Aby trochę odsapnąć od drastycznych doniesień medialnych dotyczących kolejnych afer rządowych i (umiarkowanych) emocji towarzyszących mundialowi w Brazylii postanowiłem pomóc wam spędzić wieczór w spokojniejszej atmosferze. Najlepiej uczynić to poprzez kontemplację jakiegoś nostalgicznego, spokojnego dzieła sztuki. Miałem ochotę na polską sztukę, a więc dziś Chełmoński Józef. Bardzo lubię jego wyrafinowane, realistyczne obrazy, podobają mi się w zasadzie wszystkie, więc dałem żonie wybór, które mam dziś opisać i ku mojemu lekkiemu zdziwieniu wybrała jedno z mniej znanych dzieł – Odlot żurawi. To bardzo ładny, nostalgiczny obraz. Józef Chełmoński był upadłym szlachcicem herbu Prawdzic, żył w latach 1849 – 1914. Był człowiekiem wykształconym i może lekko kopniętym, albowiem podczas swoich studiów w Monachium chodził cały czas ubrany w czerwone rajtuzy, granatową ułańską kurtkę oraz czapkę konduktorską kolei warszawsko – wiedeńskich, czym nieco szokował wizualnie monachijczyków 8-) . Znany był ze scen rodzajowych, myśliwskich, przedstawiających życie codzienne w Polsce i na Ukrainie. Sławę w kręgach malarskich uzyskał już za życia, kupił sobie mały dworek i żył w nim spokojnie aż do śmierci. Odlot żurawi jest jednym z jego pierwszych obrazów, albowiem namalował go w wieku już 21 lat! Na pierwszym planie widać majestatycznego żurawia zwróconego ku odlatującemu stadu. Gdy przyjrzeć się bardzo dokładnie, najlepiej na żywo, w Muzeum Narodowym w Krakowie, widać że ten żuraw na pewno nie odleci, albowiem ma złamane skrzydło. Obraz powstał w roku śmierci ojca Józefa, z którym łączyły go bliskie relacje, jest to więc być może wyraz tęsknoty, nostalgii i świadomości rzeczy nieuniknionych… Jak świadomość tego żurawia, który choć chciałby unieść się w przestworza wie, że nie odleci.  Obraz ten jest synonimem refleksji, myśli o przemijaniu, wiele osób gdy nań spoziera, ogarniają wspomnienia o tych, których już z nami nie ma. Nostalgię ta potęgują ciemne, smutne, jesienne kolory.  Czy i wy macie takie skojarzenia?

odlot