Pierwsze kolejki sezonu są niezwykle ważne dla drużyny, lokują ją w jakiejś tam części tabeli i potem trzeba albo utrzymać miejsce w tabeli, albo odrabiać straty. Dlatego po niefortunnym remisie z Chemikiem bardzo ważne było, aby zwyciężyć w Kartuzach i nie stracić kontaktu z czołówką. Maruderami wieszczącymi porażkę się nie przejmowałem, bo moim ostatnim meczem Bałtyku był ten w Drawsku i wiedziałem, ze stać naszych graczy na wiele. Ponieważ Lębork coś mi kibicowsko spuchł ostatnio, na miejscówkę spotkania z Luzinem udałem się sam. Przy PKP spotkałem chłopaków z Pogoni zbierających się na wyjazd na Start Miastko. Droga do Kartuz szybka, dojeżdżamy w kilka aut pod stadion Cartusii na 20 minut przed meczem. Wchodzimy do klatki dla przyjezdnych i rozwieszamy dwie flagi – „Luzino” i „Gdańsk”.  Jest nas 22, ale w 15 minucie meczu dochodzą jeszcze 3 osoby i jest nas ogółem 25 osób na wyjeździe. Z ciekawostek to naliczyłem 8 osób z kategorii „Over 35 years” 8-) .  Całą pierwszą połowę meczu jedziemy z bardzo dobrym dopingiem, no i do przerwy prowadzimy 1-0 – a powinniśmy wyżej, zmarnowaliśmy chociażby rzut karny.  Cartusia zebrała się w mini młynek 20-30 osób, czasem coś krzyknęli. W drugiej połowie obie drużyny miały swoje szanse, ale wynik już nie uległ zmianie, fantastyczne wyjazdowe zwycięstwo stało się faktem. Ludzi z Bałtyku było więcej na trybunach, momentami doping był nawet na 3 młyny prowadzony, no ale jak wszędzie za oficjalną liczbę uznajemy tych w klatce. Mój 180 wyjazd z Bałtykiem zaliczony bardzo sympatycznie :-)  . Po meczu piłkarze podziękowali nam za doping, razem sobie pośpiewaliśmy, po czym do domu, co dziwne nasze auto eskortowały przez kilkanaście km. głupki z milicji. Bałtyk wyraźnie nabiera rytmu i powiem wam szczerze – nie chciałbym być w skórze tych ogórasów bez kibiców z Koszalina, których gościmy za tydzień…

DSC00122My