Wtorek z rana nie zapowiada się fajnie. Łamie mnie w kościach, boli krzyż i nic się nie chce. No dobra, coś tam się chce, ale tego tu nie ma ;-) . Do tego dochodzi katar, którego mieć nienawidzę.Za okno patrzę i widzę zachmurzone niebo, które jakby do mnie mówi – „masz przesrane dzisiaj, będę waliło deszczem na okrągło”. Czas na poranną kawę… druga lub trzecia w ciągu dnia może być, ale nie musi. Pierwsza musi koniecznie. Coraz więcej moich kolegów niczym małe dzieci lub kobiety w ciąży pije kawy rozpuszczalne, czemu nie od razu kawę zbożową „Inkę” lub „Anatola”? Czy te wymienione przeze mnie w ogóle istnieją jeszcze? Nie wiem, raczony nimi byłem podczas pobytów w areszcie, a dawno temu tam byłem ostatnio. Wchodzę na neta, a tu wiadomość szokująca, zwala z nóg. Taki cios o 7 rano? Czytam i oczom nie wierzę. Prawdopodobnie przestaną kręcić „Na Wspólnej”! ja pierdzielę, życie milionów gospodyń domowych i setek tysięcy mężczyzn w sile wieku straci sens! Już po zaprzestaniu kręcenia „Plebanii” nie było łatwo, ale ten cios ostatecznie pogrąży polskich wyznawców seriali. Gdy tak głębiej pomyślę, to w XXI wieku tylko dwie tragedie o podobnej mocy miały miejsce – zamach na World Trade Center i katastrofa w Smoleńsku. A ja tak w ogóle to znam jedna aktorkę z „Na Wspólnej”.  Taka zgrabna blondyna, widziałem jej sesję w „CKM” czy „Playboyu”, no muszę przyznać, że ma duże walory… aktorskie. Gdybym kręcił filmy, wziąłbym ją na kilka epizodów. Tym bardziej, że gdybym kręcił filmy, to wiadomo, jakie by to były filmy. Byłyby to niekończące się tasiemce, rozważania filozoficzne ta temat sensu życia, tyle że wg malkontenta, a nie Monty Pythona.

No co z tą pogodą? Słońca już nie będzie? Jak były upały, to ludzie narzekali że za gorąco, a ja im prawiłem „jeszcze zatęsknicie za nimi”… I słowo moje ciałem się stało, kilka dni jest chłodniej i już wszyscy tęsknią za latem. Lato już nie wróci zapewne, chyba że to globalne ocieplenie w końcu da znać o sobie, bardzo bym chciał. Skończy się ”na Wspólnej”, że tak uparcie wrócę do serialowego wątku, to cóż wtedy oglądać? Dajmy na to, że nie powstanie na szybkiego nowy serial np. „Na  Niczyjej”.  Przez parę dni nie będzie z tym problemu, gdyż zaczną się transmisje z największej imprezy dla Januszów jaka tylko może być. Jeśli się nie mylę, to w Polsce odbędą się mistrzostwa świata w siatkówce mężczyzn. Januszowa orgia jednym słowem. Hale zdominuje ryk piszczałek, trąbek i wuwuzeli. Podpici kretyni z pomalowanymi ryjami, metrowymi kapeluszami i kołatkami wszelakimi będą drzeć ryje w takt melodii do „Pana Wołodyjowskiego”. Skończy się mecz Polski, to się nachleją, czy to z radości czy ze smutku. Siatkówka to nawet fajny sport, ale kibiców ma tylko piłka nożna, w kilku ekstremalnych przypadkach żużel bądź hokej. Poza siatkówką na nic nie można liczyć w naszej zasranej telewizji, a tyle ciekawych programów się marzy… Oto moja propozycja:  8.00 – Poranna gimnastyka. Kasia Cichopek wraz z trzema wygłodniałymi samcami uprawia akrobatyczne figury. Program w wersji XXX/Hardcore/3D. 10.00 – Poranna egzekucja. Dziś Ryszard Kalisz. Uwaga! W systemie audio Tele widzowie pod numer 666 wysyłają swoje typy na rodzaj narzędzia egzekucji. A – konopny sznur, B – Krótka seria z karabinu AK 47 w głowę, C – gilotyna.  Jeden SMS kosztuje 0,99 zł, do rozlosowania cenna nagroda w postaci kompletu zdjęć z egzekucji i płyty CD z zapisem fonicznym odgłosów śmierci delikwenta.  Uwaga! Z ostatniej chwili. Z powodu problemów ze znalezieniem wystarczająco mocnego sznura na udźwignięcie Kalisza zmieniamy to narzędzie egzekucji na cyjanek potasu. 12.00 – Najnowsze przeboje – Maryla Rodowicz w przeboju „Niech żyje bal” oraz nieemitowany dotąd oryginalny teledysk, na którym powabna Maryla robi laskę na zmianę Olbrychskiemu i Jaruzelskiego, rok 1981, stół ugina się od jadła, Maryla zawsze na świeczniku, bal trwa. Twarz Jaruzelskiego zakryta czarnym paskiem z powodu śmierci generała oraz zbyt częstych przypadków uszkodzenia monitorów telewizyjnych, spowodowanych charczeniem i pluciem na ekran przez telewidzów. 14.00 Program dla dzieci – Trynkiewicz i Agatka. W dzisiejszym programie pan Mariusz odprowadza Agatkę do przedszkola opowiadając jej fascynujące bajki z zakresu anatomii dziecięcej. Z nieodległych krzaków życzliwy prokurator z uśmiechem na twarzy obserwuje przebieg resocjalizacji pana Mariusza. 16.00 Ojczyzna – żydowszczyzna. Profesor Dżemik tłumaczy zawiłości języka hebrajskiego i tłumaczy na ten język najprostsze zdania np., „jestem z Polski, nie umiem pracować, daj 5 euro”. 17.00 W świecie sportu. Profesor Strzykawa opwiada, jak w biegu na 100 metrów osiągnąć magiczną granicę 6 sekund. 18.00 – Wieczorna czytanka. Leszek Miller czyta 5 tom „Dzieł Wszystkich” Lenina. 19.00 – Wieczorne dobre wiadomości. Zespół ekspertów od public relations opracowuje i przedstawia państwu nadzwyczaj dobre wiadomości przedstawiające skomplikowane meandry uzdrawiania państwa przez polityków PO. Dziś reportaż z ukończenia budowy 234 metrowego odcinka autostrady Pcim Dolny – Pacanów Średni już po 12 latach ciężkich robót. Będą się wypowiadać ekonomiści o cudzie gospodarczym tego przedsięwzięcia, gdyż autostrada ta kosztowała jedynie 11 bilionów euro. 20.00 – tanie gotowanie. Onufry Kuroń, daleki kuzyn nieżyjącego Jacka opowiada o pysznościach dostępnych za niewielkie pieniądze, na które stać każdego emeryta.  Dziś sałatka warzywna  z obierek ziemniaczanych, pasztet z nieświeżych jaj kurzych oraz ravioli z robaczywej mąki z posypką z tynku ściennego. 22.00 premiera filmowa. Frankenstein. Film z Borisem Karloffem w roli głównej, już 90 lat po światowej premierze u nas na ekranach! 23.00 Pora spać, ścierwa. Program nocny wzbogacony pogadanka z kierowniczka MOPS-u w Barlinku zachęcający miłych widzów do codziennego 15 – minutowego zbierania surowców wtórnych przed snem. By żyło się łatwiej. Czyś taki program nie zadowalałby was? Miłego dnia

 filozof