Patrzę sobie za okno… Jak dziś ładnie! To mi się podoba. Oczywiście mam już dzisiaj dzień wolny od pracy, albowiem Biały Człowiek w Wielki Piątek już nie pracuje ;-). Ja rozumiem, nadzorca musi stać z batem, ktoś musi pilnować czarnych na plantacji bawełny, jednak większość już wypoczywa w oczekiwaniu na święta. Swoją drogą to ci murzyni na plantacjach bawełny to chyba mieli lepiej, niż dzisiejsi, biali niewolnicy. Niż biali niewolnicy pracujący na śmieciowych umowach w podejrzanych zakładach pracy, niż niewolnice siedzące w podpaskach na kasach w hipermarkecie – żeby nie zaszczały krzeseł, bo przerwać pracy nie wolno. W koło naszego kraju mamy na ogół wrogów, nienawidzą nas żydzi, pewnie wiele innych nacji, ale chyba największymi wrogami jesteśmy sami dla siebie. Ale dość o tym. Dziś piszę w zamierzeniu pogodnie, bo czym tu się wkurzać? Jeszcze ponad 4 dni wolnego przede mną, w domu wszyscy zdrowi, może poza psem, lecz i on też dochodzi do siebie po zabiegu, który przeszedł niedawno. Żeby się nie wkurzać, to nie będę chyba pisał o polityce, bo tu ciśnienie samo się podnosi, bezwiednie. To może napisać coś o sporcie?  W trójmiejskim wykonaniu? Lechii udało się dostać do czołowej grupy ekstraklasy, Arce pewnie się uda awans do niej. Zabrzmi to tajemniczo, ale i kolejna drużyna z Trójmiasta może zmienić ligę po tym sezonie. Phi tam, to żaden problem. Wystarczy w Wielką Sobotę dać się ogolić drużynie z Gryfina i zmiana ligi gotowa. Niekoniecznie awans, ale jednak. Nasza drużyna wielokrotnie pokazała, że nie brak jej inwencji w traceniu punktów z byle kim. No i znów powód do nerwów… Poczytam sobie wiadomości z kraju. Igrzyska zimowe w Zakopanem zagrożone. Okazało się, że Jagna Marczułajtis robiła jakieś wałki, a kosztorys imprezy to jakieś setki milionów, o czym ponoć Jagusia nie wiedziała. To chyba tych igrzysk nie będzie 8-) . I już mi weselej, bo wiem, ze jestem w Polsce. Wałek na wałku, swoi ciągną swoich na stanowiska, potem tamci w rewanżu się dzielą łupami. Wprawdzie nikt przy zdrowych zmysłach nam tej imprezy nie przyzna, mam jednak nadzieję że nawet do takiej próby nie dojdzie. Swoją drogą byłoby zabawnie, bo ile by nie wsadzili w to milionów euro, to i tak z Krakowa do Zakopanego jechałoby się 6 godzin. Żadne pieniądze nie zlikwidują korków na Zakopiance. Wieczór idzie, ledwo już siedzę. Mały trening sportowy z córką i 41 – letni dziadek siada. Trzeba coś poczytać i iść spać – jutro z rano trzeba iść poświęcić żarcie. Cała Polska się szykuje do wielkiego żarcia i picia. Mniejsza część do zadumy i świętowania zmartwychwstania. Lampka wina czerwonego wytrawnego podgrzana nieco dla fantazji i do łóżka. Czym jutro mnie zaskoczy?