Archiwum dla 30 czerwca 2014

1992.08.08 Ślęza Wrocław – Bałtyk Gdynia

Pierwszy wyjazd w sezonie 92/93 wypadł nam do dalekiego Wrocławia. W upalne piątkowe popołudnie, w okolicach godziny 18 wyruszyliśmy z Gdyni. Było nas 11 osób.  Droga do Wrocławia nieco się dłużyła, umilił ją G z Obłuża zakupując paletę piwa w warsie… Potem do naszego przedziału dosiadła się jakaś panna, nie najpiękniejsza, ale za to lekko stuknięta, podobało jej się nasze chamskie towarzystwo. Dość powiedzieć, że coraz wulgarniejsze propozycje przyjmowała z uśmiechem i kto wie, co tam by się działo w wesołym przedziale, gdy niestety ściągnęła buty. Zaczęło strasznie śmierdzieć, atmosfera prysła i panna wyleciała z przedziału na kopach .  Pamiętam, że miałem bardzo jaskrawą pomarańczową kurtkę wtedy, trochę zajeżdżałem wiochą trzeba przyznać 8-) . We Wrocławiu w okolicach 6 rano wyszliśmy, nieco zwarzeni przed dworzec. Byliśmy w barwach i błyskawicznie zainteresował się nami Śląsk, który gdzieś w okolicach gościł ŁKS z Łodzi. Najpierw podeszło dwóch typów obciąć, potem zniknęli, a za kilka minut zobaczyliśmy całkiem pokaźną wycieczkę zmierzającą w naszą stronę i było wiadome, że za chwilę może być gorąco. Na szczęście podjechał tramwaj i nie bacząc na numer, wskoczyliśmy do niego i po prostu się zerwaliśmy. Potem gdzieś się przesiedliśmy i w końcu dojeżdżamy pod stadion Ślęzy. Ciągle jest jeszcze dość wcześnie, więc przechodzimy przez jakąś dziurę w płocie i jesteśmy w jakimś parku. Rozkładamy sobie naszą flagę i drzemiemy trochę… Obudził nas dzik. Wyszedł sobie z krzaków i stanął naprzeciw nas. Zdenerwował się naszą wizytą i zaczął grzebać przednią łapą w ziemi i głośno chrumkać. Byliśmy trochę w szoku, a gdy z krzaków wyszła sobie najzwyczajniej w świecie lama, spieprzyliśmy czym prędzej, na spotkanie z jakimiś innymi zwierzętami nie byliśmy przygotowani. Okazało się po prostu, że stadion Ślęzy graniczy z ZOO znanych komuchów Gucwińskich. Nieświadomie weszliśmy na teren tego zoologu, a potem znacznie szybciej go opuściliśmy ;-) . W końcu doczekaliśmy się meczu, rozwiesiliśmy dwie flagi, ale z dopingiem tego dnia nie było najlepiej… Po drugiej stronie ulokował się kilkunastoosobowy młynek Ślęzy z jedną flagą.  Otaczało nas czterech psów, popijaliśmy sobie gorącą wódkę z plastikowych kubków, upał był nie do zniesienia. Chwilę po rozpoczęciu meczu na obiekt weszło 30 – 40 fanów Śląska Wrocław, podeszli i usiedli nieopodal nas. Zaczęły się słowne wrzuty, znów zaczęło się robić gorąco, psy stały z pałami w rękach i nie bardzo wiedziały co robić. Po kilkunastu minutach Śląsk się zawinął, grali tego dnia na Lechu w Poznaniu. Skończyło się na niczym, choć mogło być nieciekawie. Mecz przegraliśmy 0-3, a do domu wzięli nas ze sobą piłkarze. To był wyjazd pełen emocji  :roll:

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął

Chyba niezbyt wiele w swym życiu obejrzałem filmów szwedzkich reżyserów. Kraj ten bowiem bardziej słynie z Volvo, wysokich podatków, potopu i bufetu… szwedzkiego rzecz jasna, niż filmów ;-) . Ten film o dość długim tytule zapowiadał się ciekawie i nie zawiodłem się. Inteligentna komedia, w której obeszło się bez odgłosów pierdzenia, wzajemnego kopania się w dupę i „sympatycznych” pedałów. Facet, który doprawdy wiódł ciekawe życie w końcu usadowił się w domu starców. Właśnie nadszedł dzień jego setnych urodzin, kiedy to zerwał się przez okno i opuścił swoje miejsce zamieszkania. Za resztę swoich pieniędzy kupuje bilet na autobus na jakąś zapierdzianą wiochę, i tu o dziwo jego życie nabiera tempa… pewien przypadek pociąga za sobą lawinę wydarzeń. Allan Karlsson, bo tak się ów stulatek zwie, pakuje się w niezłą zadymę, w której występują różne dziwne świry, walizka pełna kasy, gangsterzy i safandułowaty gliniarz. Towarzyszy temu mnóstwo wybuchów, jest kilka trupów, ukradziony słoń z cyrku… Film ma dobre tempo, jest zabawny i sympatyczny tak, jak jego główny bohater. Dobrze się ogląda, jest czasem śmiesznie, zdecydowanie trzeba go zaliczyć, to wartościowa czarna komedia, jakich tak niewiele w dzisiejszych czasach… w mojej ocenie – 8 (0 – 10).

stulatek