Archiwum dla Maj, 2014

Minął tydzień

- Pochowanie Jaruzelskiego na Powązkach to niesamowity skandal. To w ogóle się w głowie nie mieści, ten ruski siepacz powinien być spalony publicznie bądź wsadzony do worka po ziemniakach, obciążony kamieniami i do rzeki! Jeżeli jednak przyjmiemy, że jesteśmy ludźmi nawet w stosunku do tej kanalii, to powinien być pochowany na Lubelszczyźnie, w grobie obok swojej matki, ewentualnie wysłany do Moskwy. Pewnie jego mocodawcy za wieloletnią wierność i służalczość wyprawiliby mu godny pochówek. Przeciwko pochowaniu Jaruzela na Powązkach zaprotestował IPN oraz jakieś stowarzyszenie studenckie, a z ludzi kultury na przykład Emilian Kamiński, dobry aktor teatralny, człowiek szerzący kulturę poprzez teatr „Kamienica”, którego jest właścicielem. Trzeba mieć jaja żeby w dzisiejszych czasach postawić się rządzącej neokomunie i to w sytuacji, gdy mogą mu poważnie zaszkodzić. Szacun dla pana Kamińskiego. Oczywiście rząd przeforsował swój projekt i zbrodniarz jest pochowany na Powązkach. Od razu się deklaruję, że gdy tylko będę miał okazję, to odwiedzę to miejsce i oszczam dziada. Tak, wiem – to chamskie i prostackie, ale ja właśnie jestem chamem, to mój znak firmowy. Tyle że słodkim 8-) . PS – Korwin Mikke to jednak dureń, określił Jaruzela, że był dobrym generałem… Taki właśnie mamy wybór polityczny, albo dureń co wspiera banderowców, potrafi pochwalić Gierka czy działalność SB, albo pajaca co chwali Jaruzela. Mam nadzieję że JKM usunie się ze świecznika partii NP i da porządzić innym, mądrzejszym ludziom, bo sam tetryczeje i głupieje w szybkim tempie.

- Mistrzem Polski w piłkę nożną została oczywiście Legia. Redakcja gratuluje i przypomina, że zbliża się czas, kiedy to Bałtyk będzie gościł Legię w meczu o mistrzostwo Polski. Na dobry początek utrzymaliśmy się w 4 lidze. Legia ma godnych kibiców i piękne prezentacje ultrasowskie, będzie miło oglądać ich w przedwstępnych kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Do samej Ligi Mistrzów zapewne stanie jej na drodze jakaś drużyna nie do przejścia w stylu np. mistrza Norwegii lub Bułgarii. Co zrobić, taki mamy futbol…  Arystokracja kibicowska i dziadostwo piłkarskie. Gdy problem mistrza mamy już rozwiązany, koncentrujemy się na 2 lidze. Najważniejsze teraz jest, żeby do awansującego do ekstraklasy Górnika Łęczna nie dołączyła jakaś gówniana drużyna, tylko np. GKS Bełchatów… Łęcznej też gratuluję. A u nas w regionie kolejna drużyna wstąpiła na piłkarskie salony. Co to może robić pieniądz… Drutex z Bytowa ma gówniany, kameralny stadionik i praktycznie nie ma kibiców, no czasem jakiś 40 – osobowy młynek się uzbiera, a wyjazdy zaliczają 1-2 w sezonie, np. Wejherowo. Żenada pełna, ale mają kasę od Gierszewskiego no i mają pierwszą ligę z wieloma bardzo ciekawymi drużynami, których to nawet te wsioki nie docenią… No takie czasy niestety, kto ma kasę, ten ma pierwszą ligę. Nie da się zrobić ligi z samych fajnych ekip, zawsze się znajdzie jakaś Amica, Podbeskidzie czy Bytovia… Ostatni wątek ligowy który poruszę, to debilna reorganizacja ligi. Dodatkowe 7 kolejek w ekstraklasie nic nie zmieniło i nic nie polepszyło, no może poza wpływami z biletów co poniektórych. Na ostatnie mecze Legii czy Lecha przyszło po 30.000 widzów, tylko że role już były rozdzielone, miejsca wiadome i mecze te zbyt ciekawe nie były. Gniot PZPN-owski który jeszcze co najmniej jeden sezon będzie trwał, oby już ostatni.

