Na początek osobisty off-topic. Przykro mi że tak wiele dni nic nie pisałem, miałem kłopoty natury wolicjonalnej połączonej z niełatwymi warunkami bytowo materialnymi i zawieszeniem w próżni czasoprzestrzeni wynikłej… nieważne, później o tym napiszę. Jutro gramy ostatni mecz w sezonie 2013/14. Pomorze z Potęgowa jest na 11 miejscu w tabeli i zdaje się, że ma szansę na utrzymanie w lidze, jeśli je utrzyma po ostatniej kolejce, bo w 2 lidze utrzymali się Błękitni Stargard Szczeciński. Tym samym z nami musi wygrać, bo jak nie, to mogą spaść z naszej 4 ligi kosztem Manowa, które może przecież wygrać u siebie z rezerwami Pogoni Szczecin. Bałtyk ma świetną serię 9 meczów bez porażki i okrągła „dycha” w tym zestawieniu wyglądałaby świetnie, ale czy naszych piłkarzy stać na to, aby zagrać na poważnie i pogonić zdesperowanych Pomorzan? Nie sądzę, raczej się liczę z porażką po beznadziejnym meczu i sam nie wiem czemu sieję ten defetyzm. Może po prostu się mylę.  Niech mi znowu będzie głupio, że w naszą drużynę nie wierzyłem. I niestraszny nam mityczny Heniek Patyk, choć strzelił nam gola jesienią, zresztą wtedy wygrali z nami. A co do kibiców, to ilość ich na trybunie gości przekraczająca 10 osób będzie poważnym zaskoczeniem, gdyż „kibice” Bałtyku na mecze nieważne piłkarsko nie jeżdżą.” Kibice” Bałtyku nie jeżdżą też na mecze nieważne od strony kibicowskiej. Gdy do tego dodam, iż „kibice” Bałtyku nie jeżdżą także na mecze bardzo istotne od strony piłkarskiej i kibicowskiej, otrzymamy obraz fanów niezwykłych, zdeterminowanych, stałych w poglądach i żelaznych zasadach. Z niespotykaną gdzie indziej konsekwencją nie jeżdżą nigdzie i nic nie robią, powiedzieć o nich rycerze bez skazy – to jak nic nie powiedzieć. Natomiast te szacowane ewentualne 10 osób to grupka o nieco innym zapatrywaniu na kwestie kibicowskie, 99% Polski kibicowskiej powiedziałoby lepszej, choć nie malowali farbkami dzieci na Dzień Dziecka! Nie dmuchali zamków! Nic a nic. Mam nadzieję że znajdę się w tej skromnej grupce, aczkolwiek oby kłopoty z transportem mi w tym nie zaszkodziły…