Archiwum dla 6 kwietnia 2014

Minął tydzień

     Sportowcy w naszym państwie, ci będący reprezentantami kraju zarabiają znacznie powyżej średniej krajowej i po zakończeniu kariery są na ogół ustawieni finansowo. Jednak albo im tej kasy mało, albo nadal łakną sławy medialnej, dość rzec że spore ich grono pcha się do europarlamentu. Liczą na magię swoich nazwisk, ze pozwoli im ona zarobić kolejne miliony, tym razem już na nicnierobieniu w Brukseli. Bo na co mają liczyć? Z całym szacunkiem dla dokonań sportowych, większość sportowców delikatnie rzecz biorąc nie zalicza się do tytanów intelektu. Ja to rozumiem i pretensji nie mam, całe życie swoje młode spędzili w hali treningowej lub na boisku, ale kandydować i pchać się na „salony” to spory brak samokrytyki i wyobraźni w ich wykonaniu… Parę przykładów pierwszych z brzegu. Były piłkarz Wisły Karków i Celticu Glasgow, Maciej „Różowy Sweterek” Żurawski  – będzie startował z list SLD. Zawsze mi się wydawał nieco pedałkowaty, ale o debilizm go nie podejrzewałem, heh. Otylia „Jeden brat mniej” Jędrzejczak zamiast gnić w kryminale będzie startować z list PO.  No i tu zdziwiony nie jestem. Chłopaki z PO pomogli zatuszować przestępstwo, swój swojego kryje, teraz czas się zrewanżować. Kryminalna partia, kryminalne metody. Pani, która uprawiała sport poprzez… no nie, młodzież czasem to czyta. W każdym razie pani Łukomska, żenująca intelektualnie lalka z rozkładówki Playboya, z pyskiem wypełnionym botoksem i fajnymi cyckami (co trzeba przyznać, to trzeba) startuje z listy Palikota jakiegoś tam ruchu… hmmm i znów nie jestem zdziwiony, do partii Grodzkiej, Biedronia i innych zboczonych dziwadeł pani Iza „Sponsor Warty” Łukomska nadaje się idealnie. Przy tej całej żałosnej menażerii jedynym normalniejszym jest Tomek Adamek, były bokser. On będzie startował z list „Solidarnej Polski” , pewnie szanse na dostanie się do żłobu ma małe, ale zobaczymy. W każdym razie on chyba tego nie robi dla forsy, bo ma jej jak lodu, ale z drugiej strony czy ktokolwiek z tych co mają kasę powie, że więcej mu nie potrzeba? Pewnie i Kulczyk czasem ponarzeka, taka to już mentalność bogatych…

     Jastrzębie Zdrój mi się kojarzyło dotychczas z kopalniami, oraz ze znacznie lepszymi kibicami od nas (nie jest to wielkie osiągnięcie) i z jeszcze słabszą drużyną niż nasza (i tu już pełen szacun, to naprawdę bardzo trudne jest do zrealizowania, ale są liderem w swojej 5 lidze, więc już niedługo…). Teraz nowym, krwawym newsem są doniesienia właśnie z Jastrzębia, gdzie prawie rok temu spłonęło mieszkanie, w którym było 5 osób. Wszystkie zginęły w męczarniach, płonąc żywcem.  Afera zrobiła się dopiero teraz, bo okazało się, że facet spalił swoją własną rodzinę celem wyłudzenia ubezpieczenia. Jak do tego doszło? Pan Dariusz miał kłopoty z kasą, firma jego się zadłużyła. Wymyślił więc sprytny w jego mniemaniu plan. Ubezpieczył wysoko mieszkanie, po czym po kilku tygodniach je podpalił. Zapewne w celu uwiarygodnienia „strasznego pożaru” gościu zrobił to, gdy jego żona i dzieci spały jeszcze. Spalił je wszystkie. Rozmiar patologii, skali tego prymitywnego mordu jest nie do oszacowania. Facet zrobił to celowo, bo gdyby chciał zachować rodzinę przy życiu, to włączyłby gaz, podpalił jakąś szmatę w drugim końcu mieszkania i wyjechał na weekend do Częstochowy (na przykład). Typ pozbawiony jakiejkolwiek empatii, uczuć  wyższych, bardzo niebezpieczny dla otoczenia. Jeśli wina jego jest w 100% udowodniona, powinien zostać natychmiast stracony. Z chęcią osobiście bym wykonał wyrok. Niestety, w Polsce już nie ma ani prawa, ani sprawiedliwości, i wcale nie chodzi mi tu o partię Kaczyńskiego. Teraz będzie z 5 lat trwał proces, po którym gość zapewne dostanie dożywocie, ale wykarmi się przy nim armia „fachowców” – prawnicy, psycholodzy, socjolodzy, lekarze, po czym dostanie dożywocie i kolejne 40 lat będzie szła na pana Dariusza kasa z naszych podatków. Będzie sobie jadł, pił i wypoczywał w luksusach, o jakich nasi renciści czy emeryci mogą tylko pomarzyć. I tylko zapałki będą od niego trzymać z daleka, żeby pierdla nie podpalił…

