Skończyła się epoka Adamka. Trochę go szkoda, bo w pojedynku ze Szpilką byłem zdecydowanie po jego stronie. Obydwoje panowie intelektem nie grzeszą, ale przynajmniej Adamek reprezentuje jakieś wartości emocjonalne, a Szpilka okazał się trochę rurą, no nie będę się w szczegóły wgłębiał. W każdym razie płakać zbytnio nie ma nad czym, Adamek tak czy siak – na życie ma, głodować nie będzie. Mógłby już wrócić z tej Ameryki, jak jest takim patriotą, i w Polsce zająć się czymś pożytecznym, np. trenowaniem młodych sportowców, albo uzupełnieniem edukacji. Bokserów zbyt wielkich to my teraz nie mamy, bo Szpilka jak trafi na jakiegoś dobrego boksera, to dostanie ze dwa gongi i po nim. No i dobrze mu tak, głupkowi. Bokserzy potrzebni są na trybunach i manifestacjach patriotycznych 8-) . Z boksowania po mordach przejdę tu sobie płynnie do boksu politycznego, jakim eufemistycznie można nazwać wybory samorządowe. Podobno wygrał je PiS z przewagą 4 procent nad PO. PiS to partia gamoni, która całkowicie odcięła się od kibiców i na każdym kroku ich „potępia”, żenada pełna, aczkolwiek i tak musiałem na nich głosować, bp np. w takim Lęborku moim kandydatem była szmata z platformy, szmata lewacka, nieznany mi z Polski Razem i chłop w miarę porządny z PiS-u. No to dałem mu głos, który nic nie dał. Z tych 4 kartek to jeszcze na jednej dałem krzyżyk na chłopa z PiS-u, a dwie następne do jakiś sejmików i na radnych na gości z Nowej Prawicy. PiS tradycyjnie robił co mógł, żeby przegrać te wybory, media platformerskie czekały na ich potknięcie no i się doczekały w postaci wałków związanych z podróżami PiS-u po świecie. Na szczęście Jarek, po ujrzeniu światła dziennego wyczynów Hofmana i jego znajomych zachował się jak powinien. Wyrzucił trzech debili i naciągaczy w trybie natychmiastowym z partii, dobrze że mimo całej gamoniowatości prezesa PiS-u jest to człowiek dość uczciwy i porządny, chwała mu i za to. Szkoda tylko że te dwie, w sumie zwyczajne cechy, już go znacznie wyróżniają na plus w tym politycznym bajzlu. To jest jak z towarzyszem Leninem w starym ruskim dowcipie, co pani kazała dzieciom z klasy opowiedzieć na przykładach z życia, dlaczego Lenin jest mądry, przyjazny ludziom  i wspaniały. Wstaje mały Gienadij i opowiada. Towarzysz Lenin stoi w otwartym oknie i ostrzy sobie brzytwę na pasku od spodni, przygotowuje się do golenia. Przechodzi obok okna sześcioletni chłopczyk i mówi: „Dzień dobry towarzyszu Leninie!”, na co towarzysz Lenin odpowiada z uśmiechem „dzień dobry, chłopczyku!”. No dobrze, mówi pani nauczycielka, a gdzie tu dowód na to, że Lenin jest mądry, przyjazny i wspaniały? „No jak to” – mówi Gienadij – „Powiedziałem wyraźnie, miał brzytwę w ręku. Mógł rżnąć!”. Dowcip, choć mocno przestarzały, jak ulał pasuje do naszej, skądinąd ruskiej, rzeczywistości. Mógł rznąć, a nie rżnie – jest super. Kaczyński mógł być ch…m jak goście z PO, a nie jest. Wiwat! W moim prowincjonalnym (często to podkreślam, z dumą, bo lubię prowincję) miasteczku wybory wygrali… nie napiszę ich nazwisk, żeby ścierwa nie reklamować. Opowiem to innymi słowami. Wychodzicie z domu i otrzymujecie od losu dwie kartki z planem dnia, musicie jedną wybrać.  