Ponoć podróże uczą. No nie wiem, ja tam jakimś większym obieżyświatem czy innym globtroterem nie jestem, brak czasu i funduszy na zwiedzania świata. Za to w mam już tak duże doświadczenie w podróżowaniu po terenie naszego kraju, że powinienem być już nieźle wyuczony… Po ponad rocznym wysiadywaniu w Łodzi zasiedziałem się w atrakcyjnym Świnoujściu, by przez Piłę, Szczecinek czy dziurę o nazwie Połczyn Zdrój wylądować w najstarszym mieście Polski. Wiecie które to ;-) ? W każdym razie to jedyne, co mnie cieszy w pracy, w której dzień co dzień użeram się z hordą kretynów zamieszkujących bloki, wieżowce i kamienice. To zwiedzanie kraju właśnie.  Będąc w takich wojażach trzeba też gdzieś mieszkać i tu też trzeba zmagać się z kolejnymi zastępami debilów… Niestety nie stać nas na mieszkanie w 3 gwiazdkowych hotelach i trzeba się obijać po kwaterach prywatnych, bądź masowych typu 6 pokoi na jednym piętrze, a dla wszystkich do dyspozycji 2 łazienki i 2 WC. Jedynymi wymuszanymi standardami są ciepła woda, kuchnia, lodówka i tv, jak dla mnie jeszcze wi – fi,  ale to nie warunek – w końcu ma się ten mobilny internet 8-) . Czasem niestety, a miałem taki przypadek ostatnio, po pracy nie da się odpocząć, albowiem i w miejscu zamieszkania obcuję z niewyobrażalnym chamstwem. Chłopaki  - buraki sądząc po blachach ze wsi nieopodal Bydgoszczy wesoło spędzali czas po pracy na pijaństwie, wrzaskach wulgarnych i trzaskaniu drzwiami. Mieli chyba jakiś nieuzasadniony lęk przed płynem do naczyń, w związku z czym nie zmywali po sobie, natomiast braki spożywcze uzupełniali kradnąc nam żarcie z lodówki. Była to mieszanka młodych wieśniaków złodziejaszków ze starymi wieśniakami pijakami. Tak sobie smętnie pomyślałem, gdy po raz kolejny w okolicach północy ze snu mnie wybudziły wrzaski i trzaskanie drzwiami, że z tymi oto ludźmi nic w tej Polsce nie zmienimy. Prymitywne słownictwo, mordy trochę jakby ruskie, tępy wyraz twarzy… Problem obejmuje ponad połowę Polaków, tzn. debili jest więcej, ale mówię już o takich, którzy nie jarzą nic kompletnie, których nic nie interesuje. Nie wiem… czy walka o dusze, o świadomość tych ludzi ma jakikolwiek sens? Czy w ogóle  warto coś robić? Co dzień nurzamy się w oparach beznadziei, debilizmu, tępoty. Media z coraz większym naciskiem propagują pedalstwo, nihilizm, lewactwo, serwilizm, służalczość, konfidenctwo i inne przymioty współczesnego ćwoka. Już raczej wiadomo, że nic się przez wiele najbliższych lat nie zmieni, bo nie ma kto do tych zmian doprowadzić. Moi niektórzy koledzy usilnie proklamują PiS i Jarka na zbawcę Polski, choć będąc osobami niegłupimi dobrze wiedzą, ze kandydat na męża opatrznościowego to żaden. Po prostu nie ma nikogo lepszego i próbują podkręcać mu CV. Nawet komuna zlała Jarka, w sytuacji gdy wszystkich niewygodnych systemowi internowali, jego zostawili w domu. A brali prawie wszystkich. A chyba nikt nie posądza bezpieki, że brakowało im jego danych w archiwum, albo że go przeoczyli… Smutne że wierzący w prawicowe idee ludzie muszą się opierać na takich oszołomach jak Kaczyński czy ostatnio Korwin Mikke. Głosowałem na partię tego drugiego w ostatnich euro wyborach, bo wierzę w jego ludzi (Jarek nawet zaplecza nie ma żadnego, jeśli się mylę to proszę o przykłady) no i wiem że jak i w przypadku Jarka wiele jego wypowiedzi zostało zmanipulowanych. Korwin – żałosny i zabawny pajac, Kaczyński – żałosny i smutny pajac, którego wybrać? Żadnego najlepiej. Niestety nie mamy wyjścia, musimy któreś z takich indywiduów w następnych wyborach wybrać, bo w odwodzie czekają Millery, Tuski, Piechocińskie, Biedronie i Grodzkie. Już nie czeka Kurski, bo ponoć zrezygnował z kariery heh. Cóż za strata. Nie wiem czy to warto zajmować się wielką polityką, pisać o tym, jak z góry wiadomo, że to rzucanie grochem o ścianę. Choćbym się zesrał, pisał dniami i nocami, przytaczał ważkie fakty i żelazne argumenty, ilu ludzi cokolwiek zrozumie? Ilu ludzi z neolewactwa zmieni swe zapatrywania na prawicowe i zrozumie, ze życie w tym kraju jest nie takie, jak przedstawia TVN w telewizji na śniadanie czy jak tam to się zwie? Pewnie niewielu, oceniam swoje siły medialne bo ja wiem, na jedną osobę na rok? To trochę mało 8-O . Podobnie jak i innych pismaków prawicowych. Ale taka już rola niewdzięczna pisarza, poety i wrażliwego romantyka. Pisze, choć nikt nie czyta, pisze, a jego słowa nikną w przestrzeni niczym bąk puszczony podczas zawieruchy. Ale musi pisać i tym samym i ja was pozbawionych moich tekstów nie zostawię… Są też inne ważne na świecie sprawy, na szczęście na polityce świat się nie kończy. Jest jeszcze Bałtyk Gdynia, drużyna która nie przegrywa i nie odpuszcza wyjazdów, jest jeszcze sztuka, sport i erotyka :oops: . Tyle jest ważnych rzeczy… Wychodzę już z tego domu, jako wrażliwy, uduchowiony artysta nie mogę patrzeć, jak moja osobista narzeczona trywialnie sprząta mieszkanie, uwija się tu i tam, wszędzie jej pełno… Wychodzę, i nie wiem kiedy wrócę, aczkolwiek  najpewniej w okolicach obiadu …

filozof