No to się doigraliśmy. Po latach stagnacji na poziomie czwartoligowej ligi pomorskiej gramy z kolejną drużyną, której nazwę jak najszybciej powinniśmy wymazać z pamięci, a to z powodu awansu do wyższej ligi. Albowiem Wielkiemu Bałtykowi z tak czerstwymi drużynami grać po prostu nie przystoi. Dla wsi Dygowo będzie to donioślejsze wydarzenie, niż coroczne dożynki, nawet gdy brać uwagę te sprzed 3 lat, gdy pijany sołtys przejechał traktorem 3 osoby, w tym jedną śmiertelnie (niepotrzebnie cofał zaraz po tym, jak ją przejechał, ale 5,2 promila robi swoje). Dygowo to sympatyczna wioseczka z pomnikiem Łososia w samym środku tej miejscowości. Ciekawa jest geneza powstania klubu Rasel. Otóż, jak wiadomo, znany amerykański aktor, Kurt Russell lubił od czasu do czasu przyjechać sobie w okolice Kołobrzegu na ryby, bądź ewentualnie na kajaki. Pewnego dnia płynął sobie kajakiem przez potok Olszynka, który przez Dygowo przepływa, niestety kajak się wyrąbał i znany aktor nieomalże nie utonął w otmętach tejże Olszynki. Uratował mu życie kierownik Koła Gospodyń Wiejskich w Dygowie, niejaki Zbigniew, nazwisko nieznane. Kurt Russell z olbrzymiej wdzięczności za uratowanie mu życia postanowił w Dygowie założyć klub piłkarski, by dzieci, zamiast jak dotychczas pić wina i palić marihuanę zajęły się sportem. I tak od 2000 roku istnieje Rasel Dygowo – nazwa klubu, jak widać, to nazwisko aktora w spolszczonej pisowni. Projekt do końca nie wypalił, gdyż dzieci mało że nie przestały pić i jarać, to dodatkowo gremialnie zaczęły sobie sprowadzać dopalacze z Holandii, jednakże klub pozostał i gra do dzisiaj. Nie wytrzymał tego aktor i w 2003 roku zmarł, niestety. Wracając do dnia dzisiejszego, to beniaminek naszej 4 ligi ma na razie problemy z aklimatyzacją w tej, jakże wysokiej dla takiego klubiku lidze. Choć zaczął dobrze, zremisował, przegrał i w trzeciej kolejce tego sezonu osiągnął najwartościowszy wynik jak dotychczas – wygrał na wyjeździe z Leśnikiem w Manowie. Na tym dobre wyniki Rasela się skończyły, w kolejnych 4 kolejkach ligowych drużyna zanotowała komplet porażek. Dziś zamyka tabelę, aczkolwiek stratę do wyższych pozycji ma niedużą i na pewno stanie wręcz na głowie, by ugryźć Wielki Bałtyk i odebrać mu jakieś punkty. Musi nasz Bałtyk bardzo uważać, tym bardziej że wpadł w mały dołek formy ostatnio – 1 punkt w dwóch meczach to bardzo słaby wynik – oraz, że zawsze z outsiderami tabel grało nam się ciężko. Wystarczy przypomnieć sławetne remisy u siebie z Koralem Dębnica. No ale to tylko takie gderanie, dołek się skończył, Bałtyk zrobi swoje. Bez fanfar i nagłaśniania, bo po prostu to jeden meczów do odbębnienia, 3-0 do przerwy dla nas, a potem to się zobaczy. Tak ma być i nie inaczej!

russell