczba sprzedanych mieszkań w tym roku, prawdziwy boom nastąpił, najchętniej biorą te pomiędzy 40 a 60 m2, dwupokojowe, wiecie?  Czyli kryzys minął, już jest dobrze? Wyniki szybko opublikowano w rządowych tubach propagandowych, jak TVN czy TVN24. Inny z kolei ośrodek badań publicznych, nazwy jego nie wymienię, bo nie jestem do końca go pewien, opublikował inne wyniki innych badań, trochę gryzących się z tymi z OBOP-u. Mianowicie po raz kolejny, mimo dalszego exodusu młodych za granicę, zwiększyło się w naszym kraju bezrobocie i będzie rosło dalej. Siła konsumpcyjna Polaków, czyli np. zakupy w listopadzie w porównaniu do zakupów w listopadzie 2013 spadły o 8%. Czyli tak – kolejne tysiące osób  na bezrobociu, Ludzie mniej wydają na bułki, szczotki czy wino, ale na szczęście kupują w zamian mieszkania! Coraz więcej! Aha, a może tak się zadłużają na kupno tych mieszkań, że nie stać ich już na kupno parasoli, krzeseł czy serków kozich, wszystko wsadzają w wymarzone M-2? Albo nastąpiło straszne rozwarstwienie społeczne i tak: Bogaci kupują sobie mieszkania, w nich mają jacuzzi i wanny z hydromasażem, oszklone loggie i kominki w salonach, a ta druga grupa – co poszła na bezrobocie – przestała sobie kupować! Tzn. zmniejszyła te zakupy o 8%… Jak tak się rozglądam w koło , strasznie mało widzę tych kupujących nowe mieszkania, w mordę jeża, Lębork ten boom ominął? Za to coraz więcej zawałów, udarów  i samobójstw u ludzi przed 40 rokiem życia, pęka żyłka w sercu albo w głowie, nie każdy przecież jest terminatorem i koniec… Stres wykańcza ludzi, padają jak muchy, coś co kiedyś się nie zdarzało, młodzi jak ginęli, to tylko śmiercią tragiczną, w wypadkach,  teraz dzieje się nagminnie. Dziewczyna znajoma, 39 lat, tak jak stoi, pada jak kawka we własnym mieszkaniu i jej rozdział jest zamknięty, jedną z przyczyn śmierci w tym państwie, które jak wiemy „zdało egzamin” był zapewne stres związany z przeżyciem dnia codziennego, kłopotami, troskami… Do tego niedoleczona tarczyca  i pa. Drugi chłopak, przeżywszy ćwierć wieku zaledwie, pisze pożegnalne sms-y  ok. 4 rano i idzie na tory. Niemożność zapewnienia sobie godnego życia, problemy osobiste, nieumiejętność radzenia sobie z problemami, brak odporności psychicznej.  No ale jak tak kupują te nowe mieszkania, to może się poprawia, co? Zanim będziecie mieli wszystkiego dosyć, zanim skoczycie z mostu, albo z gałęzi drzewa, zadzierzgnąwszy wcześniej pętlę ze sznura na jego konarze, zajrzyjcie najpierw do badań CBOS-u. Może jest już zajebiście dobrze, tylko wy o tym jeszcze nie wiecie?