Archiwum dla 22 maja 2014

Najbliższy przeciwnik: Arka II Gdynia

Są trzy straszliwe zboczenia, na wspomnienie których włos się jeży na głowie i zbiera się na wymioty… Przerażenie ogarnia na myśl, że takie wynaturzenia istnieją wśród homo sapiens. Te najgorsze zboczenia, o których aż pisać mi trudno, to pedofilia, nekrofilia i kibicowanie Arce Gdynia. Naprawdę nie wiem, co powoduje ludźmi, że zakładają na siebie te obrzydliwe żółto – niebieskie barwy… to smutne i straszne zarazem. Z rezerwami tego klubu przyjdzie nam grać w najbliższą sobotę, 24 maja o godzinie 17. Los obu gdyńskich drużyn jest nieco zbliżony. Obie dość cienko pierdziały jesienią i obie przeżywają obecnie renesans formy. W ostatnich 6 meczach śledzie przegrały tylko raz, a ostatnie dwa spotkania to ich zwycięstwa – 2-0 z rezerwami Lechii u siebie i 1-0 na wyjeździe w Dębnicy. Najprawdopodobniej żadna z tych drużyn nie spadnie do 5 ligi – kto by to wcześniej przypuszczał… Na tym dość dywagacji. Z rezerwami szmaciarzy wygrać po prostu trzeba. Aby zapewnić sobie utrzymanie, aby ich pogrążyć i po prostu, bo trzeba. To dramat, że gramy z rezerwami tego żenującego klubu, ale koło historii jeszcze zmieni swą trajektorię i jeszcze będziemy golić ich pierwszą drużynę, niczym w sezonie 90/91 (przypominam 7-0 u siebie i 1-0 na wyjeździe).  Ostatnie dwa mecze Bałtyk – trudno – niech nawet przegra, ale ten wygrać po prostu musi i nie ma srania  po krzakach, do roboty i gonić frajerstwo! PS – kibice Bałtyku maja ten mecz nominalnie na wyjeździe, choć na tym samym stadionie i niestety nie będą mogli go zaliczyć.

w2

Wędrowiec

Na początek muszę was zaskoczyć. Otóż Bosch to nie jest tylko producent wiertarek i zmywarek do naczyń. Był to też wybitny holenderski malarz, żyjący na przełomie 15 i 16 wieku. Jego prawdziwe nazwisko to van Aken, ale większość swego życia mieszkał w mieście Hertogenbosch , podpisywał czasem swe obrazy końcówką nazwy tego miasta – Bosch, stąd ksywka. Może kiedyś o mnie pomyślą, że nazywałem się Rafał Malkontentowicz ? Spośród wielu wybitnych dzieł proponuję zwrócić uwagę na „Wędrowca”, niekiedy przedstawianego tez jako „Pielgrzym” albo „Syn Marnotrawny”. Obraz ten powstał w okolicy roku 1500. Dawno co nie? Przyjrzyjcie się temu obrazowi. Mamy tu połączenie kilku wątków – biblijnego, satyrycznego, ludowego, jak tez fantastycznego wymyślonego przez artystę, pełnego metafor i alegorii. Widzimy tu mężczyznę, raczej w starszym wieku, sądząc po licznych zmarszczkach na twarzy i siwych włosach. Chyba że gazuje na co dzień i żyje niehigienicznie, co nie jest wykluczone przecież 8-) . Wędrowiec ma jakąś misję, idzie przed siebie, ale przychodzi mu to z trudem. Tobołek już na plecach i widoczna na obrazie gospoda zostawiona z tyłu, żal jednak iść wędrowcowi, widać w knajpie rozrywka była przednia. Na tej podupadłej gospodzie widać flagę z łabędziem (szkoda że nie z godłem Bałtyku) i wisząca klatkę z ptakiem. Gość patrzy za siebie, musi w tym celu trochę się odwrócić i wykonuje głową gest pożegnalnego pozdrowienia. Z okien knajpy obserwują go jakieś wieśniaki, może razem imprezowali? W drzwiach stoi parka, gość nieco chyba już wcięty obraca chyba kelnerkę z tej gospody, sądzę po tym, że ma ona w ręku dzbanek z winkiem, normalnej babie nie wypadało wina w dzbanku targać. Co ów klient ma na myśli to widać po tym, gdzie ją ręką łapie. Ona niby się opiera… niby. 500 lat minęło a zachowania takie same – ot życie :mrgreen: . Widać jeszcze jednego typa – za lokalem, pod płotem, najzwyczajniej się odlewa. Miodu, winka bądź  okowity się napił… nieważne, wszystkie trunki robione w tamtych czasach, na naturalnych recepturach musiały być pyszne. I już nas nie dziwi, że wędrowcowi żal iść dalej, bo zabawa w knajpie trwa cały czas! I to jest treścią obrazu – rozterki, które nam często towarzyszą, kwestia wyboru. Wypełniać swoją misję bez przerywania, co do joty, czy zboczyć czasem z obranej drogi? Choć na chwilkę? Iść twardo do celu, czy zostać na chwilę na takiej imprezce? Życie to ciągła kwestia wyborów. Spójrzcie jeszcze na drzewo, bo i tu mamy metafory. Są na nim dwa przeciwstawne symbolicznie sobie ptaszki.  Puszczyk – uznawany w tamtych latach za symbol herezji, oraz dzięcioł – uchodzący za symbol zbawienia. Tak to leci na tym obrazie, autor w sposób dosłowny jak i przenośny ukazuje nam przeciwieństwa, które spotykają nas w życiu, że często mamy wybór pośród dwóch przeciwieństw i od nas zależy, co wybieramy. Rozterki wędrowca tłumaczy trochę jego wygląd – widać że jest obdarty (nawet buty ma nie do pary), zmęczony i nie za czysty. Więc chętnie by jeszcze posiedział w lokalu, wygląda jednak na to, że pokusie się oprze, bo mimo tęsknych spojrzeń od knajpy się oddala. I wy wypełnijcie swoją misję – każdy ma jakąś, zapewniam! Piękny obraz.

w2