Lipiec już trwa. Albo ja mam słabą pamięć, albo kiedyś o tej porze roku było cholernie gorąco. Te czasy bezpowrotnie minęły. Tak się składa, że pracuję teraz i przebywam w pewnym nadmorskim kurorcie, w którym nawet jest drużyna z dość zabawnymi kibicami, awansowali właśnie do 5 ligi. Wczoraj zjeżdżali się tutaj pierwsi koloniści i pierwsi turyści i z nadzieją wpatrywali w niebo… Słoneczne, owszem, ale i wiatr zimny znad morza zawiewał. Może jutro będzie cieplej? A dziś rano – dupa. Deszcz pada, zimno i turyści mogli sobie pobiegać po lesie, albo iść na kawę. Iść na plażę to raczej już nie koniecznie, bo w kaloszach i z parasolem – niewygodnie. To walka  z efektem cieplarnianym chyba w końcu wygrana? Już nie trzeba pakować kolejnych miliardów w protokół z Kyoto? A miały być tropiki… cyprysy miały rosnąć pod blokami… :-) Warto było płacić. To może zrobić teraz jakiś nowy protokół? W jakimś historycznym ważnym miejscu, np. w Gnieźnie, Biskupinie lub Cedyni? I ustalić zlikwidowanie wszystkich Żydów albo komunistów. Taki protokół to by można podpisać od ręki. Jeżeli gwarantowana skuteczność jak w przypadku tego od ocieplenia klimatu – warto dać znowu z miliard złotych, tu nie czas na oszczędzanie! No, ale tydzień kolejny mija, zobaczmy co tam w naszym domu wariatów się dzieje… W Polsce znaczy się, i na świecie.

-Filozofia sztuki, wolność artystyczna, dowolność formy i sposobów przekazywania sztuki  według Żydów i lewaków przedziwnie często, w zasadzie na ogół wiąże się z bluźnierstwami przeciwko  kościołowi katolickiemu i jego wyznawcom. Jest to tak nachalne i natarczywe, że nawet ja, który bynajmniej katolikiem nie jestem, kwestię tą wyraźnie zauważam. Już wiele lat temu „kontrowersje” próbowała wywołać lewaczka malująca na swym obrazie kutasa na krzyżu w galerii zarządzanej przez, cóż za przypadek zapewne, żydówkę. Tak w ogóle artyzm, sztuka, to pojęcia wyraźnie nadużywane w dzisiejszych czasach. Różne pedzie, dewianci, miernoty nie mając pomysłu artystycznego by zaistnieć, zrobią coś „kontrowersyjnego” i już jest szansa, że będzie o nich głośno. Najłatwiej jest atakować kościół i wiarę, gdyż lewactwo i pedalstwo jest teraz na topie, i atakowanie wartości jest trendy, można zaistnieć. Tak właśnie próbował zaistnieć ze swoją „sztuką” pewien Argentyńczyk, którego nazwiska nie będę u siebie reklamował, tworząc przedstawienie „Golgota picnic”. Jest pornografia, wyuzdane sceny, jest obrażanie katolików, wyśmiewanie się z męki Chrystusa na krzyżu. Czyli jednym słowem super materiał na przebój teatralny! W Polsce miało to być przedstawiane w Poznaniu na Malcie. Nie udało się. Chęć wystawienia tego „dzieła” bardzo zaktywizowała dwie grupy społeczne sprzeciwiające się promowaniu tego szajsu. To kościół katolicki wraz z wiernymi oraz… tak, oraz ci faszyści/bandyci/margines czyli po prostu kibole. Zapowiedzieli co zrobią i jak zrobią w przypadku gdy sztuka ta będzie wystawiona. Dyrektor festiwalu na Malcie zrezygnował, nad czym lament podniosła „Wyborcza”, co z wiadomych przyczyn nie dziwi. To takie małe zwycięstwo pokazujące, że kościołowi potrzebni są kibice, bo być może  z nie do końca tych samych przyczyn, ale obie grupy walczą z żydowską i lewacką zarazą. Dobrze tak stać ramię w ramię ze sprzymierzeńcem. Oby zawsze tak skutecznie, jak w przypadku „Golgoty picnic”.