- Już pisałem nieraz o gazie łupkowym, bo ciekawy to i niezwykle ważny dla gospodarki naszej temat. Tymczasem mamy go już z głowy. Gdy  Amerykanie ustalili, ze mamy go ponad 5 bilionów metrów sześciennych, w kręgach naiwnych zapanowała euforia, a kręgach rządowych panika. Nie takie były ustalenia z rosyjskimi – niemieckimi – żydowskimi mocodawcami. Niezależność energetyczna Polski jest nie w smak polskim okupantom i polscy wasale w postaci naszego rządu świetnie to rozumieją. Wzięli się do roboty. Państwowy Instytut Geologiczny, firmowany przez polski rząd zna się na takich badaniach lepiej od Amerykanów, którzy już nie raz takie rzeczy robili. No i okazało się, że jednak gazu jest mniej, bo 2 biliony metrów. Wycofało się mnóstwo firm chętnych by inwestować w naszym kraju, jednak trochę ich jeszcze zostało. Do boju ruszyli więc biurokraci. Dojebali taki podatek związany z eksploatacją złóż gazu, ze kapcie spadają. Ten podatek to m.in. opłaty eksploatacyjne, wynagrodzenie z tytułu użytkowania górniczego, wynagrodzenie za korzystanie z informacji geologicznej, podatek dochodowy od osób prawnych i najnowszy specjalny podatek od węglowodorów. Jest tego na 60%. No i udało się zniszczyć polski gaz łupkowy, zanim zaczęliśmy go wydobywać. „Haraszo” – pomyślał sobie w swym rodowym nazwisku Szczynukowicz – Komorowski, „raboty sdiełane”, czy jak to tam brzmi w rodowym Komoruskiego. Jaruzelski z piekła życzliwie macha ręką – „ja już się smażę, ale tam u góry zostawiłem godnych następców” myśli pewnie sobie – i trudno mu racji odmówić! Nadal będziemy zależni od ruskich w dostawach gazu… bo gdyby nie daj Boże coś miało to zmienić – podatek się dołoży, machnie „fachową” ekspertyzą swoich, i kłopot z głowy.

 

Bałtyk Gdynia – GKS Manowo

Mecz z Manowem zakończył się niespodziewanym remisem 1-1. Przyjezdni walczyli o punkty dające im nadzieję na utrzymanie, szybko wywalczyli prowadzenie i ostatecznie Bałtyk tylko z nimi zremisował po golu Proeny w 80 minucie. Po tej kolejce będziemy prawdopodobnie na 6 miejscu… Bałtyk wspierało ok 30 kibiców stałym dopingiem… Została nam za tydzień już tylko ostatnia kolejka i mecz w Potęgowie. Jedziemy wszyscy! PS – po meczu wielka porażka. W nieznanych mi okolicznościach tracimy bannner „Bałtyk Stare Oksywie”

Najbliższy przeciwnik: GKS Manowo

Choć przedostatnią, 29 kolejkę rozgrywek 4 ligi Bałtyk zaczyna już w piątek 30 maja o godzinie 17, nie będzie tym razem inaugurować rozgrywek. O godzinę wcześniej zaczynają bowiem grać rezerwy Pogoni i Arki. Nasz przeciwnik jutrzejszy to GKS. Dawniej był to Leśnik, ale już ten człon nazwy zniknął, widać lasy manowskie nie są już sponsorem drużyny :mrgreen: . Drużyna spod Koszalina nie tak dawno walczyła zaciekle o utrzymanie. Jednak w ostatnich 4 kolejkach odniosła 2 remisy i 2 porażki, czym skazała się na degradację. Czary goryczy zapewne dopełniła 27 kolejka, kiedy to GKS prowadząc z bezpośrednim przeciwnikiem w walce o 4 ligę – Lechią II Gdańsk prowadził, a jednak w 90 minucie Lechia II wyrównała. Teraz do miejsca utrzymującego się Manowo ma 4 punkty straty i chyba już odpuściło sobie walkę o utrzymanie, porażka 0-3 z Koralem u siebie świadczy o tym dobitnie. To będzie niepowetowana strata dla piłki nożnej w tamtejszym regionie ;-) . Dawno Bałtyk nie był tak zdecydowanym faworytem, powiedzmy sobie szczerze – jakieś tam ciężko wywalczone zwycięstwo 1-0 w ogóle nas nie kręci. Tu ma być piątka do przerwy! I bez strat! Jechać z wieśniakami! Na tym meczu kładzie się cieniem utrata zawodnika Bałtyku. W dziwnych i nie do końca wyjaśnionych (ale to norma w naszym zarządzie) okolicznościach straciliśmy Mateusza Pilcha, 17 letniego zaledwie zawodnika, dzięki któremu przywieźliśmy najważniejsze 3 punkty w tym sezonie – z rezerw Pogoni Szczecin. Czyżby zaczynało się tradycyjne, co sezonowe wietrzenie składu, na skutek którego 3/4 drużyny jest wymienione i zaczynamy wszystko od nowa? Oby nie.

