Dziś na Narodowym Stadionie Rugby zdarzyło się coś wielkiego. Bałtyk wygrał piąty mecz z rzędu, ale nie tylko w tym rzecz. Nie też to jest najważniejsze, że wygrał z groźnym wiceliderem z Drawska, choć oczywiście to jest istotne. Najważniejsze jest to, że drużyna po raz kolejny pokazała charakter i grę do końca. Powoli zaczynamy oglądać właśnie taki Bałtyk, jaki sobie wymarzyliśmy. Szybko zdobyliśmy prowadzenie, już w 3 minucie po golu Krysińskiego. Drawie udało się w 74 minucie wyrównać, za pomocą samobójczego gola Pilcha – trudno, zdarza się. Bałtyk nie odpuścił i dopiął swego w 87 minucie, gola na 2-1 dla Bałtyku strzelił Detlaff, a potem jeszcze dobił w 90 minucie przeciwnika golem Krzemińskiego. Po tym meczu awansowaliśmy na 7 miejsce w tabeli. Nad pierwszą spadkową drużyną – Lechią II Gdańsk mamy 5 punktów przewagi. To niewiarygodne, ale powoli możemy się zacząć przygotowywać do świętowania utrzymania w 4 lidze! Oczywiście zagrożenie jeszcze jest i trzeba być czujnym, zostały 3 kolejki do końca rozgrywek. Niemniej tak dobrze nie było już dawno… bardzo dawno. Po serii kilku zwycięstw na mecz Bałtyku przyszło trochę więcej kibiców niż zwykle, a około 70 – osobowy młyn wsparty dwiema flagami cały mecz dopingował naszych do boju. Te flagi to „Kadłuby” oraz „Stare Oksywie”. Oczywiście kibiców przyjezdnych brak. Ostatnio nie wszystko mi idzie tak, jakbym chciał, ale to zwycięstwo powoduje, że wszystko inne jest jakby mniej ważne, jest dobrze! Dziękuję ci Bałtyku!