Dotychczas przedstawiałem obrazy twórców europejskich, dziś czas na wielkiego malarza polskiego, jakim był Wojciech Kossak. Człowiek wszechstronnie wykształcony, był profesorem Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie. Był też dobrym malarzem – miał to w genach po znamienitym w tej materii ojcu, Juliuszu. Jako wielki patriota lubował się w scenach historycznych i batalistycznych. Przedstawiam wam obraz, jaki namalował w roku 1928 w wieku 71 lat (dożył 85) – „Bitwa Pod Kircholmem”. Kircholm to obecnie miejscowość Salaspils, niedaleko Rygi. Bitwa ta została stoczona w 1605 roku podczas polsko – szwedzkiej wojny o Inflanty. To było wspaniałe, spektakularne zwycięstwo nad armią szwedzką odniesione głównie dzięki polskiej husarii pod dowództwem Chodkiewicza. Dość powiedzieć, że armia szwedzka straciła w tej bitwie ponad 8.000 żołnierzy, podczas gdy polsko –litewska armia straciła zaledwie 100 ludzi! Manewr pozorowanego odwrotu skusił Szwedów do ataku, po którym wpędzili się w maliny, tj. nadziali na kontrę. Cała ta bitwa to kunszt maestrii dowódców polskich i doskonała strategia. Mając armię trzykrotnie mniejszą, odnieśli Polacy niewiarygodne zwycięstwo. Na pierwszym planie obrazu jest oczywiście niezwyciężona polska husaria. Świetnie ją Kossak ujął, obraz wygląda niczym kadr filmu akcji. Pędzące konie, łopot husarskich skrzydeł, wystawione lance z powiewającymi na wietrze chorągwiami… A przed nimi uciekający Szwedzi… bezład, panika, przeskakiwanie nad ciałami swoich towarzyszy… Nieopodal, na wzgórzu, na białym koniu siedzi wódz – Jan Karol Chodkiewicz, a przy nim chorągiew Rzeczypospolitej. Spójrzcie jeszcze na lewą stronę obrazu – widać tam żaglowce. Nawiązują one do tego, co było bezpośrednio po bitwie. Szwedzi byli gonieni i dobijani po drodze niczym wściekłe psy. Gdy dotarli do swoich statków zostało ich ledwie kilkuset. Zresztą eskadra szwedzka też poniosła niedługo później przykra porażkę od Chodkiewicza, no lał ich jak psów jednym słowem. Niestety to zwycięstwo nie miało później aż tak dobrych konsekwencji politycznych, jakie mieć powinno, nie umiano go właściwie wykorzystać. Niemniej ten czas zatrzymany w pięknym momencie przez Kossaka warto podziwiać  w niemym zachwycie. Ku chwale oręża polskiego.

Kircholm_Wojciech Kossak (1)