Po wyborach

No i mamy po wyborach. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, najpierw zwycięstwo odtrąbili platformersi, potem pismeni, w końcu jednak „wygrała” platforma. Swoją drogą podejrzewam tu lekki wałek wyborczy. Sfałszować wyborów na dużą skalę nikt nie jest w stanie, wszak pilnują ich partie konkurencyjne, niechby tylko PiS miała najmniejsze choćby podstawy do wszczęcia alarmu… Ale taki mały wałek, żeby tak z 1-2 procenta poprawić wynik, to myślę że komisja wyborcza pod przewodnictwem rządzącej ekipy jest w stanie… Wczoraj na necie było wiadomym, że z minimalną przewagą wygrał PiS, i ukazało się info, że komisja gdzieś tam utknęła, chyba na lotnisku, i ostateczne wyniki będą opóźnione. Wtedy to stwierdziłem dowcipnie – i jednak okaże się, że wygrało PO. I gdy w końcu  ogłosili oficjalne wyniki, wyszło na to, że byłem prorokiem… patrz pan, na ostatniej prostej wyprzedzili PiS o 0,35 procenta… Dla mnie to śmierdząca mocno sprawa. Oficjalnie to nic nie zmienia, obie partie otrzymały po 19 mandatów do europarlamentu. Jednak jest tu bardzo ważny akcent psychologiczny. Za półtora roku kolejne wybory, i PiS przystąpi z łatką wiecznego outsidera, partii która przerżnęła 7 wyborów pod rząd. Już w telewizji na dole ekranu ukazuje się, niby nieistotna informacja na pasku: ostatecznie wygrało PO. Dużymi literami czarnymi na żółtym pasku, żeby było dobrze widać. Swoją drogą trochę czuję „podziw” dla PO. Osiągnęli znakomity wynik. Nie wiem naprawdę jak to robią, że mają cały czas wynik nie gorszy od PiS-u. Partia zdrady narodowej i tragedii społecznej. Ruina finansowa kraju, drastyczne bezrobocie, upadek przemysłu, edukacji, służby zdrowia. Niespotykana skala nepotyzmu, biurokracji, łapówkarstwa, rozkwit złodziejstwa, przestępczości. Przekręt, oszustwo, kurewstwo to chleb powszedni w działaniach tej partii. Służalczość, wasalizm, otwarte wręcz reprezentowanie interesów wrogich nam nacji… Wszystko to wiemy, tak tak – kiwa plebs głowami, dość już mamy tej złodziejskiej partii… po czym dostają ponad 30 procent poparcia. To jest w ogóle jakaś abstrakcja, irracjonalna, nierzeczywista kwestia. Mamy wyjaśnione, że Polska to kraj idiotów i mówię to z wielką przykrością, ale i pewnością. Wyrżnęli nam kiedyś całą inteligencję i skutki tego widać do dzisiaj. Inna sprawa to że musiało być gorzej po tym jak otworzyły się granice. Z Polski wyjechało ze 2,5 milionów ludzi. W tym podkuliło ogon i uciekło powiedzmy z milion ludzi kumatych, którzy uznali, że lepiej potyrać dla ciapatego bądź jakiegoś czarnucha, niż bronić i pilnować własnego kraju. Wszystko dla kasy. A jak spytasz panie, to patriota na patriocie, patriotą pogania. A w Polsce panoszy się PO. Kto ma tych biednych, ciemnych ludzi uświadamiać? Nie każdy (jeszcze) czyta Wolną Polskę ;-) . No ale ważne, że wpada te parę funtów co tydzień. Takie czasy. Inna sprawa, że na wynik PO zawzięcie pracował PiS. Ta partia robiła chyba co mogła, żeby wygrała platforma. Nieudolność pana Kaczyńskiego, jego zabawne bon moty, tragiczne decyzje polityczne napędzały platformie elektoratu antypisowskiego. Facet kreuje się na patriotę, po czym jedzie na Ukrainę i staje ramię w ramię z banderowcami. Raz na jakiś czas jebnie takim tekstem, ze nie wiadomo – śmiać się czy płakać. Nie tak dawno mówił, że załatwi dla naszego kraju bilion złotych… to ja się pytam – dlaczego nie trzy biliony? Albo czterdzieści osiem? Jak