„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – trudno się nie zgodzić z tym zdaniem kanclerza Jana Zamoyskiego. Trzeba też zgodzić się ze znanym już od czasów głębokiej komuny truizmem, że młodzież jest przyszłością narodu. Bo jaka by nie była, kiedyś się weźmie za rządzenie tym krajem, będzie płaciła i zbierała podatki, zakładała firmy, wydeptywała kolejki w MOPS-ie , piła wódkę, zakładała rodziny itd. Dlatego oczywistym chyba jest, że najważniejszą kwestią jest przygotowanie tej młodzieży do życia, wychowanie jej w rodzinie i później w szkole. Tymczasem w naszym kraju wszystko leży i kwiczy. Ja naprawdę nie wiem, skąd rodzice czerpią wzorce wychowania swoich dzieci, ale jest coraz gorzej. I to w czasach zalewu informacji – dziesiątki stron internetowych poświęconych tematowi, dziesiątki książek zalegających w księgarniach, i co? I gówno. Strony i książki nie zastąpią myślenia. Zacznijmy od wychowywania dzieci najmłodszych, w domach. Są one wychowywane bez wpajanych podstawowych zasad moralnych i społecznych. Chyba, że za zasadę przyjmiemy wyłącznie pęd ku kasie i karierze – jakież to żałosne… Rodzice, którzy często sami między sobą zatracili jakiekolwiek głębsze relacje, nie poświęcają  należytej uwagi swoim latoroślom. Dzieje się to w czasie, gdy dzieci tej opieki najbardziej potrzebują. Gdy dorastają i dojrzewają. Powiedzmy że większość rodzin (o patologiach tu pisać nie będę) dba o zabezpieczenie materialne i warunki do nauki swoich dzieci. I nic więcej. Standardowe pytanie rodziców w ciągu dnia  do dzieci – jak tam w szkole, jak zdrowie? Na tym koniec, a temat znam niejako z autopsji, prawie codziennie widzę takie przypadki. Kompletnie zanikły więzi emocjonalne i rozmowy z dziećmi… zastąpiły je wszechwładna telewizja i wszechwładny Internet. Czyli gówno totalne i siedziba zła. Dzieci po przyjściu ze szkoły i, powiedzmy odrobieniu lekcji, siadają do komputera lub włączają tv. Przeciętny rodzic dzisiaj nie zna kolegów i koleżanek swojego dziecka. Nie zna zainteresowań, ulubionych kolorów, książek, stron internetowych. Nie zna trosk i zmartwień. „lekcje odrobione? To wszystko gra”. Dzieci pogrążają się w samotności i działają na własną rękę. Nie poprowadzeni przez nikogo często… prawie zawsze wybierają źle. Nie wiedzą o zasadach współżycia społecznego, nie znają zasad etycznych i moralnych. Nie są wychowywane ani w duchu wiary, ani patriotyzmu. Nie są im propagowane zasady koleżeństwa, potrzeba ruchu sportowego na świeżym powietrzu, nie wspominając o zaszczepianiu pociągu do kultury i sztuki. Iluż dzieci nie wie, jak ważne są godło, flaga, hymn, honor, wierność, więzy rodzinne, przykazania dekalogu. „Pokój posprzątany? Lekcje odrobione? To OK.” No i dzieci nam się edukują za pomocą najgorszego ścierwa, które ukierunkowane jest na robienie z nich debili. „Edukacja” za pomocą MTV, Facebooka, Aska, oraz „wiedzy” kolegów i koleżanek. W wieku kilkunastu lat mamy już prawie ukształtowanych niewolników i rasowych kretynów. Już nie raz wspominałem, że jest to ruski model działania. Wychowywanie dzieci na maszynki do głosowania i debilków do roboty. Idzie to stopniowo, od najmłodszych lat. Skracanie wieku przedszkolnego, żeby były szybciej w szkolnym kieracie. Szybciej – to nie znaczy lepiej. Małe wymagania edukacyjne, niewolnik nie ma być zbyt inteligentny, zbyt świadomy. Można zdać z dwoma jedynkami, a na dyktandzie pokazać dokument, że ma się jakąś „dys” – dysleksję, dysgrafię, dysdupę. Już nie trzeba umieć pisać po polsku, łatwiej załatwić papierek. Wyrzucanie historii ze szkół. W zamian faszerowanie dzieci debilną i niepotrzebną wiedzą, edukacją szkodliwą. Obywatel rodzic 1 i rodzic 2 zamiast taty i mamy. Bajka o pingwinkach pedałach czytana w młodszej klasie. Uczenie że wszyscy są sobie równi i tacy sami. Trzeba wiedzieć że murzyni są fajni a Niemcy mili, nie trzeba wiedzieć kiedy był chrzest Polski czy bitwa pod Grunwaldem. Zmiana materiału nauczania, rugowanie z programów rzeczy ważnych, program Gender wkracza do szkół! W końcu podstawówka się kończy. Wchodzą w grę teraz pieniądze. Matura w jeden rok, studia w dwa lata! Wystarczy zapłacić wysokie czesne. Lekcje odrabiane za pomocą ściągania z netu, a  po lekcjach telewizja – zboczone teledyski, rozebrane panienki i czarnuchy obwieszone złotem. Ośmieszanie patriotyzmu, koleżeństwa, wiary i zasad, propagowanie konfidenctwa, cynizmu, frajerstwa i lewactwa. O to właśnie chodzi naszemu „rządowi”. Nasze dzieci, młodzież a później dorośli obywatele  mają być idealnymi niewolnikami – głupimi, strachliwymi, służalczymi donosicielami. Posłusznymi, z małymi wymaganiami. Pozbawieni tego, co czyni człowieka silnym – wiary, idei, przyjaźni, zasad, uczciwości, charakteru, niezłomności… Szkoła powoli upada – edukacja jest zależna od rządu, mało tu miejsca na inwencję nauczycieli – są w kieracie systemu i zbyt wiele nie mogą zrobić, muszą realizować program albo fora ze dwora. Większości też zbytnio nie zależy…  Cała nadzieja w rodzicach i rodzinie, na szkołę już praktycznie liczyć nie można. Cała nadzieja w dobrym towarzystwie. Jeżeli ten „rząd” czegoś lub kogoś nienawidzi i zwalcza, to już jest to dość czytelna wskazówka, bo tenże „rząd” nie lubi ludzi prawych, odważnych, mogących mu się postawić. Tak, o nas mowa – o kibicach. „Rząd” nienawidzi kibiców, bo kibice jako jedyni się potrafią zorganizować, są patriotami, wiedzą co to honor, zasady i pamięć o bohaterach. Nie potrafi tego absolwent zaocznej politologii robiący karierę w biurze. Nie potrafi tego przeintelektualizowana feministka po prywatnym, dwuletnim liceum. Nie potrafi tego Zdzisiek, pomocnik murarza, co to jak nie wypije 200 gram gorzały,  do roboty się nie bierze. Dlatego, rodzice, wychowujcie swoje dzieci najlepiej jak potraficie. Rozmawiajcie z nimi. Uczcie ich wiedzy, jak ją zdobywać i jak użytkować. Interesujcie się nimi, ich problemami. Wpajajcie im prawdziwe wartości. Jak nie wiecie które to są – piszcie maile, redakcja podpowie. Nauczyciele – starajcie się nie być bezdusznymi manekinami ściśle realizującymi „jedyny i słuszny” program nauczania. Nie przymykajcie oczu na ściąganie na klasówkach i nie tolerujcie lewych zwolnień z WF-u. A jeżeli, rodzice,  macie syna i pójdzie on kiedyś na mecz… to dobrze. Nawet jeśli kiedyś spałują go psy albo straci jedynkę w awanturze. To nie taka wielka cena za stanie się mężczyzną. Jeśli wasza córka będzie miała chłopaka kibica.. jest dobrze. Może jeszcze coś z niej będzie… Chyba że lubi Kazię Szczukę i „profesor” Środę. Wtedy trzeba się niepokoić i to poważnie. Wasze dzieci być może są do uratowania, ale zacznijcie pracę już dziś, bo niedługo już nie będzie na to czasu. Bo gdy nadejdzie czas wieszania, czas nauki się skończy. Chyba że nauki ostrzenia toporów, ładowania karabinów i robienia pętli z konopnych sznurów… czego wam i sobie życzę :twisted: .