-W takim meczu jak przedwczorajszy z Niemcami w Hamburgu biorą udział nasi oraz „nasi”. Ci nasi to oczywiście kibice, którzy nie bacząc na mongolski poziom naszej reprezentacji w piłkę nożną jeżdżą za nią po Europie. Zresztą kibic z Polski już tak ma, że poziomem się interesować nie może, gdyż nie jest to kraj dla koneserów futbolu. Żenada piłkarska to nie tylko mecz pomiędzy Bałtykiem a Koralem Dębnica, ale także te „topowe” mecze na szczycie ekstraklasowej tabeli, o kadrze reprezentacji nie wspominając. Jednak wesołe chłopaki z Polski pierdołami się nie przejmują i mecz naszej kadry licznie w Hamburgu zaliczyli. To było ciekawe, jak sobie poradzi czwarty garnitur niemieckiej piłki nożnej z drugim garniturem polskiej piłki nożnej. Wypadło jak zawsze, czyli tragicznie. Albowiem „nasi” piłkarze – cudzysłów nieprzypadkowy – podchodzą do swych obowiązków nader lekceważąco, choć trochę ich tłumaczy fakt, że nie potrafią grać. Przez 90 minut spotkania nie oddaliśmy bodajże ani jednego celnego strzału, posiadanie piłki to pewnie ze 30% he he. Najlepiej grał brazylijski Polak Cionek, bo to był jego pierwszy mecz i chce się załapać do kadry Nawałki. Z takim solidnym CV („reprezentant kadry Polski”) może nawet się załapać na ławę do trzecioligowego klubu włoskiego! A co! Więc jest o co walczyć. Reszta już w takich klubach gra, więc wysilać zbytnio się nie warto. Czy kibice polscy dali jakiemuś Niemcowi w pysk? Czy odwiedzali licznie, w celach turystycznych rzecz jasna, dzielnicę Sankt Pauli w Hamburgu? Nie wiem jeszcze, ale się dowiem jak wrócą, i napiszę. Swoją drogą dostałem kiedyś i mam do dzisiaj bluzę z kapturem St Pauli Hamburg. Mega lewacki klub, nie wypadało i nie chciało mi się jej nosić i do dzisiaj mam ją w szafie, no trochę nietrafiony prezencik 8-) . Od nas na tym meczu było 7 osób.

-Jednym z reklamujących udział w wyborach do europarlamentu jest żyd Bartman, znany w Polsce jako Bartoszewski Władysław. Życie tego starego, ohydnego żyda, plującego jadem nienawiści do Polski i Polaków (jak też plującego normalnie, z ryja), ośmielających się myśleć inaczej niż „profesor” jest pełne niesamowitych niespodzianek. Tylko mimochodem wspomnę, że słowo profesor jest w cudzysłowie gdyż Bartman nigdy tego tytułu nie osiągnął, jest mu on nadawany całkowicie niezasłużenie. Gdy wybuchła wojna, Bartman w przypadkowej łapance trafił do najstraszniejszego obozu zagłady, do Oświęcimia. I tu mamy pierwszą niespodziankę.  Po kilku miesiącach Bartmana z obozu zwolniono… ze względu na zły stan zdrowia. Z obozu zagłady, gdzie codziennie wsadzano ludzi do pieca krematoryjnego, gdzie ludzie setkami tracili życie, byli w nieprawdopodobny sposób gnębieni, dręczeni i zabijani. Życie ludzkie znaczyło mniej niż kromka chleba. W takim to obozie pan Władzio pokazuje  L – 4 i jedzie do domu. Oczywiście pociągiem pierwszej klasy, przedziwnie ulegli czarowi pana Władzia kaci z Oświęcimia. Zastanawiające jest też, że niedługo po tym fakcie złapano i uwięziono, a potem zlikwidowano 21 działaczy AK, których to nasz bohater – żydek znał. Będąc już wolnym, Władzio Bartman zaangażował się w Żegocie – organizacji pomagającej żydom. W roku 1952 komuchy skazały go na 8 lat za szpiegowanie, ale po niepełnych dwóch latach puścili go, a jakże, ze względu na zły stan zdrowia! Cóż za niebywałe szczęście, albo też niebywale kruche zdrowie, którego stan zmiękcza oświęcimskich oprawców jak i komunistycznych zbrodniarzy – wzruszające. Znane jest zdanie Bartoszewskiego vel Bartmana, że w czasie II Wojny Światowej bardziej się bał Polaków niż Niemców. No cóż, u tych drugich za kolaborowanie miał plecy, a Polacy mogli czasami mu posłać kulkę w głowę – jak to zdrajców się wtedy karało.  Władziowi zdrowie się poprawiło, mimo 92 lat żyje w niezłym stanie, widać dobrych lekarzy miał po tych zwolnieniach od Niemców czy komunistów. Nadal pluje jadem nienawiści, nienawidzi szczególnie tych, którzy nie prowadzą polityki uległości w stosunku do Niemiec, albowiem do swych byłych ciemiężycieli Bartman do dziś czuje szczególną, przedziwną miętę. Charcz Władziu dalej, pluj ile wlezie. Jak zemrzesz w końcu, władze Niemiec pewnie dołożą się do pomnika dla ciebie. Zasług oddałeś im szpiclu niemało…

-Opowiem wam ciekawostkę, jak dzień po dniu, branża po branży niszczy się państwo polskie. Dziś na przykładzie karetek pogotowia. Otóż wyobraźcie sobie, że Polska jako jedyna w Europie nie sprowadzała karetek pogotowia z zagranicy. Byliśmy ich samowystarczalnym producentem. Zaczęło to przeszkadzać polskiemu rządowi w 2009 roku, który jak wiem ja, i większość z was już od dawna, polskim jest tylko z nazwy. Otóż jako jedyni w Europie (wyprzedzić w debilnych przepisach unię – to jest sztuka!) uznali oni karetki jako zwykłe auta do przewozu osób i wprowadzili podatek od luksusu. Jednym słowem dowalili solidną akcyzę. Głównym producentem tych karetek jest firma Auto Form, która robi to od 1974 roku. Z dużymi problemami firma przetrzymała ten cios finansowy i nadal produkuje ambulanse. No to teraz Służba Celna, która działa dla skarbówki, przy jej przyzwoleniu ustaliła, że owa akcyza działa też w latach 2004 – 2009, czyli stworzyła prawo działające wstecz, co jest prawnie niedopuszczalne, a jednak możliwe! W naszym kraju wszystko jest możliwe… Przepis powstał w 2009, a dowalili dodatkowe 5 lat w tył tylko po to, by zniszczyć polskiego producenta. No i chyba w końcu im się uda. Czy musze dodawać, że zagraniczne firmy już czekają w kolejce, by przejąć kontrahentów polskiego producenta? Kolejna polska firma będzie zniszczona, w kolejnej branży będziemy uzależnieni od niepolskich producentów. Dzień jak co dzień. Od siebie tylko dodam, ze kiedyś niesprawiedliwość, złodziejstwo i korupcja się w tym kraju skończy. Jak będziemy wieszać zdrajców i renegatów z polskiego rządu i jego przydupasów, to choć roboty będzie sporo, drzew nie zabraknie, ochotników także (już zgłaszam swój akces!) i o pomoc do zagranicy się  prosić w tej materii nie będziemy :twisted: . Amen.