Archiwum dla 14 czerwca 2014

xman

X-Men: przeszłość, która nadejdzie

Bodajże czwarty „X-Men” to film dla znawców tej serii i powrót na właściwe tory. Tenże film wyreżyserował Singer, twórca pierwszej i drugiej części. W najnowszym X-menie początek filmu to ponura teraźniejszość zarządzana przez złych ludzi. Większość mutantów jest zabita przez mechanicznych strażników, oni teraz pilnują też porządku na ziemi, zniszczonej i pogrążonej w chaosie. Coraz ciężej walczyć reszcie pozostałych mutantów o przetrwanie i wpadają na jedyny pomysł, który może ocalić ich, jak i całą ziemię. Trzeba się cofnąć w czasie. Dokonać może tego tylko Logan, zwany też Wolverine który musi się spotkać z młodymi Xavierem i Magneto, aby wraz z nimi zmienić bieg wydarzeń a konsekwencji ich uratować. Oczywiście musi ich najpierw do tego namówić, a nie jest to proste. Dzieje się coraz więcej, sytuacja się komplikuje. Film nie jest przesycony ani jałową gadaniną, ani efektami specjalnymi. Wszystko się dobrze komponuje i ma swój ciąg logiczny. Jakość filmowi podnosi dobra obsada: Hugh Jackman, James Mc Avoy, Michael Fassbender,  Jennifer Lawrence, Halle Berry i inni… Dobre solidne kino SF, w mojej skali 0-10 daję mocne 7 i zapraszam do kina…

xman

braz

O Brazylii

Strasznie ciężko w dzisiejszych czasach na dłużej gdzieś się osiedlić i zarobić jak człowiek. Ostatnio musiałem wynająć na 2 noclegi jakąś metę w okolicach Kutna, gdzie 2 metry od wyjścia z pokoju przejeżdżały tysiące tirów, a w kuchni sypiał jakiś wąsaty Czesiek kręcący fajki i lubiący wypić. Cieszcie się ci, którzy na noc w swoich domach sypiacie. Nie doceniacie tego, co macie :roll: . Na dokładkę łączność z Internetem była iluzoryczna, tzn. raz na jakiś czas na kilka minut był, po czym szybko znikał na długo. Niczym baleron w mięsnym w połowie lat 80-tych. Ja bez Internetu już żyć nie potrafię, w tych warunkach nie da się pracować! Ani sportu on – line, ani wiadomości kibicowskich, ani politycznych, ani niewiast rozebranych  uprawiających nieprzyzwoite czynności… Jednakże był telewizor, jak powiem że biało – czarny, to pewnie nikt nie uwierzy. No i nie będąc w posiadaniu Internetu oddałem się w jakże pożyteczne czytanie książki wieczorami i oglądanie inauguracji Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Swoją drogą czy ma ortograficzne uzasadnienie, że piszę to z dużej litery? Nie wiem. Te mistrzostwa ogólnie to była dla mnie do niedawna jedyna impreza, w której piłka się broniła, esencja futbolu na najwyższym poziomie. Gdy nasza piłka wszelaka prezentuje poziom żenujący, gdy farsa ligi mistrzów dawno już wychodzi bokiem, właśnie mistrzostwa świata zostały jako jedyne ciekawą imprezą. Jednak i tu już wszechwładna jest korupcja, kurewstwo i poprawność polityczna.  Mistrzostwa świata  w roku 2022 zaplanowano w Katarze – śmieszność decyzji w tej kwestii FIFA jest karykaturalnym wręcz przykładem łapówkarstwa i zidiocenia, które za odpowiednią ilość kasy przelanej na konta dostojników FIFA pozwoliła nawet na tak absurdalny przekręt. Stare dziady będą pławić się w luksusach, a mistrzostwa w piłkę będą się odbywały w kraju, który o piłce nie ma najmniejszego pojęcia, przy olbrzymich temperaturach powietrza i zerowym zainteresowaniu tubylców. Teraz jacyś dziennikarze doszli do papierów, że sternikami FIFA rządziły jedynie chęci pomnożenia swych kapitałów, a nie chęci proklamowania futbolu w niezdobytych dotąd dla futbolu lądach… No niemożliwe po prostu :lol: . Tymczasem wróćmy do teraźniejszości. Oto zaczęły się mistrzostwa w Brazylii. Mistrzostwa, których w Brazylii prawie nikt nie chce, poza oficjelami i może 10 % – ami obywateli. Grają sobie w piłkę, a w miastach zadymy rozwścieczonych ludzi z policją, ludzi wkurzonych, że w katastrofalnej sytuacji kraju rząd wydaje 11 miliardów dolarów na turniej, z którego ani się nie najedzą,  ani w żaden inny sposób nie skorzystają. Ludzie nie bardzo chcą igrzysk, jeśli nie mają chleba. Ja jednak, siedząc przez telewizorem niespecjalnie, musze się przyznać , problemami Brazylijczyków się przejmuję. Wolałbym się zająć problemami Polaków, których im bynajmniej nie brakuje. Więc włączam mecz otwarcia i cóż widzę? Już i sam mecz jest w szponach wszechwładnej polityki. Bo oto trzeba uspokoić nastroje społeczne, już jest zaplanowane że Brazylia musi zajść daleko a kto wie, może i zdobyć mistrzostwo? A na pewno wygrać mecz otwarcia, żeby te zadymy w Sao Paulo czy w Rio były trochę mniejsze, żeby lud się uspokoił. No i Chorwacja miała pecha, bo na nich padło być pierwszym przeciwnikiem gospodarzy. Grała świetnie, do 70 minuty meczu remisowała z Brazylią, mecz był bardzo atrakcyjny. Ale remis…? Nie takie były plany i założenia. Do gry wkracza sędzia z Japonii.  Dyktuje karnego kompletnie z kapelusza, którego na pewno nie było. Brazylijczyk strzela fartownie (mimo karnego!) gola i Chorwacja musi ulec. Kręci jeszcze do końca meczu, kontroluje sytuację i plan wykonany – Brazylia wygrywa. I co z tego, że widziało to 2 miliardy ludzi?  Sędziego ukarają (albo i nie), Brazylia się cieszy, wynik poszedł w świat. Dziady z FIFA przeliczają pieniądze, sędzia z Japonii już może iść na emeryturę. Deal życia zaliczony, odbijamy korki od szampanów, fiesta trwa.  Gramy dalej, numer się udał. W normalnej sytuacji bym wiedział, ze znów wygra Europa, że zajmie pewnie 4 pierwsze miejsca, ale w sytuacji takiej jaka była w meczu otwarcia wszelkie spekulacje biorą w łeb. Wygra ten, kogo wybiorą dziady z FIFA, biznesmeni, politycy, bukmacherzy. I tak to się zohydza najważniejszą imprezę sportową świata, przy której jak dla mnie igrzyska olimpijskie są niczym.  Czy w związku z tym przestanę to oglądać..? No nie, siła przyzwyczajenia jest większa, jednak trochę tej piłki w dobrym wykonaniu trzeba obejrzeć. Może rozwali ich wszystkich Holandia, może jeszcze się obudzi Chorwacja czy Hiszpania, ciekawe co pokaże Belgia… Nawet Niemcom będę kibicował, jeśli będą grali z kimś spoza Europy, bo futbol tamtejszy to fajna sprawa. W przeciwieństwie do ludzi. Będę oglądał czasami, i trzymał kciuki za Europę, i jeżeli Europa zniszczy resztę świata, to wszystko OK, a jeżeli wygra ktoś spoza niej, to będę pewny spisku niczym wyznawcy PiS-u po eurowyborach 8-)

braz