można gadać takie pierdoły? Kiedyś pan Jarek obiecał od siebie 3 miliony nowych mieszkań… czy ktoś może wytłumaczyć temu wyalienowanemu z rzeczywistości człowiekowi, że nowych mieszkań nie trzeba robić? Jest ich w Polsce tysiące, wszędzie stoją pustostany. W takiej dziurze jak mój Lębork w dniu dzisiejszym jeśli się ma forsę, można wejść i kupić ze 200 mieszkań… 2/3 mieszkań w nowo wybudowanych blokach stoi puste, a z mieszkań używanych to w moim bloku chociażby są ze 4 do sprzedania od zaraz. Niech ktoś wytłumaczy temu panu, że trzeba stworzyć warunki do przedsiębiorczości i rozwoju, obniżyć podatki, zmniejszyć biurokrację, a miejsca pracy same powstaną – nie trzeba TWORZYĆ 1.200.000 nowych…  Dać ludziom żyć, warunki do rozwijania się, to stworzą się same. Nie chce już się znęcać nad tym człowiekiem, bo to chłop inteligentny i wrażliwy, kochał swoją matkę i kocha zwierzęta, po prostu nie powinien się wypowiadać na tematy gospodarcze czy ekonomiczne, bo jego jedyna mocna strona to jak do tej pory była polityka zagraniczna, ale po haniebnej wizycie na Ukrainie i ten bastion padł. Trzeba wierzyć, że dobierze sobie lepszych fachowców od wizerunku, którzy mu powiedzą, żeby nie gadał i nie robił głupot, bo to PiS-owi nagminnie obniża loty wyborcze, przecież mieli już 6 % przewagi nad platformą, wystarczyło ich „dobić”. A tu dupa. Trzecie miejsce SLD i ich wynik powyżej 9% to efekt słabej frekwencji. Wielu „sprytnych” mówiło, że olewają wybory,  bo nie będą wspierać UE i takie tam. Tymczasem elektorat lewacki jest zgrany i zdyscyplinowany i gdy „sprytni prawicowcy” zostali w domu, lewaki poszły i zamiast prognozowanych 6-8 procent SLD dostało ponad 9. „Buntownicy” zostając w domach dodają tym samym procentów SLD, ciekawe czy są z siebie zadowoleni. Czwarte miejsce NP JKM to trochę zaskoczenie, że wyprzedzili PSL i że dostali 7,15% poparcia – myślałem że będą mieli jakieś  5,5. Obecność korwinowców w tym gównianym europarlamencie doda sądzę trochę kolorytu tej bandzie nierobów, ciekawe czy po ponad rocznym pobycie przy europejskim korycie polityczne życie JKM i jego ekipy będzie trwało dalej, czy będzie to tylko jednorazowa efemeryda. Mają szanse się wykazać, zobaczymy. Strasznej histerii na wieść o jego – nie tak wielkim przecież – sukcesie dostały obie największe obecnie partie i to jest trochę zabawne, jak za jednym zamachem obsrały się i PO i PiS, niczym na wiecu w Ukrainie mówią znów jednym głosem… Jeszcze trochę i koalicję założą 8-) . Trzecią partią która nie może przeboleć sukcesu NP JKM jest Solidarna Polska, mina wkurwionego Kurskiego – bezcenna. Ostatnia partia która dostała się do tego cyrku z poparciem 6,80% jest PSL. Gdy myślę o tej partii, na myśl przychodzi mi gówno rozpylone przez wentylator. Śmierdzi, wszędzie się roznosi i gdzie tylko się da – przykleja się. Z każdym im po drodze, z każdym zawiążą koalicję, z każdym dojdą do porozumienia. I zawsze wszędzie się dostają. To moje pierwsze i ostatnie podsumowanie tych zabawnych wyborów, bo w sumie nie są one zbyt istotne. Może o tyle, że poznaliśmy aktualne preferencje wyborcze Polaków – nie przez sfałszowane, robione na zamówienie sondaże, tylko przez wyniki konkretnych wyborów. Od jutra zajmuje się z powrotem normalnym życiem Polaków i kibiców Bałtyku. No chyba, że Korwin zrobi tam na jakimś posiedzeniu słowną masakrę tamtejszym lewakom – wtedy pospieszę wam o tym donieść ;-) .

