- No i mamy za sobą kolejny Festiwal Eurowizji. Ta gówniana impreza dawno już osiągnęła apogeum debilizmu i miernoty. Poziom muzyczny tegoż „festiwalu” znacznie jest niższy od poziomu Biesiady Disco Polo w Mońkach pod Białymstokiem , jak też od Corocznego Dożynkowego  Koncertu Orkiestr Dętych przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Grajewie. Czyli jest po prostu żaden. Na tymże „festiwalu” reprezentował nas niejaki Donovan i Cleo.  Dopasowali się poziomem do rangi imprezy i śpiewali swój znany przebój o tym, że nasze kobiety są fajne bo mają duże cycki. Słowiańska krew czyli durne, ładne i łatwe. Znakomita promocja naszego kraju, od razu widać było dobre przygotowanie no i osiągnęli sukces. Dostali się do finału. Niestety inni jeszcze lepiej przygotowali się do obecnych trendów. „Nasz” Donatan nie miał szansy na wygranie z babą z brodą, to chyba oczywiste. Nie pierwszy raz ten festiwal wygrywa jakiś dziwoląg – gej, transwestyta, teraz zaś stworzenie nieokreślonej bliżej płci.  Nazywa się to Conchita Wurst, więc jeżeli się nie mylę, wygrała panna Kiełbasa z brodą ;-). Ach jaki żal, że kolejny festiwal dopiero za rok. Swoją drogą kto nas zaskoczy w przyszłej edycji? Coraz trudniej wymyśleć coś ciekawego, wpisującego się w kanony wszechwładnej tolerancji dla zboczeń i wynaturzeń. Może to będzie kochająca się rodzina na zasadzie każdy z każdą? No wiecie, tata z córką i synem, brat z siostrą itp. To by się mogło spodobać jury… A może będzie jakiś muzułmanin ze świeżo poślubioną ukochaną kozą? Doprawdy, już siedzę jak na szpilkach i nie mogę się doczekać.

- Pozostając przy dewiantach, na pedziów i innych zboczeńców otworzył się najstarszy polski przewoźnik samolotowy czyli LOT. Nowa oferta tej starej polskiej firmy skierowana jest do środowisk LGBT, widać są otwarci na nowe trendy… nazywa się to Friendly Travel, a w podtytule  „Odwiedź miejsca, w których możesz być sobą”. Zwolennicy pchania facetów w kukuły się cieszą, Biedroń triumfuje. W tej ofercie są adresy hoteli przyjaznych pedziom i lesbom, jak też np. są namiary na imprezy gejowsko – lesbijskie, no jednym słowem – Europa! Trzeba przyznać że nachalna propaganda gejowska może przyniosła im trochę więcej niechęci niż kiedyś, ale generalnie odnieśli sukces. Pedały są teraz ważnymi osobistościami na salonach, nawet jeśli się nie jest zboczeńcem albo ich zwolennikiem, to lepiej im nie podpadać i udawać, że są normalni i że ich lubimy. Bo możemy się narazić na ostracyzm społeczny i wyrzucenie poza jego (społeczeństwa) nawias, heh. Niemniej redakcja W-P zaryzykuje… Natomiast do atakowania w modzie są teraz wielodzietne rodziny, w których wychowuje się dzieci w modelu katolickim. Są to „katole”, „oszołomy”, „ciemnogród”, „armia Rydzyka”, no można sobie poużywać. A z pedałami lepiej trzymać… byle nie się za ręce , brrr…

- Teraz o trochę poważniejszej sprawie. Był sobie taki piłkarz – Dawid Janczyk. Kiedyś był uznawany za spory talent, na Mistrzostwach Świata do lat 20 strzelił 3 gole i kluby zagraniczne zaczęły mu się przyglądać. I wtedy Legia zrobiła mistrzostwo świata. Za piłkarza na dorobku, który dopiero zagrał kilka dobrych meczy, dostała prawie 3 miliony euro od CSKA Moskwa. Przynajmniej 500% więcej niż był wart, no rewelacyjny transfer, cos musieli do żarcia dosypać tym Ruskom ;-) .  To jeden z dwóch najbardziej sprytnych transferów w tym wieku według mnie, drugim takim było pchnięcie Mierzejewskiego do Turcji tez za sumę przynajmniej 5 – krotnie wyższą od rzeczywistej wartości piłkarza. Wracając do Janczyka to w tym CSKA nawet kilku meczów dobrych nie rozegrał, oddał się swojemu ulubionemu, jakże polskiemu hobby a mianowicie chlaniu. Zresztą ruskie Mongoły też za kołnierz nie wylewają, więc pod względem rozrywkowym Dawidek trafił dobrze. Wrócił w pijackiej niesławie do Legii, która wyciągnęła mu pomocną dłoń, pozwoliła mu trenować z klubem. Jednak hobby okazało się silniejsze. Legia nadal pomagała, to miłe że są kluby które tak potrafią się zachowywać, skierowała go na leczenie w ośrodku zamkniętym opłacane przez klub. No i teraz się okazało, że pan Janczyk zrezygnował z terapii i wrócił… do swojego hobby. I jeszcze jeden, i jeszcze raz… stooo lat… To koniec chyba już tego piłkarza. Smutna ta historyjka dowodzi, że wielu małolatów nie radzi sobie z dużymi pieniędzmi i pokusami młodości, smutne to że wódka wygrała z być może całkiem sporą karierą, jaka mogła czekać tego dziś 26 – letniego chłopaka. Nie on pierwszy, nie ostatni. Pilnujcie się, żeby nie przesadzać z chlaniem, bo i wasza kariera się skończy przedwcześnie. Nawet, jeżeli nikt za was nie dał 3 milionów euro.

- Coraz więcej ludzi do mnie tu zagląda, czasem też, jak widać w komentarzach zaglądają tu towarzysze, których razi mój  język i porównują moją twórczość radosną do używanego papieru toaletowego. Co więcej, towarzysze straszą, że tu nie zajrzą więcej, a uraził ich mój ton w stosunku do „Gazety Wyborczej”. Towarzyszki i towarzysze! Chciałbym złożyć uczciwą, partyjną samokrytykę, wnieść o samoukaranie i złożyć obietnicę poprawy. Ale po co ja to piszę, skoro więcej tu nie zajrzycie? He he. Cieszę się, że czytają mnie czasem zwolennicy obecnego systemu i liczę na dalszą, konstruktywną krytykę.