Dużo już wiemy – choć takiej wiedzy nigdy zbyt wiele – o żołnierzach powstania, wspaniałych ludziach którzy po wsze czasy będą dla nas wzorcem postaw ludzkich. Tym razem wziąłem się za książkę, która dostałem od córki na imieniny, a mianowicie o dziewczynach biorących udział w powstaniu.  To były bohaterki, niewiarygodnej wręcz wiary  młode dziewczyny. Świetnie wychowane przez niekiedy bardzo prostych rodziców, a niekiedy przez szlachciców  z własnymi dworkami. Dzielił je przedwojenny status społeczny, zaś łączyła miłość do Polski, wiara w zwycięstwo i niepodległość. Te dziewczyny były najczęściej sanitariuszkami, łączniczkami jak też dobrymi duchami powstańców. W tej całej tragedii miały też miejsce ludzkie zachowania, wśród latających bomb i umierających ludzi w jakiś przedziwny sposób wplątywały się zwykłe, ludzkie odruchy. Chłopak z jelitami na wierzchu nie zgadza się, żeby go opatrzyła sanitariuszka, bo wstyd mu rozebrać się przy obcej kobiecie. Romanse wśród świszczących w koło pocisków i zawieranie małżeństw po znalezieniu księdza no i podczas przerwy w nalotach. Co jest ciekawe i dramatyczne zarazem, wszystkim praktycznie kobietom opisującym swoje przeżycia podczas powstania ustąpił okres. Były młode i zdrowe, a na skutek olbrzymich przeżyć, nerwów i emocji wszystkim co do jednej wstrzymały się okresy! Wyobrażacie sobie to w ogóle…? Branicki, szlachcic który gościł w swej posiadłości Piłsudskiego czy Mościckiego. Człowiek  niezwykle bogaty i posiadający układy w całej Europie. Gdy powstanie się zbliżało, miał możliwość ucieczki za granicę. Nic z tych rzeczy, wysłał jedynie starsze kobiety. „A nasza córka?” pyta jego żona. „Nasza córka jest Polką i podobnie jak ja weźmie udział w powstaniu” odpowiada Branicki. Mogła jechać w luksusy do Włoch czy Francji, tata też, ale byli Polakami więc zostali. Tata zorganizował szpital polowy dla powstańców na swojej posiadłości, a córka poszła na starówkę… Więcej jest takich historii. Jedna z dziewczyn po latach słucha narzekań swojego syna na problemy z zaopatrzeniem, kłopoty w pracy i mówi – a bomby na ciebie spadały? Widziałeś swoich bliskich jak płonęli w ogniu? Co dzień brano modliłeś się, aby przeżyć? To jakie ty masz kłopoty…  Książka może nie jest jakimś wyczynem od strony literackiej, nie jest pełna zgrabnych metafor, zaskakujących porównań i pięknych opisów przyrody. To są opisy 11 dziewczyn, którym udało się przeżyć piekło. Które liczyły na 3-4 dni walki i wejście ruskich świń, które jednak nas zostawiły samych sobie. Bardzo fajna książka, błyskawicznie się czyta, zdecydowanie polecam. 8 w mojej skali od 0 do 10.

dziewcz