jaruzel

Śmierć kata

W piekle zapanowało ożywienie… dziś święto. Kostucha dostarczyła nowy towar i jest wśród niego prawdziwy rodzynek. Zbrodniarz nad zbrodniarze. I oto wkroczył w bramy piekła… Minął pierwszy poziom nawet na chwilę się nie zatrzymując. Na tym poziomie smażą się w kotłach źli ludzie… złodzieje, bandyci, pedofile, katujący dzieci i dręczący zwierzęta… smoła wesoło skwierczy, potępieńcy wydają jęki, może kiedyś odkupią swe winy, a może po wsze czasy będą cierpieć… Zbrodniarz dochodzi do poziomu drugiego… sekcja polska… Tu już poważny kaliber, tu już siedzą bardzo źli ludzie, którzy nigdy piekielnych męczarni nie będą mieli kresu… Mordercy… złoczyńcy… zdrajcy narodu, którzy tysiące ludzi skazali na cierpienie i poniewierkę… w sekcji polskiej w dziale politycznym smaży się tu Geremek… zły, antypolski żyd, jeden ze sprzedawców narodu, szczekał na niego poza granicami kraju, jest też Mazowiecki… świeży klient, czeluść piekielna za grubą kreskę, za Magdalenkę, za zdradę narodu zamknie go na wieki w swych podwojach… jest też Kuroń i paru innych, smażą się w smole, są smagani chłostą ale i tu zbrodniarz się nie zatrzymuje. Kroczy dalej i dochodzi na najwyższy trzeci poziom. Tu już są najwięksi zbrodniarze, najwięksi mordercy, najwięksi zdrajcy, tu jest miejsce tych, przez których cierpiało i ginęło tysiące innych ludzi… Tu już nie ma podziałów narodowościowych, tu tylko kilka największych kanalii się smaży, gotuje i jest obdzieranych ze skóry: Hitler, Stalin, Kim Ir Sen, Mao Tse Tung, Breżniew, Chruszczow… jeszcze kilku. Tu już jest miejsce dla naszego zbrodniarza. To Jaruzelski… sam Lucyfer wychodzi na przywitanie….  - Długo na ciebie czekałem, Wojtek… Nie zaznałeś kary za życia, do końca życia pławiłeś się w luksusach, ale to już koniec, a może dopiero początek? Czas na sprawiedliwość, na zasłużona karę… I poszedł krwawy Wojtek do kotła, i będzie smażony w smole po wieki wieków, i będzie obdzierany ze skóry, miażdżony, tłuczony i co tam jeszcze… A w niebie słychać oddech ulgi… Mogą już odpocząć umęczone dusze, które nie mogły zaznać spokoju, dopóki to bydlę chodziło po ziemi. Dusze żołnierzy AK ściganych i torturowanych przez komunistycznych oprawców pod przywództwem Wojtka… Dusze zamordowanych górników… zamordowanych stoczniowców… zabitych i represjonowanych w stanie wojennym… Zdrada, śmierć, esencja zła… Zbrodnie nieosądzone, winy nieukarane…

W takich dniach jak dzisiejszy, gdy odszedł ten niewiarygodnie podły, nikczemny, zły człowiek moja radość nie jest aż taka wielka. Trochę balastu spadło z serca że oto i kata nadszedł w końcu kres – i tyle. Wątpię, czy piekło rzeczywiście istnieje, bo wydaje mi się, że nie ma żadnej sprawiedliwości na tym świecie, ale jeżeli jednak jest, to ten zbrodniarz już się smaży. Już nie zobaczę jego ohydnego ruskiego ryja, chyba że w archiwalnych programach. Spoczywaj w męczarniach ruski śmieciu, obyś cierpiał w nieskończoność…