     Nie tak dawno, przez dobrych kilka dni koczowała w sejmie liczna delegacja rodziców z niepełnosprawnymi dziećmi celem protestu i wymuszenia spełnienia swoich roszczeń. Generalnie gdyby każda niezadowolona grupa społeczna odwiedziła sejm, to dni w roku by nie starczyło na przyjmowanie gości, bo chyba zadowolonych w tym kraju nie ma… Słyszałem nawet o wkurzonych lekarzach, prawnikach czy emerytowanych wojskowych… Ten rząd to jedna wielka kompromitacja, to w ogóle nie jest polski rząd, itd. itp. – wiele razy to już pisałem, moje zdanie znacie. Jednak, nie ukrywam, wkurza mnie takie przychodzenie i biadolenie. Poza tym skandalem jest targanie ze sobą chorych, często upośledzonych dzieci. Jak można próbować ugrać coś nachalnym pokazywaniem schorowanych dzieci, zresztą kosztem ich zdrowia, spokoju, czasu. Wiem o co chodzi tym rodzicom, i twierdzę, że to chamstwo zbijać kapitał na niedołężnych dzieciakach. Im bardziej niedołężne, skopane przez życie, tym lepiej („telewizja pokaże mojego powykręcanego dzieciaka i współczucie, zrozumienie i przychylność dla naszych protestów wzrośnie” – jakżeż czytelna to idea). Druga kwestia to powód ich wizyty w sejmie – oczywiście była to wizyta roszczeniowa. Daj, daj, daj… każdy chętnie to powtarza i wyciąga łapę. Gdy wszystko w koło się wali akurat, gdy nie ma już prawie nic, rodzicom dzieci chorych się poprawiło nieco ostatnio. Mają ok. 1200 zł miesięcznie na takie chore dziecko od państwa. To trudne, co napiszę, ale prawdziwe –  przynajmniej połowa takich chorych dzieci jest zasługą właśnie rodziców. Zachlany tatuś, pijana albo naćpana mamusia, potem pełna impra podczas ciąży -  pety, alkohol, zabawa trwa. Rodzi się nieszczęśliwe, schorowane dziecko, a mamusia pierwsze co – wyciąga łapę, bo jej się należy. MOPS, zasiłki, dożywotnia renta. Całe życie na kredycie. Jałmużna, żebractwo, gdzie by tu jeszcze się zgłosić? Taki gówniany dochód ma wiele grup społecznych – renciści, którym inwalidztwo przerwało pracę, emeryci, którzy po 35 lat ciężko tyrali, młodzi ludzie pracujący za najniższą krajową. Biednych w tym kraju jest niemało, rościć sobie można niejedno, może najpierw dać coś od siebie zanim się łapę wyciągnie… Mnie by wstyd zwyczajnie było.

lechia

Lechia II Gdańsk – Bałtyk Gdynia

Czyżby jednak efekt nowej miotły zadziałał? Bałtyk wygrał w Gdańsku z rezerwami Lechii 2-1. Zaraz po przerwie weszliśmy jedną nogą do 5 ligi, bo Lechia objęła prowadzenie, jednak już po 4 minutach cofnęliśmy tą nogę, bo w 51 minucie Krzemiński wyrównał.  Pod koniec meczu, w 83 minucie meczu człowiek – pieczywo czyli Bułka strzelił zwycięskiego gola dla Bałtyku i, zostając przy terminologii przepaści, balansujemy nad nią, ale trochę jakby pewniej. Co nie zmienia faktu, że jeden fałszywy ruch i leciiiiiimyyyy :roll: . Od strony sportowej wygląda to tak, że mamy 4 punkty do miejsca gwarantującego utrzymanie się. Teraz mamy za przeciwników w dwóch kolejnych meczach u siebie dwóch outsiderów – z Dębnicy i Gryfina. Jeżeli chcemy się utrzymać, musimy oba mecze wygrać bezapelacyjnie. Wtedy nasza strata punktowa pewnie nieco zmaleje i już do końca rundy będziemy liczyć i kalkulować nasze szanse. Koral prawdopodobnie spokojnie pukniemy, problem może być z Energetykiem. To tej wiosny całkiem inna drużyna niż jesienią, zdobyli w 4 meczach aż 9 punktów. Musimy w tabeli przegonić co najmniej dwie drużyny, bezpośrednio przed nami jest Arka II która gra średnio i GKS Manowo, który gra nieźle (7 punktów wiosną). Liczę jeszcze na przegonienie Pomorza Potęgowo, które gra tej wiosny bardzo marnie (1 punkt zaledwie), a teraz ma dwa trudne wyjazdy przed sobą i jest 5 punktów przed nami. To na tyle dywagacji sportowych. Mecz na Lechii II zaliczyło 22 kibiców Bałtyku, którzy prawie nie dopingowali. Po meczu piłkarze Bałtyku podeszli w komplecie i za ten marny doping podziękowali. Jeszcze ze spraw kibicowskich – wczoraj zakończyliśmy zgodę z Ferencvarosem Budapeszt. Trwała ona 10 lat i niech tam Madziarom się powodzi na chuligańskim szlaku… Jak to się mówi oficjalnie – powody rozstania znają zainteresowani. I tyle.