Stuku – puku – sruku, te i inne odgłosy towarzyszą mi od kilku dni bezustannie. Do tego dodam kurz, który mimo sprzątania jest wszędzie, syf i przemeblowane mieszkanie. Oto mam w domu remont. Zaledwie kuchnia i korytarz ulegną zmianom, ale i to jest ponad siły psychiczne i fizyczne dla utalentowanego i wrażliwego artysty, jak w takich warunkach tworzyć sztukę? No jak? Tym samym stwierdzam definitywnie, iż poza ewentualnym malowaniem ścian raz na 10 lat jest to koniec wszelakich remontów do końca żywota mojego. No podziwiam szczerze mówiąc ludzi, którzy pracują w budowlance, szczególnie w wykończeniówce i przy remontach mieszkań. Ja bym w takiej pracy nawet dwóch tygodni nie wytrzymał, u siebie mnie szlag trafia, a jeszcze tyrać w takim czymś dla kogoś? A w ogóle to delikatny jestem i kaszlę, pewnie się nabawiłem pylicy niczym górnik fedrujący lat 35 w kopalni „Makoszowy” w Zabrzu… To już wolę z ludźmi – kretynami nadal się użerać.

       Przez to pisanie dyrdymał wszelakich na komputerze z lenistwa wrodzonego czasem nie jestem wystarczająco czujny. No i na przykład nie panuję nad pilotem, i po obejrzeniu wiadomości, które sobie włączyłem, zaliczam jeszcze „M jak miłość” czy tam „Na Wspólnej” (nie rozróżniam) albo i nawet do audycji komitetów wyborczych docieram… No i ostatnio się tych bzdur nasłuchałem. Nawet było momentami śmiesznie, ale na ogół tragicznie. Niemniej jednak moje myślenie na temat wyborów do europarlamentu uległo ewolucji. Przez dłuższy czas wychodziłem z założenia że do tych wyborów iść nie należy. Przyjąłem za pewnik, że nasze polskie chamstwo polityczne pcha się do europarlamentu tylko i wyłącznie dla kasy i układów. Nie chce się iść głosować, gdy ogląda się te zakazane mordy z telewizora. Nawet nie bardzo wiadomo na kogo. Jednak niestety są też inne fakty. Polska w tej chwili nie jest suwerennym krajem. Rządzi nami Unia Europejska. Ma znacznie większą władzę w naszym kraju, niż polski rząd, a to za sprawą rządów PO, PiS i SLD w ostatnich latach, które do tego dopuściły. Nawet jeżeli jest powiedzmy 5% szansy na to, że europarlamentarzysta z Polski będzie miał na celu dobro naszego kraju, trzeba i tej minimalnej szansy się złapać jak tonący brzytwy i chyba jednak w tych wyborach wziąć udział. Głosowanie jest wyrazem jakiejś świadomości, głosując np. przeciwko PO zawsze dajemy jakiś opór kurewstwu na szczeblach władzy. Bo oczywiście marzy nam się przewrót zbrojny, obalenie obecnego nie-rządu, powieszenie winnych i zaprowadzenie monarchii absolutnej pod przewodnictwem moralnych i etycznych autorytetów. Jednak są to w chwili obecnej kompletne mrzonki. Nie ma najmniejszych szans na takie rozwiązanie w Polsce w najbliższych latach. Więc może jednak warto jest pójść i głosowaniem utrzeć nosa rządzącemu establishmentowi. Zabrać im parę tych lukratywnych posadek w Brukseli. Tematem na kogo głosować w najbliższych wyborach być może jeszcze się zajmę.

       Swoją drogą to matka natura wyraźnie sprzyja obecnie rządzącym. Otóż fala kulminacyjna na Wiśle właśnie przechodzi przez Polskę, mija dziś Lubelszczyznę, i poza drobnymi podtopieniami z tej jak i innych rzek powódź nam raczej nie grozi. Śmiało więc można ogłosić, iż „rząd zdał egzamin” oraz że „rząd był przygotowany”. No cóż, z dwojga złego lepsze to od dramatów ludzkich spowodowanych powodziami. Ale tak sobie myślę, że  mógłby taki Bałtyk, albo ten rów wodny co nazywa się Kacza tak wylać, żeby Narodowy Stadion Rugby doszczętnie zniszczyć. To zmusiłoby zarząd Bałtyku Gdynia do myślenia (bo do tej pory idzie im to bardzo opornie) co zrobić, żeby grać na prawdziwym boisku, piłkarskim, a nie rugby. I na pewno dałoby się coś wymyśleć. Bo przypominam, że jakby nie spojrzeć na grę Bałtyku, to jest to jednak futbol, a nie rugby.

filozof