Miałem dobre wspomnienia ze wszystkich 3 części „Spider – Mana”, w którym główne role grali Maguire i Dunst. Teraz więc wybrałem się do kina na kolejny film z tej serii, aczkolwiek w nowej obsadzie. No mówiąc jednym słowem – gniot straszliwy. Mega gówniana fabuła, nic tam się nie klei, wychwyciłem kilka absurdów już podczas oglądania, nudy nudy nudy… Film ratuje trochę akcja, Electro nieźle wygląda i jego walka ze Spider – Manem to zapierające dech efekty. No jednak za stary jestem na same efekty, nie wymagam wiele od amerykańskiego kina rozrywkowego, no ale jakieś minimum sensu musi to wszystko mieć! Jest jeszcze dobra rola drugoplanowa, psychopatycznego Harrego Osborna bardzo fajnie gra Dane De Haan, ale cała reszta to już dno. Do tego dołożyli swoją cegiełkę polscy „spece” od dubbingu – głosy postaci straszne, kompletnie niepasujące, a dialogi na poziomie sześciolatków. Jeżeli macie do wyboru – sprzątanie kurzu w piwnicy lub pójście do kina, wybierzcie sprzątanie – na bank będzie ciekawiej. W mojej ocenie 2 w skali 0 – 10 – za efekty specjalne i grę De Haana. Nic więcej.

nies