-Żydzi to agresywny naród, wyzbyty jakichkolwiek uczuć wyższych. To dziwna nacja, są inni od reszty ludzkości, sprawiają wrażenie chorych psychicznie. Tylko człowiek niespełna rozumu może aż takim kultem otaczać pieniądz i dobra doczesne, jednocześnie aż taką nienawiścią i pogardą traktować wszystkich, którzy nie wyznają judaizmu.  Zarazem całą swą energię, pieniądze i czas przeznaczać na pozorowanie, fikcję. Żydzi udają wiecznie skrzywdzonych, poczciwych religijnych ludzi, gdy tymczasem w ich mózgach brak całkowicie klepek odpowiedzialnych za dobroć, uczciwość, bezinteresowność. Są to ludzie często inteligentni, bezuczuciowi, źli. Swą inteligencję wykorzystują w celu umacniania swej finansowej dominacji na świecie, oraz w niszczeniu swych przeciwników. Za największych swych wrogów uważają katolików i wyznawców islamu. Ponieważ u nas, w Polsce katolików jest zdecydowana  większość, wiadomym jest uczucie, jakim nas darzą, co rusz to w jakiś perfidny sposób okazując. W naszym przypadku największym zagrożeniem ze strony Żydów jest ich działalność polityczna i gospodarcza, nie ma zagrożenia inwazji zbrojnej na nasz kraj niczym np. na Palestynę, bo po prostu za daleko. Niestety atakują inaczej -  podstępnie, niczym turkuć podjadek podgryzają nas od środka, niszcząc nas gospodarczo za pomocą swoich finansistów, ekonomistów i członków rządu – kupionych bądź swoich krajan po prostu. Żydów w naszym rządzie akurat co niemiara i zagrożenie jest stałe. Nie o naszym kraju jednak teraz chcę pisać. Militarnie Żydzi walczą stale z Palestyną i doszła ta walka do pełnej paranoi, przekroczono wszelkie granice. Niedawno Hamas zabił trzech 16 – letnich małolatów z Izraela, teraz Żydzi zabili jakiegoś małolata z Palestyny. Nie walczą już tylko zbrojnie, za pomocą wojsk, ale posuwają się do morderstw, strzelania w plecy, zabijania małoletnich cywilów. Patologia wojny na Bliskim Wschodzie trwa w najlepsze. Kto położy temu kres? Podobno w Izraelu są organizowane wycieczki dla odważnych, za dość spore sumy. Taki turysta jest wywożony na jakieś wzgórze nieopodal walk i w ramach biletu ogląda sobie np. pacyfikację, ostrzał jakiejś palestyńskiej wioski. Nie lubię Arabów, ale Żydzi to już kwintesencja całego zła tego świata, najgorszych wynaturzeń, na jakie stać człowieka. Ten naród to chora tkanka naszej ziemi, a co się robi z chora tkanką? Leczy bądź usuwa. Zastosowałbym zdecydowanie drugi wariant. Dobro musi zwyciężyć, Żydzi muszą przestać istnieć. To naturalny warunek przywrócenia równowagi na naszej niebieskiej planecie.

-No i na wieczór trochę się wypogodziło… Jak dla mnie jeszcze tydzień może być marna pogoda, albowiem tyle czasu jeszcze będę pracował. Potem żądam upalnych dni, gdyż zaczyna się mój urlop. Oczywiście urlopuję się ja, jako osoba prywatna, bo Wolna Polska nigdy nie śpi, zawsze czuwa, nawet newsy z urlopu mogę się przyczynić do zmian w naszym kraju. Może gdy np. będę nad jeziorem w Borach Tucholskich, w tym samym czasie będzie tam Tusk prywatnie, żeby się wykąpać? Tyle teraz wypadków… „Na dno poszedł jak kłoda” jak to śpiewały Wały Jagiellońskie. Może, kiedy będę w Zakopanem akurat prezydent Komorowski będzie górskim szlakiem  z naprzeciwka przechodził? „I wtedy panie władzo, noga mu się obsunęła, nikt go nie popchnął, skąd te podejrzenia, co za szkoda że spadł w przepaść, taki dobry prezydent…!” Może, gdy będę przebywał przez kilka dni w dużym mieście i jechał z moją kobietą autem akurat Palikot będzie przechodził przez pasy? „To było wtargnięcie panie władzo, wyraźnie widziałem, że wbiegł pod moje auto z zamiarem samobójczym chyba, tak wiem że to dziwne, że potem cofałem, znów do przodu i tak 4 razy, z nerwów to wszystko, taki dobry człowiek odszedł…” Tak, doprawdy na wakacjach może wiele się zdarzyć i to rzeczy nieoczekiwanych, już nie mogę się doczekać  :twisted: