No i mamy po wyborach. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, najpierw zwycięstwo odtrąbili platformersi, potem pismeni, w końcu jednak „wygrała” platforma. Swoją drogą podejrzewam tu lekki wałek wyborczy. Sfałszować wyborów na dużą skalę nikt nie jest w stanie, wszak pilnują ich partie konkurencyjne, niechby tylko PiS miała najmniejsze choćby podstawy do wszczęcia alarmu… Ale taki mały wałek, żeby tak z 1-2 procenta poprawić wynik, to myślę że komisja wyborcza pod przewodnictwem rządzącej ekipy jest w stanie… Wczoraj na necie było wiadomym, że z minimalną przewagą wygrał PiS, i ukazało się info, że komisja gdzieś tam utknęła, chyba na lotnisku, i ostateczne wyniki będą opóźnione. Wtedy to stwierdziłem dowcipnie – i jednak okaże się, że wygrało PO. I gdy w końcu  ogłosili oficjalne wyniki, wyszło na to, że byłem prorokiem… patrz pan, na ostatniej prostej wyprzedzili PiS o 0,35 procenta… Dla mnie to śmierdząca mocno sprawa. Oficjalnie to nic nie zmienia, obie partie otrzymały po 19 mandatów do europarlamentu. Jednak jest tu bardzo ważny akcent psychologiczny. Za półtora roku kolejne wybory, i PiS przystąpi z łatką wiecznego outsidera, partii która przerżnęła 7 wyborów pod rząd. Już w telewizji na dole ekranu ukazuje się, niby nieistotna informacja na pasku: ostatecznie wygrało PO. Dużymi literami czarnymi na żółtym pasku, żeby było dobrze widać. Swoją drogą trochę czuję „podziw” dla PO. Osiągnęli znakomity wynik. Nie wiem naprawdę jak to robią, że mają cały czas wynik nie gorszy od PiS-u. Partia zdrady narodowej i tragedii społecznej. Ruina finansowa kraju, drastyczne bezrobocie, upadek przemysłu, edukacji, służby zdrowia. Niespotykana skala nepotyzmu, biurokracji, łapówkarstwa, rozkwit złodziejstwa, przestępczości. Przekręt, oszustwo, kurewstwo to chleb powszedni w działaniach tej partii. Służalczość, wasalizm, otwarte wręcz reprezentowanie interesów wrogich nam nacji… Wszystko to wiemy, tak tak – kiwa plebs głowami, dość już mamy tej złodziejskiej partii… po czym dostają ponad 30 procent poparcia. To jest w ogóle jakaś abstrakcja, irracjonalna, nierzeczywista kwestia. Mamy wyjaśnione, że Polska to kraj idiotów i mówię to z wielką przykrością, ale i pewnością. Wyrżnęli nam kiedyś całą inteligencję i skutki tego widać do dzisiaj. Inna sprawa to że musiało być gorzej po tym jak otworzyły się granice. Z Polski wyjechało ze 2,5 milionów ludzi. W tym podkuliło ogon i uciekło powiedzmy z milion ludzi kumatych, którzy uznali, że lepiej potyrać dla ciapatego bądź jakiegoś czarnucha, niż bronić i pilnować własnego kraju. Wszystko dla kasy. A jak spytasz panie, to patriota na patriocie, patriotą pogania. A w Polsce panoszy się PO. Kto ma tych biednych, ciemnych ludzi uświadamiać? Nie każdy (jeszcze) czyta Wolną Polskę ;-) . No ale ważne, że wpada te parę funtów co tydzień. Takie czasy. Inna sprawa, że na wynik PO zawzięcie pracował PiS. Ta partia robiła chyba co mogła, żeby wygrała platforma. Nieudolność pana Kaczyńskiego, jego zabawne bon moty, tragiczne decyzje polityczne napędzały platformie elektoratu antypisowskiego. Facet kreuje się na patriotę, po czym jedzie na Ukrainę i staje ramię w ramię z banderowcami. Raz na jakiś czas jebnie takim tekstem, ze nie wiadomo – śmiać się czy płakać. Nie tak dawno mówił, że załatwi dla naszego kraju bilion złotych… to ja się pytam – dlaczego nie trzy biliony? Albo czterdzieści osiem? Jak