jaruzel

10 . 06 . 2000 Goplania Inowrocław – Bałtyk Gdynia

Tego czerwcowego dnia było bardzo ciepło. Na ostatni wyjazd w sezonie zamówiliśmy sobie autokar. To był chyba jedyny, albo jeden z bardzo nielicznych wyjazdów osobnika o ksywie Italia, który ze 20 lat chodził na Bałtyk, acz na wyjazdach nie bywał. Zawsze pod bramami stadionu zbierał na wino lub piwo :lol: . Wtedy jednak zapłacił normalnie za wyjazd, po czym ze 20 razy dopytywał, czy aby na pewno jest na liście. Spod stadionu wyruszyliśmy w równe 30 osób, w tym 29 z Bałtyku plus 1 z Pogoni Lębork. Po drodze zrobiliśmy tak popularną w tamtym czasie „promocję” na artykuły spożywcze i alkoholowe w przydrożnym sklepie. Dojeżdżamy do Torunia, gdzie dosiadają się nasi ziomale z Elany w 18 osób i ogółem, w 48 osób dojeżdżamy do Inowrocławia. Tam do bramy wejściowej prowadziła prosta droga, z 50 metrów lekko pod górę. Rozpędzamy się i z okrzykiem „Bałtyk Gdynia” wjeżdżamy w bramę. Ta pęka, a ochroniarze rozbiegają się w popłochu. Wbijamy się na stadion i pędzimy dalej. Jacyś cywile wstają oburzeni że biegniemy przez nich, paru dostaje po gongu. Dobiegamy do ok. 30 – osobowego młynka miejscowych, który nie wytrzymał psychicznie i rozbiegł się w ucieczce. Mieli mało miejsca, więc niektórzy uciekają przez murawę. Mecz przerwany, dopadamy zaledwie kilku miejscowych, reszta uciekła przez płot lub na drugą stronę stadionu. W końcu nie ma już kogo gonić, wybieramy sobie sektor, zasiadamy w nim i wywieszamy naszą flagę. Bilans tych starć to mecz przerwany na 3 minuty, kilku obitych miejscowych, jak tez 2-3 lekko trafionych psów i ochroniarzy. U nas i w Elanie po jednej osobie z lekkimi obrażeniami. Śmiesznie to wygląda, gdy po kilku minutach od otoczenia nas przez psów i ochronę schodzą się stadionowi uciekinierzy, ale młyna już nie tworzą. Mecz przegrywamy. Po meczu trochę się droczymy z psami, chodzimy w koło stadionu i udajemy że nie wiemy gdzie jest nasz autokar. W końcu wzywamy naszego kierowcę i wyjeżdżamy. Jedziemy do Torunia, gdzie w pubie nad Wisłą pijemy sobie z Elaną browary. Gdy już tak ze 3 godziny siedzimy, widzimy trzech brudasów z łańcuchami, którzy idą i śpiewają „Hamburg St.Pauli”. No to ruszamy na nich w trzech, doganiamy ich przy lewackim lokalu, z którego wyskakuje kilku kolejnych brudasów z kijami i teraz my jesteśmy w odwrocie – ale nie na długo, bo oto już leci banda około 20 chłopa od nas. Lewaki zrywają się do swojej knajpy o nazwie „Pilon”, w której się barykadują.  Lecą szyby, szturmujemy to siedlisko syfu, jest ciężko się wedrzeć, padają wesołe koncepcje np. żeby wziąć ich ogniem. Niestety, wjeżdża kilka radiowozów na sygnale, wyskakują z niego strasznie spięte psy i drą ryja, żebyśmy w końcu już wyp…li z ich miasta, bo pozawijają wszystkich jak leci. W Toruniu zostają na dalsze balety 3-4 osoby od nas, reszta wsiada w autokar i do domu. Przez te awantury dostaliśmy milicyjny ogon aż do trójmiasta. Trochę szkoda, bo ponoć w Świeciu czekali na nas chuligani Zawiszy, ale widząc eskortę odpuścili sobie. Dzień później rozśmieszyła mnie prasa, chyba „Głos Wybrzeża”, który stwierdził, że kibice nie chcąc płacić za bilety, wyłamali bramę i wjechali na stadion. No pewnie, na bank o te bilety chodziło,  generalnie wszystkie awantury są o bilety, cóż za zajebisty pismak – detektyw  8-)

urna

Eurowybory

Jutro wybory do europarlamentu. Wbrew lansowanej przez reżymowe media opinii nijak się one mają do wyborów do polskiego sejmu, to jest powiedzmy 1/10 w skali ważności. W tej chwili europarlament to instytucja szkodliwa, w wielu swych działaniach antypolska, dlatego tez unia jako taka powinna przestać istnieć. Wybierając europarlamentarzystów z Polski dajemy im po prostu możliwość ustawienia się na całe życie, wystarczy się nie wychylać, przychodzić czasem na jakieś komisje czy głosowania i spokojnie przez kilka lat tych kilkuset szczęśliwców z Europy może doić europejską krowę. Dość już mam patrzenia na te same zakłamane, pijackie mordy cwaniaków z PO, PiS, PSL czy SLD, o jakimś tam pedalskim Ruchu nie wspominam, bo to efemeryda kończąca już swój nieudany żywot. Z tej bandy trochę przyzwoitsza się wydaje zbieranina z PiS-u ale tylko trochę, nie na tyle, by na nich głosować. Trudno nie zapomnieć im wielu nieprzyjemnych zagrań, a ostatnim (ramię w ramię z PO!) wspieraniem ukraińskiej banderowskiej dziczy przeważyli moją szalę niechęci do nich.  Pewnie na dość długi okres. Po wielu męczących przemyśleniach oświadczam tym, którzy chcą głosować, nie są jeszcze zdecydowani na kogo i zaglądają na Wolną Polskę celem porady: należy oddać swój głos na listę numer 7 – Nową Prawicę Janusza Korwin – Mikke. Choć ten starszy pan co nieco czasem fiksuje i kompromituje się niektórymi tekstami, należy głosować na jego partię. Choćby z powodu takiego, że Korwin – Mikke nie stwierdza niczym Ludwik IV że „państwo to ja” – w odniesieniu do NP JKM – innymi słowy że jest tam wielu innych ludzi poza coraz trudniejszym w obyciu JKM. Ludzi inteligentnych i wartościowych, jak np. pan Artur Erwin Dziambor – numer 1 na Pomorzu z listy NP JKM. Na tego człowieka oddam swój głos i polecam to wszystkim mieszkańcom Województwa Pomorskiego. To będzie dobry wybór! Wysoka pozycja NP w przedwyborczych sondażach doprowadza bandę czworga do apopleksji nieomalże, strasznie też irytuje kanapowców w postaci Polski Razem i Solidarnej Polski, gdyż zabiera im głosy zwolenników prawicy i przez to zapewne nie dostaną się do europejskich konfitur. Dostanie się do europarlamentu polityków NP to będzie swego rodzaju test – zobaczymy do czego się nadają. Dowiemy się, czy warto na nich zwracać uwagę w postaci wyborów do polskiego sejmu, samorządów itp. w przyszłości. Idźcie jutro na te wybory i kopnijcie w dupy tych cwaniaków, którzy od 25 lat się kręcą przy żłobie i liczą na taki układ do końca świata. Wiem, że ten artykulik nie spodoba się fanatykom PiS-u czytającym te słowa (zwolennicy SLD czy PO chyba tu zbytnio nie zaglądają), ale nie moja wina, że ta partia co rusz się kompromituje i do siebie zniechęca. Czas na zmiany! Poeksperymentujmy na Europie, tam już gorzej być nie może  :twisted:

