Od dawna mówiłem, że to nasz najważniejszy wyjazd tej rundy. Rezerwy Pogoni oficjalnie nie wpuszczają kibiców, więc było wiadomo, że można tam pojechać i się rozerwać jak na kibiców przystało, nieoficjalnie, bez ogona psiarni. Widać, kibice Bałtyku mało rozrywkowi są, bo do Szczecina udaliśmy się zaledwie w 13 osób trzema autami – w tym 1 panna. Podróż szła sprawnie do Szczecina, natomiast w samym mieście trochę utknęliśmy z powodu remontów i objazdów. Dopiero w około 10 minucie spotkania wjeżdżamy na stadion, gdzie rezerwy Pogoni grają swoje mecze w tym sezonie.  Wysiadamy z aut na terenie obiektu i od razu podbija do nas ochrona sapiąc, żebyśmy pochowali swoje barwy i w ogóle się nie ujawniali, bo Pogoń II w ogóle nie przyjmuje kibiców przyjezdnych. Jacyś jebnięci. Zaczynamy dopingować nasz klub, zbiega się reszta ochrony, dojeżdża radiowóz z psami i otaczają nas. Po chwili spychają nas poza teren stadionu. Próbujemy na nim pozostać, ale nie udaje się. Stajemy sobie za płotem – widoczność bardzo dobra – i zaczynamy dopingować naszych zza płotu. Psy trochę elektryczne, zwijają jednego z naszych, na szczęście udaje się go po drobnych pertraktacjach odzyskać i sytuacja się uspokaja. Wyrażamy solidarność z wyrzuconym w chamski sposób z naszego klubu trenerem Budziwojskim, skandując jego imię i nazwisko. Potem wyjaśniamy co sądzimy o mieszającym w naszym klubie panu Rajewiczu, skandując „Ch… ci na imię, Rajewicz ch… ci na imię”.  Ponieważ jednak naszemu nowemu trenerowi też kibicujemy i życzymy jak najlepiej, na koniec wszystkiego krzyczymy też „Marcin Martyniuk”. Bałtyk gra generalnie średnio, od 16 minuty przegrywamy. Jednak robimy dobrą akcję w 45 minucie i nasz 17 – letni gracz Pilch zdobywa bramkę na remis! W drugiej połowie Bałtyk gra trochę lepiej i 3 minuty przed końcem spotkania znów 17 – letni Pilch strzela bramkę! I wygrywamy 2-1! No i już Borussii Dortmund wyrósł następca Lewandowskiego :mrgreen: . Tyle że ich na niego nie stać ;-) … Śmieszne jest to, że po okrzykach na Rajewicza uaktywniła się Pogoń Szczecin. Zrozumieli omyłkowo, że to im coś wrzucamy. Podszedł do nas ktoś z propozycją spotkania się, skoro jesteśmy tacy mocni… Wymieniliśmy się numerami, a na estadio bocznym zaczęli się pojawiać kolejni szczecińscy fani. Niestety, po krótkiej naradzie ustaliliśmy, że jesteśmy po prostu zbyt słabym składem na harce z Pogonią i odmówiliśmy im. Wtedy to grupka fanów MKS-u gdzieś sobie poszła. Podszedł do nas jeszcze facet z klubu i mówi – „Nie lubimy się, ale macie trzy bilety na pamiątkę” – dziwny gość, ale spoko 8-) . Koniec meczu, piłkarze w komplecie podbiegają do płotu i dziękują nam za doping, widać że są szczęśliwi, a i my razem z nimi. Mało kto się spodziewał 3 punktów na tym wyjeździe. Psy zostają pod stadionem, my spod niego wyjeżdżamy, czyli wyjazd tam i z powrotem w 100% bez jakiegokolwiek wahadła, inne życie po prostu!  Jest jednak niedosyt że nie stawiliśmy czoła Pogoni, niby każdy wie, że gramy w kompletnie innych ligach (i nie chodzi tu o piłkę) ale niesmak pozostał…

Pogoń II Szczecin 003My, jeszcze na terenie stadionu.

Pogoń II Szczecin 005Piłkarze nasi dzielnie walczyli, aż cel osiągnęli….

Pogoń II Szczecin 007Razem, po meczu cieszymy się ze zwycięstwa.

Pogoń II Szczecin 010Bilecik z meczu.

Pogoń II Szczecin 009Na koniec nowa dziarka mojego psychicznie chorego kolegi Waldemara, który po ukończeniu 40-stki już wie, co najważniejsze w życiu  8-)