można gadać takie pierdoły? Kiedyś pan Jarek obiecał od siebie 3 miliony nowych mieszkań… czy ktoś może wytłumaczyć temu wyalienowanemu z rzeczywistości człowiekowi, że nowych mieszkań nie trzeba robić? Jest ich w Polsce tysiące, wszędzie stoją pustostany. W takiej dziurze jak mój Lębork w dniu dzisiejszym jeśli się ma forsę, można wejść i kupić ze 200 mieszkań… 2/3 mieszkań w nowo wybudowanych blokach stoi puste, a z mieszkań używanych to w moim bloku chociażby są ze 4 do sprzedania od zaraz. Niech ktoś wytłumaczy temu panu, że trzeba stworzyć warunki do przedsiębiorczości i rozwoju, obniżyć podatki, zmniejszyć biurokrację, a miejsca pracy same powstaną – nie trzeba TWORZYĆ 1.200.000 nowych…  Dać ludziom żyć, warunki do rozwijania się, to stworzą się same. Nie chce już się znęcać nad tym człowiekiem, bo to chłop inteligentny i wrażliwy, kochał swoją matkę i kocha zwierzęta, po prostu nie powinien się wypowiadać na tematy gospodarcze czy ekonomiczne, bo jego jedyna mocna strona to jak do tej pory była polityka zagraniczna, ale po haniebnej wizycie na Ukrainie i ten bastion padł. Trzeba wierzyć, że dobierze sobie lepszych fachowców od wizerunku, którzy mu powiedzą, żeby nie gadał i nie robił głupot, bo to PiS-owi nagminnie obniża loty wyborcze, przecież mieli już 6 % przewagi nad platformą, wystarczyło ich „dobić”. A tu dupa. Trzecie miejsce SLD i ich wynik powyżej 9% to efekt słabej frekwencji. Wielu „sprytnych” mówiło, że olewają wybory,  bo nie będą wspierać UE i takie tam. Tymczasem elektorat lewacki jest zgrany i zdyscyplinowany i gdy „sprytni prawicowcy” zostali w domu, lewaki poszły i zamiast prognozowanych 6-8 procent SLD dostało ponad 9. „Buntownicy” zostając w domach dodają tym samym procentów SLD, ciekawe czy są z siebie zadowoleni. Czwarte miejsce NP JKM to trochę zaskoczenie, że wyprzedzili PSL i że dostali 7,15% poparcia – myślałem że będą mieli jakieś  5,5. Obecność korwinowców w tym gównianym europarlamencie doda sądzę trochę kolorytu tej bandzie nierobów, ciekawe czy po ponad rocznym pobycie przy europejskim korycie polityczne życie JKM i jego ekipy będzie trwało dalej, czy będzie to tylko jednorazowa efemeryda. Mają szanse się wykazać, zobaczymy. Strasznej histerii na wieść o jego – nie tak wielkim przecież – sukcesie dostały obie największe obecnie partie i to jest trochę zabawne, jak za jednym zamachem obsrały się i PO i PiS, niczym na wiecu w Ukrainie mówią znów jednym głosem… Jeszcze trochę i koalicję założą 8-) . Trzecią partią która nie może przeboleć sukcesu NP JKM jest Solidarna Polska, mina wkurwionego Kurskiego – bezcenna. Ostatnia partia która dostała się do tego cyrku z poparciem 6,80% jest PSL. Gdy myślę o tej partii, na myśl przychodzi mi gówno rozpylone przez wentylator. Śmierdzi, wszędzie się roznosi i gdzie tylko się da – przykleja się. Z każdym im po drodze, z każdym zawiążą koalicję, z każdym dojdą do porozumienia. I zawsze wszędzie się dostają. To moje pierwsze i ostatnie podsumowanie tych zabawnych wyborów, bo w sumie nie są one zbyt istotne. Może o tyle, że poznaliśmy aktualne preferencje wyborcze Polaków – nie przez sfałszowane, robione na zamówienie sondaże, tylko przez wyniki konkretnych wyborów. Od jutra zajmuje się z powrotem normalnym życiem Polaków i kibiców Bałtyku. No chyba, że Korwin zrobi tam na jakimś posiedzeniu słowną masakrę tamtejszym lewakom – wtedy pospieszę wam o tym donieść ;-) .