Czyżby jednak efekt nowej miotły zadziałał? Bałtyk wygrał w Gdańsku z rezerwami Lechii 2-1. Zaraz po przerwie weszliśmy jedną nogą do 5 ligi, bo Lechia objęła prowadzenie, jednak już po 4 minutach cofnęliśmy tą nogę, bo w 51 minucie Krzemiński wyrównał.  Pod koniec meczu, w 83 minucie meczu człowiek – pieczywo czyli Bułka strzelił zwycięskiego gola dla Bałtyku i, zostając przy terminologii przepaści, balansujemy nad nią, ale trochę jakby pewniej. Co nie zmienia faktu, że jeden fałszywy ruch i leciiiiiimyyyy :roll: . Od strony sportowej wygląda to tak, że mamy 4 punkty do miejsca gwarantującego utrzymanie się. Teraz mamy za przeciwników w dwóch kolejnych meczach u siebie dwóch outsiderów – z Dębnicy i Gryfina. Jeżeli chcemy się utrzymać, musimy oba mecze wygrać bezapelacyjnie. Wtedy nasza strata punktowa pewnie nieco zmaleje i już do końca rundy będziemy liczyć i kalkulować nasze szanse. Koral prawdopodobnie spokojnie pukniemy, problem może być z Energetykiem. To tej wiosny całkiem inna drużyna niż jesienią, zdobyli w 4 meczach aż 9 punktów. Musimy w tabeli przegonić co najmniej dwie drużyny, bezpośrednio przed nami jest Arka II która gra średnio i GKS Manowo, który gra nieźle (7 punktów wiosną). Liczę jeszcze na przegonienie Pomorza Potęgowo, które gra tej wiosny bardzo marnie (1 punkt zaledwie), a teraz ma dwa trudne wyjazdy przed sobą i jest 5 punktów przed nami. To na tyle dywagacji sportowych. Mecz na Lechii II zaliczyło 22 kibiców Bałtyku, którzy prawie nie dopingowali. Po meczu piłkarze Bałtyku podeszli w komplecie i za ten marny doping podziękowali. Jeszcze ze spraw kibicowskich – wczoraj zakończyliśmy zgodę z Ferencvarosem Budapeszt. Trwała ona 10 lat i niech tam Madziarom się powodzi na chuligańskim szlaku… Jak to się mówi oficjalnie – powody rozstania znają zainteresowani. I tyle.