Po raz kolejny „smutne” wieści dochodzą nas z obozu Michnika. Otóż wydawca „Wyborczej” – koncern medialny „Agora” notuje najwyższe straty od początku swego istnienia. Sprzedaż „Gówna Wyborczego” spadła z prawie pół miliona sztuk dziennie do poniżej 200.000 i spada cały czas. Inne przedsięwzięcia tego koncernu też nie cieszą się powodzeniem.  Widać ten organ prasowy Szechtera vel Michnika zbytnio przesadzał w swej żydowsko – lewackiej propagandzie, nawet do lemingów to dotarło, że coś jest nie tak.  Nie jest to dla mnie jakaś specjalnie radosna wiadomość, bo w miejsce jednego ścierwa powstanie jakieś inne, lemingi kupią kolejne gówno w kolorowym opakowaniu. Żydów i komuchów ci u nas dostatek, media są w 95% w ich rękach. A może żydzi, wszelkiej maści ubeccy kryminaliści i złodzieje odpuszczą sobie w końcu nasz kraj i gdzieś wyjadą? Żartowałem.

Stany Zjednoczone Ameryki – kiedyś oaza wolności i praworządności, wspaniały kraj z niskimi podatkami, prostym prawem, małą biurokracją i wolnością jednostki. Wszystko to niestety, w czasie przeszłym. Od 1989 roku, kiedy prezydentem przestał być Ronald Reagan, kraj ten stacza się po równi pochyłej. Dziś prezydentem tego kraju jest murzyn, rządzi lewactwo, żydostwo i masoneria.  Pozostaje mieć nadzieję, że nigdy nam nie zniosą wiz do tego tragicznie głupiego i smutnego kraju. Teraz rozpętała się tam solidna afera w walce o „political corectness”, czyli o murzynów jednym słowem. Gość o nazwisku Sterling, szef klubu NBA Los Angeles Clippers w prywatnej rozmowie do jakiejś swojej baby (mniejsza o szczegóły) zabronił jej przyprowadzania czarnych do chaty. Ktoś to nagrał, puścił w eter i afera gotowa. Przyłożyli mu najwyższą z możliwych karę, wyrzucili ze struktur NBA i pewnie na tym się nie skończy. Teraz, gdy człowiek troszczy się o swoich bliskich, musi uważać jakich słów używa. Moja córka dorasta i ja niestety niczym Sterling  - nie zobaczę jej nigdy w domu z murzynem na ten przykład. Zresztą z cyganem, czy o zgrozo żydem także. Martwię się o nią i chcąc dla niej jak najlepiej to oczywiste, że takie mam podstawowe preferencje. I za to się teraz w USA karze. Trzymam kciuki za LA Clippers od dzisiaj ;-) . W Europie z kolei wszyscy się cieszą, bo czarny piłkarz zjadł banana. Patrz pan, rzucili mu i zjadł. I z czegóż tu się cieszyć? Nie rozumiem tego. Czy gdy królikowi rzucić marchewkę, i on ją zje to czy wszyscy się cieszą? Mojemu psu co dzień daje karmę i on, owszem się cieszy ale czy jest to powód do nagłaśniania na całym świecie? Pewnie że nie. To powiedzcie mi teraz, co w tym niezwykłego, że małpa zjadła banana? Co tu podnosić do rangi wydarzenia? O, gdyby na przykład taki Alves zjadł Songa – taki czarny gra w Barcelonie – to rozumiem, to byłoby wydarzenie – małpa żżera małpę i to przy ludziach… bardzo ciekawe, ale że zjada banana? Nic szczególnego doprawdy.

Chciałem pisać o tym, jak to górnicy przyjechali do warszawy i Tomek Adamek im przewodził, ech kurde… ręce opadają. Miałem też ochotę napisać o słupkach sondażowych jakie poparcie mają te wszystkie Polski Razem, solidarne Polski, PSL-e i inne badziewia i do jakiej apopleksji doprowadza wszystkich Korwin Mikke swoimi 5 %-ami poparcia w sondażach… I chociaż chyba na niego już nigdy nie zagłosuję, to cieszy mnie zawsze ilekroć „salon” dostaje sraczki nerwowej po usłyszeniu takiej opcji, że ktoś „nie od nich” może coś ugrać. Jednak nie będę o tym wszystkim pisał, albowiem mi się nie chce. Ja już wypoczywam! Jutro jadę na majówkę w bardzo miłym towarzystwie. Nad jeziorem, na leżaczku będę kompent… kontemp… myślał nad kolejnymi artykułami.  Tak więc do końca tygodnia pewnie będzie tylko zapowiedź i relacja weekendowego meczu Bałtyku, a od poniedziałku wracamy z przytupem na łamy Wolnej Polski. Będzie się cos działo ciekawego na Kaszubach, gdzie będę przebywał, to się zrelacjonuje po powrocie. Nara!