Wybieracie jedną, i czytacie „wejdź na 10 piętro wieżowca, wypij 2 wina i skocz na bańkę”. Jesteście załamani, nie tak miało być, ale los jest łaskawy. Pozwala wybrać drugą kartkę. Cieszysz się, pełen nadziei ją rozpościerasz, a tam napisane – „idź na trasę wylotową z twojego miasta. Wypij dwa wina i wskocz pod rozpędzonego tira”. Taki to właśnie mamy wybór w drugiej turze wyborów w Lęborku. Skok na bańkę albo rozpędzony tir. Co byście wybrali? Dlatego ja pasuję. Na drugą turę nie idę. Szkoda, bo mieszkam w pięknym mieście, przyszłej stolicy Polski (kiedy tylko zostanę jej monarchą, władcą absolutnym) i chciałbym mieć jakiegoś solidnego zarządcę mojego sioła, sam przecież nie podzielę się na 100 części, tyle pracy przede mną… Kolejny burmistrz Lęborka na pewno na to stanowisko nie będzie się nadawał. W ogóle to Rosja jest obecna na co dzień w naszej kulturze i rzeczywistości, wszak znów padły serwery PKW… czy aby nie rosyjskiej produkcji…? Źle tylko wyliczyli, padły za późno, chyba nie da się już nic zrobić, żeby platforma wygrała… Nie haraszo! Na wybory parlamentarne trzeba się będzie lepiej przygotować. Ja jako filozof w kolejny przypadek natury technicznej nie bardzo wierzę, bo umysłu informatycznego nie mam, natomiast widzę co się dzieje, pewną zaskakującą powtarzalność– zawodzi rosyjska technika i potem są straty, na których zyskuje platforma i jej rosyjscy zwierzchnicy… że zacznę od tragedii w Smoleńsku. Że sugeruję zamach…? Jeszcze mnie wezmą za katola oszołoma, ja tylko pytam, dociekam, rozważam, dziwię się… Wiem, że nic nie wiem :twisted: . Historia lubi się powtarzać i dopóki ten naród nie chwyci za broń, bądź za gardła swych ciemiężycieli, będzie jeszcze więcej wpadek, szczególnie rosyjskiej inżynierii technicznej…  Na koniec swych filozoficznych rozważań wspomnę o akcencie pozytywnym – meczu z Gruzją w Tbilisi. Tak filozoficznie rzecz rozważając, to chyba nie była polska drużyna. Mecz idzie średnio, w drugiej połowie nasi rzucają się do ataku, zamęczają przeciwnika? Aż w końcu zaczyna wpadać gol za golem? Nie zaspokaja się jednym golem i nie cofa za podwójną gardę na obronę, nie ustawia autobusu w polu karnym, tylko jeb… jeb… jeb… trafia nabojem przeciwnika, który się zatacza i broczy krwią, niczym postrzelony łoś w okolicach Gołdapi. Strzela jeszcze raz, po czym z bliskiej odległości dla pewności jeszcze raz trafia, niczym Mila strzałem pod poprzeczkę, a gdy gruziński łoś spod Gołdapi już leży i harczy, podchodzi i dobija ostatecznie zwierzynę, niczym Milik czwartym golem do szatni. Polowanie zakończone, liczymy łupy… jest dobrze, 4 mecze za nami, zima idzie w naszą stronę, piłka europejska się kończy powoli. Tymczasem z dorobkiem 10 punktów Polska przewodzi grupie. Ta właśnie Polska, która dzięki ręce Furtoka wygrała kiedyś z San Marino, którą golili wszyscy na boisku i nikt na trybunach (poza jednym wyjątkiem, meczem towarzyskim z Niemcami kiedyś w Zabrzu) przewodzi grupie, w której szkopy, Szkoci i Irlandczycy pochylając się nad butelką Jagermeistera tudzież Scotch Whisky czy Jamesona myślą… jak to możliwe? Chłopcy do bicia przestali być chłopcami do bicia. Niech wzorem piłkarzy i reszta narodu weźmie sobie ich postawę pod uwagę. Przestańcie być chłopcami do bicia, zróbcie się chłopcami bijącymi… mocno, celnie i bez pardonu. Jest kogo, zapewniam…