Gwiazdami reżymowej telewizji są na ogół kanalie, debile i rozmaitej maści wyrzutki. Ludzie myślący inaczej niż partia rządząca i jej medialne tuby, rzadko są dopuszczane do głosu. Stąd w telewizji zalew wszelakich Owsiaków, Szczuk, Jackowskich ech długo by wymieniać, system zła ma mnóstwo kundli na usługach. Czasem w mediach występują pomniejsze gnomy, które swym odważnym , „niezależnym” (ale jakże prorządowym) myśleniem  próbują się wkraść w łaski systemu. Ostatnio słuchałem taki występ taty Szczęsnego. Ten pseudointeligent w kategorii debila roku zająłby całkiem poczesne miejsce, choć do końca roku daleko – ja już teraz to wiem. Tata Szczęsny nie pójdzie sobie spokojnie na mecz np. na Legii, gdyż lata temu wsławił się konfidenctwem, kiedy to kapował na kibiców własnej drużyny, w dodatku poświadczając przeciwko nim nieprawdę. No i myśli tego żałosnego typa, który nigdy nie był dobrym bramkarzem, za to jest pedałem, są niesamowite. Rozprawia się z katolami, Smoleńskiem, Macierewiczem, Kaczyńskim, krynica wiedzy wszelakiej jednym słowem, no idealny człowiek do odbudowania pozycji PO w społeczeństwie, wie wszystko :roll: . Jego syn też idiota, ale wiedząc to o sobie nie wypowiada się przynajmniej publicznie na tematy polityczne, no i bronić potrafi. Tatko bronił tylko gejów co i nie dziwi jak się człowiek przyjrzy… Swoją drogą jaka partia (PO) takie autorytety…

Niedługo odbędzie się mecz ciekawy tylko dla braci kibicowskiej zorientowanej na pozaboiskowe emocje. Chodzi oczywiście o mecz z Niemcami. O ile u nas będzie brakowało 4-5 podstawowych zawodników, o tyle w Niemczech najmarniej 18 :roll: . Dość powiedzieć że w tym meczu nie wystąpią zawodnicy Borussii czy Bayernu, którzy stanowią większość kadry niemieckiej. Mecz bez znaczenia, czysto towarzyski jednym słowem. Po co komu taki mecz? Nie wiadomo. Kilka dni temu jednak PZPN wymyślił coś lepszego. Otóż gość o nazwisku Witkowski będący trenerem dziewczyn do lat 17 w piłkę nożną osiągnął sukces. Zdobył Mistrzostwo Europy w swej kategorii wiekowej, którym to faktem wszyscy się zachwycali. Minęło kilka miesięcy i Witkowskiego… zwolnili. Ponoć w lutym ośmielił się skrytykować PZPN za warunki, w jakich pracuje. Szczyt naiwności ze strony tego pana – sądzić, że jak osiągnął sukces, to wyniki go uratują i może mówić co myśli. Nie w tym kraju. Wali mnie piłka nożna kobiet, bo to tylko zabawa w sport, nic istotnego. Chodzi mi o coś innego. Że dla PZPN-u jest najważniejsza lojalność, wspólne kręcenie lodów, działanie w porozumieniu… Mógł być mierny, ale wierny – trenowałby do dzisiaj. PZPN – jest  to państwo w państwie i zmiana Laty na rudego Bońka nic tu nie zmieniła, no może poza wizerunkiem, bo rudy jednak jest bardziej kumaty, reprezentatywny i zna języki. Poza tym jednak nihil novi – bezsensowne mecze, wywalanie niewygodnych ludzi… Jak wiele się musiało zmienić, by wszystko zostało po staremu.

Dzisiaj ważny dzień dla katolików… pewnie nie tylko polskich. Nie bardzo wiem, co istotnego wynika z kanonizacji Jana Pawła II i szczerze mówiąc niezbyt mnie to interesuje. Naród się cieszy, tysiące ludzi pojechało tam w pielgrzymkach by owo wydarzenie świętować. Zawsze to lepiej, gdy świętują naszego papieża, niż gdyby budowali kolejny meczet czy synagogę, więc nie jest źle. Ta kanonizacja jest też dowodem na to, że 100 – procentowy pragmatyzm życiowy to jednak przesada, bo są na tym świecie rzeczy, które się filozofom nie śniły. Trzeba w swym sercu zostawić choć ten ułamek wiary, czegoś metafizycznego, bo przecież są rzeczy niewytłumaczalne, jak choćby cud, dzięki któremu Jan Paweł II został świętym. Wszak kobieta, która z punktu widzenia medycyny nie miała żadnej szansy na przeżycie nawet dwóch tygodni, miała bardzo zaawansowane stadium choroby, cudownie ozdrowiała. Do dziś żyje i właśnie wystawia świadectwo papieżowi naszemu, że nawet rak nie zawsze wygrywa, gdy wiara jest odpowiednio silna. Jadąc koło jakiegoś kościoła widziałem napis – „I ty możesz zostać świętym”. Czy to aby nie odnosi się do mnie? 26 lat minęło, jak po raz pierwszy pojawiłem się na Bałtyku. Tyle lat wytrzymać, z takim klubem i z takimi kibicami – toż ja namacalnie ocieram się o świętość 8-) . Bo trzeba mieć świętą cierpliwość i święte nerwy aby to wszystko wytrzymać bez szwanku na zdrowiu psychicznym ;-) .

min

                                                                                                                                                                                                          `