urna

Arka II Gdynia – Bałtyk Gdynia

No i stało się to, o czym marzyłem. Bałtyk jest najlepszy w Trójmieście… W tym sezonie pogoniliśmy i Lechię i Arkę dwukrotnie, i trochę szkoda, że rezerwy zaledwie, ale nie można mieć wszystkiego… Arka w tym meczu nawet prowadziła po golu kogoś nieistotnego, po chwili wyrównał Rychłowski, dwa gole w 64 i 67 minucie dorzucił Bułka i do widzenia! Wygraliśmy 3-1. Awansowaliśmy na 5 miejsce w tabeli, pewnie na tym koniec, bo do 4 miejsca brakuje nam 4 punktów, no ale zobaczymy. Już wiemy, na 2 kolejki przed końcem że utrzymaliśmy się w lidze. To niesamowite, szykowałem się do wyjazdów na prowincje 5 – ligowe, a tu na szczęście się pomyliłem. Wyrazy wdzięczności z mojej strony niech przyjmie trener Martyniuk i jego piłkarska ekipa. Ten mecz zza płotu oglądało 12 kibiców Bałtyku, trzeba coś z tym zrobić, mecze w trójmieście wyglądają w naszym wykonaniu znacznie gorzej od wyjazdów. Najważniejsze zadanie wykonane, teraz trzymamy kciuki za to, żeby bezdomni nie weszli. Jutro grają w Chojnicach, to jest ten jeden raz w roku gdy chojnickiemu FC Lechii kibicuję 8-) .

Najbliższy przeciwnik: Arka II Gdynia

Są trzy straszliwe zboczenia, na wspomnienie których włos się jeży na głowie i zbiera się na wymioty… Przerażenie ogarnia na myśl, że takie wynaturzenia istnieją wśród homo sapiens. Te najgorsze zboczenia, o których aż pisać mi trudno, to pedofilia, nekrofilia i kibicowanie Arce Gdynia. Naprawdę nie wiem, co powoduje ludźmi, że zakładają na siebie te obrzydliwe żółto – niebieskie barwy… to smutne i straszne zarazem. Z rezerwami tego klubu przyjdzie nam grać w najbliższą sobotę, 24 maja o godzinie 17. Los obu gdyńskich drużyn jest nieco zbliżony. Obie dość cienko pierdziały jesienią i obie przeżywają obecnie renesans formy. W ostatnich 6 meczach śledzie przegrały tylko raz, a ostatnie dwa spotkania to ich zwycięstwa – 2-0 z rezerwami Lechii u siebie i 1-0 na wyjeździe w Dębnicy. Najprawdopodobniej żadna z tych drużyn nie spadnie do 5 ligi – kto by to wcześniej przypuszczał… Na tym dość dywagacji. Z rezerwami szmaciarzy wygrać po prostu trzeba. Aby zapewnić sobie utrzymanie, aby ich pogrążyć i po prostu, bo trzeba. To dramat, że gramy z rezerwami tego żenującego klubu, ale koło historii jeszcze zmieni swą trajektorię i jeszcze będziemy golić ich pierwszą drużynę, niczym w sezonie 90/91 (przypominam 7-0 u siebie i 1-0 na wyjeździe).  Ostatnie dwa mecze Bałtyk – trudno – niech nawet przegra, ale ten wygrać po prostu musi i nie ma srania  po krzakach, do roboty i gonić frajerstwo! PS – kibice Bałtyku maja ten mecz nominalnie na wyjeździe, choć na tym samym stadionie i niestety nie będą mogli go zaliczyć.

