Archiwum dla 18 maja 2014

godzilla

Godzilla

Pewnym było, że wcześniej czy później powstanie nowoczesna wersja „Godzilli”. Wziął się za nią nieznany mi reżyser i można powiedzieć, że ciężar udźwignął, co nie znaczy że zakochałem się w tym filmie. Da się obejrzeć. Nie ma w filmie dłużyzn, niektóre sceny są całkiem całkiem. W kwestii efektów 3D jest tak sobie – po takiej produkcji oczekiwałem więcej. Treści nie będę opowiadał, bo jest łatwa do przewidzenia. Napiszę tylko, że tytułowa Godzilla nie jest wcale zła ;-) . Wynurzyła się ona z odmętów morskich po to, by załatwić dwa niedobre potwory, które odżywiają się energią atomową (tak, wiem że to debilne) i mają zamiar się rozmnożyć. Bo to samiec i samica. Jak na kino amerykańskie mało jest w nim wykluczających się absurdów, brak też sceny końcowej, w której posiniaczonemu bohaterowi wszyscy klaszczą, dostaje przy salutującej załodze order, a na końcu dają hamburgery do żarcia :mrgreen: . Tego standardu szczęśliwie uniknięto. Aaaa no i ten ryk godzili, który stanowi clou filmu – ciarki przechodzą, jest naprawdę super 8-) . Za to wszystko daje temu filmowi 5 w skali 0 – 10. Można obejrzeć.

godzilla

Monte Cassino

Dziś mija 70 rocznica zwycięstwa w bitwie o Monte Cassino. To niezwykła, symboliczna bitwa w sercach Polaków. Cała bitwa o Monte Cassino trwała prawie 5 miesięcy. Klasztor na tej górze był jednym z punktów Linii Gustawa, niezwykle ważnym dla Niemców, jak i dla aliantów. Niezwykle trudno było go zdobyć, udało się to w głównej mierze dzięki 2 Korpusowi Polskiemu pod przywództwem generała Andersa. Powojenna, stalinowska dyktatura umniejszała znaczenie tej bitwy, wmawiano społeczeństwu, że Anders chciał wywołać III Wojnę Światową. Społeczeństwo oczywiście w te brednie nie wierzyło, przynajmniej jego świadoma część. Pieśń „Czerwone maki na Monte Cassino” stała się wręcz jednym z hymnów niepodległościowych. Po wojnie w kawiarni na Marszałkowskiej, prowadzonej przez Mieczysława Fogga, gdy właściciel puszczał „Czerwone maki…” z patefonu, bądź osobiście je intonował, ludzie przestawali tańczyć i w milczeniu oddawali hołd poległym żołnierzom w tej walce. Takie były zasady. Monte Cassino to przykład niesamowitego męstwa, odwagi, bojowości, oraz strategii żołnierza polskiego. Dokonaliśmy tego, co dla innych było zadaniem ponad siły. Po zdobyciu klasztoru droga do Rzymu i reszty Włoch była otwarta dla aliantów niczym promenada. Jak pokazała historia, do końca to zwycięstwo nie było wykorzystane tak jak powinno, niemniej stanowi ono dowód, że gdzie nikt nie może, tam Polaka pośle. Takich przykładów w historii nie tylko II Wojny Światowej jest znacznie więcej. Pamiętajmy o naszych bohaterach, o tych którzy przeżyli, jak tez o tych Polakach, którzy zginęli (ponad 900 osób w tej bitwie). Wszystkim im się marzyła Wolna Polska, bez kalkulowania, przeliczania, negocjowania, chyba nawet bez strachu walczyli o nią do ostatniej kropli krwi – „Lecz silniejszy od śmierci był gniew…”. Chwała bohaterom!