w2

Wędrowiec

Na początek muszę was zaskoczyć. Otóż Bosch to nie jest tylko producent wiertarek i zmywarek do naczyń. Był to też wybitny holenderski malarz, żyjący na przełomie 15 i 16 wieku. Jego prawdziwe nazwisko to van Aken, ale większość swego życia mieszkał w mieście Hertogenbosch , podpisywał czasem swe obrazy końcówką nazwy tego miasta – Bosch, stąd ksywka. Może kiedyś o mnie pomyślą, że nazywałem się Rafał Malkontentowicz ? Spośród wielu wybitnych dzieł proponuję zwrócić uwagę na „Wędrowca”, niekiedy przedstawianego tez jako „Pielgrzym” albo „Syn Marnotrawny”. Obraz ten powstał w okolicy roku 1500. Dawno co nie? Przyjrzyjcie się temu obrazowi. Mamy tu połączenie kilku wątków – biblijnego, satyrycznego, ludowego, jak tez fantastycznego wymyślonego przez artystę, pełnego metafor i alegorii. Widzimy tu mężczyznę, raczej w starszym wieku, sądząc po licznych zmarszczkach na twarzy i siwych włosach. Chyba że gazuje na co dzień i żyje niehigienicznie, co nie jest wykluczone przecież 8-) . Wędrowiec ma jakąś misję, idzie przed siebie, ale przychodzi mu to z trudem. Tobołek już na plecach i widoczna na obrazie gospoda zostawiona z tyłu, żal jednak iść wędrowcowi, widać w knajpie rozrywka była przednia. Na tej podupadłej gospodzie widać flagę z łabędziem (szkoda że nie z godłem Bałtyku) i wisząca klatkę z ptakiem. Gość patrzy za siebie, musi w tym celu trochę się odwrócić i wykonuje głową gest pożegnalnego pozdrowienia. Z okien knajpy obserwują go jakieś wieśniaki, może razem imprezowali? W drzwiach stoi parka, gość nieco chyba już wcięty obraca chyba kelnerkę z tej gospody, sądzę po tym, że ma ona w ręku dzbanek z winkiem, normalnej babie nie wypadało wina w dzbanku targać. Co ów klient ma na myśli to widać po tym, gdzie ją ręką łapie. Ona niby się opiera… niby. 500 lat minęło a zachowania takie same – ot życie :mrgreen: . Widać jeszcze jednego typa – za lokalem, pod płotem, najzwyczajniej się odlewa. Miodu, winka bądź  okowity się napił… nieważne, wszystkie trunki robione w tamtych czasach, na naturalnych recepturach musiały być pyszne. I już nas nie dziwi, że wędrowcowi żal iść dalej, bo zabawa w knajpie trwa cały czas! I to jest treścią obrazu – rozterki, które nam często towarzyszą, kwestia wyboru. Wypełniać swoją misję bez przerywania, co do joty, czy zboczyć czasem z obranej drogi? Choć na chwilkę? Iść twardo do celu, czy zostać na chwilę na takiej imprezce? Życie to ciągła kwestia wyborów. Spójrzcie jeszcze na drzewo, bo i tu mamy metafory. Są na nim dwa przeciwstawne symbolicznie sobie ptaszki.  Puszczyk – uznawany w tamtych latach za symbol herezji, oraz dzięcioł – uchodzący za symbol zbawienia. Tak to leci na tym obrazie, autor w sposób dosłowny jak i przenośny ukazuje nam przeciwieństwa, które spotykają nas w życiu, że często mamy wybór pośród dwóch przeciwieństw i od nas zależy, co wybieramy. Rozterki wędrowca tłumaczy trochę jego wygląd – widać że jest obdarty (nawet buty ma nie do pary), zmęczony i nie za czysty. Więc chętnie by jeszcze posiedział w lokalu, wygląda jednak na to, że pokusie się oprze, bo mimo tęsknych spojrzeń od knajpy się oddala. I wy wypełnijcie swoją misję – każdy ma jakąś, zapewniam! Piękny obraz.

w2